Tuż przed wyjazdem do Krakowa….

Fragment większej całości.

***

Dlaczego nadal milczy?? Co robiła wieczorami zanim go poznała? Nie pamiętała już. Kiedy tak siedziała przed pustym ekranem, bo wiedząc że go tam nie ma, nie miała ochoty wchodzić do sieci, usłyszała dzwonek do drzwi. To był Radek z kilogramem cukru w dłoni i przepraszającym uśmiechem.

– Sorry Marta, wiem że miałem oddać wczoraj, ale wróciłem tak późno do domu, że moja wizyta byłaby nietaktem.

– Nie ma sprawy, mówiłam, że nie musisz się tym przejmować. Ja raczej zawsze kupuję na zapas – uśmiechnęła się Marta.

– W każdym razie, dzięki raz jeszcze i jeśli kiedyś nie zrobisz zapasu, to zapraszam do siebie. No nie – zaśmiał się Radek – nie tylko wtedy jak nie kupisz cukru.

I pewnie na tym skończyłaby się grzecznościowa wymiana zdań, gdyby nie cichy trzask, po którym u Marty zgasło światło. Jednocześnie usłyszała, że jej lodówka przestała pracować.

– Kurczę! mięso mi się rozmrozi –  powiedziała żałośnie. – Mam nadzieję, że to tylko korki.

Musiała wyglądać trochę bezradnie patrząc na zawieszoną w przedpokoju skrzynkę, w której, to wiedziała na pewno, znajdują się bezpieczniki, bo Radek nie pytając  o zgodę wszedł do jej mieszkania. Bez pytania również otworzył skrzynkę i pomajstrował przy korkach. Coś mruczał pod nosem o fazach i mało inteligentnie poprowadzonych kablach.

– To nie wina korków, tylko złego rozdziału faz. U mnie niestety też tak jest. Teraz tego nie zmieniałem, ale przy następnym remoncie to będzie konieczność. Spróbuj zapalić światło.

Kiedy pstryknęła błysnęły żarówki, a po chwili zawarczała lodówka.

– Dziękuję Ci, gdyby to były korki, pewnie dałabym radę, ale te fazy – koszmar!

– Nie ma sprawy, nie musisz się tym przejmować – powtórzył dokładnie jej słowa i zaczął się śmiać. – Jeśli będziesz miała jakieś problemy w domu, po prostu daj mi znać.

Ponieważ nie odchodził, i patrzył zaciekawiony w głąb mieszkania, zaprosiła go do środka i oprowadziła po pokojach. Jej mieszkanie było większe, miała trzy pokoje ale za to mały przedpokój. U Radka były małe dwa pokoiki, ale przedpokój był ogromny i połączony z kuchnią. Uśmiechał się patrząc na zawieszone na jednej ze ścian zdjęcia synka i jej własne. To była mini historia życia, od najstarszych, kiedy jeszcze była studentką, potem kobietą w ciąży, poprzez całe dzieciństwo Piotrusia.

– Na tym wyszłaś świetnie – powiedział wskazując portret z Piotrusiem – chociaż wiesz, sorry, ale wyglądasz, jakby nie była wtedy zbyt szczęśliwa.

Zdjęcie było zrobione w kilka tygodniu po śmierci Pawła. Rzeczywiście nie była, zresztą już od dłuższego czasu. Popatrzyła na Radka, nie wiedząc co mogłaby odpowiedzieć, a on milcząc oglądał dalej. Potem obejrzał salon i pokój Piotrusia. Przed drzwiami sypialni trochę zawahała się, bo ten pokój był bardzo intymny. Już nawet nie chodziło o to, że mogła tam akurat zostawić niesprzątnięte rajstopy czy biustonosz. Tu stał komputer, to było miejsce spotkań z Łukaszem. Jednak otworzyła drzwi i Radek zobaczył mały, typowo babski pokoik, z mnóstwem bibelotów, z kolczykami na komodzie, które zostawiła szykując się wczoraj do spania. Nieporządek typowy dla zapracowanej kobiety.

– Fajnie się tu urządziłaś – spojrzał na nią tak ciepło, że szybko zamknęła drzwi i przeszła do przedpokoju.

Nadal wyglądało, jakby Radek nie miał ochoty wychodzić, więc Marta zaproponowała kawę, a on szybko się zgodził. Pół godziny później wrócił Piotruś i zastał ich rozmawiających o pracy,  muzyce, o sprawach związanych z ich wspólnym blokiem, administracją.  Marta zauważyła, że mają podobny gust jeśli chodzi o muzykę, ale lubią zupełnie inne filmy.

– Pewnie wolisz takie, gdzie krew leje się strumieniami.

– Nie o to chodzi. Tylko wiesz, inne filmy są takie przewidywalne i słodkie, aż do wymiotów.

– Chciałeś powiedzieć, romansidła? – zaśmiała się Marta.

– Nie tylko. Niektóre obyczajowe też, że już nie wspomnę o pewnych serialach – uśmiechnął się Radek znacząco

– Ani słowa o polskich serialach! – roześmiała się grożąc mu – bo następnym razem będziesz drałował po cukier do nocnego!

Rozbawiony podniósł ręce w obronnym geście – No coś Ty, ja tylko o tych brazylijskich

39 myśli w temacie “Tuż przed wyjazdem do Krakowa….

  1. Po studiach spędziłem jakąś chwilę na osiedlu z wielkiej płyty. Pokój na ostatnim piętrze miał swój urok. Z każdej strony można było podziwiać panoramę miasta. Okna były nieszczelne więc wiatr hulał po pomieszczeniach cały rok. Skromną przestrzeń dzieliłem z pewną księgową. Między nami było jakieś kilnanaście lat różnicy. Tamtego dnia Pani M wstała dość wcześnie i kompała się o poranku. Z racji, że rura z wodą przechodziła tuż obok łóżka to nie potrzebowałem budzika. Zamiast przewracać się z boku na bok przebrałem się w dres. Udałem się do pobliskiego sklepu po świeże pieczywo. Kiedy wróciłem M suszyła włosy i jeszcze przez chwilę krzątała się tam i ówdzie. Usiedliśmy przy stoliku w kuchni i rozpoczęliśmy konsumpcję. Mieliśmy sporo czasu więc nastawiłem ekspres przelewowy. M była w szlafroku. Stwierdziła, że jej zimno w nogi. Z kieszeni wyjęła celiste rajstopy i zaczęła je zakładać. Materiał idelanie przylegający do nogi odbijał światło. Dziwiłem się sam sobie czemu z pozoru prosta czynność dokonywana przez wiele kobiet każdego dnia wywołała potok myśli.

    Polubione przez 1 osoba

          1. Tamtego ranka zadziałały wszelkie możliwe hamulce. Sąsiadka poczuła się zawiedziona, gdyż jej plan nie powiódł się. Rozpoczęła się gra, której efektem była krótkotrwała miłość, a właściwie to zauroczenie będące efektem jakiegoś regresu w relacjach damsko-męskich z którym zmagaliśmy się w tamtym czasie. Później doszedłem do wniosku, że byłem właściwie zabawką w jej rękach.

            Polubione przez 1 osoba

              1. Tamten epizod był bardzo ciekawy pod wieloma względami. Wyszliśmy daleko poza obowiązującą wówczas nomenklaturę. Ominęły nas spotkania w kawiarni, kwiaty, czułe słówka, wieczory przy winie czy spacery przy świetle księżyca. Podziwiałem odwagę sąsiadki. Romans z bardziej doświadczoną kobietą wiele mnie nauczył.

                Polubienie

  2. Lubię takie opowiadanaia – życie innych ludzi, wbijam się w nie jak we własne zycie 😉 i nerwowo przeżywam wszystkie ich niepowodzenia oraz troski, no i radości oczywiście. Takie to babskie, mówi mój mąż, jak oglądamy jakiś film i ja go nad wyraz przeżywam ;)))

    Polubienie

  3. No tak, samo życie, pod ręką opiekuńczy facet, na którego można liczyć w życiowej sytuacji, a gdzieś jakiś ktoś wyidealizowany… Do kogo ciągnie? Oczywiście do tego drugiego, cholera… Ach te głupie baby!;-))…ale czy tylko baby?…

    Polubienie

      1. Może nie lubią, tylko wyobraźnia ich w tym wypadku ponosi, a tajemnica wabi… kiedy łuski spadną z oczu, często jest za późno:-(Poza tym zwykle nie doceniają tego, co mają lub co mogą mieć, chcą więcej…na zasadzie (jak sama pisałaś) wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma… Smutne to, ale prawdziwe. Tyle z tego rozczarowań wynika…

        Polubienie

  4. Chciałam sprostować mój ostatni komentarz do poprzedniego posta. Pomyślałam , że wyszłam na totalną egoistkę i niewrażliwą babę. Ale ja dąże do tego , żeby mi było dobrze , nie za wszelka cenę i nie raniąc uczuć innych ludzi….ufff. Ulżyło mi

    Polubienie

    1. A jeżeli chodzi o dzisiejszy post, to bardzo taki ciepły….nigdy nie przyciągałam chyba tak facetów jak Marta. Jestem typem kobiety – kumpla….szkoda. Może w drugim wcieleniu….hmmmm.

      Polubienie

      1. Nie wiem czy można to nazwać „przyciąganiem” facetów. Zobaczymy jak się jej losy potoczą dalej:-))W tym wszystkim samo przyciąganie jest oczywiście fajne, dowartościowuje kobietę bardzo, ale ważne jest też kogo się przyciąga. Znam kobietę, która przyciągała samych drani, każdy następny – gorszy. Teraz jakimś magnetyzmem przyciągnęła niby bardzo fajnego mężczyznę, i co się okazało?? Zazdrośnik jak z tego postu po spotkaniu klasowym. :-)) To już nie wiem co lepsze, przyciągać czy nie przyciągać:)

        Polubienie

        1. Przyciągać , jak najbardziej ….ale może królewiczów na białych koniach….są tacy? A co do tych drani, to chyba cwane bestie są. Wypatrzą sobie taką delikatną i potulną kobietkę i hajda na nią. A ona po przyciągnięciu takich kilku drani , dochodzi do wniosku , że jest do niczego.

          Polubienie

            1. Otóż to. Dostała od życia po łapach w momencie , kiedy marzyła o szczęściu…W końcu zamyka się w sobie, albo co gorsze wiąże się z takim draniem i godzi na życie przy jego boku. Żeby tylko nie być samą …Nie wiem jak określić taką kobietę . Bohaterka czy nierozsądna istota.

              Polubienie

                1. Dokładnie ! A jak jeszcze dodamy do tego chęć „zrobienia” sobie z nim dziecka, bo jak się urodzi to on na pewno się zmieni, no to już mamy szczyt naiwności. Himalaje naiwności…..

                  Polubienie

    2. Bea, ja już czytam Twoje komentarze od dawna, więc na pewno tak bym nie pomyslałam:-) U mnie tez komentujesz juz od jakiegoś czasu, więc wszyscy Cię znają z naprawdę dobrej strony. A odpobina egoizmu jest wskazana. Sama wiesz……:-))

      Polubienie

  5. EMMA SŁABŁA Z GODZINY NA GODZINĘ, komunitaty pogodowe były coraz bardziej optymistyczne, wreszcie siła wiatru zmalała i właściwie nie był to już huragan, ale taki sobie wietrzyk, na który nikt nie zwraca uwagi, potem pojawiły się ekipy naprawiające linię energetyczną, tak żeby nikomu w loDówkach nie zepsuły się zapasy wiktuałów, pozbierano oberwane konary drzew, tudzież wywrócone siłą podmuchu wiatru pnie drzew… I WSZYSTKTO WRÓCIŁO DO NORMALNOŚCI…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s