Bilans bilansów

Odetchnęłam z ulgą bo:

Onet nareszcie ujrzał we mnie kobietę*!! A już zaczynałam mieć wątpliwości;-)))

Problem zdrowotny, który mnie gnębi od dawna (każdy dźwiga swój krzyż zapamiętajcie to sobie, a mój jest dodatkowo niezwykle bolesny) nieśmiało się wycisza….(tfu tfu na góry na lasy, na złe zwierzyny i na ciebie Cabanie złodzieju coś mnie przez całe życie okradał……………lub inaczej mówiąc odpukać).

Wakacje się szykują, więc ja szykuję siebie. Siebie, ponieważ dzieci nie muszę. Są szczupłe, śliczne, zdrowe, obciuchane (prawdziwa mamusia co?;-)). Na wiosnę okazało się, że powyrastały ze wszystkiego i w związku z tym już wszystko co trzeba zostało kupione.

W moim przypadku jest …. jakby…. inaczej. To znaczy też jestem śliczna (sic!) i obciuchana, (bo akurat dzięki Bogu z niczego nie wyrosłam), tylko nad tą resztą trzeba troszkę popracować. Ociupinkę. Takie tam nic wielkiego, brzuszki może hantle lub inne rowerki. Przecież trzeba się pokazać w stroju kąpielowym bez rumieńców.

Wakacje zaczęły się też w mojej pracy i to jest baaardzo przyjemne. Jeszcze kilka najbliższych dni bardziej intensywnych ale potem słodkie nicnierobienie aż do końca sierpnia.

No i słoneczko tak cudnie grzeje……..

Książki wypożyczone. Tym razem na tapecie Młode lwy Irwina Shaw. Dwa grubawe tomiska więc na kilka dni wystarczy:-)

A w tzw. międzyczasie komputer:-))

Lub jakiś dobry film…

Czyż życie nie jest piękne??

*Blog polecony na stronie Onetu w kategorii „Kobiece”:-)

79 myśli w temacie “Bilans bilansów

  1. Witaj Caffe! Trochę zasmucasz mnie swym cierpieniem, ale jednocześnie budujesz sposobem podejścia do niego. I do życia, które…póki istnieje – zawsze jest piękne. Rzecz w tym, aby umieć to dostrzec! Pozdrawiam:-)

    Polubienie

    1. Witaj Jaspis, zbyt długo roztkliwiałam się nad sobą. Koniec z tym!! Co prawda mięknę kiedy boli tak bardzo, że chodzę po ścianach ale generalnie uważam, że to moje cierpienie……po co obarczać nim jeszcze wszystkich dokoła:-) Więc……trzymam uśmiech!!

      Polubienie

    1. Dzisiaj powiem w 100 %, że tak:-))Własnie wróciłam ze ścieżki rowerowej, obiadek zjadłam u mamusi, nic mnie nie boli (pisałam ostatnio o moim problemie), dzieci wypoczywają nad jeziorkiem. Czegóż chcieć więcej!!!Wróciłes opalony i wypoczęty?? Strasznie długo Cie nie było.:-))

      Polubienie

  2. Pięłknie jest oczywiście. Trafiłam przypadkiem i zaglądać będę. Pozdrawiam cieplutko i miłego wypoczynku życzę 🙂 /http://agnieha84.blog.onet.pl/

    Polubienie

  3. Ależ tak, życie jest piekne, zwłaszcza na urlopie!!! Ale co tam, nawet po urlopie fajnie jest:-))Udanego urlopowania zycze i zaraz zmykam pisac maila:-)

    Polubienie

  4. Onet wypatrzył i wybrał z miliona blogów, gratuluję :))) Mimo, że to mała rzecz a cieszy:)To teraz nic tylko szybko liczyć te pracujące dni a potem odpoczywać, odpoczywać i odpoczywać…I nawet jeśli podczas słodkiego nic nierobienia może przybyć kilka kilogramów to jakże dużą frajdę mogą przynieść powakacyjne zakupy:))) Do tego czasu waga zapewne wróciłaby do normy, ale…ciuszka nowego i tak kupić można:)) Kolejna mała rzecz a cieszy….Pozdrawiam ciepło:))

    Polubienie

    1. Onet mnie ciągle zaskakuje:-))A jesli chodzi o wyjazd to na pewno zaszaleję przed wyjazdem. Poza tym zawsze można uznać, że coś jest po prostu niezbędne prawda?:-))

      Polubienie

        1. Znam to, ale ostatnio zrobiłam gruntowne porządki w garderobie. Zostawiłam tylko te rzeczy, w których rzeczywiście ostatnio chodziłam. Jak coś przewisiało mi na wieszaku ostatnie dwa lata – poszło do śmieci. Byłam brutalna:-)

          Polubienie

    1. Słoneczko, mężczyzna to może i lubi jak sie o nim mówi, że to taki „byczek”, ale nie znam kobiety której spodobałaby się wersja, „ale krowa”:-)))

      Polubienie

    1. Inka, a dzisiaj masz burzse??? Bo u nas cudnie leje, grzmi i błyska. Na przemian. Albo jednocześnie:-)))Kocham, to!! Zwłaszcza kiedy siedzę sobie przy komputerku i sączę kawusię:)))

      Polubienie

  5. Zazdroszczę Ci tych wakacji. Mnie w tym roku prawdopodobnie przejdą koło nosa. Może uda się wygospodarować kilka dni…Nie wiem, czy hantle to dobry sposób, zwłaszcza w przypadku bólu kręgosłupa. Na ten rodzaj bólu najlepszy jest drążek, zamocowany wysoko, np. w futrynie drzwi. Boli – chwytasz go, wieszasz się na nim na chwilę i czekasz aż strzyknie. Pomaga – sam mam takie coś. Chociaż jest i jeden minus – gdy Koleżanka Małżonka narzeka na bóle, ja zwykle odpowiadam „idź się powieś”, co brzmi trochę dwuznacznie…

    Polubienie

        1. Cafe, ale wszak ci łowcy na brzegu… umięśnieni, opaleni, pozbawieni skrupułów… mniam. I od ratowania są, a za bezradną w brodziku robić się nie da 😉

          Polubienie

    1. Nit, miło Cię widzieć:-))To nie kręgosłup, to „tylko” zęby, ale dranne takie, że już nie wiem, czy kręgosłup nie mniej dokuczliwy. Także hantle jak najbardziej mogą być w użytku pod warunkiem, że mi się zechce je wyciągnąć z szuflady:)))

      Polubienie

                1. Wiesz jak się mówi, że stare jare czy cóś:-)))Albo, że taka byłam piękna i młoda a dziś już tylko uroda:)U mnie ciągle jeszczse jedno i drugie cholercia, że aż nie wiem co z tym nadmiarem robić;-))))

                  Polubienie

                  1. Caffe , przyszłam w szoku . Po prostu przegięłaś do spodu – zaraziłaś mnie zembem. To jest naprawdę niewybaczalne – zamykam się na ament.Miło było poznać.:-/

                    Polubienie

  6. Ja tam lubię Twoje kontrowersje;-) Jeśli Adam może być polecany w kategorii „Wiara i Kościół”, a Misia „Ślub i wesele”, to Ty możesz być kontrowersyjna;-))Zdecydowanie ostatnio się nasłoneczniłaś;-) Ale to rzeczywiście jest tak, że kiedy człowiek doświadczy poważniejszego problemu, to te, które do tej pory sam sobie tworzył, nagle znikają. Jednym słowem dobrze, że od czasu do czasu mamy poważne problemy?…;-))

    Polubienie

    1. Oj Krajanko, nawet nie wiesz jak trafiłaś z tymi problemami. Dzisiaj znowu o niczym nie myslę, tylko jak zrobić, żeby cholera przestało …..:-(((

      Polubienie

      1. Zgadzam się w pełni naturalnie. Obyśmy tylko byli zdrowi, a wtedy? Wtedy można wszystko… 🙂 Pozdrawiam. /http://agnieha84.blog.onet.pl/

        Polubienie

      2. Staram się na blogu nie pisać o moich problemach zdrowotnych bo nie lubię się żalić ale pociesze cię, w ubiegłym roku w maju pukałam już do bram Świetego Piotra a może to były inne bramy któż to wiem, mam osiem chorób z tego trzy poważne, jeżdźiłam po szpitalach w Warszawie, Łodzi, Kielcach. Byłam leczona sterydami, bardzo przytyłam ale kocham życie takie jakie jest. Tobie też życzę duuuuuuzo zdrówka i takiego poczucia humoru i optymizmu jaki masz teraz. Pozdrawiam cię cieplutko

        Polubienie

        1. Oj, brzmi naprawdę poważnie. Cieszę się, że wyszłaś z tego.Ja tak naprawdę jestem chodząca zdrowizna, jedyne na co cierpię, ale to w dosłownym znaczeniu tego słowa, to zęby. Od zawsze. Bolą mnie przed leczeniem, w trakcie i po:-) CZasem przechodzi w bardzo ostre stany zapalne. No tak już mam i nauczyłam się z tym żyć, bo wiem że inni mają gorsze problemy. Mój jest po prostu bolesny …….i kosztowny:-((

          Polubienie

  7. A ja to tak sobie myślę ze może przydał by się jakiś łowca. Choćby taki malutki – no – powiedzmy w sam raz na wakacje. Lubię książki ale bez przesady. Sam zbyt duzo piszę-;))

    Polubienie

      1. Cafe, myślę, że Adam może Ci pomóc – do Niego z samej Góry oddzwaniają, czytałam gdzieś o tym. Choć może w tej akurat sprawie należałoby skontaktować się raczej z Dołem?

        Polubienie

  8. Życie jest cudowne 😉 Ja dzieci jeszcze nie mam, więc pomagam się „obciuchać” (tak to brzmiało??) mojej mamie 😉 Jedziemy całą rodziną na wczasy do Władysławowa i mama musi wyglądać sexy 😉 Więc nad Nią pracujemy 😉 Ja jestem dopracowywana przez mamę systematycznie, więc teraz możemy skupić się tylko na Niej ;))

    Polubienie

    1. No tak, ja też pamiętam, że mamy obowiązkiem było „odciuchać” mnie, ja za to pracowałam na jej …..dzisiaj powiedziałabym imagem:-)) A słowo obciuchać pochodzi z mojej zamierzchłej przeszłośći, coś jak „obkupić się” tyle że dotyczyło tylko i wyłacznie kwestii garderoby:-)

      Polubienie

  9. Przeczytane u Magdaleny Samozwaniec: „Życie nie jest piękne, ale ma w sobie coś takiego, że da się lubić”… Bzdura, Kafejko, masz racje. JEST PIĘKNE!!!!

    Polubienie

      1. Wiem, Kochana…Znam to uczucie, kiedy w euforię wprowadza fakt, że wypiłam kawkę z ładnej filiżanki, albo chybotliwy płomień świecy. Kiedy jest się chorym, obojętnie na co, drobne radości stają się niemal euforią… I w tym sensie choroba nas ubogaca:) Buziak.

        Polubienie

        1. W moim przypadku stała się przysłowiowym kubłem zimnej wody. Kiedy się coś zaczęło dziać głupie myśli przestały mi przychodzić do głowy:-) Stały się po prostu nieważne.A to picie z fajnej filiżanki doskonale rozumiem. Czas na kawę to jest mój moment, moja chwila i nawet moi domownicy wiedzą, żeby mi wtedy nie przeszkadzać. że odpoczywam:-))

          Polubienie

          1. No tak, u mnie akurat choroba jest bardzo powiązana z głupimi myślami, ale w każdym innym wypadku – masz rację – to też plus. Patrz, Kafejko, jaki paradoks? Ile plusów można odnaleźć w samym fakcie choroby?:))

            Polubienie

            1. No nie Asfo, moje myśli były naprawde głupie:-) Twoje pewnie po prostu smutne, przygnębiające. To różnica. Ja wymyślałam!! Choroba przywróciła mnie do pionu w sensie przywrócenia rozumu:-)))

              Polubienie

              1. Nie, Kochanie, owszem najczęściej bywają takie. Ale GŁUPICH też nie brakuje… Niestety. Nieważne. Póki potrafimy się cieszyć kawką i dobrzeprzespaną nocą – jest cudownie i życie jest piękne!!!! Dobrego dnia!!!!

                Polubienie

                1. No dobrze, może i czasem bywają głupie, niech Ci będzie. I uwielbiam cieszyć się spokojnie przespaną nocą, której to nocy dzisiaj z bólu jednak nie przespałam:-((Za wcześnie pochwaliłam czy co?

                  Polubienie

                  1. :(( Coś jest, bo ja kawkę wypiłam „w biegu” i rozpuszczalną, a teraz czekamy na Kolegę M. Gość nie w porę – M. jest nie w formie, mnie też dokucza ciśnienie. Trzymajmy się jednak, bo wszak życie jest piękne….

                    Polubienie

                    1. Gość się spóźnia ponad godzinkę. Jak pisałam u Bei nienawidzę niepunktualności i chyba nie wywiążę się należycie z roli czarującej pani domu, wrrr.

                      Polubienie

                    2. No to mamy kolejną „wspólność”:-)) Zawsze wałkuję moim dzieciom, że niepunktualnośc jest niegrzeczna, że nie ma tzw wejścia spóźnialskiej. Jest tylko i wyłącznie brak szacunku dla czekającego.Pewnie, że bywają różne sytuacje i czasem po prostu nie da się na czas….ale to przypadki.

                      Polubienie

                    3. Dokładnie jest tak, jak piszesz. Jeśli nasza Siostra jedzie ok.90 km i po drodze wstępuje do hurtowni (ma sklep spożywczy) to ma prawo powiedzieć, że będzie ok.13-stej i być o 14.00. Ale jeśli Kumpel mieszka 15 min. drogi od nas, samochodem (wliczając korki) i bez powodów spóźnia się dwie i pół godziny – masakra. Nie byłam miła. Starałam się być grzeczna. A Małpiątko dostaje takie same „wykłady”, że czas to pieniądz, a szacunek dla siebie i drugiego człowieka nie pozwala na spóźnianie się (poza naprawdę nielicznymi wyjątkami)

                      Polubienie

                    4. Ja myślę, że w świecie gdzie ciągle odchodzi się od jakichś zasad, pewne jednak muszą zostać. Które, to od nas zależy.

                      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s