Tuż przed……

Nadal jestem w nastroju , o którym pisałam w poprzedniej notce. Chociaż trochę inaczej.

W wirze codziennych spraw nawet nie zauważyłam, że do urlopu zostało mi dwa tygodnie. Zdecydowanie bardziej wolę leniwe oczekiwanie na wakacje niż to szaleństwo, które dzieje się teraz.

Zdecydowanie bardziej też chciałabym móc pojechać w świat i nie myśleć o niczym ponad to co będzie mi dane oglądać. Nie rozpamiętywać, nie łudzić się, nie oczekiwać.

Tylko zwiedzać, delektować się słońcem i czytać. Wypożyczone książki już czekają na swoją kolej. Nie spieszą się, wiedzą że o nich nie zapomnę.

Wczoraj zainwestowałam w plażowe klapki. Wygodne, ładne, ale jednak innego koloru niż moje pareo,  więc oczywiście, dzisiaj muszę dokupić jakiś błękit na biodra:-)))  

I właściwie to już jestem gotowa do wyjazdu.

Acha, hantle może nie były za bardzo używane, ale rowerek i brzuszki uskuteczniałam, także i w tym względzie plan został/zostanie wykonany (patrz post Bilans bilansów);-)))

Pozostaje jeszcze kwestia włosów, trochę chyba zetnę, bo przy mojej gęstości upierzenia, pewnie byłoby mi ciepło i niewygodnie:-)

Czy coś jeszcze powinnam zrobić, bo już się pogubiłam??

26 myśli w temacie “Tuż przed……

  1. A ja uwielbiam się pakować przed….robię to piorunem i jak na babę baaardzo logicznie. Nauczyłam się tego w czasach mojej poprzedniej pracy zawodowej ,kiedy bywało musiałam podjąć decyzję o wyjeździe służbowym błyskawicznie i to bardzo daleko ( do 3000 km). Natomiast nie znoszę rozpakowywania po powrocie i dumania co do prania a co do szafy czy na półkę. Bywa ,że rozpakowuję się ze trzy dni!!!! P.S. Też mnie rozfantazjowałaś …ta burza włosów i błękity do opalenizny …no no będą mieć panowie ucztę dla oka tam gdzie zajedziesz!!!BRYDZIApetronela-krk.blog.onet.pl

    Polubienie

    1. Włosy mam rzeczywiście gęste, co jest generalnie zaletą ale wymaga trochę zachodu. Jak sa za długie to stają się zbyt ciężkie nie w sensie wagi:-)) w sensie dobrego układania się.

      Polubienie

  2. Przedurlopowa gorączka chyba pomalutku opada:) I fajnie, teraz tylko kupić odpowiednie pareo, by czuć się komfortowo, że nawet plażowy strój w pełni do siebie pasuje i cierpliwie czekać na upragniony urlop:) Jakoś tak niesprawiedliwie jest, że strasznie długo się na niego czeka a on tak bardzo szybko mija..Pozdrawiam:))

    Polubienie

    1. W dodatku ja mam zawsze urlop dopiero w sierpniu, więc jak wracam to już właściwie czuć w powietrzu jesień:-((( No dobra, trochę przesadzam, ale schyłek lata nie nastraja mnie optymistycznie nigdy:-)

      Polubienie

    1. No ja nie wiem o co mi chodzi:-)) Generalnie to chyba jakis stres przedurlopowy czy co? A jeszcze generalniej to przeciez Ci mówię, że leczę te cholerne kły i boję się że tam zaczną znowu boleć.

      Polubienie

  3. Mnie nie pytaj, ja nienawidzę się pakować, to psuje wiele z przyjemności wyjazdu. To ciągłe zastanawianie się: co jeszcze może się przydać, co może być potrzebne… Nie znoszę tego;-(

    Polubienie

    1. Pakowanie jest okropne. Mogę spakować Dzieci, MzKJ – siebie nie daje rady. Wszystko wydaje mi się zbędne – przecież ja tylko chcę wyjechać i zapomnieć o wszystkim. Przecież na miejscu mogę sobie kupić okulary (kurcze, nie moge ich znaleźć przed wyjazdem), klapki (kurcze, nie moge ich znaleźć przed wyjazdem) itd. Nie zastanawiać się, jak moja znajoma, czy wybrany kolor do pomalowania kuchni jest dobry i dzwonić do ekipy codziennie. No to jakaś masakra jest 🙂

      Polubienie

      1. No ja mam odwrotnie – wszystko wydaje mi się potrzebne, a w końcu i tak bagaż stosunkowo niewielki, tylko ile mnie to kosztuje dylematów;-) A potem jaki kłopot przy targaniu;-( Najwspanialej byłoby tak po prostu wsiąść w coś i wyjechać…

        Polubienie

        1. Krajanko, bo człowiek jednak zwykle jedzie z jakichś oszczędności a nie nadmiaru. Dlatego woli wziąć wszystko co potrzeba niż potem być zmuszonym kupować drożej. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Ale nie tracę nadziei, że kiedyś jeszcze pojadę w świat bez stresowo:-)))A pakować sie lubię, układać, dopychac te walizy., Nie cierpię natomiast rozpakowywania, tego prania, prasowania i układania wszystkiego z powrotem na półki:-)

          Polubienie

          1. Ja też nie lubię kupować z konieczności tego, co mi potrzebne, bo mało, że zedrą, korzystając z okazji, to jeszcze rzadko znajdę to, co mi odpowiada w pełni. Kiedyś miałam tak ja Ty z pakowaniem i rozpakowywaniem, jednak teraz zdecydowanie mi się odmieniło i mam dokładnie odwrotnie – rozpakowuję się szybko i bezproblemowo. Człowiek to się jednak zmienia…;-))

            Polubienie

    1. Joano, bo ja rzadko piszę o swojej zewnętrzności:-))) Ale lubię siebie, nawet polubiłam swoje wady…….w końcu skoro nie pozbyłam się ich do tej pory to znaczy, że mają być, nie?:-))))

      Polubienie

  4. To nie myśl (jak Ci się uda). Trzymam kciuki, żeby się udało. A już broń Cię Boże myśleć o tym NA urlopie….

    Polubienie

    1. No własnie chodzi mi o to, żeby nie mysleć tylko zwiedzać, byczyc się i czytac:-))) Nie chcę, żeby coś popsuło magię urlopu.

      Polubienie

  5. Masz racje czasem to oczekiwanie na wakacje bywa przyjemniejsze niż same wakacje. Odprężaj sie przed urlopem, bo na pewno owszystkim pamiętałaś 🙂

    Polubienie

    1. Wiesz, ja się nie boję, że czegos zapomniałam……..ja po prostu nie chcę myśleć o przykrych dla mnie sprawach w czasie urlopu. A niestety namnożyło się tego draństwa trochę:-))Mam tylko nadzieję, że do wyjazdu się wszystko uspokoi.

      Polubienie

  6. Cieszenie się oczekiwaniem – bywa czasem przyjemniejsze od tego, na co czekamy. I wtedy wszystko, co powinnaś jeszcze sobie przypomnisz:))

    Polubienie

    1. Ale Asfo, ja własnie nie chcę pamiętać! Nie chcę zaprzątać sobie głowy tym co przykre, chcę czuć się lakko i przyjemnie!! O!

      Polubienie

    1. Tak mówisz?? Dzisiaj po pracy zajrzę do kosmetycznego…..może coś upoluję.A Ty odpoczywasz trochę?? Senne wizje Cię juz nie atakują?

      Polubienie

        1. No tak, końcówka ciąży jest najtrudniejsza. Pewnie i myślisz za dużo. Ja mogę Ci rękę podac w tym „niespaniu”, u mnie z powodu problemów z zębami. Koszmar jakiś, który wydaje sie nie miec końca:-((

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s