Podróże małe i duże…

Obiecałam, że napiszę jak będę po interview’ach. No to jestem.

Właściwie to być może jestem i przed i po:-))) Po pierwszym cyklu, teraz nastała taka cisza w eterze, że nie wiem czy biorą mnie jeszcze pod uwagę, czy nie. To był któryś tam z kolei etap, więc w sumie i tak jestem zadowolona, że daleko doszłam. Coś jak casting:-)

Natomiast wielkie miasto mnie nie urzekło. Uważam, że nasz Lublin jest o wiele piękniejszy, może dlatego, że nie upstrzony różnorakiego rodzaju tworami architektury, każdy innego koloru, kształtu i wysokości.

Chociaż……myślę, że wielu z nas zgodziłoby się na ten miszmasz wszystkiego, byle mieć pracę. Ja bym się zgodziła.

Bo zawsze jest coś za coś, prawda?

Co mnie urzekło? To za duże słowo, raczej spodobało. Chyba ten luz, który wyczuwam w podejściu do życia. Niby ten sam co u nas, a jednak inny. Wiem, że to sprawa zindywidualizowana i raczej uzależniona od punktu siedzenia. Łatwo być wyluzowanym mając stałą, dobrze płatną pracę. Trochę uogólniam, ale tylko trochę:-))

Powrót do domu trwał wieczność. Nie ze względu na cudownie nadprzyrodzone wydłużenie drogi. Ze względu na moje samopoczucie. Tyle razy ostatnio podróżowałam i nic, a wtedy…..totalny migrenowy odlot. Lokomocyjny odlot. Pan, który siedział obok mnie i próbował nawiązać nić porozumienia, zrezygnował dosyć szybko….. Przepraszał zmartwiony, że nie jest w stanie ulżyć mi w cierpieniu, a ja marzyłam tylko o tym, żeby nie pozostawić na jego marynarce zawartości mojego żołądka….

A zapowiadała się taka fajna podróż:-)

Uwielbiam rozmowy z inteligentnymi, oczytanymi ludźmi, a wspomniany pan w dodatku wydawał się być oczytany w zakresie tych samych zainteresowań. Pisałam ostatnio o tym, że los potrafi być niezwykle złośliwy?

Wtedy był!:-)

53 myśli w temacie “Podróże małe i duże…

  1. Do 7 dni … jeśli się nie odezwą to szanse maleją do zera. A co do zostawiania treści żołądkowych w środkach lokomocji to współczuje bo znam to uczucie ….

    Polubienie

    1. My jesteśmy umówieniu na konkretny dzień w kwestii odpowiedzi, więc nie ma tej niepewności oczekiwania dziś, jutro czy pojutrze. Bo to już ostatni etap:-)

      Polubienie

  2. A ja w czasie podróży lubię czytać, nie lubię za to zmuszać się do rozmowy, która zapowiada się na wiele godzin, bo często staje się ona grzecznościowa, a wycofać się nie bardzo wypada. Jeszcze się nie nauczyłam wycofywać w takich sytuacjach;-)) Dlatego często odgradzam się właśnie książką, wymieniając z uśmiechem uwagi, jeśli tak się zdarzy. Nie mam choroby lokomocyjnej, chociaż rzeczywiście ból głowy potrafi skutecznie utrudnić funkcjonowanie w czasie podróży, bo zaraz dochodzą do niego dodatkowe „atrakcje” – niestety;-) Do wiadomej sprawy nawiążę, kiedy będzie coś wiadomo, na razie tylko trzymam kciuki!;-)

    Polubienie

    1. Krajanko ja już się nauczyłam asertywności i jesli nie mam ochoty na rozmowę to mnie nikt do niej nie zmusi:-)) Jednak tutaj wszystko potoczyło sie jakby poza moim chęciami czy niechęciami:-) Ale nic to, ważne że nie puściłam pawia jak słusznie zauważyła Bea, bo to byłaby trauma:-)))Wiadoma sprawa w toku, nic jeszcze nie wiem. Jestem już zmęczona tą niepewnością. Co za życie!! Pisalam, że u mnie to jakaś poczekalnia:-)))

      Polubienie

  3. Lubin jest ładny co miałam okazje się przekonać. Inna sprawa , że co to nowe jakoś zawsze nam początkowo się gorszym wydaje ale miejsca to ludzie i może się do nich przekonasz z czasem. Ciekawe skąd był ten interesujacy współpasażer. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Dream to nie było pociąg tylko zwykły bus, ale taką migrenę też chyba się nazywa lokomocyjną, stąd nieporozumienie:-)Już jestem zaopatrzona w leki, mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Ale teraz na samą myśl o wyprawie odczuwam lęk…..a przecież ja tak kocham podróże, nawet takie kr/otkie:-)

      Polubienie

        1. Wiesz, ja bym pewnie też wolała, ale nie wiem czy dałabym radę w takim ruchliwym mieście, u siebie jednak znam ulice, skrzyżowania itp itd:-) Tam będę się musiała dopiero ośmielić.

          Polubienie

  4. pewnikiem jeszcze nie jedna taka podróż przed tobą i zyczę Ci aby te nastepne były owocne w oczytanych panów:))))a na razie pozdrawiam cieplutko

    Polubienie

    1. MAlutka, następne szykują się już lada dzień także będę teraz o wiele mądrzejsza:-))A pan oczytany może się trafić, ale wiesz….wcale nie musi;-))

      Polubienie

  5. Miałam w swoim życiu dość dużo takich niemiłych podróży z chorobą lokomocyjną w tle. Najwięcej we wczesnej młodości, kiedy to przed każdą podróżą zażywałam aviomarin i zawsze strasznie mnie po nim głowa bolała.Teraz nic nie zażywam, ale obowiązkowo siadam przodem do kierunku jazdy. Staram się nie patrzeć na boki i dlatego niechętnie rozmawiam w czasie jazdy, żeby nie odwracać głowy, bo wtedy zaczyna się karuzela. Paskudna to przypadłość ta choroba lokomocyjna, potrafi zepsuć prawie każdą podróż.Pozdrawiam. :)))

    Polubienie

    1. Ja też zawsze siadam przedem, staram się tak siadać nawet w autobusach komunikacji miejskiej (o ile w ogóle siadam, bo generalnie nie robię tego). Wiedziałam też, że nie mogę nic czytać, bo te umykające przy ruchach amortyzacyjnych literki też mogą wywołać mdłości. Wszystko to wiem, tylko że już dawno nic takiego mi się nie przytrafiło, więc nie wzięłam aviomarinu. A jesli chodzi o tę senność po leku, to jest zastępczy lek, który nie powoduje senności. Może ten dzisiaj kupię…….tylko nie pamiętam nazwy:-)

      Polubienie

      1. Czasem brak mi pisania, zaglądania na blogowe ścieżki, ale tyle dzieje się w moim życiu, że brak mi czasu na wirtualny świat… myślę, że kiedyś tu jeszcze wróce, ale nie wiem kiedy….Dziękuję za buziaki, pozdrawiam i powodzenia życzę Beatuś! :-))

        Polubienie

  6. Oj nie kuś mnie, żebym o złośliwości losu sie wypowiadała, bo brakło by tu miejsca. Zresztą i tak nic by to nie zmieniło. Było – minęło trzeba „płynąć” dalej Pozdrawiam 😉

    Polubienie

  7. A więc z gratulacjami jeszcze się wstrzymam. Nie wiem, co pomaga na chorobe lokomocyjną – wiem, co na morską. Jeśli to to samo, to po prostu trzeba „walnąć lufę”, żeby oszukać błędnik. I nie zamykać oczu! To najgorsza rzecz. Cały czas trzeba obserwować horyzont. Tak więc drzemka w autobusie raczej odpada…Swoją drogą, ciekawi mnie, jak wydedukowałaś, w jakiej dziedzinie oczytany był ten facet…

    Polubienie

    1. Nit, zanim mnie wzięło na dobre, kiedy nie mogłam otworzyć nawet buzi bo obawiałam się wiesz czego:-) udało nam się zamienić parę sensownych zdań, zesztło na takie pojęcia, o których cżłowiek nie studiujący nauk humanistycznych nie ma pojęcia. Wiesz przecież, że każda nauka ma pewne specyficzne smaczki:-)A jeśli chodzi o choroby, to chyba są jednak inne, bo mi zamknięcie oczu i pochylenie się do przodu zdecydowanie pomagało.W każdym razie przeżyłam, a następną podróż poprzedzę jednak aviomarinem:)

      Polubienie

    1. Misiu, bo nasz Lublin bardzo się ostatnio zmienił, na lepsze oczywiście:-)) Stare Miasto nareszcie odnowione, może jeszcze nie całkiem, bo i na Lublin funduszy zwykle najmniej przydzielają. Gdyby tak jeszcze stworzyli miejsca pracy. Nikt nie chciałby wtedy wyjeżdżać.

      Polubienie

        1. A…. jarzę:-) Ale z drugiej strony miałabym o czym wnukom opowiadać:) że babcia Caffe puściła pawia prosto w rozpięty kołnierzyk przystojnego mena:-))) Mój mąż zdecydownie może być o mnie spokojny. Mnie nawet natura broni przed obcymi facetami:-))))

          Polubienie

  8. Kafejko ,życzę Ci udanego finału! A w autokarze siadam zawsze tuż za kierowcą lub blisko ,żeby nie widzieć „perspektywy”autokaru,i ssię(ssam???) suszone”wędzone” śliwki ,bo po środkach typu aviomarin zasypiam jak suseł.Dobrych dni Ci życzę w oczekiwaniu na telefon z YES,YES,YES!Brydzia=Bogusia=Petronela

    Polubienie

    1. A ja nawet dobrze znoszę aviomarin, ale po prostu ostatnio nie był mi potrzebny, no to jak go nie miałam w torebce, nagle się stał. Siadam zawsze w miarę możliwości za kierowcą, nie czytam w drodze, żeby mi literaki nie szlały przed oczami. Myślę, że to wszystko wywołał zaduch w busie i taki luzik po stresie:-)

      Polubienie

      1. Przyszłłam Ci życzyć dobrego dnia . Pięknie dziś w Krakowie słonecznie ,oby tak samo w duszy (mam nadzieję). I niech Ci sie wszystko uda!Brydzia=Petronela

        Polubienie

  9. a ja marzyłam tylko o tym, żeby nie pozostawić na jego marynarce zawartości mojego żołądka…. = wskazane jest miejsce twarza do lokomotywy+otwieranie okna+spacer po koridorze…PS. Warszawa w Centrum koszmarna jest

    Polubienie

        1. Wtedy używa się młotka. A jeśli nie ma – podkutegego buta. W ostateczności może być zakuty łeb jakiegoś pasażera – byle twarde i wystarczająco ciężkie.

          Polubienie

  10. Z góry przepraszam za to co napisze dalej, jeśli chcesz to usuń to nawet nie zaglądając. Prowadzę akcję anty-anoreksja, bo wśród onetowskich blogów pojawia się coraz więcej, które promują tę chorobę. Czy miałabyś ochotę wpisać się na listę blogów popierających akcję? mój adres http://www.e-kobiety.blog.onet.pl Jeśli nie to usuń ten komentarz jak najszybciej!!!!!! Dziękuję i przepraszam za SPAM(?) PozdrawiamJuliet_t

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s