Asertywność a wyrzuty sumienia…

Czasem powinna powiedzieć „NIE”. Powinna powiedzieć jasno i wyraźnie, zwłaszcza wtedy kiedy wie, że to ona ma rację. I w dodatku powinna powiedzieć to bez obawy, że kogoś tym obrazi czy sprawi przykrość. Tymczasem jej prawo do odmowy bywa traktowane jako egoizm, niechęć do wczuwania się w sytuację drugiej osoby. Nawet tak zwane okoliczności, czyli cała ta otoczka, dzięki której można podjąć decyzję o odmowie nie sprawia, że robi się lżej. Bo pomimo słuszności, która aż pulsowała głęboko w sercu, to właśnie ona czuła się źle!! I to ją chyba wkurzało najbardziej. Jakby obowiązek zgadzania się na wszystko wpisany był w jej naturę. Było jej źle, bo postawiono ją w sytuacji, w której musiała odmówić i tym samym zmuszono do tego by czuła się z tą odmową źle. Pokrętne ale jakże prawdziwe…

Uwikłana w tak różne sploty wydarzeń tkwiła w sieci cudzych planów i cudzych koncepcji, choćby te drugie były zupełnie sprzeczne z jej własnymi..

 

Jak często czujecie się jak opisana przeze mnie kobieta?

 

 

60 myśli na temat “Asertywność a wyrzuty sumienia…

  1. Nie jestem asertywna, bywam asertywna i to stanowczo za rzadko bo jak już powiem „NIE” zjadają mnie właśnie wyrzuty sumienia i jakoś zapominam języka w gębie następnym razem. Jednak jak już stanę oporem, odmówię czegoś komuś to wydaje mi się chwilami, że ktoś odbiera to jako afront w jego stronę i ja strasznie wtedy się czuję. Ale walczę z tym codziennie bo przecież każdy ma prawo z czymś się nie zgodzić, tym bardziej jak wie, że ma rację, czegoś odmówić itd. Takie krótkie słowo „nie” a tyle z nim problemu:)

    Polubienie

    1. Każdy ma prawo do tego by mieć swoje zdanie, chodzi tylko o to, by móc porozmawiać szczerze, bez nerwów i wyłuskać dlaczego odmawiamy. Że nie jest to niechęć, tylko z jakiegoś powodu niemoc.

      Polubienie

  2. Zdarza mi się czasem powiedzieć Nie, ale nie ukrywam, że w skrajnych przypadkach, i nawet jak wiem że postąpiłam słusznie to zwykle czuję się z tym źle.

    Polubienie

    1. Czyli, czytając nasze komentarze wychodzi na to, że zwykle dajemy się wkręcać w poczucie winy, mimo że nasza odmowa ma realne podstawy. To nie rokuje nam zbyt dobrze:)))

      Polubienie

  3. Ja nie mam problemów z powiedzeniem: nie! Jest tylko jeden wyjątek.Jeżeli ktoś potrzebuje mojej pomocy w jakiejś trudnej sytuacji życiowej – wtedy zawsze mówię: tak. Oczywiście zawsze odróżniam tu potrzebę faktycznej pomocy od zwykłego wykorzystywania :))

    Polubienie

    1. Mariol, myślę że każdy z nas był wrobiony w taką sytuację chociaż raz…..dlatego z czasem zaczynamy się uczyć się asertywności….Trzymaj się jakoś i nie daj się!!

      Polubienie

  4. Na szczęście już się z tego wyleczyłam, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy zawodowe…nad pozostałymi nadal pracuję, ale tu chyba są to prace w stylu „syzyfowe”…taka nasza natura, a co nie da się przezwyciężyć trzeba polubić a przynajmniej zaakceptować…tak mi się przynajmniej wydaje 😉

    Polubienie

    1. To bardzo sensowne podejście:-)) Ja też staram się wyważać, co jest lepsze….pomagać na tyle, na ile się da….ale nie wrabiać siebie w sytuacje patowe.

      Polubienie

  5. Wiesz Caffe, jeżeli chodzi o moich najbliższych mam to już przerobione i nie odmawiam, jeżeli nie jest to ewidentne wykorzystywanie mnie jak woła roboczego. Nie odmawiam, chociaż w głębi duszy się buntuje, bo wiem, że racja jest po mojej stronie i że powinnam odmówić dla dobra osoby proszącej. Nie odmawiam, bo potem się tak z tym źle czuję, że gotowa bym była przepraszać za odmowę. Nie odmawiam, bo moja Mama nigdy, przenigdy nam niczego nie odmówiła i właśnie za to najbardziej ją kocham. Obcym odmawiam bez trudu. Jak pisała powyżej Elżbietka, nigdy nie wzięłabym dla kogoś kredytu ani nie pożyczała dużej kwoty pieniędzy, bo sama mam ich niewiele. Za to biednego poratuję 5 zł i nie zastanawiam się na co on to wyda.Pozdrawiam. :)))

    Polubienie

    1. Tak, łatwiej się pomaga bliskim, to fakt. Ale też masz rację, że czasem się traktuje kogoś w rodzinie jak woła ….ja wielokrotnie tak się czułam:)) Dzisiaj umiem już sobie z tym radzić.

      Polubienie

  6. Witaj cafejko kochana……………………..wiesz..byłam niedawno w takiej sytuacji, koleżanka prosiła nas o wziecie kredytu bo ona z jakiejś przyczyny nie mogla. Odmówiłam bo po pierwsze nie chciałam a po drugie już za kogoś spłacamy, dlatego nie chcialam,Nieraz juz nas wykorzystano , boje sie kolejnych problemow. Ale nie czułam siue dobrze odmawiajac, bo widziałam ze kolezanka ma do mnie zal.I co tu robić?Pozdrawiam Cie serdecznie

    Polubienie

    1. O Boziu, kwestii kredytu w ogóle nie brałam pod uwagę. Nie zgodziłabym się nawet dla przyjaciółki. Pieniądze są w stanie skłócić nawet najlepszych przyjaciół, więc lepiej takich sytuacji unikać. Lepiej próbować pomóc inaczej, może poszukać pracy dla przyjaciół (jeśli to jej brak), pozyczyć jakieś pieniądze bez kredytu. Biorąc cudzy kredyt, można się naprawdę wrobić w niezłą hecę……

      Polubienie

  7. Mam dużo teorii na własny użytek i chyba tak ma większość. Również i w tym względzie mam taką 🙂 To o czym piszesz dotyczy odpowiedzialności za samego siebie. Tak, jest to w jakimś sensie egoizm ale ten pozytywny, który jest koniecznością, gdyż rezygnując z niego albo jak Ty to nazywasz nieumiejętność bycia takim, wręcz krzywdzi innych a nie tak jak Ty to napisałaś, że krzywdzi jak jest się takim egoistą. Dlaczego ? Przestajesz być sobą i wysyłasz błędne informacje dla innych a więc zwyczajnie oszukujesz. Mało tego, krzywdzisz samą siebie, ponieważ przyzwyczajasz się bycia taką jakiej oczekuję od Ciebie inni a to zawsze jest zatraceniem samego siebie.

    Polubienie

    1. W jakimś sensie na pewno tak jest. Ale wiesz, to jest tak, że raz powiesz „Tak” i potem, przy każdym następnym razie inni oczekujesz, że znowu powiesz. W końcu, w sytuacji odmowy pojawia się zdziwienie „no jak to, zawsze się zgadzałąś a teraz nie??” i plotki, „no proszę, już jej/jemu uderzyla woda sobowa do glowy” albo…”no wiesz, strasznie się zmieniła,….na gorsze”.Prawda, że tak bywa?

      Polubienie

      1. Bywa i to nie rzadko 😦 Zapominamy, że żyjemy dla siebie a nie dla kogoś i pod czyjeś wyobrażenie. Przyznam się, że nawet mnie to potrafi zdenerwować a tacy ludzie są dla mnie trochę podejrzani.Od paru dni chodzi mi po głowie taki pomysł na bloga o tym ale obawiam się, że będzie zbyt subiektywny, atakujący i cyniczny…mnie to nic nie da a innych może zdenerwować. odłoże to na taki moment kiedy takie wykrzyczenie przynajmniej mi trochę ulży 🙂

        Polubienie

                    1. Ja lubię takie dwukolorow ozdoby….chociaż z sentymentem wspominam dawne bombki…w różnych kolorach, wzorach i wielkościach:-) I łańcuchy lepione w szkole z kolorowego papieru, i wycinanki….:-))))

                      Polubienie

                    2. 🙂 Dlatego u mnie w domu zawsze jest naturalna choinka chociaż żałuję, że już nie zwykły pachnący świerk a jodła kalifornijska z upraw hodowlanych i mam chyba jeszcze trzy bomki z dziecinstwa ręcznie malowane :)…tylko że mi w pamięci bardziej tkwią szczegóły nastroju a nie rzeczy…przedmiot nawet ten sam nie przypomni mi danego nastroju…

                      Polubienie

                    3. To prawda, ale nastrój cofa mnie jeszcze w dalszą przeszłośc, kiedy święta bywały u mojej babci….a przy stole zasiadało ponad 20 osó:-) To dopiero była Wigilia:))

                      Polubienie

                    4. Ha ! I chyba w tych naszych wspomnieniach najpiękniejsze były wigilie z dzieciństwa 🙂 Chyba najgorsze w moich wspomnieniach były te kiedy w zasadzie byłem jedynie kierowcą i jeździło się od jednego domu do drugiego a powinno się chyba było odciąć i stworzyć własny rodzinny klimat. Niestety nie było takiej możliwości aby wszyscy spotkali się w jednym miejscu bo wtedy rzeczywiście byłaby to najlepsza opcja :)Choć to być może z mojej strony obłuda gdyż nie jestem praktykującym katolikiem ale uwielbiam te święta niezależnie od czasu i sytuacji. Chyba właśnie z uwagi na tą ich rodzinną wymowę i chociażby wspomnienia.

                      Polubienie

                    5. To całkiem naturalne, że lubisz je mimo, że jak piszesz nie jesteś praktykującym. Akurat te święta są jakby ponad religiami i waśniami rodzinnymi. Ja tylko raz byłam na takiej Wigilii „jeżdżonej” zwykle udaje nam się jednak zdzwonić wcześniej i zebrać w jednym miejscu….z jednym wyjątkiem, którego nie żałuję, ale to jest temat na zupełnie inną rozmowę:)Kocham te święta mimo, że będę w tą Wigilię pracować, potem długo jechać, ale nie narzekam 🙂 Będzie dobrze:-)))

                      Polubienie

                    6. Ach, samo siedzenie przy stole i wspólne jedzenie to tylko dodatek 🙂 To podobnie jak z bliskością, można być w innych miejscach a jednak razem 🙂

                      Polubienie

  8. Cześć Kafejko miła. Kiedy byłam bardzo młoda nie umiałam być asertywna. Ludzie to wykorzystywali.Moje dobre wychowanie nie pozwalało mi na odmowę ani kulturalną ani tonem ,który dawałby jasno do zrozumienia: nic z tego. Dopiero ,kiedy wieloletnia (od szkolnych lat )przyjaciółka wykorzystała w niecny sposób moje umiejętności i w sprytny sposób przypisała sobie zasługi których nie miała w organizacji pewnej akcji , zaczęłam się przełamywać. I odtąd już poszło …Moja asertywnosc przydawała mi się w zakładzie pracy i w gronie towarzyskim też. O ile serce mam jak Brama FLORIANSKA i gotowam przytulic do niego tych co w potrzebie ,o tyle teraz to ja decyduję KOMU chcę i muszę pomóc. pozdrawiam. Petronela

    Polubienie

    1. I właśnie teraz pytanie, JAK się przełamać, w którym momencie zacząć? Bo ten moment jest najtrudniejszy. To wtedy zwykle bliscy mają najwięcej pretensji, bo przecież „zawsze pomagałąś, co się z Tobą dzieje??” Najlepiej byłoby gdyby każdy postawił się w sytuacji drugiego, wtedy może zrozumiałby wszystkie za i przeciw i nie przyklejał etykietki.Pozdfrawiam Petronelo:-))PS. U Was mówi się Serce jak Brama Floriańska, u nas …jak Brama Krakowska:-))

      Polubienie

      1. Rozumiem Cię doskonale .Jestem osobą chętną do pomocy , otwartą na ludzi .Bardzo często było to wykorzystywane ,ale ja podobnie jak opisana przez Ciebie kobieta dlugo nie umiałam odmówić .A jeżeli to zrobiłam , to zawsze miałam wyrzuty sumienia ,że chyba nie powinnam .Teraz jest łatwiej ,ale nie jest to tak ,jak u niektórych ludzi , którzy ze sowem „nie ” nie mają żadnego problemu .Myślę jednak ,że cała sztuka w tym ,żeby wiedzieć kiedy i jak odmówić .Bo asertywność – to dbanie o swoje i siebie ,ale bez ranienia innych .Niektórzy niestety mylą ją ze zwykłym chamstwem .Pozdrawiam Cię ciepło .Ps.Mam chore dzieci ( jak zwykle ,kiedy idą Święta ) .Ale dam radę 🙂

        Polubienie

        1. Jagódko, trzymaj się dzielnie mając domowy szpital….niestety to jest właśnie złośliwośc losu. Może do świąt uda Wam się dojść do formy. Tego Wam życzę, bo w dobrym zdrowiu święta są o wiele przyjemniejsze prawda?Pozdrawiam cieplutkoPS. A ja dzisiaj jadę kupować prezenty.

          Polubienie

            1. Niestety nie bardzo mi się udały…..to moja wina, bo zajęta innymi sprawami nie miałam głowy do tego by kupować coś na bieżąco. A kupowane tak na chybcika zwykle są mniej atrakcyjne. W Warszawie nie kupuję bo tam wszystko jest dużo droższe niż tu. Mam jeszcze tydzień, może coś mi się uda zdobyć fajnego:-)

              Polubienie

              1. Uda Ci się .Ja też jeszcze nic nie mam .Nie lubię tych zatłoczontch , pędzących sklepów .Otumaniają mnie .Poszukam w małych 🙂 Ściskam 🙂

                Polubienie

                1. Tylko widzisz, w Warszawie wszystko jest o wiele droższe a w Lublinie nie mam z kolei za dużo czasu na zakupy. Bo te małe sklepy w soboty wcześnie zamykają, a w molochach jest tak jak mowisz….tłoczno i jakoś bez atmosfery.

                  Polubienie

      2. Właśnie łaziłam po naszych blogach i oniemiałam . Wiadoma ulubiona osoba pisze donosy u moich linkowych na mnie i na parę osób(!) z naszej niegrzecznej” klasy”! na przykład na blogu u Violi Silvestris u Corony Radiaty ,Nie wiem jeszcze u kogo! Radzi ,żeby zapoznali się z naszym gustem ,poczuciem humoru etc i daje linka do A.M.G. Czy Ty uwierzysz …to już wyższy stopień paranoi maniakalnej. . Petronela

        Polubienie

        1. Brydziu, czytałam, to strasznie smutne, to chora kobieta. Wyraziłam zresztą swoje zdanie u Violi na temat takich komentarzy. Nie martw się, każdy kto Was pozna, będzie wiedział, że to kolejne podejście do tego by skłócić blogowiczów.

          Polubienie

  9. Witaj. Ja rzadko mówię „nie”, wiem, że zdecydowanie za rzadko i zawsze mam wyrzuty sumienia, ale powoli uczę się myśleć czasem o sobie… Bo każdy ma do tego prawo. Mamy prawo raz na jakiś czas skupić się na swoich pragnieniach i swoich uczuciach. No i fakt, że nawet gdy my dźwigamy cały świat na barkach, to nas mają gdzieś głęboko 😉 Altruizm to niewdzięczne zadanie. Najlepiej więc znaleźć jakiś złoty środek. Pozdrawiam serdecznie 😉

    Polubienie

    1. Tylko jak to zrobić? Skoro grzeczne „nie” wywołuje czasem lawinę pretensji. Najgorzej jest jeśli takie odmowy zdarzają się w rodzinie, wtedy wrze… wtedy odmawiająca osoba staje się czarną owcą!!

      Polubienie

        1. Generalnie tak, ale wiesz jak to bywa, są pewne zależności, jakieś wspólne mijanie się na uroczystościach, ja bym nie chciała sytuacji, w której plotki rozszalalyby się po jakimś asertywnym zdarzeniu.

          Polubienie

  10. Całkiem niedawno zastanawiałam się, dlaczego ostatnio mówi się tyle o asertywności, skąd się wzięła ta moda, czy nie wychowa się przez to egoistów, czy nie pogłębi to znieczulicy społecznej itd…. Twój tekst, Caffe, jest niejako odpowiedzią na te moje wątpliwości – skoro ona POWINNA powiedzieć „NIE”, to POWINNA, a jak powinna, to nie powinna mieć wyrzutów sumienia. Wydaje się, że w tym POWINNA tkwi sedno. Bo czasem MOŻNA jednak zrobić coś, czego się nie musi – aby nie sprawić komuś przykrości. Cała sztuka polega na rozeznaniu, kiedy co. I ma to być moje rozeznanie – bez oglądania się na to, co powie tzw. otoczenie. I to jest chyba ta zdrowa asertywność: robię tak albo owak dlatego, że uważam, iż tak jest lepiej, tak chcę, tak zdecydowałam…”Było jej źle, bo postawiono ją w sytuacji, w której musiała odmówić i tym samym zmuszono do tego by czuła się z tą odmową źle” – masz rację, jest to bardzo pokrętne. „Postawiono ją”, czyli dała się postawić… Nie, chyba nie byłam w takiej sytuacji… Pozdrawiam Cię serdecznie

    Polubienie

    1. Pokrętne….opowiedziano mi o pewnej sytuacji, w któej osoba odmawiająca została napiętnowana, mimo że ja uważanm że racja była zdecydowanie po jej stronie. Niemniej jednak kobieta miała wyrzuty sumienia. Trochę może na zasadzie „chciałabym pomóc, ale nie mogę” lub „w tej sytuacji nie mogę:”. I wlaśnie to zostało mocno skrytykowane. Ona pomogła, na ile się dało,i na ile okoliczności pozwalały, tymaczasem druga strona żądała więcej. „Albo mi pomożesz w takim szerokim zakresie jak ja tego chcę, ale jesteś wredna” mniej więcej taki był sens tego, co usłyszałam. Rozumiesz teraz dlaczego pokrętne? Bo ta kobieta naprawdę starała się pomóc i zrobila wiele…

      Polubienie

      1. Tak, Caffe, ja tak właśnie zrozumiałam ten tekst o pokrętności i nóż mi się w kieszeni otwiera na samą myśl, że wrabia się ludzi w takie sytuacje. Dobrego dnia!

        Polubienie

  11. Długo pracowałam nad tym, żeby nie czuć wyrzutów sumienia. Jeszcze czasem mnie dopadają, ale wiem, że walczę tylko o to, żeby nie poddać się ‚syndromowi klatki schodowej’ i myśli ‚mogłam powiedzieć, że…’

    Polubienie

    1. Dream, to powiem Ci, że znacznie bliżej mi do TWojej postawy w tym względzie…:-) Ja tez nie potrafię, a piotem jestem zła, bo dziesiei się zupełnie wszystko wbfrew moim zamysłom.

      Polubienie

      1. Ja mam do tego chodzący wyrzut sumienia w postaci mojej córki. Trenuję asertywność na teściowej ( głównie, bo też i ona głównie skacze mi po głowie ) i za każdym razem, jak się złamię Młoda przychodzi z tym swoim tekstem ‚mamusiu znowu dałaś się babci’ ;o)

        Polubienie

        1. Moja klawiatura mnie dobija, nie sprawidzłam i poprzedni komentarz poszedł z głupotami:)) Sorry.Ja niestety czasem też się poddam, chociaż naprawdę pracuję nad sobą. Może jak już będę miała 100 lat dojdę do perfekcji:)))

          Polubienie

  12. Witaj Caffe! Dużo czasu zajęło, ale już nie umiem czuć się jak opisana przez Ciebie kobieta. Mówienie NIE to moje prawo, czasami wręcz obowiazek chronienia samej siebie. Dziś nie wymaga to już żadnego wysiłku, byle delikatnie i stanowczo, bez jakichkolwiek zbędnych emocji i wczuwania się w sytuację drugiej strony. Trudne początkowo tylko…:-)))

    Polubienie

    1. GRatuoluję w takim razie. W tej krótkiej notce chodzilo mi o to, że nawet delikatna odmowa może być wzięta jako obraza… Już tes sam fakt odmowy. Ja byłam w takiej sytuacji wiele razy. Nawet jeśli okoliczności sprawiały, że naprawdę odmowić musiałam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s