Miała głos, który wzbudzał zaufanie/ She had a voice that evoked trust

Miała głos, który wzbudzał zaufanie, pewnie dlatego ten ciepły i brzmiący dziwnie znajomo szept bardzo szybko rozproszył płytki sen śpiącej kobiety. Otworzyła oczy rejestrując jednocześnie nie dający się opisać, ani tym bardziej zdiagnozować promieniujący w okolicy serca ból. Z trudem łapała oddech, było jej na przemian gorąco i zimno.

Z niechęcią wygrzebała się z ciepłego łóżka, żeby wziąć tabletkę, ale za to, już po chwili mogła normalnie oddychać i myśleć, dlatego rozsądnie wytłumaczyła sobie, że to nie żaden głos ją obudził, tylko tykający w kuchni zegar, a może jej własny pies, który jak zwykle, bezczelnie wskoczył do łóżka. Tylko gdzieś głęboko pod czaszką ciągle jeszcze niczym rozklekotane dzwony, dudniły słowa: „musisz mu powiedzieć”.

Właściwie nic nowego jej się dzisiaj nie przyśniło, nic, czego by już wcześniej nie widziała w swoich snach. Ciemny pokój, muzyka dobiegająca zza zamkniętych na klucz drzwi, czyjś oddech zbyt blisko i zbyt natarczywie, niepokój, że coś jest nie tak, że nie powinno jej tu w ogóle być.

Monika nie lubiła ciemności, chorobliwie reagowała na zamknięte pomieszczenia. Dlatego na wakacje wybierali się tylko własnym autem, z którego w każdej chwili mogła wysiąść, odpocząć i rozprostować nogi. Nigdy też sama nie zamykała drzwi na klucz, zgrzyt zamka do dzisiaj drażnił pamięć.

Spojrzała na odwróconego do niej plecami, ciągle śpiącego męża, zdziwiona, że ostatnie wydarzenia tak bardzo ich od siebie oddaliły. Nawet zorganizowany przez nią sylwestrowy bal nie naprawił sytuacji, a zwykły drobiazg doprowadził do kłótni. Ze smutkiem patrzyła na porzuconą halkę, którą założyła wczoraj do sylwestrowej sukienki, rajstopy opalizujące delikatnym perlistym odcieniem złota i męża krawat bezradnie wiszący na poręczy krzesła obok białej, jedwabnej koszuli. Zauważyła złośliwie, że nawet ich ubrania leżały w rozsądnej odległości.

Przy śniadaniu nie było okazji do szczerej rozmowy. Ciągle jeszcze naburmuszeni, nie potrafili powiedzieć sobie dzień dobry, a cóż dopiero mówić o podejmowaniu tematów wymagających otwartości i szczerości. Więc rozmowa krążyła zdawkowo wokół jej dyżuru, który przypadł na noworoczną noc, wokół jego rozpoczętego i ciągle wymagającego poprawek referatu, wokół dzieci, śpiących w pokoju obok.

Potem mężczyzna wyszedł kończyć swoją pracę, a ona, zagubiona, nadal siedziała przy kuchennym stole.

Nagle wrócił, stanął w drzwiach trzymając w ręku jej telefon komórkowy i przez chwilę tylko patrzył z dziwnym wyrazem twarzy.

– Znowu do Ciebie dzwonił! – wysyczał – Mógłby mieć chociaż tyle przyzwoitości, żeby nie dzwonić kiedy jestem w domu. – dodał ostrym, napastliwym tonem, ale kobieta wiedziała, że jest po prostu urażony, rozżalony i w ten sposób maskuje bezradność.

– Słuchaj, tak dalej być nie może, musisz mnie wysłuchać – odpowiedziała stanowczo i bez chwili wahania.

Zaczęła mówić, a słowa wypłynęły z niej z taką mocą, jakby już od dawna czekały na ten moment, z cudowną ulgą i determinacją, że teraz, właśnie dzisiaj wszystko zostanie powiedziane. W krótkich przerwach połknęła kolejną przeciwbólową tabletkę, bo serce zaczęło znowu bić mocniej i gwałtowniej. I tak bardzo wszystko w środku bolało.

– To ja do niego zadzwoniłam – nie patrząc na rozczarowaną minę męża mówiła dalej –  tuż po tym jak nasza córka trafiła do szpitala. Wiedzieliśmy, że jej stan jest ciężki, że potrzebuje transfuzji, a nie mogliśmy pomóc, pamiętasz? Maciek, to cudowne, co zrobiłeś dla mnie kiedy byłam z nią w ciąży, ale … myślę, że oboje obawialiśmy się przez całe życie takiej właśnie sytuacji…Wystarczył jeden cholerny moment, jedna chwila jej nieuwagi – spojrzała na niego z rozpaczą –  przecież wiesz jaką ma niespotykanie rzadką grupę krwi. No więc zadzwoniłam do niego. Zadzwoniłabym nawet do samego Belzebuba gdyby było trzeba. Ania potrzebowała pomocy natychmiast. Wiec… umówiłam się z nim na spotkanie, a on, po pierwszym szoku, niedowierzaniu, złości na mnie i oczywiście na ciebie, że pomogłeś mi ukryć prawdę, zdecydował się pomóc. Tobie powiedziałam, że to szpital jakimś cudownym zbiegiem okoliczności znalazł dawcę. Maciek, przecież wiesz, że cudów nie ma…. i ja to wiem, i wiem też, że  twoja obecność wtedy w szpitalu mogła zepsuć wszystko, dlatego wolałam cię okłamać niż stracić dziecko. A potem Ania wyzdrowiała, a on dzwonił coraz częściej prosząc o kontakt, o spotkanie, w końcu zażądał widywania się z córką. Nazwał ją swoją córką! Czy nie rozumiesz, jak bardzo upokarzała mnie każda rozmowa z nim? Jakie obrzydzenie czułam patrząc na niego, mając ciągle w pamięci wszystkie okoliczności tamtego dnia, o czym on jakby zupełnie nie pamiętał! I z drugiej strony strach, że stracę ciebie…

W tym momencie ból w okolicy mostka stał się tak silny, że kobieta przestała mówić. Jej twarz wykrzywił nagły skurcz, przycisnęła rękę do serca, a potem z trudnością wyszeptała, że jest gorąco i poprosiła o otwarcie okna.  Zanim straciła przytomność, zdążyła wyszeptać jeszcze z dziwnym uśmiechem: „wszystko zostało powiedziane”.


She had a voice that evoked trust, which is probably why this warm and sounding strangely familiar whisper quickly dispelled the light sleeper of a sleeping woman. She opened her eyes, recording at the same time indescribable, and even more so diagnosing radiating pain in the area of ​​the heart. She was gasping for breath, she was hot and cold alternately.

She reluctantly dug out of a warm bed to take a pill, and after a while she could breathe normally and think, so she reasonably explained that it was not her voice that woke her up, only the ticking clock in the kitchen, or maybe her own dog, who, as usual, brazenly jumped into the bed. Only somewhere deep beneath the skull were still like ringing bells, the words, ‚you must tell him’.

In fact, nothing new she had dreamed of today, nothing she would not have seen in her dreams before. Dark room, music coming from behind a locked door, someone’s breath too close and too insistent, anxiety that something is wrong, that it should not be there at all.

Monika did not like the dark, she reacted morbidly to closed rooms. Therefore, they go on vacation only with their own car, from which at any moment she could get out, rest and stretch her legs. She never locked the door herself, the crack of the lock still irritated her memory.

She looked at her husband with his back turned to her still asleep, surprised that the recent events had separated them so much. Even the New Year’s Eve ball she organized did not fix the situation, and the usual little thing led to a quarrel. Sadly, she looked at the abandoned petticoat she had put under the yesterday’s dress, iridescent tights with a delicate pearly shade of gold, and her husband tie, helplessly hanging on the arm of the chair next to the white silk shirt. She noticed maliciously that even their clothes lie within a reasonable distance.

At breakfast there was no opportunity for honest conversation. Still grumpy, they couldn’t say even good morning, let alone talk about topics that require openness and honesty. So the conversation circled casually around her duty, which fell on New Year’s night, around his lecture started and still requiring correction, around the children sleeping in the next room.

Then the man went out to finish his work, and she, lost, was still sitting at the kitchen table.

Suddenly he returned, stood in the doorway holding her cell phone in his hand and just stared with a strange expression for a moment.

-He called you again! He hissed. ‚He could have at least so much decency not to call when I’m at home. – He added in a sharp, aggressive tone, but the woman knew that he was simply offended, resentful and thus masks helplessness.

„Listen, it can’t go on, you have to listen me,” she answered firmly and without hesitation.

She began to speak, and the words flowed out of her with such power, as if she had been waiting for this moment for a long time, with wonderful relief and determination that now, today, everything will be said. In short breaks she swallowed another painkiller pill, because her heart started beating harder and faster. And everything hurt so much inside.

– I called him – without looking at the disappointed face of my husband, she continued – just after our daughter went to the hospital. We knew her condition was bad, she needed a transfusion, and we couldn’t help, remember? Maciek, it’s wonderful, what you did for me when I was pregnant with her, but … I think we both have been afraid of this situation all our lives … Just one damn moment, one moment of her inattention – she looked at him despairing – you know how has an extremely rare blood type. So I called him. I’d even call Beelzebub himself if needed. Ania needed help immediately. So … I made an appointment with him, and he, after the first shock, disbelief, anger at me and, of course, that you helped me hide the truth, he decided to help. I told you that this hospital found a donor by some miraculous coincidence. Maciek, you know that there are no miracles … and I also know that, and I also knew that your presence in the hospital, could ruin everything, which is why I preferred to lie to you than to lose a child. And then Ania recovered, and he called more and more often asking for contact, meeting, finally demanded to see his daughter. He called her his daughter! Don’t you understand how humiliated I was with every conversation with him? What kind of disgust I felt, looking at him, still remembering all the circumstances of that day, which he pretended not to remember! And on the other hand, I was afraid I would lose you.

At this point, the pain in the sternum area became so severe that the woman stopped speaking. Her face contorted with a sudden twitch, she pressed her hand to her heart, then barely whispered that it was hot and asked to open the window. Before she lost consciousness, she managed to whisper with a strange smile: „everything has been said”.

 

 

99 myśli w temacie “Miała głos, który wzbudzał zaufanie/ She had a voice that evoked trust

  1. Kiedyś brałem udział w konkursach fotograficznych. Nagrody zawsze przyznawano w określonych kategoriach. Na końcu były wyróżnienia. Nigdy nie nie udało mi się nic otrzymać aż postanowiłem zmienić taktykę działania. Zaprzyjaźniłem się z członkami jury. Poznałem trochę ich oczekiwania. Zaczęli mnie kojarzyć i któregoś razu przyznali mi wyróżnienie. Pojawił się też artykuł w prasie branżowej o kilku pracach z racji, że jeden z ludzi w komisji udzielał się w pewnej redakcji. Kiedyś przy konsumpcji żytka w płynie eksperci przyznali, że nominacje są bardzo subiektywne, a jednym z kryteriów jest kto kogo zna i na ile styl danej osoby wpisuje się w czyjeś upodobania. Cóż. Można powspominać bo wiele konkursów zakończyło swój byt, a te co są to mają charakter symboliczny.

    Polubienie

    1. No tak, ocena jest zawsze bardzo subiektywna a polskie konkursy generalnie otaczała zła sława stronniczości. Może właśnie dlatego jakoś nigdy nie brałam w nich udziału. Bo ja wolałabym wiedzieć, czy mój wiersz jest po prostu słaby, czy konkurs jest ustawką:-) Ustawkę jestem w stanie znieść, najgorsza jest niewiedza.

      Polubienie

      1. Koedy pracowałem w jednej firmi to powszechną praktyką było kupowanie nagród na corocznym spotkaniu branżowym. Kilka miesięcy przed imprezą, co kilka dni dzwonił organizator i prowadził swego rodzaju licytację. Dla mnie był to znak czasów. Wszystko da się kupić.

        Na krajowym podwórku w obszarze fotografii zostało niewiele konkursów. Wielu sponsorów wycofało się z finansowania inicjatyw. W jury pojawiają się przeważnie te same nazwiska. Kiedy opublikowane zostaną wyniki konkursu to pretendenci, samozwańcy i uznani krytycjy nie szczędzą komentarzy. Przyznam, że nauczyłem się skutecznie ignorować to całe zamieszanie.

        Faktycznie wysłanie pracy za granicę i opłacenie kilkudziesięciu dolarów czy euro daje jakąś perspektywę na uzyskanie sensownej opinii. Nawet kilka zdań może mieć spory wpływ na dalszą twórczość.

        Polubienie

  2. Reblogged this on i skomentował(a):

    Kiedyś bardzo często brałam udział w konkursach literackich, był taki czas, że ciągle gdzieś coś wysyłałam. Reblogowana notka jest przykładem takiego opowiadania konkursowego, którego motywem przewodnim było zdanie: „Miała głos, który wzbudzał zaufanie”. Bardzo lubię konkursy, intelektualną rywalizację, zabawę słowem, humor językowy. Czemu więc, skoro sprawiało mi to przyjemność, teraz tego nie robię?
    Nie mam zielonego pojęcia. Moja wyobraźnia została chyba trochę stłamszona przez szarą rzeczywistość, ale nadszedł czas, żeby coś z tym zrobić. Bo najgorszy jest zastój, prawda? 😉
    Pytanie do osób, które biorą udział w konkursach, gdzie je wyszukujecie? Wujek Google, czy może jest jakaś tablica ogłoszeniowa?
    ————————————————————————————————————————————-
    I used to take part in literary competitions very often, there was a time when I was sending something somewhere all the time. The reblogged note is an example of such a competition story, whose leitmotiv was the sentence: „She had a voice that evoked trust.” I really like competitions, intellectual competition, word play, language humor. So why, if I enjoyed it, I don’t do it now?
    I do not have a clue. My imagination was probably a little stifled by the gray reality, but it’s time to do something about it. Because the worst is stagnation, right? 😉
    Question for people who take part in competitions, where do you search for them? Uncle Google, is there a bulletin board?

    Polubienie

  3. Apr07Gregory Bartning Thanks Carol, Valerie and Michelle!! It was such a treat seeing you all at the wdndieg-it issomething that makes each event even more special for Dave and myself.Hugs to you all!Gregory

    Polubienie

  4. Ależ to pięknie napisałąś… Trudna sprawa, ciężkie wyznanie, a ja czytałam z zapartym tchem… Caffe, bardzo chciałabym kiedyś przeczytać Twoją książkę… Tego właśnie życzę Sobie i Tobie w Nowym Roku…

    Polubienie

      1. No, tak 🙂 Orkiestrowe szaleństwo popieram rękami i nogami 🙂 Kiedy rano słyszę ,jaką sumę zebrano -jestem dumna ,że ludzie wciąż nie zawodzą .Owsiaka -można lubić lub nie ,ale uważam ,że „robi” kawał dobrej roboty .I za to Go cenię .Miłego tygodnia 🙂

        Polubienie

            1. też wolałabym wierzyć, że to nie prawda…..ale z drugiej strony, angażuje się w to tak bardzo, że….za darmo? w dzisiejszym zmaterializowanym świecie, to takie nierzeczywiste…

              Polubienie

  5. Przeszły mnie ciarki. Troszkę dramatyczne to opowiadanie, zwłaszcza końcówka, choć wiemy, że życie pisze różne scenariusze… Fakt, że wszystko zostało powiedziane nie znaczy, że można po prostu odejść, bo to dopiero początek przecież… 🙂

    Polubienie

    1. zbyt dramatyczne? może trochę przesadziłam;-) nie chciałam….w każdym razie to było takie luźne podejście do wytyczonych przez konkurs słów. a konkurs…cóż, ja nie mam szczęścia w konkuresach;)

      Polubienie

  6. Bardzo ciekawie napisane. Myślę, zw masz dużą szanse na wyróżnienie, czego Ci oczywiście życzę:).I jedna nieśmiała uwaga.Według mnie cuda jednak się zdarzają.:)

    Polubienie

      1. Heh…byłem parę dni służbowo w Hanoverze. Jak już pewnie Ci wspominałem nie za bardzo przepadam za podróżami…jak już to bardziej w człowieka 😛 A co widziałem ? Na pewno nie to co bym chciał. Swoją drogą to dziwne a zarazem bardzo interesujące jak ludzie patrzący na to samo zupełnie czasami co innego widzą. Podobnie jak to ma miejsce przy fotografowaniu, staramy się utrwalić coś co wywiera na nas niesamowite wrażenie a na zdjęciu bezduszne urządzenie rejestruje zupełnie co innego…podziwiam fotografów, którzy posiedli takie techniki, że potrafią to wyeksponować.A swoją drogą cały czas jest we mnie ta myśl aby skasować swój blog. Najważniejszy argument to nieosiągnięcie celów jakie sobie zalożyłem na samym początku. Do tego dochodzą pewne komplikacja zupełnie innej natury…no niby nie było moim celem dotarcie do „czytelnika” ale jednak odczytywanie mnie zupełnie inaczej niż w moim zamiarze jest trochę stresujące, gdyż jedynie potwierdza to o czym co prawda wiem ale to utwierdzanie pogłebia to, że nie potrafię zupełnie pisać i przelewać na „papier” swoich myśli.Ps. Bardzo mi się podobają takie miłe „zlośliwości” jak napisalaś na moim blogu :)))))…no cóż, ręce opadają !…razem ze spodniami :)))))…jestem tylko facetem…i bardzo bym chciał być takim zwykłym ociekającym testosteronem 🙂

        Polubienie

        1. oj…..raczej traktuj moje słowa w kategorii żartu a nie złośliwości;-) poza tym, chyba na początku też przypisywałeś mi trochę inne cechy niż później:-) tak to jest jak się zaczyna poznawać drugiego człowieka, a przecież to w jakimś sensie, w jakimś małym wycinku tutaj robimy. nie wiem co Ci doradzać jeśli chodzi o blog. ja bardzo żałowałam skasowania swojego pierwszego bloga. trochę źle mnie zrozumiałeś kiedy pisałam o tym poprzednio. nie chodziło o zachowanie go bo traktowałam go jak coś w rodzaju pamiętnika (jeśli już pamiętnika to tylko myśli) raczej chodziło mi o to, że okoliczności zewnętrzne wpłynęły na mnie w taki a nie inny sposób, że złamałam sie,okazałam za słaba, żeby przetrwać jakąś zawieruchę. wtedy impulsywnie skasowałam blog, który lubiłam, który mnie zajmował, który chciałam dalej prowadzić. dlatego radzę CI, żebys się zastanowił, a przecież i tak zrobisz to, co Ty uznasz za właściwie;-)

          Polubienie

          1. Hihihi :)…ale przyznam, że sam się zdziwiłem tym pierwszym postem :))))…jakoś ostatnio przyciągam dziwne posty, pewnie dlatego, że samemu mam dziwne myśli :)Ps. a jak tam shift ? 🙂 I jeszcze jedno. Nie napisałem, że opowiadanie bardzo mi się podoba…zgadnij dlaczego ? 😛 :)))) (żartuję !) Podoba się, że potrafisz w dość krótki sposób zarysować pewną dramaturgię.

            Polubienie

            1. opowiadanie wcale nie musi się podobać;-) (male litery w moich komentarza dają Ci odpowiedz, że shift kaput;’-).do Twojego pierwszego postu muszę wrócić, bo już naprawdę nie wiem, co ja CI takiego mogłam napisać, że tak to pamiętasz;-))

              Polubienie

              1. Cha cha cha :)))) No nie szukaj !!! 🙂 Ja miałem na myśli ten pierwszy post w moim blogu „smaki życia” !…no ta muszelka mnie zaskoczyła i twój dowcipny koment :))))))Ps. a pisałaś, że masz już kogoś umówionego na naprawę ?

                Polubienie

                1. aaaa, już rozumiem;-)mam umówionego informatyka ale nie potrafię się na to zdobyć, bo byłabym przez tydzień bez komputera. to za dużo jak dla takiego nałoga jak ja;-))

                  Polubienie

                    1. Bardzo możliwe, nigdy tak na to nie patrzyłam. Może w jakimś stopniu zabija stres, a może go powoduje. To zależy;-) Ale początek mojej przygody z siecią byl inny.teraz niż powód dla którego bloguję teraz.

                      Polubienie

                    2. zamiast wymyslalania odpowiedzi wstawie tu odpowiednie cytat z mojego poprzedniego bloga;’Zakładając ten blog, obiecałam sobie, że nie będzie użalania się, ani nad sobą, ani nad innymi. NEVER!! Po prostu porozmawiajmy i zabijmy wspólnie tę życiową nudę. Temat: jak zabić nudę, nie krzywdząc? Tu przypomina mi się Jerry Springer, może znacie go z kontrowersyjnego reality show. Otóż na zakończenie każdego odcinka mówił, po wygłoszeniu typowego kazania dla bliźniego, zawsze te same słowa: „Dbajcie o siebie i innych”. chyba uzalanie jednak czasem bylo:-)))

                      Polubienie

  7. Zastanawiam się, czy gdyby nie…. to ten koniec by też nastąpił…moze gdyby nie ten upojny Sylwester, to byłoby inaczej, może gdyby nie ten dawca – który później ją gnębił, może gdyby nie mąż, który nie potrafił powiedzieć a co mnie obchodzą jakieś tam telefony… itd… itp..

    Polubienie

    1. też myślę, że nadmiar stresu spowodował to co się stało. z opowiadania wynika, że wszystko zaczęło się psuć w związku z tym mężczyzną z przeszłości. Wcześniej było wszystko ok. w dodatku mąż musiał wiedzieć, jak bardzi ona tego ducha z przeszłości nie cierpi. dziwne, że reagował tak ostro, zamiast pomóc jej przejść przez problem. A ona przeciez bardziej obawiała się utraty męża niż tego, że ten człowiek pojawił się w ich życiu.

      Polubienie

  8. No tak… Wpadłam tu na południową kawusię, a Ty serwujesz mi coś z pogranicza mojego zawodu. Na urlopie jestem!!! Ostatni dyżur miałam 1 stycznia.;-)A tak poważnie – przychylam się do komentarza Bubu. Mam nadzieję, że nie wszystko zostało w tej kwestii powiedziane. Że będzie jeszcze czas na dopowiedzenia – zwłaszcza ze strony oburzonego sytuacją męża…Pozdrawiam cieplutko;-)

    Polubienie

      1. Violu witam Cię wieczorową porą:-)) Veny odnośnie dalszego ciągu brak….ale zdumiewa mnie fakt, że obie miałyście wtedy dyzur!!!:-)))wykonawca piosenki jest z poznania, tyle tylko wiem, a przydałoby sie nazwisko;-) ale słowa super…

        Polubienie

        1. Różnica miedzy mną, a bohaterką tej miniatury jest taka, że … nie musiałam się serwować środkami nasercowymi. No – nie tylko taka, gwoli sprawiedliwości. Jeśli wykonawca jest z Poznania to jakby trochę daleko ode mnie i osobiście nie znam;-) Ale spróbuję uruchomić kilka osób lubiących grzebać w muzyce – może ktoś będzie znał? Pozdrawiam przedwielkoorkiestrowo!;-)

          Polubienie

          1. Jutro mnie niestety nie będzie w Warszawie ale to serce na Palacu mi akurat się podoba;-) wiem, że niektórzy krytykują sam Pałac bo pokomunistyczny, ale……ja go lubię;-))

            Polubienie

  9. Wróciłam się. Przecież nie skomentowałam tematu.Życie jest nieobliczalne. Trudne sytuacje sprawdzają ludzi, to fakt niezaprzeczalny.. Ale po krytycznych momentach wchodzi się w inny wymiar szczerości i tu człowiek może przegrać lub wygrać.

    Polubienie

    1. Inny wymiar szczerości……bardzo ładnie powiedzane, ale ja bym się upierała, że jest jedna szczerość w związku ludzi, którzy się kochają. na kłamstwie nie można zbudować prawdy. ale masz rację, że trudności życiowe są sprawdzianem i człowieka i małżeństwa (czy też związku jak kto woli;-))))pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  10. No brawo. Bardzo trudno narzucić wyobraźni ramy słowne, dlategoo nie tknęłam tego wyzwania literackiego. A tu proszę. Nie dość, że się to Tobie udało, to jeszcze po mistrzowsku. Gratuluję.

    Polubienie

    1. dziękuję Klaudio;-) cieszę się, że CI si spodobało, a skąd wiedziałaś, że akurat ja napisałam? zajrzałaś tu przez przypadek czy może jest gdzieś lista opowiadań zgłoszonych?

      Polubienie

      1. Przyszłam z rewizytą, ale mam wrażenie, że gdzieś się na jakimś blogu mijamy. A opowiadanie poznałam, bo pierwsza myśl jaka mi przyszła czytając propozycję Onetu na napisanie opowiadania w ramach słownych, stwierdziłam , że to bardzo trudne wyzwanie. Zalogowana Klaudia Maksa

        Polubienie

  11. Nie no! Na początku nowego roku uśmierciłaś biedną kobietę! A gdzie jest pozytywny ciąg dalszy? Ja tu potrzebuję pozytywnych bodźców, chora jestem!!!

    Polubienie

    1. hi hi, Dream, córka wyzdrowiała, to jest pozytyw. A matka narazie tylko upadła na podłogę, nic tam nie było o zatrzymaniu akcji serca:-)) chociaz…..jakby tak to rozważyć……

      Polubienie

    1. Słoneczko, bo ludzie czasem są strasznie naiwni. kiedy w grę zaczyna wchodzić zazdrość, nie ma lekko. Wiesz, że czasem nawet zmiana telefonu nie wystarcza?

      Polubienie

  12. Kurczę, jak mnie wkurza ten brak rozmowy i porozumienia, no tak strasznie mnie wkurza! Po co rozwalać związek? Szkoda czasu, no! A opowiadanie jak zwykle świetnie napisane;-)

    Polubienie

    1. dzięki:-) ja chyba najbardziej lubię pisać na zadany temat, wtedy mam najlepszą zabawę. no widzisz i znowu ten brak rozmowy;-) ja naprawde nie chciałam, to samo wypływa….

      Polubienie

      1. Bo to jest strasznie ważne…Ale muszę Ci powiedzieć, że czytając Twoje opowiadania, czuję bezsilność bohaterów, wczuwam się tak bardzo, że się wkurzam;-)

        Polubienie

        1. Krajanko, myslę że bez względu na to jak oceniasz boheterów jeśli czujesz cokolwiek przy czytaniu opowiadania to dla mnie autorki już jest rewelacja. Przecież właśnie o to chodzi, żeby wzbudzać emocje, a nie zawsze się to udaje. Ja ciągle się tego uczę. Także dziękuję Ci za te słowa:-)a tak w ogóle to od kilku dni jestem zadowolona z tego, że tu jestem. wszystko jakoś idzie….chyba w dobrym kierunku, może jednak podjęłam słuszną decyzję;-)

          Polubienie

            1. Niestety nie mam zielonego pojęcia. Mało tego, totalne zaciemnienie umysłu w kwestii pod hasłem skąd mam to zdjęcie. więc jeśli ktos zna ww. budynek to proszę o info. warto byłoby podpisać i zdjęcie i podać jego autora.

              Polubienie

  13. Gdyby od razu powiedziała mężowi od kogo jest krew do transfuzji, inaczej by się wszystko potoczyło, może i jej serce by wytrzymało to wielkie napięcie. Tak, tak, łatwo radzić, jak nas to nie dotyczy, jak nie jest zagrożone życie naszego dziecka. Gdyby chociaż był dalszy ciąg opowiadania, można by mieć jakąś nadzieję, a tak … nic…Pozdrawiam. :)))

    Polubienie

  14. Witaj kochana Caffe.Widzę że i Ty postanowiłaś napisać opowiadanie na konkurs. Ja tez sie do tego przymierzam, ale powiem Ci szczerze, po przeczytaniu Twojego widze, ze nie mam szans.Opowiadanie jest naprawde super. Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

      1. Caffe kochana! Napisałam , ale wiesz co ? nie zanotowałam sobie co dalej nalezy zrobić? Opowiadanie opublikowane ale co dalej? podpowiedz prosze, gdzie to zglosic i jak to zrobić bo ja w komputerze calkiem „zielona ” jestem. Caluje

        Polubienie

        1. Bardzo dobrze, że napisałaś;-) zaraz lecę czytać. Potrzeba tu zdrowej konkurencji, a nie ciągłych kłótni blogowych.Elu, na adres blog-konkursy@portal.onet.pl musisz wysłać link ze swojego opowiadania. Link robisz tak: klikasz w tytuł swojego opowiadania, na górze, pojawi się url, czyli ciągl adresu Twojego bloga i cyferek, a zaczyna się od liter htt/…. skopiuj to (zaznaczasz myszką i robisz jednocześnie ctrl + c. ten link musisz wysłać redakcji konkursu, żeby mogli w ten sposób otrzymać informację, że napisałaś to na własnym blogu, bo taki jest warunek.:-)Jakbyś czegoś nie mogła zrobić, pisz

          Polubienie

          1. Caffe kochanie, klikam i klikam ale niew ychodzi z tego nic. Prosze wyslij to za mnie. Jesli Ci potrzeba jakis moich danych napisz do mnie zaraz Ci dostarcze. Mam zaufanie do Ciebie i wiem, ze mi pomozesz Caluje

            Polubienie

            1. Elu wklejam tutaj to samo co i u CIebie;Ela, żadnych danych zrobisz to sama. zobacz u Ciebie jest tytuł ‚miała głos, który wzbudzał zaufanie” klikasz w ten tytuł. na górze, nad blogiem, na białym pasku pojawi Ci się url;-) to jest taki ciąg liter i cyferek, który u Ciebie wygląda tak;http://zakochana-dojrzala.blog.onet.pl/2,ID358216821,index.htmlzaznaczasz te literki i prawym klawiszem mysz klikasz, otworzy się okienko i będziesz tam mieć hasło ‘kopiuj’, potem w swojej poczcie otwierasz okno napisz list, tak jak wysyłasz maile do znajomych.w treść wklej ten skopiowany wcześniej fragment, prawym klawiszem myszy klikasz i klikasz na hasło wklej. to będzie wklejony link, którego oczekuje Onet.napisz też swój nick blogowy i w miejsce adresu listu wklejblog-konkursy@portal.onet.pli potem wyślij tego maila;-)Elu, jeśli dajesz radę wklejać w swoim blogu zdjęcia, dasz radę wysłać e-maila;-)pozdrawiamCaffe

              Polubienie

                    1. Naprawadę nie ma za co, cieszę się, że mogłaś zgłośić swoje opowiadanie:-) Brawo!! teraz czekamy na wynik, ciekawa jestem o czym były inne więc jeśli zobaczysz u kogoś opowiadanie konkursowe daj mi proszę znać.

                      Polubienie

  15. No chyba jednak lepiej, gdyby ona przed nim tego nie ukrywała wcześniej. Przecież to chodziło o życie córki. Zrozumiałby powagę sytuacji i konieczność podjętego działania. Ale z tym zawałem serca, to przesadziłaś. Ja mam nadzieję, że ona nie zakończyła żywota swego.

    Polubienie

    1. Ja z reguły nie uśmiercam swoich bohaterów, ale akurat to opowiadanie nie ma swojego dalszego ciągu. Chyba, że mnie coś kiedyś ‚natchnie’, żeby wrócić do tematu, jak to u mnie bywa;-)))

      Polubienie

      1. Bo wiesz… jak ona zejdzie z tego padołu to pojawia sie wielki problem córki – kto ma przejąć opiekę? Tatunio, który nagle poczuł przypływ miłości i jakby nie patrzeć jest jej biologicznym ojcem? Czy ten drugi, który z racji stałego przebywania i wychowanie jest ojcem od serca? Co na to nasz sąd drodzy państwo, który zawsze podejmuje niewłaściwe decyzje?

        Polubienie

        1. Nie pomyślałam o tym, szczerze mówiąc lubię happy endy więc tak od razu nie brałam pod uwagę zejścia…..ale generalnie najlepiej sprzedaje się ludzka tragedia, więc możeby pociagnąc temat matki zmarłej tragicznie, córki osieroconej, ojca, który nagle powraca ale potem okazuje się draniem?

          Polubienie

          1. Chcesz żebyśmy tu się poryczeli nad losem dziecięcia? Nie… Niech tu wygra siła medycyny i wielkiego pragnienia życia. Lekarze szybko udzielą fachowej pomocy, a ona jak przez mgłę będzie słyszeć głos wołającej ją córki. I zawróci z drogi ku światłu… Może mieć potem problemy z pamięcią na przykład tudzież inne komplikacje, ale happy end jest bardzo wskazany. Za mało go w życiu normalnym.

            Polubienie

            1. Twoja wersja mi się podoba, tak, zdecydowanie powinna stracić pamięc….a w ogóle to może by tak ją zawieźć do Lesnej Gory?? wyleczą….nawet pamięc:)

              Polubienie

  16. Mam nadzieję, że jednak nie wszystko zostało powiedziane.A swoją drogą, ile razy człowiek „wchodzi na wysokie obroty ” nie znając wszystkich okoliczności.

    Polubienie

    1. Oj zdziwiłbyś się jak często. Zawsze mnie to zastanawia, bo ja raczej pytam, jeśli coś mi się wydaje niezrozumiałe. Czasen się zdarza, że wybuchnę za wcześnie;-) ale ten wybuch też ma właściwoście oczyszczące. Powtarzam – CZASEM;)))

      Polubienie

      1. Witaj Kafejko,Czasem zdarza się też tak, iż wydaje nam się, że sytuacja jest zupełnie jasna i klarowna i że nie ma zupełnie o co pytać.Osądzamy, czy to jakąś sytuację czy to konkretną osobę, i myślimy, że mamy na 100% rację.A jednak nie, okazuje się, że to co braliśmy za pewnik było tylko pozorem.Jakże trudno jest wnikąć w przyczyny postępowania drugiej osoby. Oby nie kończyło to się tak jak w Twoim opowiadaniu (bo ja dopowiedziałam sobie pesymistyczne zakończenie).Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

        1. NIestety to wynika z tego o czym już tutaj wielokrotnie rozmawialiśmy, że chyba nie potrafimy, albo nie chcemy szczerze ze sobą rozmawiać. poza tym, nam kobietom wydaje sie, że mężczyzna powinien wiedzieć co nam chodzi po głowie;) a to niezupełnie tak jest.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s