Ad hoc…

Właściwie to wszystko sprowadza się do akceptacji… siebie i innych.

Kolorów i bezbarwności.

Charakterów i charakterków.

Radości i smutku.

Akceptacji samotności lub ludzkiego gwaru.

Słońca i deszczowej brzydkiej pogody (która dla niektórych jest piękna)

Burzy i siedmiu barw tęczy  (niewidocznej dla pesymistycznego oka.)

Smaków i smaczków.

Młodości i pierwszych zmarszczek.

Nieporadności i poczucia że wszystko potrafisz.

Rozchełstania i zapięcia na ostatni guzik.

Nagości psychofizycznej i chowania się w mysiej dziurze.

Zgodności i wyrachowania.

Słabości i siły, która przenosi góry.

Uśmiechu i nadąsanej podkówki.

Dotyku i przestrzeni wokół.

 

 

A Ty tkwisz w tym, bujającym się pomiędzy dwoma biegunami mechanizmie, czasem w dole, czasem gdzieś na trasie roztańczonego wahadła, które wcale nie jest taki złe, nawet wtedy, gdy od nadmiaru wychyleń dostajesz mdłości:-)) Amplituda Twoich emocji nigdy nie będzie równa zeru;-))

A teraz???

 

Teraz w górę!!!

 

 

52 myśli w temacie “Ad hoc…

  1. Akceptuję…słabości i emocjonalność,dobre chęci choć bez efektu,nieudane,ale ponawiane próby,głowy w chmurach chociaż pada deszcz…po prostu akceptuję to co ludzkie,choć może nieudolne,ale z poczciwego serca powiedziane i czynione. Brydzia

    Polubienie

  2. Chciałabym tak beztrosko i radośnie hooop w górę! A potem – nie zważając na to, że żołądek ptasich ambicji nabiera – siuuup w dół! Chyba za stara już jestem na to. Bardziej mi odpowiada łagodne kolebanie. Ale czy jestem z tego zadowolona..? Tak naprawdę..? Do końca..?Muszę się nad tym pozastanawiać.Pozdrawiam;-)

    Polubienie

    1. Violu, ja jeszcze rok temu byłam z powodu tego kolebania radośnie szczęśliwa. Jak jeden zwykly rok potrafi namieszać w ludzkim zyciu….

      Polubienie

    1. a wdziszi Malutka, to było przecież dopiero wczoraj, czułam się fajntastycznie, a dzisiaj……znowu dół. nie wiem, czy ta przeprowadzka to był jednak dobry pomysł.

      Polubienie

  3. Coś to moje wahadło ostatnio było rozregulowane, bo kolebało się lekkimi drganiami na poziomie dolnym. Ale coś go w końcu machnęło w górę i posuwa się sukcesywnie do góry 🙂

    Polubienie

  4. a teraz zycie przed nami, niekoniecznie uslane pieknymi rozami, niekoniecznie, bo nie wiesz czy stanie na kolec czy na platek

    Polubienie

  5. Zawieszona w przestrzeni, z kawałkiem serca, gdzieś o tysiące kilometrów, z nadzieją i bez nadziei, zdrowa i chora zarazem. toż to u mnie standard ;o)

    Polubienie

  6. Bez upadków nie można byłoby docenić wzlotów;-)) I to jest piękne, że po burzy zawsze przychodzi słońce:-)))) Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    1. witaj Arl:-)) jak miło Cię znowu widzieć. życie musi mieć wszystkie odcienie, żebyśmy umieli odróżniać te najpiękniejsze…:-)))

      Polubienie

  7. Caffe droga , witaj serdecznie! Doskonakle zestawilas to, co nas otacza, swietnie dobrane kontrasty. Cale nasze zycie z nich sie sklada.Pozdrawiam serdecznie dzis w malym dolku

    Polubienie

      1. Ten, który przez pewnego kolorowego ptaka stracił dziewczynę, w której był bardzo zakochany. Fakt, to było przez popsuty pasztet…

        Polubienie

          1. To zupełnie inna historia. Pasztet z sokoła był cennym darem, podczas gdy ten ptak… No, powiedzmy, mniej… Miałem na myśli tego skrzeczącego, z długim, kolorowym ogonem.

            Polubienie

              1. Daj spokój! A może ktoś właśnie je śniadanie! Sprawa do bólu prozaiczna, która wywołała zrozumiały niesmak u pewnej dziewoi. A mogła to być miłość mojego życia! 😉

                Polubienie

  8. Całkiem niedawno odkryłam, że świat nie jest ani czarno-biały, ani szary – ale kolorowy 🙂 Serdeczności w nowym roku, Caffe!

    Polubienie

  9. Albo kwestia zwykłej siły…kiedy wiesz jaki wybór ale nie dokonasz jego bo jesteś zbyt słaba…i wtedy tkwisz w aurze, która Ci nie odpowiada i wtedy nawet akceptacja nic nie pomoże…

    Polubienie

      1. Cha cha cha :))))…moje wahadło…hm…najlepiej jak powiem, że w normie :D:D:DPs. Niestety znowu znikam na trzy dni 😦 Tym razem jadę koło Wrocławia i słyszałem, że tam straszne mrozy 😦

        Polubienie

        1. no wiem, że zabrzmiało dwuznacznie:-)) to uważaj na siebie w tym wroclawiu, nakładaj czapke i szalik:-))…….shift nadal to shiftu.

          Polubienie

          1. A wiesz, że ja nigdy nie noszę czapki i rękawiczek. Kalesonów też nie. Podobnie zresztą jak parasola czy krótkich spodenek latem a tym bardziej sandałów. Nie mam nic przeciwko temu ale tak mam :)Ps. Na weekendy zostajesz w Wawie !?

            Polubienie

              1. Może zawodowo jest to korzystne ale pewnie ma dużo większe minusy w innych obszarach :(Lubię swój domek i strasznie cierpię jak mam spać gdzie indziej 😦

                Polubienie

                  1. Hm, jak z tą szklanką do połowy pełną albo pustą. Bardziej optymistycznie zabrzmiałoby jakbyś napisała, że trudno Ci bedzie w W-wie poczuć się jak w domu 🙂

                    Polubienie

                    1. wiesz, ja sie pomału zaczynam zastanawiać, czy w ogole jeszcze kiedyś się tak poczuję….;-(

                      Polubienie

                    2. No nie opuszczaj tego wahadła !!! Nie ma znaczenia miejsce.Ech, muszę iść spać bo czeka mnie jutro daleka droga :(Ps. co to jest „varia’s blog” ?

                      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s