Jak mam czas,

lubię sobie poczytać notki polecane przez Onet. Czasem trafiam na blogi, których do tej pory nie znałam i czytam trochę więcej niż jedną notkę, czasem poprzestaję na tej poleconej.

Ale to akurat zupełnie oczywiste, a ja chciałam o czymś innym (też oczywistym:-).

Kiedyś przeczytałam taki polecony tekst, w którym autorka opisywała historię swojej komórki. A właściwiej byłoby napisać, historię ze swojej komórki. Kupiła ją w komisie, a poprzedni właściciel nie wykasował smsów będących jednoznacznym wyrazem przeżytego romansu. Przy czym jego love, z całą pewnością była wtedy w stałym związku (wynika to z treści smsów), więc ujawnienie pozostawionych w komórce danych, mogłoby się dla niej skończyć niezbyt dobrze. Zwłaszcza, że były tam nie tylko numery telefonów, ale także zdjęcia i filmiki.

To tyle à propos historii.

Czy była to historia prawdziwa czy będącej wyrazem inwencji twórczej autorki, któż to wie?

Ale właśnie w tej kwestii rozszalała się burza w komentarzach. Niektórzy nie pozostawili na blogerce suchej nitki, twierdząc, że podaje za prawdę coś, co nie wydarzyło się w rzeczywistości, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie sprzedaje gadżetu z danymi.

To może rzeczywiście trochę naciągane, jednak mnie w tym wszystkim zastanawia okropnie seriozne podejście do sprawy. Sorry, ale kto powiedział, że należy opisywać tylko te historie, które się wydarzyły? Kto powiedział. że blog nie może służyć do odzwierciedlania własnej wyobraźni? Myślę, że o wiele ciekawsze jest kreowanie rzeczywistości i szkoda że w takim wypadku często pada podejrzenie o manipulowanie faktami.

Więc co? Lepiej byłoby gdyby uwiarygodniła historię podając imiona i nazwiska, adres komisu, szczegóły transakcji i miejsce akcji?

Wtedy po pierwsze zachowałaby się nie lepiej niż opisywany przez nią właściciel komórki, a po drugie, w  świetle obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych, z całą pewnością zostałaby pociągnięta do odpowiedzialności i wywołała kolejną burzę nieprzychylnych komentarzy.

27 myśli w temacie “Jak mam czas,

  1. …ja zaś,jak mam czas,to zazwyczaj piszę ;))),albo czytam książkę ;)).Zdarzało sie i mnie wpaśc na polecone blogowe teksty,zdarzało.Nikt nie powiedział nigdzie przecież,że w tekście ma być prawda i tylko prawda,albo czysta fikcja…każdy tworzy coś,co ma akurat w duszy…robi to na różne sposoby…a że w życiu zdarzają się sytuacje niczym science fiction…cóż,nie jeden poważny autor by się pewnie zdziwił.Dziwi mnie zatem wnikanie w to czy ktoś pisze prawdę czy fantazjuje.Liczy sie problem zaznaczony w ten czy inny sposób przez autora…Raz się wdałam w dyskusję bardzo problematyczną i więcej tego nie zrobię(no,chyba,że się wkurzę ;))) )Blog każdy ma do swojej dyspozycji.Co komu zatem przeszkadza opisana sprawa w ten czy inny sposób/Wszystko trzeba mieć wyjaśnione,podane czarno na białym-to jest fikcyjne,a tamto nie? Bzdura…i niepotrzebne zamieszania z błachych bardzo powodów…

    Polubienie

    1. Zwykle drobiazg powoduje niezwykłą awanturę:) Zwłaszcza w blogowisku. A ludzie uwielbiają wtrącać się w cudzy świat i na przykład sposób prowadzenia bloga:)))A czytać tez uwielbiam, ale ostatnio nawet to nie sprawia mii zbytniej przyjemności. Człowiek to jednak dziwna istota.

      Polubienie

      1. …słusznie…Czasem sama się dziwię,jak dziwną istotą człowiek może być ;))) czy „przed Internetem”tez tak było…? Pewnie tak,tylko aż tak nie było widoczne 😉

        Polubienie

  2. Nie jesteś odosobniona w swoim lubieniu… :)) można przez nie trafić na coś, naprawdę, dobrego. Myślę, że nie tylko my obie czytałyśmy tę wyróżnioną notkę – mnie zastanowiło tylko, jak można oddać do sprzedaży telefon pełen informacji. Nie ważne tu jest, jakie te informacje są – ale to, co następny właściciel może z tymi informacjami zrobić. Ludzie są nieostrożni…. Przyjemnego wieczoru… :))

    Polubienie

    1. Ludzie są nieostrożni, a przeciez już nie chodzi o jakiś romans, ale tam sa setki telefonów, zwykle z nazwiskami prawda? Odpowiadamy za te dane tak jak za własne.A notki polecane czasem są drogą do poznania wspaniałych perełek:))

      Polubienie

      1. To prawda, bo te „perełki” siedzą sobie cicho i nie wiele mówią – krzyczą o swoim istnieniu. A, mówią bardzo mądrze… :))) … o nieostrożności innych również :))) Dlatego też, sama lubię czasem wchodzić na notki/blogi ‚wyłowione’ przez Onet

        Polubienie

  3. No cóż, często ludzie utożsamiają autorkę z historią opisaną, albo domagają się odpowiedniego postępowania choć historia zmyślona jedynie… Dziwny ten świat blogowy… bardzo

    Polubienie

  4. Caffe – ja myślę, że coś takiego mogło się wydarzyć -:) Pewnego dnia zakupiliśmy kamerę. Po otrzymaniu przesyłki i włączeniu ustrojstwa naszym oczom ukazał się cudzy dom, cudzy ludzie, usłyszeliśmy cudze rozmowy… (Kamerę kupiliśmy uzywaną). Co prawda nie było tam żadnych romansowych czy zdradzieckich historii, ale jak widać poprzedni właściciel najpewniej zapomniał wykasować wszystkiego… Ja również podczytuję polecane przez Onet, lub nie notki, ale mam po prostu tzw. dystans… Z drugiej strony, jesli historia z komórką była prawdziwa, to hm… w myśl przysłowia: „prawda jak oliwa…” Widocznie nie wszyscy czują potrzebę „zacierania” śladów -:) Lub zapomnieli to zrobić… 🙂 A swoją drogą, życie jest pełen róznych, czasem naprawdę trudnych do wyobrażenia sytuacji, kto przeżył to wie… -:)Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Ja pamiętam historię sprzed wakacji kiedy to Media Markt sprzedał zareklamowany wczesniej laptot……tylko własnie tez zapomnieli usunąć danych poprzedniej właścicielki. Nowy właściciel dotarł do starego i zrobiła się (bardzo słusznie) afera. Okazało się, że poprzedniej właścicielce komputer po prostu zgasł i nie mógł się uruchomić od nowa, więc zaniosla go do sklepu gdzie obiecano wykasować dane. I oczywiście nie zrobili tego.Takie sytuacje więc naprawde mogą się zdarzyć.

      Polubienie

  5. Caffe – ja myślę, że coś takiego mogło się wydarzyć -:) Pewnego dnia zakupiliśmy kamerę. Po otrzymaniu przesyłki i włączeniu ustrojstwa naszym oczom ukazał się cudzy dom, cudzy ludzie, usłyszeliśmy cudze rozmowy… (Kamerę kupiliśmy uzywaną). Co prawda nie było tam żadnych romansowych czy zdradzieckich historii, ale jak widać poprzedni właściciel najpewniej zapomniał wykasować wszystkiego… Ja również podczytuję polecane przez Onet, lub nie notki, ale mam po prostu tzw. dystans… Z drugiej strony, jesli historia z komórką była prawdziwa, to hm… w myśl przysłowia: „prawda jak oliwa…” Widocznie nie wszyscy czują potrzebę „zacierania” śladów -:) Lub zapomnieli to zrobić… 🙂 A swoją drogą, życie jest pełen róznych, czasem naprawdę trudnych do wyobrażenia sytuacji, kto przeżył to wie… -:)Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  6. Dorywcza praca przez internet, która wspomoże domowy budżet lub będzie miłym dodatkiem do kieszonkowego. Zapraszam … wordtypeus.blog.onet.pl/

    Polubienie

  7. Witaj, Caffe. Pamietam te historie. Nie zastanawialam sie czy jest prawdziwa a tylko jak to mozliwe kupic telefon z czyimis danymi na nim. Mialam sie zapytac meza i zapomnialam. Twoj tekst odnowil moja ciekawosc. Ja rowniez uwazam ze jest okay pisac wymyslone historie. Jedynie wymagam aby to bylo w jakis sposob jasne. Ciagle czytam Nitagera i szalenie go lubie a ponadto jego teksty sa jakims odswiezaczem i antydepresantem (jak Twoj piesek) po wszystkim innym co czytam i slysze. Pozdrowienia.

    Polubienie

    1. Margo, bo nasza rzeczywistość przynosi tyle depresyjnych tematów (znowu wracamy do poprzedniej notki:), że takie teksty jak Nitagera, czy inne teksty lżejsze, humorystyczne, teksty pobudzające do myslenia ale nie przyprawiające od razu o zawał, są naprawdę mile widziane.A dzisiaj piątek!! hurrra:)

      Polubienie

    1. To prawda:) Życie wystarczy poobserwować i może powstać bardziej niesamowita historia niż sami chcielibysmy. Mi chodziło też o strasznie surowe podejście nie tylko do kwestii danych osobowych ile do kwestii spisywania takich historiiL:))

      Polubienie

  8. Witaj Caffe! Ostatnio, kiedy opisywałem trochę straszną, trochę śmieszną historię i onet ją polecił otrzymałem w komentarzu (jeden na kilkadziesiąt), że wszystko to jest zmyślone, mam kłopoty z wyobraźnią i nadużywam alkoholu. Gdybym to zmyślił, to chyba nie miałbym kłopotów z wyobraźnią? Wracając do komórki – sam znalazłem kiedyś komórkę, niestety z zablokowaną kartą, nie mogłem więc spróbować jej zwrócić. W pamięci były zdjęcia jakiejś dziewczyny przytulającej się do chłopaka i małego pieska. Takie sytuacje są możliwe. Nie podejrzewam, żeby właściciel oddawał do komisu komórkę z niewykasowanymi danymi, ale jeśli ją zgubił lub została skradziona? Komentatorzy czasami nie mają wyczucia w tym co piszą i tak już musi być. Uroki polecenia. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Właśnie, właściciel telefonu mógł móc niewiele, ale właściciel komisu powinien był już coś zrobić. Może wcale tym razem nie sprawdził. I właśnie tu nasza wyobrażnia ma duże pole do popisu:) Można dopisać sobie historię komorki a im bogatsza inwencja tym bardziej niesamowite historie.Mironq ja wiem, że ludzie zawsze będą szukać dziury w całym, że wśród wspaniałych komentarzy trafi się ten obraźliwy bądź niesprawiedliwy. Uroki blogowania:)Pozdrwiam serdecznie

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s