Nie lubię nudy

      Liczba namalowanych w moim kalendarzu kwiatków, domków i objawów innej twórczości własnej rośnie, co generalnie wcale dobrze nie rokuje. Oznacza bowiem  tylko jedno – brak pracy.

Bo w pracy najbardziej nie lubię braku pracy.

Bo ja nie potrafię udawać osoby zapracowanej, gdy nie mam do napisania nawet jednego głupiego e-maila.

Mój telefon firmowy milczy jak zaklęty.

Żebym jeszcze chociaż mogła wskoczyć do blogowiska, poczytać, pokomenotwać.

A tak??

Nuda!

Ciągle pamiętam takie dni, kiedy wracałam do domu z obolałym od gadania gardłem.

W tej pracy moje gardło na takie niebezpieczeństwo chyba nigdy nie będzie narażone. Za to serce – z całą pewnością tak!

Przeżyłam tu już dwa małe zawały, kilka migotań przedsionków, lekkie tachykardie są na porządku dziennym, że nie wspomnę o nagłym bezdechu, które trwa w momencie zaskoczenia problemem.

Przesadzam?

No dooobra, troszeczkę.

Niezależnie od tego…

W pracy najbardziej nie lubię braku pracy.

Bo ja nie potrafię udawać osoby zapracowanej……..

 

* Aniu, sama tego chcialaś:)

     

65 myśli w temacie “Nie lubię nudy

  1. A kto lubi? Nudne dni ciągną mi się jak flaki z olejem, jak w kolejce do lekarza, jak …..(tu proszę sobie wstawić odpowiednie porównanie). :))) ale jak wyczytałam powyżej nuda minęła!

    Polubienie

    1. Na temat pogody to ja tu chyba powiedziałam naprawdę wszystko! Nie cierpię tej pory roku, będę sie męczyć do stycznia:(( a nawet lutego. Jestem ciepłolubna, kocham jak grzeje słoneczko, niech sobie nawet pada w międzyczasie, byle potem znowu było ciepełko. A u nas się porobiło jakieś pogodowe szalenstwo. Dzisiaj mój termomentr pokazuje -5!! Więc przygotowuję się psychicznie przed wyjściem.

      Polubienie

  2. Decydowanie nudy w pracy też nie lubię. Tyle, że już nie pamiętam kiedy mogłam się ostatni raz ponudzić… Tęsknię za spokojem… oj tęsknię… Ciut spokojności bardzo mi brak.

    Polubienie

    1. Spokój…tak! To lubię, wtedy można wszystko zrobić bez większego stresu i problemu. Natomiast nuda jest okropna, męczy jeszcze bardziej niż nadmiar pracy. Bo gdyby w trakcie tej nudy można bylo zrobić jakąś prywatę, to inna sprawa, ale nie można:)

      Polubienie

      1. A ,widzisz 🙂 Lepiej nie kusić losu , bo potrafi nieźle namieszać .:)Ja jestem cierpliwa – poczekam aż w pracy trochę odpuszczą 🙂 Trzymaj się 🙂

        Polubienie

  3. w pracy czyta się blogi :-)))… jakaż tragedia by się stała, gdyby sobie pracodawcy przeliczyli, ile płacą ZUS-u za godziny „sznupania” po necie…

    Polubienie

  4. Witaj Caffe! Chciałabym napisać „ja też nie lubię nudy”. Nie napiszę – nie dlatego, że ją lubię. Dlatego, że nie mam na nią czasu. Ani w domu, ani w pracy. Fakt – inną pracę wykonuję niż Ty i może dlatego.;-)Ale wiesz co? Coś Ci podpowiem, skoro lubisz rysować. Kiedyś, gdy mój najstarszy syn był jeszcze w wieku szkolnym bawiłam się w rysowanie portretów – zagadek. Na dyżurach nocnych – wtedy bywają takie „niezagospodarowane godziny” kopiowałam z kolorowych pism portrety znanych ludzi – aktorów, piosenkarzy, sportowców. Młody miał za zadanie odgadnąć kogo mamcia w nocy narysowała…;-) I nie mów , że nie umiałabyś zanim nie spróbujesz! Nie święci garnki lepią – jak ja potrafiłam Ty też dasz radę!Pozdrawiam cieplutko!;-)

    Polubienie

    1. Violu to na pewno fajna zabawa, ale problemu braku pracy nie rozwiązuje:) Muszę jednak próbować wymyslić coś innego. Poza tym nie mogę siedzieć przy biurku i sobie rysować, w końcu ktoś to zauważy))

      Polubienie

  5. Każdemu czasami się taka radosna twórczość przydarza 😉 Chociaż ja chyba robię postępy, bo obecnie nie rysuję – na nudę polecam krzyżówki 😉

    Polubienie

    1. Etap krzyżówek też już przeszłam, ale w pracy krzyżówki to nie bardzo. W domu nudę zabijam (jeśli mnie najdzie) szydelkowaniem. Tak zabijałam ostatnio, że teraz szydełkuję dla przyjemności….wszak idzie zima, przyda się coś cieplejszego.

      Polubienie

  6. hihihi, nieźle Ci idzie to rysowanie. Może obrazy zacznij malować, to i zysk z tego będzie:-)) Też mam ten odruch rysowania, tylko talentu za grosz….:-)

    Polubienie

    1. Misiu ale tu zupełnie nie o talent chodzi. W ten sposób moje tłumione emocje wynikające z braku sensowności mojego siedzenia w biurze, znajdują niewątliwie chwilowe ujście:) Talentu w tym również nie ma, ale czy to ma znaczenie?:)

      Polubienie

  7. Ale żeby Ci serce przebite do głowy przyszło, to bym się w życiu nie spodziewała…;-)Ja tam czasem nawet bym chyba lubiła nudę w pracy, tylko że w mojej raczej nie ma takiej opcji;-)

    Polubienie

    1. Krajanko, no proszę Cię, to ja już nie mogę być zaajlowiona? Tak w ogóle?? 🙂 To fakt, że serce nie powstało z tego powodu, serce wyszło zupełnie przypadkiem, jakby od niechcenia. Tu nuda sięgnela dna:))

      Polubienie

  8. …kiedyś-w innej pracy-całymi stosami takiej twórczości radosnej miałam zamalowany notes po każdej tzw.nasiadówce z dyrekcją…teraz-w nowej pracy-nie ma na to czasu,a jak już jest(bo o dziwo tez tak bywa),to…wolę coś napisać,chociaż rysowanki tez się zdarzają…Nuda w pracy bywa potrzebna,nie powiem…zwłaszcza po okresie”galopki” w moim przypadku(przydaje sie nuda skromna,krótka i chwilowa),ale w nadmiarze…dobija! ;)))Całkiem rozumiem to co opisałaś..nuda w pracy…zbędna.Jakbym chciała się nudzić,zostałabym w domu i wogóle do pracy nie chodziła ;))))

    Polubienie

    1. Wygląda mi na to, że w takim razie powinnam się zacząć rozglądać za pracą. To są małe rysuneczki, takie w sam raz na czas rozmowy telefonicznej badź właśnie chwili dojmującej, straszliwie niewygodnej nudy. Masz rację, jak się nie chce pracowac to już lepiej w domu siedzieć. Wymiar finansowy tylko niestety inny.

      Polubienie

  9. Witaj Caffe! Nuda w pracy może źle wpływać na życie pozazawodowe. Człowiek po wynudzeniu się w pracy czasami wraca do domu taki zmęczony, że… musi odpocząć. I nudzi się dalej. 😉 Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  10. Brak zajęcia, to jeszcze nie nuda. Ja tam lubię te momenty, kiedy nie mam co robić. Generalnie nic nie robię w dwu sytuacjach. 1. Gdy nie mam co robić. 2. Gdy mam tyle roboty, że wiem, że i tak się nie wyrobię, więc po co sobie wyrywac rękawy?

    Polubienie

    1. Jednorazowy brak pracy, czy też przez dwa, trzy dni, działa odświeżająco. Wtedy można sobie odpocząć, zrobić kawusię, pomyślec o nowej notce na przykład. Ja piszę o czymś zupełnie innym, co nie rokuje najlepiej.

      Polubienie

  11. Rozumiem Cię Caffe, bo to jest okropne, gdy idziesz do pracy i nie bardzo masz co robić. Pracowałam ongiś w pewnej bibliotece Technicznej Branżowego Ośrodka Informacji Naukowo-Technicznej.Byłyśmy dwie, na 3 olbrzymie pomieszczenia, a taką naprawdę ciężką pracę to miałyśmy 2 razy w roku- z okazji rocznego spisu księgozbioru i zamykania roczników czasopism.Resztę czasu poświęcałyśmy na: gry towarzyskie, pogłębianie własnych wiadomości potrzebnych nam na studiach, projektowaniu nowych ciuchów, czytaniu książek (w otwartej szufladzie), w międzyczasie trafiało się zawszekilku interesantów (pracowników n.Ośrodka), co zawsze kończyło się wspólną kawą. Po kilku latach takiej „mordęgi” z ulgą stamtąd odeszłam.Bo tak wyglądała praca w PRL, gdy się trafiło do odpowiedniej instytucji. I wierz mi, to była bardzo męcząca praca, bo tak naprawdę to jej nie było.Miłego, 🙂

    Polubienie

    1. To rozumiesz co mam na myśli:) W dodatku jesli czlowiek naprawde chce cos robić a nie może bo po prostu pracy nie ma…..koszmar jakiś. Ja nie mówię, że mam padać na pysk ze zmęczenia, ale choćby taki normalny firmowy rytm.

      Polubienie

        1. Rysować przecież mogę nadal na marginesach, ale niekoniecznie pokazywać, tak jak wyjątkowo, na prośbe Ani, zrobiłam to tutaj. W końcu wiesz….trzeba mieć odrobinę samokrytycyzmu ;-))

          Polubienie

  12. Najpierw odniosę się do Twojej twórczości malarskiej – interesująca 🙂 ( zwłaszcza to serce przebite strzałą ) .Moje zdolności ograniczają się także do kwiatków ,domków oraz kiści winogron .Zapomniałam jeszcze o drzewach.Tylko tyle potrafię narysować ,aby dla innych było czytelne .Pozostała „twórczość” ,to sztuka dla znawców 🙂 A co do pracy w pracy -także wolę ją mieć 🙂 Obecnie nie narzekam na jej brak:) -czego i Tobie życzę 🙂

    Polubienie

    1. Zapomialam o kiściach winogron!! To też zawsze lubiłam rysować na marginesach szkolntych zeszytów:)) Dzięki za przypomnienie.Jesli chodzi o pracę…..to robię wszystko, żęby ją mieć!

      Polubienie

      1. Też rysowałam winogrona na marginesach .My po prostu mamy talent ! Nie martw się .Tak to już jest .Raz mamy czegoś za mało , raz za dużo .Po prostu -życie .Ale wiem ,że „po nocy przychodzi dzień ,z po burzy spokój ” :)Życie nie lubi prózni i stagnacji -niedługo pomyślisz -a było tak fajnie , gdy nie miałam takiego nawału pracy 🙂 Ps. Widzę ,że dziś jesteś dostępna w sieci 🙂 Fajnie 🙂

        Polubienie

  13. Nuda w pracy… I ta świadomość, ilez to rzeczy można byłoby zrobić w tym czasie bardziej konstruktywnych 🙂 Żeby to można było jeszcze książkę poczytać? A możesz czytać w pracy? Czy jesteś pod obserwacją zawistnych koleżanek, które zaraz dadzą szefowi „cynk”, że nie pracujesz tylko… rysujesz kwiatki? 🙂 To tak z przymrużeniem oka, Caffe… Bo ja pracuję w domu, mogę się zawsze oderwać, na ogród popatrzeć, pójść na krótki spacer., pobawić się z dzieckiem… Ale wiem, że praca poza domem, bywa męcząca właśnie przez to, że zdarza się taka nuda, o której piszesz… Życzę zatem inwencji twórczej. Na pewno wymyślisz coś fajnego 🙂 Pozdrowionka!

    Polubienie

    1. Kate, żeby to można było na przykład podziergać szalik:) Idzie zima, przydalby się nowy, w jakimś odjazdowym, modnym kolorze:)))Wiesz o czym piszę, w domu jest zawsze coś do zrobienia, choćby dla oderwania sie od pracy.

      Polubienie

    1. Ha, ja tez bym chciała mieć tyle pracy, żeby narzekać na jej nadmiar:)) Bo wiesz, moje życie jest przykładem tego, że coraz mniej pracy to coraz bliższy koniec posady. Poprzednia firma własnie bankrutuje. Ta nie zbankrutuje, jest zbyt duża, ale może zlikwidowac moje stanowisko i co wtedy? Znowu szukanie?? Nie boję się tego szukania, ale chciałabym się zasiedzieć. Tęsknię za poukładanym zyciem.

      Polubienie

  14. Nie sądziłam, że i dzisiaj są takie miejsca pracy, gdzie pracownik się nudzi… Zazdrościć nie ma czego, to fakt, ale może jednak da się jakoś wykorzystać ten czas… Pokaż nam te kwiatki i domki, Caffe :))

    Polubienie

    1. Aniu zazdrościć rzeczywiiście nie ma czego:)) A jeśli chodzi o rysunki, to są raczej marnej jakoś:ci ale skoro chcesz…..to daj mi tylko chwilę na obrobkę wielkości.

      Polubienie

          1. Dziękuję, Caffe :* Gdybym dotąd Cię nie lubiła, to polubiłabym Cię teraz :)) Cudne są te kwiatuszki… A ten domek czekający na mnie… Bardzo JESTEŚ w tych rysunkach… Jest w nich jeszcze coś, ale nie umiem tego nazwać, bo sztuki plastyczne to moja pięta Achillesowa… Ale za to je ‚czuję’… Naprawdę dziękuję, naprawdę szczerze…

            Polubienie

            1. Aniu, jesteś po prostu przemiła:)) Ale ja wiem, że to marnioty, tylko że tak sobie po prostu same wychodzą spod czegokolwiek co mam pod ręką, żeby zabić nudę…..albo rozmowy przez telefon, albo w ogóle. Ty widzisz, jaka wielka jest kaczka na tym jeziorku przed domkiem?? Proporcje zachwiane jak moja osobowość ostatnio:)))

              Polubienie

              1. Owszem, to nawet ja zauważyłam – ale tu nie o to chodzi. Ale nie pytaj, o co – bo nie umiem tego nazwać. Podobają mi się, bo są ciepłe, bo w nich jesteś. I skopiowałam je sobie – i je MAM. Poza tym zaskoczyłaś mnie tym, że tak od razu zgodziłaś się je zamieścić – takie jakie są. Tylko dlatego, że Cię o to poprosiłam. Też jestem zdziwiona swoją reakcją… Chyba stało się coś ważnego – dla mnie… Naprawdę dziękuję, Caffe :))

                Polubienie

    1. Ja trochę też, ale nie po blogowisku… Wiesz, strony typu gazeta czy inny kurier jest ok. ale nie taka rozrywka:))A szkoda, bo wtedy nie mialabym zaległości w komentowaniu:))

      Polubienie

  15. Ja też, ja też! 🙂 Doskonale Cię rozumiem, bo ostatnio mam podobnie, z tym, że ja wiem, że od nowego roku to się zmieni i jeszcze bardziej mnie to drażni, bo popadnę ze skrajności w skrajność.Pozdrawiam!Wynudzona Ania 🙂

    Polubienie

    1. Niestety zwykle jest to popadanie ze skrajności w skrajnośc:) Ale jest jeszcze inna strona medalul. Obawa, że jeśli ten stan niewymuszonej bezczynności będzie się przedłużał, ktos może uznać, że jestem niepotrzebna:)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s