Opublikowany w Daily News

Scenka rodzajowa, czyli jak Carrefour uczy cierpliwości.

Bardzo często w porze lunchu robię zakupy w Carrefurze. Żeby potem szybciej wrócić do domu.

Dzisiaj również stanęłam przy kasie snując wizję przyjemnego wieczoru a kasjer onirycznie przeciągał artykuły ponad skanerem. Kiedy już wpakowałam wszystkie do siatki usłyszałam:

– Kurczę, nie ma pani gotówki?  Źle wbiłem….

Nie miałam, ale że chłopię było młode, widać, że dopiero przyuczało się do zawodu, wspaniałomyślnie zaproponowałam, że wypakuję zakupy a on je po prostu wbije jeszcze raz. Od początku. Na przelew.

– Nie proszę pani, tak nie można. Musimy poczekać na menadżera sklepu, żeby anulował transakcję.

Czekanie jak to czekanie, przedłużało się…

Przy następnej próbie okazało się, że należne mi punkty promocyjne (kto posiada kartę rodzinkę to wie) nie zostały poprawnie naliczone.

– Nie wchodzą proszę pani – powiedział młodociany kasjer patrząc na mnie, jakby niewchodzenie było wynikiem jakiejś wady we mnie a nie w urządzeniu. Ja zaś siłą woli zdusiłam przekleństwo, które nagle zaczęło mi się w myślach artykułować – Ale to nic, pójdzie pani do punktu obsługi klienta i tam na pewno doliczą, na podstawie paragonu.

Ok, dobra. Już nie tłumaczyłam jak dziecku, że w punktach obsługi klienta czeka się dłużej niż przy kasie a mój lunch, głównie dzięki niemu, zmierzał ku końcowi, zrezygnowana przytaknęłam.

Podałam kartę płatniczą, pan zrobił magiczny gest nad czytnikiem kart i…….w sklepie zgasło światło.

Nie denerwować się, nie denerwować się, nie denerwować się – powtarzałam w myślach jak mantrę, oddychając głęboko i powoli.

Nie mamy wpływu na niedoświadczenie i zwykły pech.

Byłam cierpliwa i spokojna. Naprawdę, przez cały ten długi czas byłam cholernie cierpliwa i cholernie spokojna.

Wybuchłam dopiero wtedy, gdy jakiś bubek w garniturze z napisem ochrona sklepu, a zachowujący się, co najmniej jak jego właściciel, zaczął w sposób arogancki i nonszalancki wypraszać klientów ze sklepu. A chamstwo mnie rusza bez względu na miejsce, porę dnia i głębokie pokłady cierpliwości.

No i mantra poszła w…..w…… no poszła w diabły!

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

66 myśli na temat “Scenka rodzajowa, czyli jak Carrefour uczy cierpliwości.

  1. ja omijam hipermarkety szerokim łukiem u mnie w mieście są trzy od dobrych kilku lat i do tej pory nie byłam w żadnym kupując w sklepach mam pewność że kupię świeżą żywność

    Polubienie

  2. Polecam wszystkim niecierpliwym spróbować przepracować 3 dni na kasie w hipermarkecie. Po jednej 10cio godzinnej zmianie z (15to minutową przerwą, bez obiadu, o jednej dróżdżówce i kawie, bo więcej nie zdążycie zjeść/wypić) – najlepiej w niedzielę aż do zamknięcia sklepu (do 21.00) Wasz światopogląd obróci się 540 stopni. I przekonacie się, że te kubły pomyj które wylewacie zazwyczaj na pracowników będących najniżej w sklepowej hierarchii należą się tak naprawdę ‚menedżerom’….. ;)))))

    Polubienie

    1. Alga, my to doskonale wiemy, kwestia wykorzystywania ludzi w marketach na szczęście jest już naglośniona. My tu raczej mówimy o pewnej kulturze, którą jedni mają, inni po prostu nie.

      Polubienie

    1. A ja mam kartę, płacę nią i wychodzę, proste?? Natomiast przy braku światła nie ma znaczenia w jaki sposob płacisz, bez paragonu nikt nie przyjmnie pieniędzy, nie otworzy się szuflada. Ludzie zostawiali zakupy na ladzie i wychodzili z niczym. To zwykły zbieg okoliczności i tyle.

      Polubienie

  3. Jakieś dwa lata temu jeszcze w czasach studenckich podczas wakacji zdarzyło mi się pracować przez miesiąc w Carrefourze na kasie. I wierz mi, że nie ma bardziej przesranej roboty. Kasjer nie ma ‚przerwy na lunch’. Jeśli ma zmianę 8 godzinną lub dłuższą to przysługuje mu 15minutowa przerwa. Akurat, żeby iść siku i kupić kawę w automacie… Jeśli pracuje krócej niż 8 godzin to nie ma ŻADNEJ przerwy. Jak się pracę zaczyna to nie ma czegoś takiego jak szkolenie, parę godzin przygląda się pracy doświadczonego kasjera, a potem sru na swoją kasę i wszystkiego dowiaduje się ‚w praniu’. W razie popełnienia błędu odpowiada swoimi pieniążkami, których jeszcze nie zdążył dobrze zarobić. Oczywiście obrywa też za wszystkie zastrzeżenia od klientów (co do sklepu/asortymentu/obsługi na hali itp. itd.) chociaż nie ma na nie absolutnie najmniejszego wpływu. A wynagrodzenie za pracę jest po prostu śmiesznie niskie…………Pozdrawiam

    Polubienie

  4. Jakieś dwa lata temu jeszcze w czasach studenckich podczas wakacji zdarzyło mi się pracować przez miesiąc w Carrefourze na kasie. I wierz mi, że nie ma bardziej przesranej roboty. Kasjer nie ma ‚przerwy na lunch’. Jeśli ma zmianę 8 godzinną lub dłuższą to przysługuje mu 15minutowa przerwa. Akurat, żeby iść siku i kupić kawę w automacie… Jeśli pracuje krócej niż 8 godzin to nie ma ŻADNEJ przerwy. Jak się pracę zaczyna to nie ma czegoś takiego jak szkolenie, parę godzin przygląda się pracy doświadczonego kasjera, a potem sru na swoją kasę i wszystkiego dowiaduje się ‚w praniu’. W razie popełnienia błędu odpowiada swoimi pieniążkami, których jeszcze nie zdążył dobrze zarobić. Oczywiście obrywa też za wszystkie zastrzeżenia od klientów (co do sklepu/asortymentu/obsługi na hali itp. itd.) chociaż nie ma na nie absolutnie najmniejszego wpływu. A wynagrodzenie za pracę jest po prostu śmiesznie niskie…………Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Tak, ja to wiem, dlatego do kasjera nie mam żadnych zastrzeżeń. Poza tym, pisałam o tym już w komentarzach, ludzie gdzieś się muszą uczyć. Jednak przyznasz, że praca nie może wpływać na nasz stosunek do klienta. Gdybym chociaż raz, kiedykolwiek, odezwała się w ten sposób do klienta mojej firlmy, pewnie nie popracowałabym ani dnia dłużej. Zawsze trzeba pamiętać, że nas nie ma bez nich. I tego samego oczekuję od innych.

      Polubienie

  5. Och! Jak ja to znam! Spokój, spokój a potem…Niestety jak minie granica świętości to polecą ostre słowa!Takie nasze cywilizowane życie! Pozdrawiam

    Polubienie

  6. Jak rany, ludzie co jest z nami !? Na wakacje byłem u kumpla w Bracelonie, poszedłem ze znajomymi do marketu na przedmieściach miasta (taki odpowiednik naszej biedronki, lidla czy netto), gdy stałem w kolejce do kasy , Pani kasjerka spotkała znajomego chwilęz nim porozmawiała, nawet się uścisnęła i pocałowała, poźniej wyszła z kasy, żeby pomóc jakiejś kobicie wstawić wózek. Nikomu, to nie przeskadzało, nikt się nie pieklił i nie denerwował poza nami Polakami. Więcej luzu, czy my zawsze i wszędzie musimy ze wszystkim walczyć ?

    Polubienie

    1. No właśnie!! Zauważ, że mi nie przeszkadzały okoliczności niesprzyjające robieniu zakupów. Młodziez musi sie gdzieś uczyć, więc nieudolność kasjerów też mnie nie denerwuje, może gdzies tam w głębi duszy, ale zawsze pamiętam, że ja kiedyś też byłam nieudolna w początkach swojej pracy. Tak samo jak nie wkurzają mnie L-ki na drogach, bo młodzi kierowcy też muszą korzystać z najbardziej ruchliwych miejsc, żeby nauczyć się w nich poruszać. Mnie wkurzyło chamstwo ochroniarza, bo w taki sposob zaureagował na coś, co bylo ewidentnie winą sklepu. Tylko tu światło zgasło, w innych punktach handlowych nie. Więc podsumowując, my klienci cierpliwie czekaliśmy, a oni nie mogli wykazać cierpliwości i jakiejś kultury?I masz rację, że kultury śródziemnomorskie są pod względem życzliwości wyjątkowe, ale nie tylko tam, to samo jest w Egipcie, Turcji. Uśmiech, radość, życzliwość, a przecież na pewno nie wszystkim żyje się lekko.

      Polubienie

  7. Caffe! Super, posmialam sie, chociaz wierze ze Tobie nie bylo do smiechu, ja tez mam rozne doswiadczenie z Carefuourem ;)Milego dnia pelnego sily i spokoju !! Pozdrawiam z Hiszpanii ;))

    Polubienie

    1. Witaj Kasiu, łaaa, to tam u Ciebie cieplutko pewnie, dzisiaj u nas co prawda też słonecznie, ale cały tydzien lało.Jeslil chodzi o moją przygodę, to ja też się z tego śmieję, a z perspektywy czasu jest coraz bardziej zabawna:))) Jedynie tego ochroniarza omijam w sklepie szerokim łukiem:)))Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  8. Gdy ktos przede mną wyciąga kartę,zostawiam zakupy na tasmie i wychodzę,reszta kolejki musi poczekać aż obsługa zrobi z tym porządek.w Tesco juz mnie z tego znaja, a ja spokojnie robię zakupy w Carrefourze,troche dalej.Gdy tam sytuacja sie powtórzy pozostaje sklep osiedlowy – ale zabawę mam przednią

    Polubienie

    1. A mi nie przeszkadza taka forma płatności. Jedynie rano, kiedy ludzie śpieszą się do pracy, można byłoby zaopatrzyć się w gotówkę, żeby nie tworzyć kolejki. To jest kolejny znak czasu, musimy się do niego przyzwyczaić:)))

      Polubienie

      1. Ja tego nie rozumiem. Tu gdzie mieszkam, wszyscy płacą kartami, trwa to sekundę, na pewno znacznie krócej, niż płacenie gotówką. Jak ktoś wyciąga gotówkę, to aż słyszę w duchu jęk tych kilku osób stojących w kolejce „masz ci los, teraz będą liczyć resztę nie wiadomo jak długo”

        Polubienie

        1. A to bywa różnie, czasem z gotówką jest szybciej, bo karty lubią się zawieszać, bank czasem nie odpowiada, więc wszystko trwa. Generalnie to dla mnie nie jest problem, najbardziej wkurza mnie niemiły sprzedawca, bo w końcu bez nas – klientów, on byłby niepotrzebny prawda? W tym przypadku – ochroniarz.

          Polubienie

          1. Ochroniarzowi za to płacą, żeby pilnował, żebyście wszystkiego nie wynieśli, taka mądra a nie rozumiesz tego??? Ale jak ktoś w czasie pracy lata na zakupy, nikt nic mu nie obcina z pensji, zamiast pracować się obija to nie zrozumie kogoś innego i będzie jeszcze wymagał, żeby wszyscy wokół byli dla niego mili

            Polubienie

    1. To zdziwienie? Lunch time to coś co funkcjonuje w wielu firmach. I tak właśnie się nazywa. Nie pora obiadowa tylko lunch time. Wtedy każdy wie o jaką godzinę chodzi.

      Polubienie

    1. To ten Ojciec co syna dał na krzyż i poniewierkę? To ten co Hiobowi wybił rodzinę? W dzisiejszych czasach nazywamy to środowiskiem patologicznym oraz wielokrotnym zabójstwem. Lepiej nie cytować takich wątpliwych autorytetów, lub nie traktować tego dosłownie, ale wtedy to nie ma już większej wartości, niż zbiór „złotych myśli” autora…. anonima.

      Polubienie

      1. To co teraz napisałeś obraża katolików, a chyba zgodzisz się ze mną, że żadnej religi obrażać nie należy. Nie rób tego, bo będ musiała skasować Twój komentarz. Zresztą następna notka będzie właśnie o tolerancji i o tym, do czego może doprowadzić jej brak.

        Polubienie

  9. No i mantra poszął w …. no gdzieś tam sobie poszła. Może wieć rację mają nauczyciele Zen uczac, że spokój w spokoju wcale spokojem nie jest. Pozdrawiam, nieco ubawiony opisywaną sytuacją.

    Polubienie

  10. A ten młodzieniec nie miał przypadkiem ochoty na Twoją kartę płatniczą?! ;-))) to światło, to jednak chyba jego sprawka :-))Buziaczki wieczorne*****

    Polubienie

  11. jak pech to pech. W koncu udalo Ci sie zrobic zakupy, czy nie? I tak po Twoim zachowaniu zastanawiam sie kiedy skonczylaby mi sie cierpliwosc. zyjemy-we-francji.blog.onet.pl

    Polubienie

    1. Wiesz, ten mój wybuch też nie był taki straszny, bo nie byl konieczny. Wcześniej nie wytrzymał jakiś mężczyzna, ja byłam tylko jego moralnym wsparciem:))

      Polubienie

  12. Buhaha….ops…nie no tu nie ma się z czego śmiać, ale nie mogłam się powstrzymać…naprawdę zgasło światło w całym sklepie? Caffe Ty to masz przygody ;). Widocznie jesteś taka niesamowita, że nawet eklektyka wymięka – i tak to trzeba sobie tłumaczyć ;)Pozdrawiam ciepło

    Polubienie

    1. Powiem Ci, że kiedy potem opowiadałam tą historię znajomym, sama śmiałam się z niesamowitego zbiegu okoliczności:)) Pech do kwadratu:)) Ale potem dzień minął bez zakłóceń.

      Polubienie

  13. A ja sądzę, że los Cię przed czymś uchronił, bo za dużo coś tych przeciwieństw losu;-) Zrobiłaś w końcu te zakupy? Przejrzyj je może?

    Polubienie

    1. No coś Ty!! W porze lunchu nie zrobiłam. Zrobiłam wieczorem, ale nie obyło sie bez wizyt w punkcie obsługi klienta:)) Nie przeszkodziło mi to jednak spędzić miłego wieczoru……..przy telewizorze, gg i onetu:))

      Polubienie

      1. Więc los Cię przed czymś uchronił;-) Taki sposób myślenia pozwala mi łatwiej opanować złość w podobnych sytuacjach;-)Ale niedawno myślałam, że mnie szlag trafi – załapałam się na ostatni leżak z wyprzedaży, taki, jak chciałam, za połowę ceny. Oczywiście okazało się przy kasie, że nie mogę go kupić – nie miał naklejki, a był ostatni. Moje kłótnie, że skoro wystawiony…. nic nie dało, a zależało mi strasznie.Ja mam z kolei pecha na te towary bez naklejek, kodów, itp. nauczona doświadczeniem, zwykle rezygnuję z kupna już na starcie. Chyba, że bardzo mi zależy…

        Polubienie

        1. Krajanko, ja natomiasat mialam przez cały ubiegły rok pecha do różnych zakupó. Pisałam zresztą o tym nawet notkę, bo już taka bylam zła. Cokolwiek mi się spodobało i kupiłam – musiałam potem reklamować. Doszło do tego, że bałam się kupować czegokolwiek. Byłam zła, że zalewa nas fala bubli, że nikomu się nie chce nic zrobić porządnie, żeby szybko kupic nowe, czy jak? Wyobraź sobie, że nawet reklamowałam u denstysty!! Przecież to już chore!!Na szczęśćie, odpukać w niemalowane, w tym roku jakoś się uspokoiło:)

          Polubienie

  14. Witaj Caffe, poniedziałek nie jest dniem do zakupów w dużych warszawskich marketach. Primo- towar jest z reguły jeszcze z piątku, secundo- sklep liczy na mniejszą ilość klientów i w te dni „sadza” siły zastępcze lub uczące się. Mogę Cię tylko pocieszyć, że zawsze, jeżeli kasjerka musi coś „sprostować”, to musi wzywać starszego kasjera, bo on jest w posiadaniu klucza do kasy, umożliwiającego wprowadzenie poprawki.Ale nie podejrzewałam,że aż tak się wzbudziłaś,że aż zrobiłaś krótkie spięcie!:)!:) Ognista z Ciebie niewiasta:)Miłego, :)PS.A wszystkich sklepowych ochroniarzy wyrzuciłabym na zbity pysk, bo to straszliwa hołota, w większości.

    Polubienie

    1. to może to krótkie spięcie to jeszcze ta poalzheimerowe???? Do tego nawiązujesz?? Cholercia, nie pomyślałam o tym!!:-))Wiesz towar był nawet ok,. patrzyłam na daty wazności. I naprawdę nie chodzi mi o tego kasjera, przecież chłopak musi kiedyś, gdzies nabrać wprawy. najgorszy był własnie tej chamowaty ochroniarz.!!

      Polubienie

  15. Droga Caffe, nie przejmuj sie. Kazdy ma swoja granice wytrzymalosci a Twoja i tak miala bardzo duza odpornosc. Poza tym nic nie dzieje sie pojedynczo, jak zly dzien to od rana do nocy i wszedzie. Milszego jutra.

    Polubienie

    1. Margo, wieczór był całkiem całkiem:)) właściwie to jeszcze jest. lubię swoje wieczory, chociaz czasem są zbyt samotne.A ja życzę dobrej nocy i fajnego wtorku:)

      Polubienie

  16. Zniszczyłaś sklep, spowodowałaś awarię energetyczną, zawiesiłaś transakcje płatnicze w kraju, doprowadziłaś kasjera do rozstroju nerwowego i jeszcze się złościsz?

    Polubienie

  17. Siła spokoju , to wielki dar od Boga 🙂 Też go mam ,ale czasem i u mnie gaśnie światło i wtedy ……….Adin , dwa , tri……Spokojnego , pełnego światła wieczoru Ci życzę 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s