Opublikowany w Daily News

Przedświąteczne szaleństwo

Płacąc za poranne zakupy stałam się mimowolnym świadkiem rozmowy dwóch kasjerek, którym najwyraźniej nie przeszkadzał fakt, że ktoś je słucha.

Rozmawiały o przygotowaniach.

Świątecznych.

Jedna narzekała, że nie ma kiedy sprzątać, bo ciągle pracuje, druga, że sprzątała cały weekend, że nie miała biedulka czasu na ugotowanie obiadu.

Bo sprzątała.

Licytowały się, która jest bardziej zmęczona, zestresowana zbliżającymi się dniami, niezadowolona z życia, która ma, w związku z powyższym gorzej, jakby ta, co ma gorzej miała przez to lepiejJ

Pomyślałam wtedy, że świat zwariował. Nie pierwszy raz ostatnio przychodzi mi taka refleksja do głowy, ale tym razem zdumienie dominowało nad świadomością zwariowania.

Święta mają być przyjemnością, radością, oczekiwaniem. Czasem ukojenia, spędzonym z rodziną, czasem medytacji (lub religijnej zadumy), modlitwy (lub filozoficznego zamyślenia), w każdym razie czasem, w którym nasze wnętrze nabiera blasku i życiodajnej siły. W teorii.

W praktyce następuje galopada po sklepach, pucowanie domu, jakbyśmy go nie sprzątali, co najmniej pół roku, szaleństwo z myciem okien, praniem, prasowaniem, gotowaniem i już nawet nie wiem, co tam jeszcze. Ludzie stają się nieuprzejmi, a w pogoni za realizacją przedświątecznych wytycznych tracą z oczu główny cel.

I potem łamią się opłatkiem zmęczeni przygotowaniami, które tak naprawdę nie mają znaczenia.

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

36 myśli na temat “Przedświąteczne szaleństwo

  1. ..jakoś moje obserwacje podążają podobnym torem…przed świętami nasila się narzekactwo ogólne na wszystko,szalone bieganie na ostatnią chwilę…i jęczenie,że tu stoję,tam stoję,tego nie mam ,z tym nie zdążam…a wystarczy nieco wolniej,bez szaleństwa w oczach…masz rację,co to później za święta,kiedy nie ma się siły na nic…ja zakupy robię wcześniej,na koniec zostawiam tylko”zieleninę”,owocki i pieczywo…Nie rozumiem tego biegania w ostatnich dniach.Panie kasjerki zarobione i czasu nie mają na nic….A czy one jedne,jedyne???????

    Polubienie

    1. Ja też wszystko starałam się zrobić wczesniej, zakupy mąż zrobi jutro, ale tłumy są w marketach bez względu na święta. Jednak ja się cieszę na te święta i wszystko mi jedno czy będę „musiała” gotować czy sprzątać:)) Jeśli się ma pozytywne nastawienie to i zmywanie garów nie denerwuje:)

      Polubienie

  2. Witaj Caffe 😉 Co roku widzę ten problem, co roku mówię sobie, że ja nie dam się w to szaleństwo wciągnąć, nie dam się zwariować…i na tym się kończy. Potem łapię na tym, że poległam w tej bitwie. Ale wojna wciąż trwa, więc będę walczyć, może w tym roku się uda 😉

    Polubienie

    1. Ale Tobie to najwyraźniej sprawia przjemności i o to chodzi!! Sprzątać, piec, gotować i bawić sie tym. A nie warczeć na rodzinę lub narzekać, że sie z powodu sprzątania nie jadło dwa dni. To jest chore przyznasz?:)))

      Polubienie

      1. U mnie to jest jakoś tak dziwnie, że przed świętami mam niespotykaną w ciągu roku energię. Zatem dla własnego zdrowa niezbędne jest znalezienie sposobu na spalenie tego nadmiaru. Zdecydowanie wolę spalać ją piekąc ciasta i takie tam niż wyładowywać ją na innych. Ale w między czasie jeszcze wyskakuję na narty, żeby poszusować na stoku, ewentualnie na lodowisko…więc coś dla ciała i duszy trzeba sobie zapewnić, a reszta jakoś sama się układa. Potem na warczenie na innych już nie ma się ani siły ani ochoty 😉

        Polubienie

        1. No i to jest bardzo dobra metoda!! Powinnś ją szerzej opisać u siebie w blogu:)))Szusowanie…..ech, czasem żałuję, że nie potrafię jeździć na nartach.

          Polubienie

  3. Zakupy troche rozumiem – trzeba czyms gosci nakarmic, trzeba wymienic prezenty ale z tym sprzataniem to dlamnie zagadka. Sprzata sie od Swieta czy co? Nikt nie sprzata systematycznie? Pozdrowienia, Caffe.

    Polubienie

    1. No właśnie ja tez nie rozumiem:) Ludzie przecież sprzątaja jakos na bieżąco. Święta to owszem mycie okien i trochę więcej niż zwykle pucowanie, ale przeciez można to zacząć odpowiednio wcześniej i nie marudzić potem, że się jest zbyt zmęczonym na świętowanie.

      Polubienie

  4. Myślę dokładnie tak samo .Sprzątam systematycznie ,więc nie widzę powodu ,żeby z okazji Świąt popadać w jakąś paranoję 🙂 Pewnie ,że upiekę mięso , zrobię sałatkę , ubiorę choinkę ….Bo Święta dla mnie to nie mycie okien (choć ręce przymarzają do szyby ), ale kolęda śpiewana z chłopakami , nastrojowa muzyka płynąca z radia i przede wszystkim ciepło ………..:)Pozdrawiam 🙂 Ps.Niestety moja teściowa myśli inaczej i pod moją nieobecność i bez mojej zgody umyła mi okna i wyprała firanki .Takie numery robi mi od lat .Nic nie pomaga .Poddałam się:( Żal ….

    Polubienie

      1. A ja z przyjemnością wypiekałabym wszystko co tylko trzeba…..niestety będę pracować. Obiecałam za to, że w czasie świąt wszystkie talerze myję ja:))

        Polubienie

  5. My z mezezm umyjemy podloge (on) a ja okno, ktore nie bylo myte od przeprwoadzki i zakurzone jest cale … i tylko tyle mi sie mysli, 🙂 a rodzina u nas 🙂 zyjemy-we-francji.blog.onet.pl

    Polubienie

  6. Ten okres i okres przed Wielkanocą oraz Zaduszkami to 3 ważne okresy „sprzątalnicze” :-))) w roku. Tak jest od tysięcy lat. Ma to znaczenie ezoteryczne. Zgadzam się jednak z Tobą w 200 %, że robienie z siebie ofiary i wypominanie wszystkim chocby samą miną „ile to dla was musiałam zrobić” jest co najmniej nie na miejscu. Święta w którym Małe Słońce zaczyna w końcu wyrastać z Wielkiej Ciemności jest świętem radosnym, niosącym nadzieję, wiarę i miłość. Jeżeli sprzatam i gotuję to dlatego, że chcę mieć czysto i chcę dogodzić sobie i rodzinie. Jeżeli kupuję prezenty to z miłością i zrozumieniem, a nie na odwal się. Kolejne skarpetki… Jeżeli stroję choinkę to tak, jak mi w duszy gra, a nie jak jest akurat modnie. Jejku przecież to takie proste i oczywiste :-(* Wtedy opłatek ma smak miodu, a nie goryczy

    Polubienie

    1. Her, dokładnie tak powinno być. Z radością. Zobacz, to jest tak, jak ze wspólnym gotowaniem obiadu. Jeśli cała rodzina bierze w tym udział, lub choćby jakaś część, wtedy jest weselej, przyjemniej, smaczniej. Tak samo ze sprzątaniem, przeeciez mozna je rozłożyć na wszystkich członjków rodziny, będzie na pewno rażniej, szybciej i w dobrej atmosferze. 🙂

      Polubienie

  7. Zawsze lubiłam przedświąteczne zabieganie, może dlatego, że dla mnie to była przyjemność, jakieś takie cieszenie się świętami… W tym roku jest nieco inaczej… No cóż, różnie bywa w naszym życiu…

    Polubienie

    1. Właśnie, bo temu zabieganiu musi towarzyszyć radośc. Misiu, trzymam kciuki, żebyś mogła mieć naprawdę radosne święta. Mam nadzieje, że to nic ze zdrowiem? Nie chodzi o dawny problem??

      Polubienie

  8. Wielu Polakom święta bardziej kojarzą się ze sprzątaniem, ubraniem choinki, zakupem prezentów, przygotowywaniem wyspy posiłków niż samym celebrowaniem tychże świąt, jako wydarzenia religijnego.

    Polubienie

    1. To ja jeszcze rozumiem niewierzących. Oni maja prawo sprzątać aż do upadłego, to ich wizja świą. Ale katolik? Raczej powinien mieć czas na skupienie, rekolekcje, wyciszenie.

      Polubienie

  9. jak okna i firanki są czyste, to i wnętrze pogodniejsze… Słoneczko coś o tym wqie…pamiętaj i wypierz, chyba że masz tylko żaluzje… to wtedy bez żalu…

    Polubienie

    1. ależ umyłam okna i uprałam firanki…..tylko nie marudziłam, że nie mam czasu na nic innego bo sprzątam:))) Rozumiesz? Chodziło mi o to podejście do swiąt. Ludzie w szale porzadkowania wszystkiego co się da, zapominają o sobie i o tym, czym święta powinny być:)

      Polubienie

  10. Witaj Caffe, ja ciągle się zastanawiam po co to szaleństwo, skoro większość narzeka: na wydatki, na sprzątanie, szykowanie, gotowanie, wymyślanie prezentów. Jeśli komuś to wszystko doskwiera to niech ma odwagę „wyłamać się” z szeregu i niech inaczej zaplanuje święta. A ja zastanawiam się od 3 dni, bo na jednym z trawników na moim osiedlu leżą odcięte głowy 2 karpi. Nie rozumiem po co, na co , dlaczego? A może już jest po świętach a ja ich nie zauważyłam?Miłego, 😉

    Polubienie

    1. No wlasnie o to mi chodziło, w zabieganiu przedświątecznym niektórzy siadają do stołu zmęczeni, zgorzkniali, źli na cały świat. A to ma być radośc!!:-))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s