O relacjach

Wpadł mi dziś w ręce artykuł na temat kobiet agresywnych. Takich, które w korporacji walczą jak lwice o uznanie, bycie docenionym, które potrafią podłożyć świnię koleżance, judzą tylko skrycie, podstępnie, żeby potem delikatnie otrzepać dłonie, a ofiara nie odkryła, kto jest przyczyną zamieszania. Bo kobieta nie lubi poczucia winy. Generalnie nie lubi też walczyć. Jeśli nie musi. Jeśli w pracy nie jest uwikłana w zależności wynikające z hierarchii, jeśli może funkcjonować na płaszczyźnie egalitarnej, najważniejsze stają się dla niej dobre relacje z innymi. Również w sferze prywatnej.

Lubi dobry kontakt z ludźmi.

I właśnie to ukazało mi siebie samą w innym świetle. Może ja nie jestem typową kobietą?!

Bo agresja jest mi obca, bo w pracy nie potrafię walczyć o swoje, bo wolę być zauważona niż rozpychać się łokciami.

Ale rzeczywiście wiele razy zastanawiałam się, dlaczego tak bardzo przeżywam każdą porażkę jeśli chodzi o zawieranie i utrzymywanie znajomości, każde oddalenie się kogoś, kto był mi do tej pory bliski, każdy odtrącony gest. Jakby potrzeba posiadania dobrze nastawionych wokół siebie ludzi była niemal tak ważna jak powietrze. Do dzisiaj mi żal, że już pewnie nie zobaczę A i B, bardzo ich lubiłam. Brakuje mi koleżanki ze studiów, którą zaczęłam traktować jak przyjaciółkę. Już nie brakuje, ale kiedyś brakowało przyjaciółki z podstawówki, niestety w dorosłym życiu z przyjaźni chciała zrobić biznes i juz sie nie widujemy. Brakuje mi X i Y, ale odkąd, w rozmowie z kimś, nazwali mnie znajomą zrozumiałam, że tylko ja traktowałam ich jak przyjaciół, że oni sami, z jakiegoś powodu chcieli stworzyć dystans.

Szczerość warunkuje przyjaźń, jest podstawą każdej bliższej znajomości, kłamstwo i półprawda prędzej czy później zostaną zauważone a popsutych relacji czasem nie da się naprawić.

Może po prostu tylko prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać wszystko?

Na szczęście prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać wszystko.

69 myśli na temat “O relacjach

  1. Caffe — dzisiaj trudno o prawdziwe, pozbawione jakiegoś interesu relacje. Mam dwie przyjaciółki, w tym jedną od ponad 20 lat i wiem, że są to przyjaźnie bezcenne! Ale gdybym dzisiaj chciała się z kimś tak zaprzyjaźnić (a próby były) wymagałoby to wielokrotnych „poparzeń” — coś, czego nie da się zamienić na pieniądz, na stołek, na jakikolwiek materialny czy sukcesowy zysk, przestaje być warte tzw. „zachodu”. Szkoda. Bo mimo wszystko, chyba wszyscy tęsknimy za głębokimi, prawdziwymi relacjami, które przynoszą nam powietrze 🙂 niekłamaną radość i poczucie bezpieczeństwa… Pewność, ze dana osoba będzie z nami, przy nas, nawet wtedy gdy zrobimy coś głupiego, gdy zdarzy nam się coś przykrego, gdy… Kobieta była przez wieki postrzegana jako delikatna, niedolna do żadnej „zbrodni” istota. Dzisiaj ta skrajność zamieniana jest w inną – w agresywną, pewną siebie, która bez wahania zada ból, okłamie, usnuje intrygę byle tylko wypłynąć, coś zyskać, wcisnąć się na stołek itp… Ja jestem z innej bajki, unikam takich „lwic”, unikam klimatów udowadniania jaka to ja jestem super. Może dzięki temu nie zwątpiłam w przyjaźń, zaufanie i szczerość, która bywa momentami bolesna, lecz gdy pada z ust prawdziwej przyjaciółki bez intecni „subtelnego dokopania”, jest tak naprawdę lekarstwem i często oczyszcza atmosferę, wyjaśnia niedomówienia… Dlatego wolę jedną, lecz naprawdę bliską, szczerą przyjaciółkę niż tuziny psiapsiółek, które piją sobie z tzw. dziubków, a za plecami wrednie obrabiają tyłek… Pozdrawiam serdecznie z Jaśminowej.:)

    Polubienie

    1. Tak, o takich facetach pisałam juz wielokrotnie. O gwałtach, upodlaniu kobiet też….takie tematy będą się co jakiś czas u mnie przewijać, bo ciągle się o nich czyta, słyszy.

      Polubienie

  2. Rozumiem Cię doskonale. Jestem introwertyczką i bardzo boleśnie przeżywam każdą porażkę, pragnę akceptacji innych ale tak naprawdę to do tej pory nie mam przyjaciela. Zawsze okazywało się ,że jestem tylko koleżanką lub znajomą, ktorą nikt sobie głowy nie zawraca.Nie potrafię zwracać za wszelką cenę na siebie uwagi i mam trudności z zawieraniem nowych znajomości. Więc nie wiem , może problem tkwi we mnie?

    Polubienie

  3. Rozumiem Cię doskonale. Jestem introwertyczką i bardzo boleśnie przeżywam każdą porażkę, pragnę akceptacji innych ale tak naprawdę to do tej pory nie mam przyjaciela. Zawsze okazywało się ,że jestem tylko koleżanką lub znajomą, ktorą nikt sobie głowy nie zawraca.Nie potrafię zwracać za wszelką cenę na siebie uwagi i mam trudności z zawieraniem nowych znajomości. Więc nie wiem , może problem tkwi we mnie?

    Polubienie

    1. Właśnie, może problem tkwi w nas, a może w każdym z nas, bo przecież do przyjaźni jak do tanga, potrzeba dwojga? A może to jest tak, że Ty pragniesz przyjaźni, a ten ktoś tylko od czasu do czasu rozmowy. Pisałam już w poprzednim komentarzu, że może odmienne oczekiwania są powodem naszych rozczarowań. Najgorzej jest tylko wtedy, gdy my oczekujemy szczerości, a dostajemy zakłamanie.

      Polubienie

  4. Myślę, że te wszystkie rozczarowania przyjaźnią są wynikiem nie zrozumienia przyjaźni. Nie ma się wielu przyjaciół, można mieć b. dobrych znajomych, kumpli itd. To wielkie radość mieć przyjaciela, a dwóch to szczęście. Często jednak przechodzimy przez życie jedynie marząc o przyjaźni.

    Polubienie

    1. Albo z błędnego rozumienia, albo z odmiennych oczekiwań wobec drugiego człowieka. Tymczasem od przyjaciela oczekuje się właściwie tylko tego, żeby był.

      Polubienie

  5. co tzn. wszystko?To, ze dowiem sie o świństewkach i dobrodusznie powiem – a co tam ? Czy to, że nie odważysz sie wyrządzić najmniejszej krzywdy?Firmowe zagrywki są głupawe- ten kto tym zarzadza raczej potrafi wyłapać fałsz….To tylko ignorantowi może sie wydawać, ze jest ….bardzo zgrabnym wgniataczem otoczenia.

    Polubienie

    1. Wszystko to znaczy złe i dobre chwile. Podam przykład, mam takich znajomych, którzy „zaprzyjaźniają” się wtedy, gdy jest im trochę gorzej, gdy gorzej im się powodzi. Kiedy odbijają siie od dna znowu zapominają o innych. Ten typ tak ma i już się do tego przyzwyczailiśmy:) Ale to znajomi, nie przyjaciele.

      Polubienie

  6. Dlaczego nie ma szkół podoficerskich dla kobiet??Śpieszę z odpowiedzią .Szkoła Podoficerska ma dokonac jednej rzeczy poza szkoleniem – ma tak poniżyć i upodlić elewa zeby następnie odreagowywał swoje upodlenie na szeregowcach. i tak oborotna. Natomiast kobiecie wystarczy dac minimalnie więcej władzy nad innymi i staje się większa kanalia niż najbardziej zwyrodniały i psychopatyczny kapral.

    Polubienie

    1. Podcharąży to było krutne:)Ale powiem Ci, że nawet jeśli tak jest, to wynika tylko z błędnego mniemania, że będąc kobietą musi ona udowadniać, że jest równie twarda jak mężczyźni. Zastanawiam sie tylko po jaką cholerę??

      Polubienie

  7. Jakże niezmiernie cieszę się, ze pracuję w towarzystwie samych mężczyzn 😉 A stara zasada, by nie łączyć przyjaźni z interesami chyba nadal ma swoje uzasadnienie…choć pewnie znajdą się pozytywne wyjątki.

    Polubienie

    1. Ami, ja też kiedyś myslalam, że mężczyźni sa konkretniejsi, że nie plotkują…….tymczasem pracując kiedyś z facetami słyszałam niejedno. Obgadywali czasem gorzej niz baby:)

      Polubienie

  8. Skad ja to znam :). Najwet te, wieloletne, którym z racji wieku wypadało zająć się robieniem na drutach, z niebywale wyćwiczoną minką, „wielkim współczuciem i troską”, głosikiem tak słodkim, że przyklejaja się do płytek podłogowych, wyciagają informacje by przekazać za plecami najlepiej komuś totalnie wrogiemu, potem innym w firmie….no tylko w taki sposób mogą „pielęgnoewać” resztki i tak wybujałego i zakrzywionego poczycia włąsnej wartości….a już najlepiej w obliczu ludzkiej traedii…

    Polubienie

  9. bo przyjaźń jest rzadka, dlatego jest tak cenna. Ja w pracy nie szukam przyjaciół. Zbyt wiele zawodów. Ale poza pracą warto szukać przyjaźni bo można ją znaleźć bardzo nieoczekiwanie. Patrz na osoby, które wyciągają pomocną dłoń jak czegoś potrzebujesz. P.S. Piękne zdjęcia z Turcji.

    Polubienie

    1. Przechodniu ja wiem, że w pracy lepiej nie zbliżac się za bardzo, w sytuacjach stresogennych taka przyjaźń rzeczywiście może zostać stłamszona, ale nie musi. Dawniej (na przykład za czasów moich rodziców) ludzie przyjaźnili się ze sobą i w pracy i poza nią. Wychodzili razem do kawiarni, na głębszego. Spotykali się także na gruncie domowym. To nie było złe, znali się jak łyse konie, ufali sobie. Ale oczywiście, że to nie była reguła, nie idealizuję. Chodzi mi tylko o to, że dzisiaj chyba jednak bardziej się izolujemy, a wtedy łatwo coś przeoczyć.I dziękuję za miłe słowa odnośnie zdjęć, to takie miłe wspomnienia. W tym roku urlop będzie mniej ciekawy:)

      Polubienie

  10. Prawdziwa – Beti , nie li tylko deklarowana i obwarowana warunkami , bo między nimi jest taka różnica w jakości , jak między Odrą z lat osiemdziesiątych w naszym Instytucie Chemii , a kompem najnowszej generacji .Prawdziwa przetrwa . Nawet po przerwie wróci jakby nigdy nic .

    Polubienie

    1. Dobre porównanie Bea, ja też myślę, że pawdziwa przepłynie przez ocean, a płytka lub wyrachowana nie przetrwa żadnej większej proby czasu….i charakteru.

      Polubienie

  11. Zastanawiam się, czy może istnieć przyjaźń damsko-meska obok istniejącego małżeństwa, tzn czy ludzie pozostający w związku małż. mogą mieć przyjaciół(ki) nie narażając się na oskarżania o zdradę… Czy przyjaźń może w takich układać istnieć bez seksu… albo bez podejrzeń, że tam chodzi o seks…

    Polubienie

    1. To trudny temat i właściwie chyba nie można odpowiedzieć ani z całkowitą pewnością ani jednoznacznie.Teoretycznie taka przyjaźń chyba jest możliwa, tylko że zbyt wiele wokół niej byłoby niepewności. To znaczy taki posiadający przyjaciółkę mąż nigdy do końca nie będzie pewny ani tego czy żona rzeczywiście nie jest zazdrosna, bo może tylko chce za taką liberalną uchodzić, ani nigdy do końca nie będzie pewien czy przyjaciółka ma tylko przyjacielskie zamiary, bo w rzeczywistości może tylko czekać aż szczęśliwa rodzina przyjaciela w końcu się rozpadnie. Poza tym uczucia zmieniają się, im dłużej się ze sobą rozmawia tym większa więź zaczyna łączyć, a stąd już krok do zauroczenia, słownego flirtu itp. Itd. W praktyce małżonkowie jednak bywają o siebie zazdrośni, choćby troszeczkę, choćby ociupinę. Ja znam przypadek, gdy żona była zazdrosna wiedząc, że nikt nikogo nie zdradzał i że nikt nikogo nie miał zamiaru zdradzić. Była zazdrosna o sam fakt, że mąż miał o czym rozmawiać z inną kobietą, że znajdował wspólne z nią tematy, że interesowało go jej zdanie itp. Itd. Może miała rację, może obawiała się, że w tych dwojgu zacznie się coś innego, może widziała więcej. I bała się, że sama zostanie na lodzie. To trudny temat, a każdy przypadek właściwie należałoby rozpatrywać osobno, bo każdy człowiek jest inny, każda przyjaźń jest inna, a co dopiero przyjaźń między kobietą a mężczyzną.

      Polubienie

      1. Ojej! jaka dysertacja, ja podniosłem tem watek, bo mnie zastanowiło czy X i Y to przypadkiem panowie i moze do tego żonaci – jeżeli tak to ich skrywanie przyjaźni z Tobą jest usprawiedliwone…

        Polubienie

          1. o mnałżeństwach to się pisuje X-iński albo Y-ccy, a samo X i Y to mi wskazywało na panów- to było niesprecyzowanie z Twojej strony, które wprowadfziło zamieszanie… a że to małżonkowie i się z nimi urwało, to też świadczy o zagrożeniu podejrzeniami o zdradę itp….

            Polubienie

            1. nic nie wiem o podejrzeniach o zdradę. Myslę, że nie, to były zwykle spotkania małżeńskie. A X i Y – bo chodziło o imiona i specjalnie mialo nie być doprecyzowane, taki był zamiar autorki bloga:))

              Polubienie

  12. Do agresywnych kobiet nie należę. Nie umiem rozpychać się łokciami i walczyć o swoje. Niestety…A prawdziwy przyjaciel? Przychodzi, gdy cały świat odchodzi…

    Polubienie

        1. Wiesz, moi przyjaciele własciwie nigdy nie byli wystawiani na próby przez los, więc mogę mieć tylko nadzieję, że w sytuacjach krytycznych, takich naprawdę złych byliby przy mnie. Takich przyjaciół mam:)

          Polubienie

      1. Bo to nie byli przyjaciele. Tak jak osoby z mojej notki, to ja widziałam w nich przyjaciół, być może oni po prostu mieli na ten temat odmienne zdanie:) Nie zmienia to jednak faktu, że jest mi żal.

        Polubienie

        1. Wiem, że mnie:) Ale ja nadal uważam, że jeśli to prawdziwa przyjaźń to przetrwa. :Wszystko” nie dotyczy tylko, z przyczyn oczywistych, śmierci lub chorób, które powodują wyłączenie sie człowieka ze społeczeństwa. Bo nawet rozłąka, jakieś długotrwałe wyjazdy, nie są w stanie przyjaźni zniszczyć, może jedynie być przerwa w pogaduchach:) Wszystko zależy od starań, od dbałości. „Wszystko” też:))

          Polubienie

  13. Zmieszałaś dwa zupełnie różne tematy, ale umiejętnie je połączyłaś 🙂 Ja nie będę łączył ja je rozdzielę. Praca w dużej firmie w której podstawą jest wyścig o lepszą pozycję wymaga wyjątkowego rodzaju charakteru. Tam nie liczy się przyjaźń, lojalność, uczciwość itp. cechy, które w dzisiejszych czasach zeszły na margines. Oczywiście w mniejszych firmach takie cechy też się uwidaczniają, ale jednak w dużo mniejszym stopniu, tam można się naprawdę blisko skumplować. Korporacje zaś to nie tylko wyścig szczurów to wylęgarnie szczurów a to jest znak XXI wieku. Jeżeli zaś chodzi o przyjaźń to można przez całe życie nie znaleźć prawdziwego przyjaciele a za to mieć całe tabuny znajomych i kolegów. Jak dla mnie żeby zasłużyć na miano przyjaciela trzeba naprawdę pokazać, że nic nie robi się dla drugiej osoby zysku i dla czegoś a tylko i wyłącznie dla kogoś. Przyjaciel jest dla Ciebie i pomimo a nie ponieważ. To tak w skrócie bo tematy na parę notek i długaśne komentarze. PozdrawiamPS. Ciekawe, że mój ostatni tekst też nawiązuje do przyjaźni, cos w tym temacie jest takiego, że trzeba o nim pisać 🙂

    Polubienie

    1. Masz rację, przyjaźń to temat rzeka tak jak życie korporacyjne. Rzeczywiście pomieszałam dwa wątki, ale to wyszło z jednego źródła a mianowicie z tematu o charakterach kobiet. Korporacje wyciągają z ludzi ostatnie soki, a kobiety potrafią być wredne i wyrachowane tak samo jak mężczyźni. Wyścig szczurów to chyba nie dla mnie, ale też chyba dotyczy to ludzi młodszych ode mnie. Czasem cieszę się, że nie miałam możliwości pracowac w korporacji, chociaż może zarobki byłyby większe. A teraz idę przeczytać co Ty napisałeś w temacie:)

      Polubienie

  14. Ja już pogodziłam się z tym, że ideały to ideały, a życie to życie. Im więcej w nim elementów zbliżonych do ideału, tym lepiej; ale im bardziej zbliżonym do ideału wydawał się być ten, kto okazał się dalekim od ideału – tym bardziej boli…

    Polubienie

    1. To prawda, poza tym to burzy cały nasz pogląd na przyjaciół, zaufanie, burzy wiarę w ludzi, przynajmniej tych, na których nam zależy. Następnym razem bronimy do siebie dostępu, a to sprawia, że być może zamykamy się na następne bliższe znajomości.

      Polubienie

      1. Właśnie: zrazimy się złym i zamykamy się na dobrego – no bo skąd mamy wiedzieć, że ten akurat jest OK. No nie wiemy tego. Niemniej jednak chyba trzeba ryzykować – ze świadomością, że możemy się zawieść. Inaczej faktycznie się zamkniemy, a to jest ponoć najgorsze. Po co zakładać, że wszyscy ranią, skoro ranią tylko ci, którzy ranią… Z pewnością nikt nie trafia wyłącznie na drapieżców – no chyba że ich jakoś przyciąga :))

        Polubienie

        1. Nie można popaść w przesadę, zwłaszcza że opisane moje przypadki są prawdopodobnie wynikiem róznych oczekiwać. Nie zakładam, że ktoś celowo chciał mnie zmanipulować, nie zakładam też, że przestaliśmy sie lubić. Po prostu inne spojrzenie na znajomość.

          Polubienie

        1. Jedni z tych prawdziwych właśnie byli u nas z wizytą, pogadaliśmy pośmialiśmy się, poskarżyli na to co nas uwiera. Mi po takich spotkaniach zawsze trochę lżęj:)

          Polubienie

            1. W dodatku jeśli się w końcu wyartykułuje swoje problemy, można usłyszeć, że nie są znowu takie powazne, lub odwrotnie, opowiadając komuś o czymś błahym, w gruncie rzeczy ujrzymy problem. Co jest też dobre samo w sobie, bo w końcu można z nim zacząć go rozwiązywać.

              Polubienie

              1. Jasne.Ja jestem ekstrawertyczką i o swoich niepokojach potrafię mówić , gorzej mają osoby skryte i zamknięte w sobie , które nie dzielą się z nikim swoimi lękami i bólem .Ciepło Cię pozdrawiam 🙂

                Polubienie

                1. A ja potrafię o swoich lękach mówić tylko z osobami, którym ufam. Jeśli odkrywam część siebie, zwłaszcza tą część, która sie czegos boi, to muszę mieć pewność, że słuchacz jest mi życzliwy, że nie słucha z wyrachowania, żeby mi potem dokopać i moje własne lęki wykorzystać przeciwko mnie. No i tu wracamy do przyjaciól:))

                  Polubienie

                  1. Ja też tylko wtedy umiem ,ale znam osoby , które nawet bardzo bliskim osobom nie mówią o swoich lękach – bo nie potrafią .Wtedy droga do nerwicy i depresji naprawdę jest krótka .Pozdrawiam:)

                    Polubienie

                    1. To prawda, ale moze to wynika z charakteru, może ludzie zamknięci nie potrafią rozmawiać o problemach nawet z najbliższymi?

                      Polubienie

                    2. Trochę z charakteru , trochę także ( być może ) dostaje się w spadku z dzieciństwa -kiedy nikt cię nie słucha , nikt nie uważa twoich problemów za ważne , to w konsekwencji -po co komukolwiek o nich mówić ?Taka blokada bywa trudna do przerwania .Ps.Co u Ciebie ? Lepiej?

                      Polubienie

                    3. U mnie to jest jeszcze trochę inaczej. Wszyscy moi bliscy i chyba nawet znajomi uważają, że ja jestem twarda, że potrafię sobie radzić z problemami. Jak mam im teraz powiedzieć, że to nie prawda? Jak mam wytłumaczyć, że chcialabym żeby mnie ktoś przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze? Że jest mi to potrzebne?? Oni nawet nie wyobrażają sobie co dzieje się w środku Caffe kiedy przerabia jakiś problem, z wierzchu Caffe jest przecież opanowana.

                      Polubienie

                    4. Po prostu -powiedz .Przytulą , zrozumieją .Może się na początku trochę zdziwią ,ale na pewno dadzą radę .Ale rozumiem Cię doskonale .To trochę jak z moim optymizmem i uśmiechem na twarzy .Kiedy zdarzy mi się trochę gorszy dzień , wszyscy zastanawiają się ,czy jestem chora ? 😉 PS.Poproś o wparcie .To najkrótsza i najlepsza droga do „przytulenia” w tej chwili.

                      Polubienie

                    5. Nie, teraz nie chodzi o wspieranie mnie tylko innej osoby w rodzinie. Uogólniałam pojęcie. Ale nawet w obliczu tej choroby wymaga się ode mnie siły, rozumiesz? A ja jestem czasem bezsilna. Czasem chciałabym, żeby ktoś inny przejął obowiązek bycia strongwomen.

                      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s