Rozdwojenie

Ostatnio o niemocy utrzymywania bloga przy życiu pisał Nit, wcześniej from time to time inni blogerzy. U jednych było to zjawisko wiosenne, więc jakby całkiem zrozumiałe, u mnie okazało się prawie zupełnie letnie.

Pomimo faktu, że na moim biurku leży całkiem pokaźna sterta różnych karteczek z zapisanymi pomysłami na notki.

I nawet pomimo całkiem sprzyjających okoliczności: w TV nie ma nic ciekawego – (czytaj Mundial), w pracy spokój, (to akurat bardzo dobrze), w domu spokój (też dobrze), u dzieci spokój (oceny wystawione, więc bardzo bardzo dobrze).

Mój organizm domaga się wakacji. Przyzwyczaiłam go, że je ma. Regularnie. Więc teraz nie mogę się dziwić, że zamiast pomysłów oczekuje ode mnie jakiegoś wyjazdu i że będę o niego dbać, dopieszczać, wyprowadzać na spacery, że może zmuszę go do przejażdżek rowerowych, albo zbiorę gdzieś, gdzie nie będzie musiał robić nic, poza czytaniem.

Bo właśnie książki pochłaniam ostatnio, jedną za drugą. Tempo czytania pozostawia wiele do życzenia, a to za przyczyną niemożliwości czytania w pozycji horyzontalnej (zasypiam), ale przecież po pierwsze, w pozycji średniowygodnej nie ma zabawy z czytania, po drugie – ileż tak można usiedzieć?

Wracając do książek, polecam kryptobiografię Niny Andrycz „My rozdwojeni”. Nie wiem dlaczego sięgnęłam po tę właśnie książkę. Nie lubię Niny Andrycz – aktorki, nie lubię pełnej patosu, scenicznej wyniosłości, nie lubię sztucznego (według mnie) „ł”.

Aktorka pisała pamiętniki przez całe swoje życie, sądzę jednak, że literacką formę nadała im będąc już dojrzałą kobietą, bo jako pisarka jest fantastyczna!!

Po przeczytaniu bardzo osobistych wynurzeń wybaczyłam jej wszystko, nawet małżeństwo z Cyrankiewiczem. I po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że nic nie dzieje się bez powodu.

Zadziwiające, jak ta kobieta, której dojrzewanie przypadało na czasy międzywojenne jest mi bliska. Niektóre jej przemyślenia biją rytmem mojego własnego serca. Widziałam w niej dawną siebie i pozazdrościłam pewności, zdecydowania i woli walki o własne pragnienia, których mi zabrakło. Rozumiałam wszystkie wypowiedziane myśli. Od samego początku, do smutnego końca, choć dzisiejsze wywiady pokazują, że nawet ze smutkiem można żyć i cieszyć się każdym dniem.

I można potem powiedzieć, że nie zmieniłoby się ani jednego dnia.

 

 

„Kiedy myślę o miłości, nie mogę nie myśleć o przemijaniu i o śmierci. O tym, że poza moją sztuką duch nigdy nie brał i nie bierze od żadnego dnia pełni wrażeń czy możliwości. Co dzień z czegoś dobrowolnie rezygnuję dla lepszego, dla wyższego. Co dzień – zamknąwszy oczy – wyrzucam jeszcze nie do końca przeżyte „dziś” w zachłanną paszczę „wczoraj”.

Chcę wiedzieć, jak na imię tej sile, która wciąż skłania do rezygnacji? A przede wszystkim, kto może udowodnić, że głos wewnętrzny nigdy się nie myli?

Dlaczego siedząc na tej samotnej ławce, wcale nie jestem pewna, żem samotna?”

 

i jeszcze jeden fragment, czytając go przypomniałam sobie moje własne stopklatki:

 

„…mam jeszcze kłopoty z własnym „ja”. Rzecz w tym, że je chwilami gubię. Onegdaj znów stanęłam na środku ulicy: co ja tu robię? Przecież ta krzątanina nie jest życiem. Nie ma mnie! O Boże! Nie ma mnie tu! A wczoraj na ciemnych schodach domu – to samo [….]

Kiedy się ocknęłam, ujrzałam znajome szare podwórze za oknem i miejską anemiczną wiosnę. Wciąż stałam przed drzwiami mieszkania, trzymając klucz w dłoni

28 myśli w temacie “Rozdwojenie

  1. Kłopoty z własnym ja? To nie Twoja wina, to uciekający czas. Jeszcze nikt go nie prześcignął. Tak już jest, nikt tego nie zmieni. Zweryfikować by trzeba.

    Polubienie

    1. Ale ja juz nie powinnam mieć kłopotów z własnym ja….tymczasem rzeczywiście miewam. Może nie tyle miewam kłopoty ile niezgodę na sytuację, której nie potrafię jeszcze ogarnąć. Ta książka uświadomiła mi, że nawet takie cudne przeżycia jakie miała Nina Andrycz…..przeminęły. Że mimo cudnych przeżyć miewała dylematy,ale nie poszła na żaden kompromis. Dążyła do własnego celu. I mimo, że ma dzisiaj grubo po 90 tce – jest szczęśliwa. Więc wyciągając już tak bardzo daleko idące wnioski można stwierdzić, że to co się w naszym życiu dzieje – ma sens.

      Polubienie

    1. Nie załamuj mnie proszę:) Ona mniała wtedy 20 lat!! To co ja mam powiedzieć jeśli jestem trochę, ocipinkę, ksztynę, starsza? ;-))

      Polubienie

  2. Kiedyś ktoś z kręgu moich znajomych napomknął o książce Niny Andrycz, kobiety, która wg. wielu była wyniosła, kobieca na swój charakterystyczny sposób, taka dama bon ton, która twierdziła, że kobieta umiera w kuchni i będąc prawdziwą gwiazdą nie rodzi dzieci a rodzi rolę…

    Polubienie

    1. Tak, to jej słowa i przyznaję, że coś w tym jest…biorąc pod uwagę tryb życia jaki prowadziła. Kiedy pracowala nad rolą potrafiła nie mieć w ciągu dnia nawet porządnej przerwy na obiad….więc gdzie tu miejsce na dziecko i wszystko co matka powinna dziecku ofiarować?

      Polubienie

  3. Witaj Caffe! Po książkę niemal z pewnością nie sięgnę – nie moja bajka, a katować się nie mam zamiaru. Jak podejrzewam, większa część męskiej połowy rodzaju ludzkiego zanudziłaby się przy tym na śmierć (wyjątki istnieją). :-)Chciałbym się odnieść do tzw. :niemocy”. Ona w potocznym języku nazywa się lenistwo. 🙂 Tematów jest naprawdę mnóstwo, tyle że (UWAGA!) nie wszystkie one wydają się AUTOROM warte opisania. Może dlatego, że pisząc każdy zastanawia się, czy kogoś to zainteresuje?Warto pisać bez takich obciążeń. Wtedy nawet opowieść o zgubionym czy złamanym ołówku może być bardzo ciekawa. 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. O nie Mironqu. Lenistwo to jednno a zmęczenie to drugie. O lenistwie też już pisałam kiedyś. Oczywiście doznaję i jednego i drugiego, ale tym razem jest to najnormalniejsze zmęczenie materiału. Zmęczenie psychiczne, pracą, problemami. Natomiast jeśli mowa o książkach i wyborach, to ja nikogo do czytania tej własnie nie namawiam. Także ze względu na mnie nie musisz się katować:). Napisałam jedynie dlatego, że obraz kobiety na scenie i kobiety na kartach książki to jakby dwa różne obrazy. Ten literacki pokazuje niesamowicie silną osobowość.

      Polubienie

  4. A propos Niny Andrycz… jak widać kobieta powinny zważać za kogo wychodzi za mąż… bo później jej to wypominają w nieskończoność…

    Polubienie

    1. Wiesz, Nina Andrycz zawsze miała socjalizujące poglądy, a socjalizm chociaż jest utopią, nie był zły w założeniach, a ludzie go wypaczyli. Nina Andrycz pisze o tym co socjalizm zrobił z jej pięknym i silnym mężem. Jak z dnia na dzień musiał podporządkowywać się tej machinie, którą my wszyscy jeszcze pamiętamy. Jak go zniszczyła, ZSRR i alkohol, bo trzeba było pić. O Cyrankiewiczu też czytałam, już oprócz książki. O tym, że dzisiaj mówi się o jego układach z Niemcami w obozie. Wtedy kiedy poznała go Nina był wspaniałym człowiekiem, dlatego jej wybaczam:) Człowieka, jakim był z punktu widzenia historii, nie akceptuję.

      Polubienie

  5. …mój organizm też domaga się wakacji-w trybie natychmiastowym! A teraz idę poszperać po ksiągarniach w poszukiwaniu ksiązki pani Niny ;),bo zachęcająco brzmi….Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Ta książka jest dosyć mocno nasączona takimi przemyśleniami, które nie bardzo mi pasują do 19-latki, bo w tym wieku jest bohaterka, kied zaczyna się akcja zaczyna sie akcja. Dlatego uważam, że aktorka musiała swoje wspomnienia poddać retuszowi pracując nad książką. Co zresztą jest zrozumiałe. I może dlatego podoba mi się książka. Jest dojrzała.

      Polubienie

      1. …nie było..ale poszperam jeszcze…ostatecznie zostanie sklepik internetowy(choć go nie lubię!) Brzmi zatem coraz bardziej zachęcająco…cóż…pisząc o przeszłości będąc bardzo dorosłą osobą,nie da się uniknąc „myślenia” dojrzałego…przeciez wtedy nie myślała,że książka z tego będzie…:)

        Polubienie

          1. Dodam tylko, że można tam znaleźć bardzo odważne fragmenty….to tak trochę a propos pisania o zbliżeni w sposób literacki:)

            Polubienie

  6. i tu nasuwa się myśl , iż jednak:wygląd, poza, wyraz twarzy…cała zewnętrzność – czasem- ma się nijak do tego co w człowieku w środku…

    Polubienie

    1. Właśnie!! Na scenie była posągowa, w życiu prywatnym niesamowicie wrażliwa i chyba nad wyraz dorosła. I od bardzo wczesnego dziecinstwa wyznaczony cel, do którego dążyła w sposób godny podziwu. Myślę, że dzisiaj ludzie się szybciej zniechęcają.

      Polubienie

  7. Jeśli to jest tak napisane, to chyba też po to sięgnę… Chociaż z moim czytaniem ostatnio gorzej niż średnio. Nie wiem czego domaga się mój organizm, ale stwierdzam z przykrością, że mu (organizmowi) coraz rzadziej chce się chcieć cokolwiek. Rozleniwienie bezczynnością pochorobową..? Nie wiem…Pozdrawiam cieplutko!:-)

    Polubienie

    1. Aha! Jeszcze zgłaszam protest! Kolejne Mundiale to ten czas gdy najczęściej zaglądam do telewizorni. W mojej zdominowanej przez mężczyzn rodzinie ja jedna jestem… kibicem piłki nożnej…

      Polubienie

      1. Violu, Tobie akurat wolno a nawet trzeba odpoczynku i rozleniwienia. No cóż, zmuszę się i napiszę…..że to rozleniwienie można przeżywać oglądając mecz. Tylko się za bardzo nie ekscytuj czyjąś przegraną!! To polecenie zupełnie nie lekarskie:)

        Polubienie

        1. Z tym ekscytowaniem to różnie bywa – czasem mimo woli wyłazi, choć za każdym razem obiecuję sobie, że już nigdy nie będę krzyczała do ekranu…;-)Swoją drogą – niewiele mam czasu na oglądanie Mundialu.Zwolnienie mi się skończyło z początkiem czerwca, a między kolejnymi dyżurami niełatwo mi się „wstrzelić” w oglądanie ciekawszych meczyków.Pozdrawiam cieplutko!;-)

          Polubienie

          1. Kiedyś bym sobie z tego tylko żartowała, ale w moim otoczeniu zdarzył się śmiertelny przypadek własnie po takim meczyku i ekscutacji, zupełnie przecież niepotrzebnej. Jakiś udar, czy coś w tym stylu. Nie wiem czy była ścisła zalezność między jednym i drugim, ale….wiem, że lepiej uważać. A Ty po swoich przejściach tym bardziej. Ale w koncu….po co ja to piszę. Ty przecież wiesz:)

            Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s