Tu wczoraj spotyka się z dziś – ze spaceru

Tylko kilka przykładow, bo to był krótki spacer:)

   

Stara kamienica, którą można byłoby piękne odnowić i przyklejona do niej nowoczesność. Przypomina mi się oszczędność mojej babci. Jeżeli można było uratować ubranie, robiła to. Wtedy ze skrawków rożnych materiałów tworzyła coś szczególnego, łatała stare dziury, przyszywała falbanki, lub frędzelki. Czasem rodziło się coś pięknego, jednak innym razem powstawał, uratowany w ten sposób …. potworek, którego nigdy w życiu bym nie założyła. Te piękne przedwojenne kamienice i dobudówki z lat 60-tych (lub współczesnych), to właśnie takie potworki. Poniżej podobna sytuacja. Mnie to razi, czy naprawdę nie można było dopasować stylu?

  

Na Pradze

 

Hotel Sheraton,   

dumnie patrzący w okna kamienicy stojącej po drugiej stronie ulicy.

Niektóre z tych kamienic spotka smutny los, zostaną rozebrane a w ich miejsce powstanie biurowiec, lub kolejny hotel. Bo kasa się liczy. Inne, ocalałe cudem, wymagają remontu, mają jednak swój niepowtarzalny klimat.

 

15 myśli w temacie “Tu wczoraj spotyka się z dziś – ze spaceru

  1. …oj tak..klęska Pragi pod tym względem to smutna sprawa…Są miejsca, gdzie można było dopasowac,odrestaurować,ale jest ich tak mało…Stara Praga ma swój urok,klimat,znam…znam…szkoda…szkoda braku inwencji twórczej projektantów…aż boli chwilami taka różnica.

    Polubienie

    1. Na szczęście dzisiaj zainteresowanie Pragą jest o wiele większe niż dawniej. W przeszłości Warszawa i Praga były osobnymi miastami i ta odrębność rzutuje na wspólczesność. Rzeka zawsze dzieli, łączy tylko to co na tym samym brzegu…

      Polubienie

    1. A dzisiaj byłam w kawiarence, do której wchodziłam starając się nie patrzeć w górę…..bo wtedy musiałabym się bać czy sufit nie spadnie nam na głowę:) Kamienica staruszka, za to kawiarnia – rewelacyjny nastrój. Taki trochę paryski (wiedza tylko z filmów, bo w Paryżu nie byłam. JESZCZE:))))

      Polubienie

    1. Dream specjalnie pod kątek tych spacerów kupiłam sobie komórkę wyposażoną w naprawdę przyzwoity aparat. Zawsze mam przy sobie. Mam nadzieję, że pogoda będzie na tyle fajna, że wycieczki będą częste…..i rowerowe:)

      Polubienie

    1. Krzywy chodnik to masakra, ostatnio zgubiłam fleczka….i tak dobrze, że nie cały obcas.Natomiast nowe jeśli się komponuje ze starym, jest ok…..a tutaj raczej nie komponuje się wcale.

      Polubienie

    2. Krzywy chodnik to masakra, ostatnio zgubiłam fleczka….i tak dobrze, że nie cały obcas.Natomiast nowe jeśli się komponuje ze starym, jest ok…..a tutaj raczej nie komponuje się wcale.

      Polubienie

  2. Witaj Caffe, niestety niektóre z tych starych domów mają piękne fasady, ale to co jest w środku wymaga gigantycznego i bardzo kosztownego remontu. Takich budynków mamy w Warszawie sporo.Koszt takiego remontu jest zupełnie nieopłacalny. Znacznie taniej jest wyburzyć starą substancję i postawić wszystko od nowa.Swego czasu mieszkałam w budynku oddanym do eksploatacji tuż przed wybuchem wojny.Jak na owe czasy był naprawdę nowoczesny- budynek miał ogrzewanie centralne, własną kotłownię, zsypy, piękne klatki schodowe, duże mieszkania, balkony, wykusze, obłożone wszystko piaskowcem.W 20 lat po wojnie okazało się,że mieszkanie w tym domu jest nieco uciążliwe- armatura zaczęła się psuć, a żadne nowe baterie nie pasowały, miały inne przekroje.Oczywiście robiło się jakieś złączki itp., ale wyglądało to okropnie. Meksyk się zaczął, gdy zaczęły wysiadać rury, które były ułożone dyskretnie w murach – by zlokalizować przeciek pruto mury.Ponieważ lokale były wysokie i wielkie okna, wymiana stolarki okiennej kosztowała grube pieniądze, bo to okna były nietypowe.Dom nie miał wind, bo był III piętrowy, ale na wysokość dzisiejszego V-piętrowego budynku.Do tego wszystkiego budynek po wojnie przejęło miasto i był on budynkiem „komunalnym”, a więc każdy remont był odkładany w nieskończoność. Więc nie dziw się,że stare budynki znikają- to za droga zabawa na dzisiejsze czasy. Nawet uroda ich fasad nie pomoże.Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Anabell, ja to wszystko rozumiem, ale one są takie piękne:) Przynajmniej niektóre i wlaśnie te warto ratować. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która zna ludzi walczących o swoją kamienicę. Wiedzą, że dopiero wpisanie jej na listę zabytków przyniesie szansę na porządny, dobry remont. Oczywiście, że zawsze można się zastanawiać czy warto topić ogromne pieniądze, skoro taniej jest wybudować nowe, zwłaszcza w obliczu kryzysu…..ale niektóre kamienice są po prostu niewymownie piękne:) I to mówię ja, która kiedyś nie lubiłam takich kilmatów:)

      Polubienie

  3. Właśnie w Warszawie chyba najbardziej rażą te niedopasowane, psujące klimat, ‚nowoczesne’ pudełka… No ale zaczęło się od Dworca Kultury i Nauki…

    Polubienie

    1. A mi PKiN wcale nie przeszkadza i nie razi. Wiem, że dla Warszawiaków jest symbolem komunizmu, że źle się kojarzy. Jednak dla nas, a zwłaszcza dla ludzi ze wschodniej Polki to symbol czegoś co symbolizuje jakiś rodzaj wielkości, może złudnej, ale jednak. Potęga, której jako dziecko zupełnie nie kojarzyłam z ZSRR.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s