Nowe miasto, stare auto

Nie przywiązuję się do miejsc, przywiązuję się do ludzi – powiedziała mi koleżanka przy okazji rozmowy o wszystkim i o niczym.

Ja niby tak samo jak koleżanka, więc wszystko powinno być ok, ale….

To jedno małe „ale” często zmienia wszystko, zauważyliście?

Moje „ale” dotyczy wcale nie hipotetycznej, a całkiem realnej sytuacji, gdzie zmiana jednego siłą rzeczy powoduje zmianę drugiego. Zmiana miasta wymusza przecież zmianę ludzi.

Nie mogę wymagać, żeby pół Lublina przeniosło się do Warszawy, chociaż …właściwie to nie miałabym nic przeciwko temu…

Prawdopodobnie w przeciwieństwie do Warszawiaków.J

Prawdopodobnie w przeciwieństwie nawet do Radomian czy Kielczan, po co im konkurencja?J

Wracając do tematu przywiązania i nowości, jakim problemem jest nauczenie się miasta? Żadnym. W pewnym momencie zaczynasz rozpoznawać ulice, kojarzyć zakątki, rejestrować zmiany. W pewnym momencie, zwłaszcza, jeśli się chodzi do pracy ciągle tą samą drogą, zaczynasz rozpoznawać przechodniów….zakładając, że oni też chodzą do pracy tą samą drogą. Zaczynasz żyć problemami nowego miasta  (nawet tymi absurdalnymi, jak już zauważyliścieJ

I nowości powszednieją.

Miejsce na początku obce staje się z dnia na dzień coraz bardziej swojskie.

Mojsze.

Tylko pozostawionych ludzi nadal brak.

 

PS. A w Lublinie dzisiaj jakieś parady, występy na Litewskim….nie wiem nawet z jakiej okazji …Pamiętacie jeszcze taki obrazek?

 

26 myśli w temacie “Nowe miasto, stare auto

  1. Wyrwanie mnie z jednego miejsca i posadzenie w innym odbyło się przez obcy kraj. Osiadłam tu z radością i w nadziei na spokój, bo tu nie musiałam uganić się za żółtymi taksówkami i mogłam jeść polski chleb;o)

    Polubienie

    1. I tak bywa. Kiedyś wydawało mi się, że trzeba siedzieć w swoim mieście i próbować robić coś, żeby się rozwijało. Za późno trochę zrozumiałam, że ten rozwój jakby nie ode mnie zależy. No i pojechałam, w niedaleki ale jednak świat. Jedyne czego żałuję, to że zdecydowałam się tak późno. Ale wcześniej nie było takiej konieczności.

      Polubienie

        1. no i znowu mnie wkurzyłaś!! Nei byłam ani we Wrocławiu, ani w Poznaniu ani kurczaki w Toruniu!! A wybieram się od dawna:)

          Polubienie

    1. Z jednej strony to wiemy jakie to były czasy, ale z drugiej…..to lata mojego dzieciństwa, oglądam takie obrazki z łezką w oku:)

      Polubienie

  2. Tak , zmiana miejsca to pozostawienie bliskim nam ludzi.Ja też przywiązuję się do ludzi i na razie nie planuję zmiany miejsca zamieszkania , choć raz pozostawiłam już wszystko za sobą .Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Pozostawiłaś….i dałaś sobie radę? Ale było ciężko czy przyszło Ci to z łatwością? Wiele też uzależnione jest od wieku. Człowiek młody, taki w wieku studenckim lub tuż po….łatwiej się przystosowuje.

      Polubienie

      1. I właśnie tak było 😉 To było na studiach i zaraz po nich 🙂 Zmieniłam miejsce zamieszkania ,ale i tak tęsknię „do domu ” 🙂 Ściskam 🙂

        Polubienie

  3. Mieszkałam w wielu miastach i za każdym jakoś tęsknię, ale za każdym inaczej, z innego powodu… Z pewnością to nie to samo, co tęsknota za tym jedynym (długo jedynym) miastem… Mnie towarzyszy(ło) raczej rozdarcie…

    Polubienie

      1. Podobno też Warszawa może się przy nim schować i Wrocławianie są okropni jeśli chodzi o „stolycę”, a ja jestem wrocławianka na odwrót, bo uwielbiam Warszawę i niesamowicie mi się podoba 🙂

        Polubienie

  4. Witaj Caffe, mam nadzieję,że już polubiłaś trochę Warszawę, choć wiem,że trudno Warszawę polubić, gdy się tu nie mieszka „od pieluch”. To moje rodzinne miasto, ale z przykrością zaczynam zauważać, że coraz trudniej się tu żyje- miasto się rozrasta, brak obwodnicy i rozsądnego systemu komunikacji daje się mocno we znaki. Śmieję się,że jeszcze trochę, a będzie jak w Paryżu- wiele osób nie będzie się wybierać poza własną dzielnicę zamieszkania. Co jakiś czas wsiadam w samochód i objeżdżam różne nowe dzielnice, zapytując się sama siebie, czy to jeszcze Warszawa, bo w czasach mojego dzieciństwa to było „pod Warszawą” i to ładne kilkanaście kilometrów.Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Ależ ja Warszawę polubilam właściwie od razu, ja po prostu ciągle tęsknię za Lublinem. Jestem osobą towarzyską i rodzinną, a większość bliskich zostawiłam tu….stąd moje od czasu do czasu marudzenie na blogu. I nie obiecuję poprawy:)))Chyba, że samo się poprawi.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s