Opublikowany w Daily News

Zanim ……

Czy zauważyliście, że ewentualną zdradą straszy się najczęściej kobiety? To chyba z jednej strony, świadczy o tym, że jednak mężczyźni częściej zdradzają, ale z drugiej, że to kobiety są bardziej podejrzliwe.

No, ale jak poznać, że połówka zdradza, jeśli się jeszcze nie wie, że zdradza? Otóż powstają statystyki, wyliczanki, rankingi, które mają pomóc w śledztwie. Bierze się pod uwagę różne ewentualności, włącznie z osiągnięciami nowoczesnych technologii. I tak, na pierwszym miejscu wśród narzędzi zbrodni stawia się telefon komórkowy. Dlatego o nim słów kilka. Stacjonarny to już przeżytek, poza tym, stacjonarny zostaje w domu, w zasięgu ręki, wzroku i słuchu czujnej żony. Ale komórka….. I wcale nie chodzi o smsy, czy połączenia z tym konkretnym, powtarzającym się ciągle numerem, bo to byłby już dowód rzeczowy, chodzi o coś zupełnie innego.

Otóż, autor jednego ze wspomnianych rankingów pisze, że jeśli Twój facet nigdzie nie rusza się bez swojego telefonu, może to być pierwszy sygnał, że ma kochankę. Nie precyzuje jednak wypowiedzi, dlatego, żeby się odnieść należałoby zastanowić się nad dwoma ewentualnościami.

Czy chodzi o zabieranie telefonu wychodząc z mieszkania, czy wchodzenie z nim także pod prysznic? Bo tu już widzę istotną różnicę. Co innego, gdy facet łapie za telefon wychodząc do drugiego pokoju, czy toalety, gdy wycisza go po wejściu do domu, gdy nerwowo odbiera połączenia, lub co chwila spogląda na wyświetlacz, itp. itd. Jeśli natomiast pamięta o telefonie wychodząc z domu, to podejrzliwość jest chybiona.

Ja jestem gadżeciarą. Uwielbiam wszystkie bajeranckie telefony, komputery, radia, gpsy , mikrofalówki, ekspresy do kawy itp. itd…Uwielbiam więc również swój telefon komórkowy i też raczej nie ruszam się bez niego nigdzie, wychodząc z domu. Spełnia wiele funkcji oprócz tradycyjnej. Robię nim zdjęcia, (którymi się czasem tutaj z Wami dzielę), wpisuję fragmenty notek, (gdy mnie wena złapie w drodze), słucham muzyki, (jak chodzę na siłownię), nastawiam „przypominacze”, (gdy nie ufam własnej pamięci). Nie korzystam jedynie z internetu, bo po pierwsze, nie mam tego w pakiecie, po drugie, jest drogi, a ja mam niemal 24-godzinny dostęp do stacjonarnego. Ale mężczyźni, zwłaszcza menadżerowie, używają swoich telefonów również do tego celu.

Jeśli się do tego doda gadulstwo i wiszenie na telefonie, co najmniej przez godzinę dziennie (tu akurat piszę o sobie, bo mężczyźni ograniczają się w tym względzie do krótkich wypowiedzi, chyba że omawiają sprawy zawodowe), pojawia się obraz całkiem wystarczający do tego, by o swoim telefonie nie zapominać.

Tak więc, droga Kobieto, zanim zrobisz awanturę poddając swojego mężczyznę testowi z babskiego poradnika, zastanów się czy masz symptomy czy tylko urojenia.

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

45 myśli na temat “Zanim ……

  1. Wtym przypadku, pani tłumaczenie, nieprzekonuje mnie, mając komórke cały czas, przy sobie(żart). Ja mam też, nawet gdy jestem w łaźience, a nikogo niezdradzam!

    Polubienie

  2. Czytałam gdzieś, że najczęstsza przyczyną rozwodów są nieporozumienia wynikające z paranoi zbyt daleko posuniętych ;D Tak czy inaczej trzeba mieć się na baczności, bo nigdy nie wiadomo 😉

    Polubienie

      1. Pewnie uświadomienie w sobie tej zaborczości to i tak połowa sukcesu, potem może są jakieś odpowiednie metody samokontroli, które do pewnego stopnia złagodzą objawy, ale geny to geny, pewnie swoje też robią 😉

        Polubienie

  3. Myślę ,że potrafiłabym to zauważyć,ale walizki wystawiłabym za drzwi dopiero po zebraniu dowodów .Awantury bym nie robiła .Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Jagoda, niektórym facetom wydaje się tak samo jak niektórym kobietom, że jak jego połówka rzuca w przypływie zazdrości k…ami, trzaska po ścianach talerzami…..to kocha, to jej zależy. Ja wystawiłabym walizki, a awantura byłaby stonowana. :))

      Polubienie

        1. Rzeczywiście nie warto:) Tylko odbiegłyśmy od glównego tematu, w mojej notce nie chodziło o to co „po”, bo z tym każdy radzi sobie inaczej, tylko o tym co „przed”. Niektórzy z góry zakładają zdradę partnera/parterki, inni nawet jeśli nie zakładają, to są ostrożni i podejrzliwi, co paradoksalnie też może tę zdradę wywołać. A te wszystkie poradniki robią jedynie jeszcze większy zamęt w głowach osób, które są może mniej ufne, ale bez nich nigdy by im nie przyszło do głowy zastanawiać się nad zdradą. Jednak poczytają, ziarno wątpliwości zostanie zasiane i wtedy…..jazda:) Bo nie każdy czyta z przymrużeniem oka.

          Polubienie

            1. To wcale nie jest naiwne. Musi być przecież jakiś punkt odniesienia. Zawsze jest. Te wszystkie podejrzliwe osoby, są takie prawdopodobnie z jakiegoś powodu. Może wzorce wyniesionoe z domu, może złe doświadczenia w poprzednich zwiiązkach, może doświadczenia innych osób….Miłego Jagódka:)

              Polubienie

                1. Oj, to byl dobry dzień:) Za wczesnie wstalam, nie mogłam już po prostu zasnąć, i potem sobie wyobrażalam, że nie będę miała co z tym nagromadzonym czasem robić:) Tymczasem, mimo deszczu, udało siię fajnie zorganizować i nawet spacer w deszczu zaliczyliśmy. Bylo fajnie…….i mokro:))

                  Polubienie

  4. Nie no, to przesada. Bardziej bym popatrzyła na coś innego – dlaczego czyta ktoś informacje, jak rozpoznać, czy ktoś przypadkiem nie zdradza;-)

    Polubienie

    1. A dlaczego o tym piszą na głównej …chyba to nie był onet akurat…..Ja myślę Krajanko, że możemu tu postawić kilka fundamentalnych pytań. Skąd się wzięła zazdrość? Co było pierwsze, zdrada, czy zazdrość? Wczoraj czytałam fajny artykuł o tym, który został napisany przez amerykańskich naukowców na podstawie ich badań. Będzie kiedyś może łatwiej sprawdzić z kim się wiążemy na całe w końcu życie, tylko przy użyciu linijki:)))I nie będzie się mierzyć tego, co niektórzy w tym momencie będą mieć na myśli ;-))

      Polubienie

      1. Sądzę, że to nie wystarczy, bo w grę wchodzimy jeszcze my sami – z poczuciem niepewności w związku, z obciążeniem wielokrotnymi porzuceniami, z nieufnością wynikającą z tegoż i własnych kompleksów. Jeśli dodatkowo partner nie da poczucia bezpieczeństwa, podejrzliwość rośnie, choćby nic się nie działo. A co z typem kobieciarzy?A co z zaszłościami ewentualnymi w związku?Każda sytuacja jest inna. U jednego kurczowe trzymanie komórki to strach, że może zginąć, u drugiego potrzeba ewentualnego kontaktu ze światem, u trzeciego możliwość podejrzenia czegoś tam, u czwartego jeszcze co innego.Cicha rozmowa i jej urwanie może być też szykowaniem niespodzianki dla ukochanej osoby. Można zdradzać z podniesionym czołem w ten sposób właśnie rzecz maskując.Tak se latam po przykładach chaotycznie;-)Ale widzisz… ja nie czytam z reguły takich rzeczy, bo nie jestem w związku, po prostu.

        Polubienie

        1. Masz rację, można się pieknie kamuflować, w miłości, w przyjaźni. można żyć w przekonaniu, że ktoś kogo uznajesz za pewniaka, na wyciągnięcie przyjaznej dłoni, jest zupełnie innym człowiekiem. Można się zrazić, potem boli, można cierpieć i się z tego otrząsnąć.Ale to wszystko nie jest jeszcze wystarczającym powodem, żeby stracić zaufanie tak całkowicie, dla zasady. Nie można poprzez pryzmat jakichś historii, naszych czy cudzych, stawiać muru, który z jednej strony daje poczucie bezpieczeństwa, ale z drugiej, jest klatką dla nas samych. Dlatego grzebanie po kieszeniach (o tym pisałam kiedyś) czy przeszukiwanie telefonu, czy też szpiegowanie w poszukiwaniu innych symtomów jest błędnym posunięciem. Czy błędnym założeniem, że to pomoże. Nie pomoże, chociaż rozumiem, że nikt nie chce trwać w związku zbudowanym na oszustwie. To temat rzeka…….ale już wiele takich tematów tutaj rozkminialiśmy (że się tak nonszalancko wyrażę:))

          Polubienie

          1. Etap grzebania po kieszeniach to klęska. Klęska związku. Tu już nie może być mowy o jego odbudowywaniu, trzymaniu tym sposobem. Nie wiem… jeśli nie jesteśmy w stanie sobie wybaczyć, to chyba trzeba by się rozstać. Bo inaczej to niszczenie się wzajemne.Ale pewnie dobrze mi mówić.

            Polubienie

            1. Jak sobie takie sytuacje wybaczania wyobrażam, to myślę że, jeśli jesteśmy rzeczywiście w stanie wybaczyć, to nie powoduje nami miłość tylko obojętność. Tylko wtedy mogłabym żyć pod jednym dachem z człowiekiem, który mnie zdradził. Tylko moja wobec niego obojętność dałaby mi siłę by ciągle z nim być…..a raczej obok niego. Ale może mam wlaśnie taki charakter, osoby, które trudno powtórnie byłoby zaufać.

              Polubienie

              1. Kurna, a ja nie jestem pewna, co mnie samą zadziwia… Tylko że nie rzecz we mnie tu akurat, nie ode mnie zależna, tylko od wszelkich okoliczności z tym związanych, temperatury związku w tym momencie, mojego stanu, i co tam jeszcze byłabym w stanie wymienić, a tego jest przecież mnóstwo. Ale nie jestem pewna.I nie byłaby to obojętność.Tylko że to byłby bardzo długi proces. I musiałabym być PEWNA, CZUĆ, że ktoś od tego momentu bardzo się liczy z tym, co zrobił, co czuję, co mogę pomyśleć, gdyby on flirtował na przykład. Gdybym widziała, długofalowo, że on już nigdy, a nawet się stara, aby nie dawać żadnych powodów do zazdrości, to bym chyba mogła. Nie z obojętności. Gdyby to była miłość do mnie, z uwagą.Tylko nie wiem, czy ktoś by to zniósł, bo podejrzliwość byłaby straszna.Komuś by bardzo musiało zależeć.

                Polubienie

                1. WIem, o czym piszesz, ale….I chyba źle się wyraziłam, mogłabym wybaczyć, bo zwykle daję ludziom drugą szansę, jednak wybaczyć a tworzyć potem razem związek na takich samych zasadach, wiesz o czym piszę……nie potrafiłabym. Natomiast rozumiem, że człowiek mógłby siię nawet bardzo starać, żeby nie popełnić po raz drugi tego samego błędu, nie jestem tylko do końca pewna, czy potrafiłbby się przed nim ustrzec. Zawsze przecież znowu dojdzie do sytuacji stagnacji w związku, a zwykle ta stagnacja popycha do zdrady. Oczywiiście bywają tez inne powody, na przykład charakterek żony, złe ogólne relacje małżonków. Rzeczywiście problemy bywaja rózne, możliwości wiele. Stąd taka trudność w zaszufladkowaniu.

                  Polubienie

                  1. Dlatego nawet sami nie możemy się za bardzo przewidzieć. Tak czy inaczej – kwestia dotyku to cholernie długa sprawa i nie wiadomo, czy w ogóle możliwa.

                    Polubienie

                    1. Właśnie, natomiast dopuszczalabym możliwość mieszkania dalej razem, sprawdzenia co jeszcze zostało do uratowania. Natomiast człowiek i jego pamięć to przecież coś, co jest bardzo realne i bardzo czułe na takie bodźce. Myślę, że nie potrafiłabym zapomnieć ale to, jak już napisałam, nie wyklucza wybaczenia. Zresztą w ogóle wydaje mi się, że dwoje osób może wypracować sobie kulturalne, zbliżone do przyjaacielskich, relacje po rozstaniu. Ale może wierzę w to, bo nie przeżyłam takiego rozstania. To jest tylko teoretyzowanie, więc wydaje mi się, że umiałabym być taka …..hm….szlachetna:)

                      Polubienie

                    2. Nie, raczej dumna z siebie, że umiałam się godnie zachować. Przy czym godnie znaczy w tym momencie to wszystko co jest potrzebne, by móc potem spojrzeć sobie w oczy i nie wstydzić się za siebie:)

                      Polubienie

                    3. O zapomnieniu nie może być mowy. Ale to nie wyklucza wybaczenia, czyli pogodzenia się z faktem na tyle, aby pójść dalej, zamknąć przeszłość i nie wypominać tego, co było z byle powodu z dziką satysfakcją.Dlatego tak ważna jest też druga strona, aby nie było powodu przypominać i aby ona swym dalszym zachowaniem nie przypominała. Aby poczuć się na tyle bezpiecznie, by uwierzyć, że to było, że to już przeszłość. A nie ciągłe zagrożenie.Myślę, że po bardzo długim czasie mógłby dojść i dotyk. Wtedy z kolei ważne, aby jeśli jesteśmy w stanie nie myśleć o tym, co się wydarzyło, nie wyciągać tego na wierch na zasadzie, że nie mogę zapomnieć, kiedy mogę. Bo jakoś tak się chyba czasem dzieje, że nawet jeśli dotyk zacznie nam znów sprawiać przyjemność, nam się wydaje, że powinniśmy pamiętać i psujemy wszystko – dla siebie psujemy.To wszystko jest strasznie kruche. Potrzeba ogromnej miłości z obu stron.Tylko skoro taka wielka miłość… To rzeczywiście mógł być jakiś durnowaty wyskok.Bo jeśli coś innego, to to wszystko „po” się nie zadzieje. A wtedy to ja nie wiem… A tak jest najczęściej przecież. Wtedy i być i rozstać się nie można.

                      Polubienie

                    4. No właśnie, teoretyzujemy, bo nie wiemy, bo nie potrafimy sobie wyobrazić takiego zranienia. Ale, jeśli możemy sobie wyobrazić jakąś gorycz, jakieś frustracje, to czemu właśnie nie możemy uznać, że to co czujemy wyobrażając sobie daną sytuację byłoby tym samym w przypadku zaistnienia tejże? Namotałam?:)))

                      Polubienie

                    5. Nie, rozumiem;-) Myślę, że możemy, tylko że możliwości co do okoliczności takiego zdarzenia są nieograniczone, dlatego tu się niczego przewidzieć się nie da, wystarczą nieznaczne różnice w naszym stanie psychofizycznym i rzecz już może pójść zupełnie innym torem.

                      Polubienie

                    6. To trochę tak jak z dowcipami, wystarczy gorszy dzień, jakieś nasze złe doświadczenia i już nie potrafimy się śmiać z tego, z czego śmieją się inni. Nasze osobiste spojrzenie na problem, tu i teraz, dlatego najlepiej, jeśli z każdym z nich się najpierw prześpimy. Z problemami oczywiście.:))W przeciwnym razie reakcja może być nieoczekiwana nawet dla nas samych:)

                      Polubienie

    1. Może nim być, ale nie musi. Wiele się słyszy o tych znaczących smsach, ale przecież i bez smsów może dojśc do zdrady. Dlatego nie chodzi o sam telefon a raczej nie można tych dwóch spraw całkowicie i bezapelacyjnie łączyć. Mogą występować oddzielnie, mogą razem. Chodzi o to, żeby nie popaść w przesadę.

      Polubienie

  5. Jak chcesz się dowiedzieć jakie są symptomy zdrady faceta, to ja Ci w tym nie pomogę. Jak zabierze na wycieczkę do Egiptu, to może to być zarówno erupcja miłości jak i ekwiwalent za swoje grzeszki.

    Polubienie

    1. Bubu, ja akurat nie mam takiej potrzeby:) Ale może są tacy co mają. A kwestia dorabiania teorii do wszystkiego czy znucia teorii spiskowych jest znana jak świat.

      Polubienie

  6. Wiesz, ja mam koszmarnie długi staż małżeński ( nie wiem, czy to aby już nie kazirodztwo), ale do głowy mi nie przyszło by sprawdzać swego męża. Nie wykluczam,że mam szczęście. Albo może to efekt tego,że zawsze wychodziłam z założenia,że to on powinien się martwić czy ja gdzieś nie fruwam za daleko i raczej zawsze trzymałam Go w niepewności.Odetchnął biedaczyna gdy już zajęłam się na 150% macierzyństwem- skończyły się „dziwne” wychodzenia z domu. A komórka „chodzi” za mną po domu, natomiast wściekam się, gdy muszę mężowi donosić jego komórkę, bo mi wydzwania gdy sterczę w kuchni, a On przezornie nie słyszy.Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Bo odrobina zazdrości może i jest wskazana, ale naprawdę odrobina. Nadmiar to nadmiar:) Jesli zaś chodzi o komorkę, to my też sobie przynosimy nasze telefony jak ktoś dzwoni czy przyjdzie sms. Ale to co innego.

      Polubienie

  7. Wiesz ja mam taką maksymę ze telefon komórkowy jest jak pamiętnik i nie przyszło mi nigdy do głowy żeby zaglądać facetowi do niego. Poza tym jak jest cwany to może mieć drugi o którym ona wiedzieć nie musi. Jak ktos chce zdradzic to to zrobi i juz nie ma na to rady, a czy sprawdzać ??? No mam watpliowści

    Polubienie

    1. Trochę tak, ja zapisuję w nim dużo takich „moich’ informacji. I to nic, że nie są jakąś tajemnicą. Chodzi o to, by nie popaść nie tylko w jakąś fobię ale także by poskromić wścibstwo:)

      Polubienie

  8. A co zrobić, jak facet zapomina, żeby telefon zabrać ze sobą? Może też zdradza, tylko nie chce być przyłapany na gorącym uczynku? Tak, czy tak du…a z tyłu ;o))) oraz dobrze, że nie czytam babskich poradników.

    Polubienie

  9. A co zrobić, jak facet zapomina, żeby telefon zabrać ze sobą? Może też zdradza, tylko nie chce być przyłapany na gorącym uczynku? Tak, czy tak du…a z tyłu ;o))) oraz dobrze, że nie czytam babskich poradników.

    Polubienie

    1. I to „oraz” jest w tym momencie najwłaściwsze:) Bo jak się tak człowiek zacznie zadręczać to zawsze mu wyjdzie, że ta druga osoba zdradza:)

      Polubienie

  10. To bym do tych pseudoobjawów dodał i takie cyrkumstancyje, że ja go owszem drania muszę mieć w zasięgu ręki, aliści jeno dla tej przyczyny, że z wiekiem głuchnę, to i mogę nie dosłyszeć, jakoby kto dzwonił… Insza jeszcze, że jako kto z usług żyje, gdzie ów Imci Bella wynalazek z numerem swojem podany na jakiej witrynie, czy inszem obwieszczeniu, to ów ex definitione się przy tyłku nosi, by klienta potencjalnego nie stracić… Kłaniam nisko:)

    Polubienie

    1. Właśnie, to też jest prawda, ale do klienta zawsze można oddzwonić, kiedy zauważymy, że nie usłyszeliśmy telefonu. Natomiast takie ciągłe pilnowanie czy aparat jest w zasięgu ręki to trochę jak smycz. Chociaż rozumiem, że może być przydatnym narzędziem…..kiedy na przykład trzeba wezwać karetkę. Ale w ten sposób odbiegamy od głównego tematu.

      Polubienie

  11. Witaj, Caffe. Wiele prawdy w tym ze obecne mozliwosci i styl zycia niejako zmuszaja do nierozstawania sie z telefonem komorkowym. Ale ta druga strona medalu tez ma swoje racje. Osobiscie znam osoby obojga plci ktore wykryly afery milosne dzieki telefonom. Wiec jak to czesto bywa prawda chyba lezy po srodku i tylko od osoby zainteresowanej zalezy jak tym pokieruje i na czym oprze swe podejrzenia. Pozdrawiam:)

    Polubienie

    1. Rzeczywiście prawda może leżeć po środku, ale może być również całkowita zmyłka. Problem w tym, czy chcemy być doinformowani, czy ufamy, że nikt nam nie zrobi świństwa, czy ciągle drżymy o to co może, ale nie musi się stać. Być szpiegiem we własnym domu musi byc strasznie smutną sprawą, która w dodatku nie daje gwarancji….niczego.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s