Do znudzenia…

Nawet gdybym już nie chciała pisać o zdradach, powodach, symptomach czy oskarżeniach….to nie mogę, bo jak tylko mam zamiar zmienić temat, pojawia się jakaś historyjkaJ

Tym razem, pewien znudzony pożyciem małżeńskim Włoch, wystąpił do sądu kościelnego o unieważnienie małżeństwa. Unieważnianie czegokolwiek w dzisiejszych czasach nie jest niczym dziwnym, ludzie zmieniają zdanie, próbują się wyłgać od odpowiedzialności, uciekają od problemów, a sam rozwód często staje się mniejszym złem. Tak więc pewnie nie dziwiłoby i tym razem, gdyby nie argumenty jakie pan mąż wytaczał i gdyby nie to, że Sąd te argumenty uznał.

Otóż przed ślubem jeszcze (tak właśnie, przed, a nie po!), żona rzeczonego* bardzo liberalnie podchodziła do kwestii wierności i niewierności twierdząc, że ten aspekt uczciwości małżeńskiej nie ma dla niej znaczenia. Sąd nie wziął pod uwagę faktu, że kobieta została jednak poślubiona, co sugerowałoby, że dla małżonka także nie były to sprawy wagi najwyższej, nie zwrócił też uwagi na drugi fakt, po ślubie kobieta nie zdradzała i nie prowokowała zdrady. Z całą surowością natomiast tłumaczył, że kobieta złamała jedną z „kardynalnych podstaw sakramentu ślubu”.

No może rzeczywiście z takimi poglądami powinna była żyć na kocią łapę, ale czy mąż przymykając oko na „łamanie podstaw”, nie złamał niczego? Panowie prawnicy, czy przypadkiem przymykanie oka nie jest w sprzeczności z jakimś paragrafem?

A w ogóle to, o co chodzi? Mąż tak sobie przymykał, przymykał, i po latach stwierdził, że mu jednak przeszkadza??

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze o pieniądze! W tym przypadku, o to żeby znudzony małżonek nie płacił alimentów, które na skutek unieważnienia małżeństwa kobiecie nie przysługują. Bo rozwieść się akurat bardzo chciał.

Można byłoby próbować tłumaczyć decyzję sądu, sugerując, że to może zła kobieta była, że zołza okrutna (i to zołza zupełnie nie w rozumieniu Sherry Argov), jednak wydawanie wyroku bez posiadania dowodu w postaci złapania na gorącym uczynku, ewentualnie jakiejś innej postaci dozwolonej przez prawo, jest co najmniej dziwne.

Wydaje mi się, że całą kwestię należałoby skwitować króciutko, zdaniem, znanym jeszcze z czasów PRL-u: „Jak myślisz, nie mów!”**.

 

   *cudna aliteracja, prawa?:)))

** pełne zdanie brzmi: „Jak myślisz, nie mów, jak mówisz, nie pisz, jak już piszesz to się chociaż,   k… nie podpisuj!”. 

19 myśli na temat “Do znudzenia…

  1. Co do sądu koscielnego, to mnie akurat nie dziwi, bo tam. za odpowiednio wysokie „co łaska”, można poświęcić prezerwatywy, ochrzcić kota, czy posłać psa do komunii, ale czym kierował się sąd świecki, tego naprawdę nie wiem. Chyba, że cały skład sędziowski był tą babką tak zauroczony, że nie mógł się doczekać, kiedy wreszcie będzie wolna.A Twoje powiedzonko jest niepełne. Po „nie podpisuj” było jeszcze: „a jeśli już podpisałeś, no to się, q…, nie dziw!”.

    Polubienie

    1. Nit, jest niepełne ale uzupełniłam na dole notki…tam z gwiazdeczką nr 2 :)) Może tylko troszkę inaczej.Jeśli chodzi o kobietę, to wszystko być może. Mogła być bardzo piękna, albo bardzo wredna. Mogli się solidaryzować z mężem…..lub z nią….ale jeśli z nią, to pozbawili ją środków do życia. Bo tam to chyba jakoś tak jest, że jeśli kobieta zajmuje się domem, nie pracuje, to po rozwodzie ma prawo do alimentów. Oczywiście, jeśli nie stanie się tak jak w jej przypadku i sąd nie orzecze winy.

      Polubienie

  2. Doskonaly przyklad manipulacji w celach finansowych. Oczywiscie ze sad powinien to zauwazyc i wziac pod uwage. Cos mi sie zdaje ze duze znaczenie miala meska solidarnosc (gdyz sedziowie to na ogol mezczyzni, zwlaszcza w niektorych panstwach) a takze jeszcze drzemiacy w nich poglad ze kobieta nie powinna miec „historii” nawet gdyby ta miala miejsce przed slubem. Ogolnie – zawsze znajda na nas sposob. Milego dnia!.

    Polubienie

    1. Powinnam była też dodać, że sąd kościelny przeniósł się potem do sądu cywilnego, ale powoływano się na decyzję tego kościelnego. I oczywiście, że zasadali w nich mężczyźni!

      Polubienie

  3. Próbując się doszukać jakiejś racjonalności wyroku sadu, wymyśliłem sobie historyjkę, że będąc narzeczoną pominęła ten aspekt swojej przeszłości i co więcej, utwierdzała przyszłego męża o swoim konserwatywnym podejściu do prowadzenia się przed zamążpójściem. Pozew ów mąż wytoczył, a raczej pretekst do pozwu wynalazł, że niby wcześniej nie wiedział i został oszukany.Zresztą to jest podstawa wszelkiego unieważniania przez Kościół, czyli fakty nie mogą nastąpić PO zawarciu związku, albowiem ten jest nierozwiązywalny, natomiast gdy zajda PRZED, a PO zostaną jedynie odkryte, dochodzi się drogą dedukcji, iż związek nie był zawierany poprawnie, ergo w ogóle nie był zawarty, tj. nie ma go wcale. Swoja drogą to po unieważnieniu wypadałoby się wyspowiadać z pożycia pozamałżeńskiego.I przepraszam za sztywny styl, ale mi ta aliteracja, piękna zaiste, rzęzi w głowie i uniemożliwia inne pisarstwo. Ż-Ż-RZ-RZ!

    Polubienie

    1. Ależ oczywiście Kosciół taką drogą szedł w swoim uzasadnieniu, tylko z artykułu wynikało, że jednak mąż o wszystkim wiedział od początku i ani mu to nie przeszkadzało, ani nie rozbiło małżeństwa z powodu złego prowadzenia się połowicy:) Tak więc, obalam Twoją tezę:) Pozostaje kasa!

      Polubienie

      1. Może myślał, że da sobie z tym radę. Myślał, myślał, aż terapeuta mu doradził, żeby nie dusił tego w sobie? I to wszystko we Włoszech! Moim zdaniem seconda moglie go porzuciła i się załamał. Teraz mężczyźni są wyjątkowo wrażliwi 🙂

        Polubienie

  4. Witaj, jest to cudowny przykład na to, jak Kościół traktuje kobiety. Nic dodać, nic ująć. A muzułmanom mamy za złe,że oni zle traktują swe kobiety. A my, w Kościele lepiej? No fakt, lepiej, bo ich nie kamienujemy, co najwyżej pozbawiamy prawa do alimentów.Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Kobiety pozbawiamy prawa do alimentów? W dzisiejszych czasach to dzieci powinny mieć prawo do alimentów, a kobiety powinny mieć równe prawa z mężczyznami.

      Polubienie

      1. Rychoc tu chodziło o alimenty dla kobiety, ale może mieli dzieci. Nie wiem, dlatego nie odniosłam się. W każdym razie trzeba pamiętać, że to Włochy.

        Polubienie

    2. O statusie kobiety w niektórych krajach czytałam dzisiaj artykuł, i szczerze mówiąc, aż mi skóra cierpła. Właściwie to chodziło o wdowy i brak poszanowania dla kobiety po śmierci męża. Ale cóż o tym mówić, kiedy ci mężowie często za życia też ich nie szanowali. A jeśli jeszcze pomyślimy o alimentach to wychodzi nam jak temat z zupełnie innej bajki.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s