Opublikowany w Daily News

Bo nie chcemy zakłócać prywatności

Bo nie chcemy zakłócać prywatności,

Nie chcemy się narzucać.

Nie jesteśmy zbyt blisko.

Kontakt się urwał.

Znajomość się rozluźniła.

Bo on/ona też może przecież zadzwonić itp. itd.

Takie odpowiedzi słyszymy bardzo często, kiedy pytamy o wspólnych znajomych, dalszą sąsiadkę, przyszywaną lub zupełnie nie, ciotkę, niewidzianego od lat wujka. Najsmutniejsze, kiedy brak jest kontaktu z własnymi rodzicami czy dziećmi.

W dużych miastach ludzie potrafią mieszkać obok siebie i zupełnie się nie znać. Poza zwykłym „dzień dobry” (a często i bez tego), nie wiedzą o sobie nic, nie mają świadomości, że za czyimiś drzwiami czai się samotność (opisuję swoje spostrzeżenia, ale wierzę, a raczej mam nadzieję, że są gdzieś jeszcze osiedla, w których panuje większa zażyłość i więź dobrosąsiedzka)

Samotność – kolejna z cywilizacyjnych chorób, którą można wyleczyć, tylko trzeba chcieć znaleźć czas na „udzielanie” terapii. A jakoś tak się składa, że niektóre odwiedziny odkładamy na kolejny tydzień, a potem jeszcze kolejny i kolejny.

Wszyscy znamy grzecznościowe „zdzwonimy się”, po którym często nie następuje nic.

I dlatego czasem można przeczytać, że jakaś kobieta przez lata całe siedziała martwa przed telewizorem i nikt z rodziny czy znajomych się nie zorientował, bo po prostu nie odczuł potrzeby złożenia jej wizyty. Albo, że w czasie pamiętnej powodzi 1997 r. pewien staruszek nastawił wodę na herbatę, przysiadł obok, żeby poczekać i w takiej pozycji odnaleziono zasuszone ciało kilka lat później. Rodzina zaś regularnie opłacała wszystkie rachunki.

Wypadałoby tu pochwalić PGNIG: nie było ani jednej przerwy w dostawie gazu, czajnik stał na kuchence rozżarzony do czerwoności, ale płomień ciągle się pod nim palił. Można sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby jednak, choćby na chwilę, wyłączyli gaz…

Przerażające jest to, że nikogo z sąsiadów nie zaniepokoiło zniknięcie kobiety czy mężczyzny, nikt nie odczuł braku, nie zatęsknił, nikt nie zdziwił się długim milczeniem.

Człowiek nie wybiera samotności świadomie, skazuje się na nią pod wpływem lęku lub okoliczności, z nadmiaru lub braku innych możliwości. A potem wrasta w nową rzeczywistość tak bardzo, że bez pomocy drugiego człowieka nie potrafi odnaleźć w sobie odwagi, by zacząć żyć jak dawniej.

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

122 myśli na temat “Bo nie chcemy zakłócać prywatności

  1. Jeśli chcesz,Autorko,uprawiać literaturę,to jednak trzyzmaj sie przynajmniej podstawowych reguł prawdopodobieństwa.Potknięcia w Twoim tekście Internauci dobrze uchwycili i należaloby na drugi raz zadbac o krztynę przyzwoitości w tej materii…Trochę uciekając od sprawy…U p.Drzyzgi,jeśli ktoś cierpi na brak otwartości życiowej,znajdzie jej w nadmiarze.Wydaje się w tym niemal codziennym programie dochodzić do przeeginania „otwartości” życiowej występujcych tam bohaterów.Niemal wszystkie bohaterki tego programu(bo większość to kiobiety w różnym wieku)cierpią na jakąś chorobę antynormalności-wynaturzone osobnice o niespotykanych ż ądzach,opasłe monstra,chorobliwe nastolatki uganiajce się za seksem -i to wszystko na oczach milonów widzów.A gdzie rodzice,nauczyciele,sąsiedzi?chyba że chodzi tu o niezły zarobek dla tych „bohaterek” serialu p.red.Ewy..Trudno zrozumieć,iż wSród ludzi dzieje się tyle idiotycznch spraw i którym niejako patronuje TVN(bo trudno tu mówić o edukacji).No i co? Nie ma tu otwartości życia,malo tego-swoistego ekshibicjonizmu fizyczno-psychicznego.Jeśli tęsknicie za wywlekaniem ludzkich problemów(urojionych czy nie),to zajrzyjcie do red.E.D.o godz.15.55 w dniach od pon.do piątku.Hej!

    Polubienie

  2. Jeśli chcesz,Autorko,uprawiać literaturę,to jednak trzyzmaj sie przynajmniej podstawowych reguł prawdopodobieństwa.Potknięcia w Twoim tekście Internauci dobrze uchwycili i należaloby na drugi raz zadbac o krztynę przyzwoitości w tej materii…Trochę uciekając od sprawy…U p.Drzyzgi,jeśli ktoś cierpi na brak otwartości życiowej,znajdzie jej w nadmiarze.Wydaje się w tym niemal codziennym programie dochodzić do przeeginania „otwartości” życiowej występujcych tam bohaterów.Niemal wszystkie bohaterki tego programu(bo większość to kiobiety w różnym wieku)cierpią na jakąś chorobę antynormalności-wynaturzone osobnice o niespotykanych ż ądzach,opasłe monstra,chorobliwe nastolatki uganiajce się za seksem -i to wszystko na oczach milonów widzów.A gdzie rodzice,nauczyciele,sąsiedzi?chyba że chodzi tu o niezły zarobek dla tych „bohaterek” serialu p.red.Ewy..Trudno zrozumieć,iż wSród ludzi dzieje się tyle idiotycznch spraw i którym niejako patronuje TVN(bo trudno tu mówić o edukacji).No i co? Nie ma tu otwartości życia,malo tego-swoistego ekshibicjonizmu fizyczno-psychicznego.Jeśli tęsknicie za wywlekaniem ludzkich problemów(urojionych czy nie),to zajrzyjcie do red.E.D.o godz.15.55 w dniach od pon.do piątku.Hej!

    Polubienie

    1. No cóż, niektórzy w tym czasie pracują i nie mają czasu na telewizję.Na temat przyzwoitości i jej braku nie będe się wypowiadać biorąc pod uwagę jak wiele tu zjadliwych komentarzy pod moim adresem, a nikt nie pokusił się o sprawdzenie tych historyjek. Ja nie muszę, ja drugą z nich sama słyszałam, o pierwszej gdzies przeczytałam. Jeśli są nieprawdziwe, to już nie moja wina. A tak na marginesie, to dołączyłeś do grona osób, które skupiły się na drobiazgach pomijaąc główny, ważny temat.

      Polubienie

  3. A ja mysle,ze jestesmy tak zadufani w sobie,ze inni nas poprostu nie inetersua jesli nie sa przy kasie albo czegos fajnego nam nie oferuja na dluzsza mete. Taka prawda,ze dziadzius ktory jest schorowany czy babcia ktora nie rzuca pieniedzmi jest nudna i niewarto jej /jego odwiedzac. jest to tez duza kwestia wychowania przez naszych rodzicow ,ktorzy w pogni za pieniadzem zapomnieli nas nauczyc ,ze posrod codziennych spraw powinnismy pamietac o babciktora siedzi sama,o tym by chociaz raz na kilka dni czy nawet raz w tgodniu odwiedzic ,podac herbate cos przyniesc by tej drugiej osobie zrobiło sie ilo…nie my tylko myslimy o swoich portfelach o tym,zeby to nam wszysycy wszystko dawali i uwaali za najfajniejszych za najlepszych w pracy szkole ,wsrod rowiesnikow ..bo przeciez wsrod mlodziezy (oczywiscie zdarzaja sie wyjatki) panuje przekonanie ze okazywanie jakichkolwiek uczuc do drogego człowieka to poslugujac sie zargonem mlodziezowym to SIARA bo koledzu beda sie smiac jak powiem ,ze ide odwiedzic babcie ,nakryc ja kocem,napalic w piecu,podac herbate..tego wszystkiego ucza nas rodzice moze i nieswiadomie moze swiadomie,nie wiem. Kiedys wszystko bylo inaczej ,za czasow naszych dziadkow ,bylo wiecej wspołczucia do drogiej osoby,zainteresowania nia(i nie chodzi mi tu o naruszanie rywatnosci) tylko dobre serce ,odczucie ,mysl” moze zadzwonie zapytam co słychac czy czegos tej osobie nie potrzeba ,sedzi sama,zaniose jej kawałek ciasta napewno bedzie jej milo”. w tych czasach myslimy tylko o wlasnych tyłkach super posadkach komorkach komputerach i innych sprzetach rtv…bo co nas obchodzi taka babcia ktora nie wie nawet do czego sluzy pilot czy dvd?bardz to przykre ale kiedys bylam taka sama,teraz bedac 2tys kiloetrow od bliskich dzwonie pytam,teraz nie jestem w stnie podac herbaty ,kieplego koca,teraz gdy bliscy sa juz w podeszłym wieku i zapewne niedlugo zacznie ich brakowac…Cesto jest tak ze zjemy tylko złosci do tych osob,zazdroscia jakas niewiadomo o co…a wystarczyłoby ODROBINKE zainteresowania.Nie mowie o nachodzeniu ,chorym dzwonieniu 5 razy na dzien…wystarczy raz w tygodniu ,wystarczy pomoc w wniesieniu zakupow starszej sasiadce itp…troch eto haotyczne ale chcialam sie wygadac…bo sami skazemy sie na takis am los ..przecie uczymy czegos nasze dzieci ,a czego one sie naucza jak my bedziemy postepowac jak skonczone …eh

    Polubienie

    1. chcialam jeszcze dodac,ze nie zawsze samotnosc jest z własnej woli,czasami ludzie sa skazani na samotnosc ,na zapomnienie przez innne osoby…bo nie sa juz atrakcyjni ,bo nie sa zamozni,bo nie maja opowiesci z wakacji z pieknych morz i oceanow,wysp i wysepek,nie chodzi tu nawet o straszych,chodzi o zwyklych ludzi …

      Polubienie

  4. Witam.Ogólnie temat przedstawiony ciekawie, jednak nie mogę zgodzić się z ostatnim akapitem. Nie czuję się kompetentny aby prowadzić tutaj polemikę jednak z stwierdzeniem, iż samotność jest zawsze z przymusu.Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Art, każdy może być kompetentny, rozmawiamy tutaj przecież jako zwykli ludzie a nie psychologowie. Niemniej jednak dziękuję Ci, że nie skupiłeś się na historyjkach a wyłuskałeś to, o czym rzeczywiście jest notka:) Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Cóż jeśli właścicielka bloga chce posłuchać co mam do powiedzenia to się wypowiem, ale po kolei.Z Panią Anielką nie mogę się zgodzić abym przynajmniej ja oceniał ludzi poprzez pryzmat co mogę od nich ugrać.Natomiast co do sedna tematu, i owszem jako „zwierzęta stadne” czy muzę lepiej społeczne potrzebujemy towarzystw innych ludzi bo nie jesteśmy samowystarczalni jednak uważam że w pewnych okresach życia możemy świadomie decydować o byciu samotnymi, jednak nie chcę tutaj rozwijać tematu puki nie poznam jak definiuje samotność Autorka Bloga.Pozdrawiam.

        Polubienie

    1. Historia wydarzyła sie u nas w Polsce, oglądałam w wiadomościach. Emalia stopiła się natomiast czajnik nadal stał na palniku. Może i był smród:) Nie wiem, bo nie chodziło mi o samą historię co o fakt, że nikt nie zauważył śmierci tego człowieka.

      Polubienie

  5. Caffe, zamiast się roztkliwiać nad gazetowymi historyjkami dla gawiedzi, postaw czajnik na gazie (bez wody, zeby czasu nie tracić) i sprawdź, ile czasu upłynie, zanim wybuchnie pożar – nie będzie to kilka lat, zapewniam.Ktoś kiedyś słusznie zauważył, ze każdy umiera w samotności. Żyje też, normalka – paskudna, jak życie i świat w ogólności .Pozdrawiam.

    Polubienie

  6. Opisane przykłady są bardzo bezmyślne,ileż to wody musiało by być aby wystarczyło na wiele lat ?Smierć przed telewizorem jest możliwa,ale ciało przez ten okres uległo by zgniliznie.Fakt jest taki ,że znieczulica jest w społeczeństwie,nikogo nie interesuje bieda i głód drugiego człowieka.Nie jednokrotnie człowiek ciężko pracuje na swą biedę ,gdyż jest wyzyskiwany przez ludzi.

    Polubienie

  7. AKURAT latali by wszyscy z ciekawości ze wscipstwa i czy już nie wykitowała Ale jak ktoś potrzebuje zainteresowania żeby mu pomuc to go olewają i mówią żenie chcą zakłucać prywatnościtaki ten świat pomiganyALBO LECIMY TAM bo ona chce aby do niej lataća najlepiej żeby kota sobie kupiła będzie koło niej latał oszołomy skąd my to znamy

    Polubienie

  8. A ja nyślę, że w znacznym stopniu jest to sprawa wychowania. W rodzinie, gdzie wszyscy żyją razem (niekoniecznie w jednym mieszkaniu na kupie), są blisko siebie tam nie ma całkowicie samotnych. Trzeba jednak mieć rodzinę a nie „narzeczonych/ narzeczone” czy „chłopaków/dziewczyny” mając piąty krzyżyk. I to zmienianych częściej niż ..rękawiczki. Przecież tacy ludzie zostaną wkeótce sami.Brak też więzi pomiędzy sąsiadami, brak dzieci na podwórekach. To też ma wielki wpływ na wychowanie. Jedynaki przebywające stale z rodzicami też po ich odejściu na tamtą stronę pozostaną samotne bo nie umieją nawiązywać znajomości (nie mówię tu o ‚Podrywaniu”.Smutne to ale prawdziwe: „sam w wielkim mieście…”

    Polubienie

    1. A do tego dochodzi jeszcze nowy system budownictwa, zamykamy się w gettach, to prawda, że dla bezpieczenstwa, ale z drugiej strony zamykamy się, izolujemy, zaczynamy bać drugiego człowieka.Dlatego bardzo mi siię spodobała akcja w jakimś bloku, czy wieżowcu, tam mieszkancy organizowali klatkową wigilę. Każdy mógł się przyłączyć i co ważniejsze, każdy chciał:) Takich sąsiadow chciałabym mieć!:)

      Polubienie

  9. Niestety to jest codzienność dzisiejszego życia, niby wokół nas dziesiątki ludzi, w pracy, w domu, w sklepie etc. a i tak czujemy się samotni, nie ma znaczenia czy z wyboru, czy z sytuacji losowych. Sam niestety z tym walczę z róznym skutkiem. A muszę przyznać, że jest to walka bardzo ciężka… Pobieżnie przeglądając niektóre komentarze pod tematem mogę niektórym tylko współczuć ignorancji i zadufania w sobie, ale cóż tak to bywa z ludźmi. Od siebie gratuluję, że jeszcze komus chce się pisać o tematach które są tabu i do tego jeszcze chce się pisać bez wynagrodzenia… nawet jesli to kilka zdań. Pozdrawiam

    Polubienie

  10. kożdy kij ma dwa końce – jak przez pierwsze 42 lata przesiadujemy przed telewizorem i zajmujemy sie tylko sobą, to możemy przesiedzieć wieczny odpoczynek, jak sobie dzieci wychowamy – tak się nami interesują

    Polubienie

  11. AKURAT latali by wszyscy z ciekawości ze wscipstwa i czy już nie wykitowała Ale jak ktoś potrzebuje zainteresowania żeby mu pomuc to go olewają i mówią żenie chcą zakłucać prywatnościtaki ten świat pomiganyALBO LECIMY TAM bo ona chce aby do niej lataća najlepiej żeby kota sobie kupiła będzie koło niej latał oszołomy skąd my to znamy

    Polubienie

  12. AKURAT latali by wszyscy z ciekawości ze wscipstwa i czy już nie wykitowała Ale jak ktoś potrzebuje zainteresowania żeby mu pomuc to go olewają i mówią żenie chcą zakłucać prywatnościtaki ten świat pomiganyALBO LECIMY TAM bo ona chce aby do niej lataća najlepiej żeby kota sobie kupiła będzie koło niej latał oszołomy skąd my to znamy

    Polubienie

  13. Martwa, 42 lata siedząca przed telewizorem kobieta i kilka lat stojący na ogniu czajnik… I co, nikomu smród rozkładającego się ciała albo spalenizny nie przeszkadzał? Dawno nikt takiej bzdury nie wymyślił.

    Polubienie

  14. Te historie są trochę wyssane z palca ale moim zdaniem….to nie jest tak do końca ze sami wybieramy samotność,zdecydowanie nie.Polecam serial six feet under tak przy okazji :_)

    Polubienie

  15. Nadeszła era ludzi samotnych, stajemy się samotni z obawy przed drugim człowiekiem . Boimy się odrzucenia oraz opinii wścibskiej. Ja do swoich znajomych ciągle dzwoniłam , pytałam o zdrowie i z ciekawością czy ktoś potrzebuje pomocy, zaprośić na święta , niestety niektórzy mnie odrzucili.Albo pukali się w głowę. Nieliczni do mnie dzwonią, tylko prawdziwi ludzie, tak samo samotni i biedni.

    Polubienie

  16. Z tym czajnikiem to chyba jakaś nieścisłość, ale można to przyjąć za metaforę………………………….Samotność. SAMotność. saMoTnośĆ. SamoTNOść. samotnoŚĆ.Nie jedno ma imię, a wiele.

    Polubienie

  17. A jak odróżnić tych ,którzy chcą samotności (nie wścibiania się w ich życie) od tych ,którzy też tak chcieli ale zmienili zdanie ,bo samotność ich przerosła

    Polubienie

    1. Bardzo dobre pytanie. Może trzeba zawsze wysyłać sygnały, że jesteśmy gotowi wysłuchać. Problem jednak tkwi jeszcze w czymś. Czy chcemy znowu zbliżyc się do kogoś, kto wcześniej odtrącił znajomośc, bo wolał samotność. Człowiek to istota pamiętliwa. Niestety.

      Polubienie

  18. Jeśli czuję, że ktoś nie jest zdolny do uczuć, staram się takich kontaktów unikać. To nie chodzi o to by ktoś mówił mi co chwilę, że mnie kocha, ale o to bym czuła, że ma serce a nie własny interes. Niestety, uczuciowych ludzi jest coraz mniej i nawet oni sami nie wiedzą, że tacy są. Nie ma już ludzi zdolnych do bezinteresownej MIŁOŚCI.

    Polubienie

  19. ciekawe 42 lata przed telewizorem to chyba niemcy były, w polsce to tv raczkowała dopiero bradzo dziwne , a ten telewizor był czarno biały i pewnie już nie działał , samotność nie jest z wyboru nikt nie chce być sam, ja np. jestem sam z konieczności cóż taki już nasz los jest ,że w życiu liczą się pieniądze , a nie człowiek.

    Polubienie

    1. Nikt nie dolewał. Czajnik jest z metalu, może się rozżarzyć ale się nie topi, w każdym razie nie w temperaturze 100 stopni:) nie chodziłaś na fizyke?:)

      Polubienie

  20. W zeszłym roku sąsiad leżał 3 tygodnie. Z rodziną mieszkał w 3 mieszkaniowym domu (1 piętro było jego). Smrodku nie było bo akurat te mrozy trzymały. Sąsiedzi w tym ja dwa domy dalej się zbyt nie interesowali bo stary był, chory, jego współlokator niedawno zmarł to pewnie on też już nie wychodzi (a zawsze stał na ulicy na pogaduszkach z kazdym kto sie nawinął;) Ale że rodzina nie zauważyła? Siostra, siostrzenice, ich dzieci… Piec miał w piwnicy na węgiel, przy -20 nie palił w nim, nie chodził po zakupy, w mieszkaniu cisza, brak odgłosów telewizora, wiadomo ze był stary i zchorowany! itd… Prokurator był, stwierdził zgon z przyczyn naturalnych. A rodzina się cieszy bo z dwóch mieszkań sie 3 zrobiły tak w sam raz, a cały dom był jego kiedyś, za opiekę dał… i już po remoncie…

    Polubienie

  21. W zeszłym roku sąsiad leżał 3 tygodnie. Z rodziną mieszkał w 3 mieszkaniowym domu (1 piętro było jego). Smrodku nie było bo akurat te mrozy trzymały. Sąsiedzi w tym ja dwa domy dalej się zbyt nie interesowali bo stary był, chory, jego współlokator niedawno zmarł to pewnie on też już nie wychodzi (a zawsze stał na ulicy na pogaduszkach z kazdym kto sie nawinął;) Ale że rodzina nie zauważyła? Siostra, siostrzenice, ich dzieci… Piec miał w piwnicy na węgiel, przy -20 nie palił w nim, nie chodził po zakupy, w mieszkaniu cisza, brak odgłosów telewizora, wiadomo ze był stary i zchorowany! itd… Prokurator był, stwierdził zgon z przyczyn naturalnych. A rodzina się cieszy bo z dwóch mieszkań sie 3 zrobiły tak w sam raz, a cały dom był jego kiedyś, za opiekę dał… i już po remoncie…

    Polubienie

    1. Kobieto, ja rozumiem, że chciałaś napisać modną notkę o temacie bardzo życiowym. Pragnęłaś znaleźć się na stronie głównej Onetu, który chyba za często szuka taniej sensacji. Ale nie pisz takich bzdur, jak o tamtej kobiecie…Bo pewnie nawet te twoje wierne czytelniczki, które ci pisały wcześniej pochlebne komentarze w tą historię nie uwierzyły.

      Polubienie

  22. Witam Ciebie serdecznie!To przerazajace co przeczytalam az trudno uwierzyc w to,ze ludzie potrafia byc tak glusi i samolubni a zwlaszcza rodzina czasami.Trudno cokolwiiek pisac…wiec zostawie tylko pozdrowienia.

    Polubienie

  23. fajne spostrzeżenia znaczą o uważności w życiu mi strasznie brakuje bliskości znajomych z którymi można pogadać teraz wszyscy tak intensywnie pracuja łącznie ze mną że nie bardzo jest możliwośc na cokolwiek pozdrowionka ala

    Polubienie

    1. Alu, a może wybierzcie się razem z koleżankami i kolegami z pracy na piwo? Umówcie się, że kończycie pracę normalnie i idziecie gdzieś? Może oni potrzebują tego tak bardzo jak Ty. tylko im tez brakuje albo odwagi, albo pomyslu

      Polubienie

  24. Niestety żyjemy w takich czasach, gdzie nikogo nie obchodzi drugi człowiek…a później kiedy nam kogoś zabraknie, kogoś kogo kochamy, mamy do siebie pretensje, dlaczego się nie odezwaliśmy pierwsi…pozdrawiamwww.kobieta-szczesliwa.blog.onet.pl

    Polubienie

  25. Sa ludzie ktorzy lubia swoja samotnosc.Najlepiej czuja sie w swoim towarzystwie i jakakolwiek ingerencja z zewnatrz nie jest wcale przez nich mile widziana.Dlatego tez w kontaktach miedzyludzkich trzeba miec nie lada wyczucie by nasza troske o innych nie poczytano za wscibstwo.Ile ludzi tyle charakterow.Uwazam ze nalezy umiec słuchac ludzi nie wypytywac ich.Prywatnosc to jednak „rzecz” świeta.Wchodzenie w czyjes zycie z butami nie jest pozytywnie odbierane przez nikogo.Człowiek jest stworzeniem dosc komunikatywnym i z natury empatycznym (są wyjatki ale to juz symptomy choroby lub charakteropatii) potrafi prosic o pomoc i potrafi jej udzielic jezeli jest w stanie. nalezy tylko sie otworzyc na innych nie egoistycznie podchodzic do zycia

    Polubienie

    1. Wystarczy być po prostu taktownym, ale jeśli ktoś wstydzi się pokazać jak bardzo jest samotny. Co wtedy? sam takt nie wystarczy, by pomóc. Takt nie ośmiela.

      Polubienie

  26. I to jest tragiczne !!! Obawiam się że sama znajdę si ę w takiej sytuacji.Moja córka wysili się raz na kilka dni na telefon do mnie.Wnuczęta wpadną jak zaproszę na obiad.Ja wiem że tempo życia,że brak czasu że zapracowanie,że nie chcą mnie martwic swoimi kłopotami.Ale ja chcę by z nimi

    Polubienie

    1. Nie urodzili się dla Ciebie. Dzwonią, przychodzą, ale Ty masz im za złe, że nie należą do Ciebie. Ciesz się tymi wspólnymi chwilami i zacznij żyć swoim życiem – czasem to trudne, ale nigdy nie jest za późno. Zobaczysz, że wtedy znajdziecie prędzej wspólny język i Wasze spotkania będą radosne. Ani dzieci, ani wnuki nie są po to, by nam zapewnić towarzystwo i atrakcje na starość. O to musimy zadbać sami.

      Polubienie

  27. Do autorki artykulu-mysl, to nie boli. 42 lata-podatki, poczta, rodzina, przyjaciolki, znajomi… Poza tym „aromat” rozkladajacego sie ciala. Tak dlugo jest to mozliwe na srodku pustyni, ale nie posrod ludzi.

    Polubienie

    1. Twoj maly mozdzek nie objal tego zdarzenia bo ciebie myslenie boli!!! Nic nie widziales na tym swiecie oprocz podatkow, rachunkow i oplat za telef. To twoj malenki swiat. W zyciu i na swiecie bywa roznie ale trzeba wiecej czytac bylbys bardziej otwarty na rozne sytuacje. Smrod rozkladajacego sie ciala nie trwa 42 lata balwanie.. w sprzyjajacych warunkach zasuszy sie szybko i pozniej nic nie smierdzi. Nawet u nas w kraju zdarza sie i sam czytalem, ze znajda zmarlego w mieszkaniu po kilku tygodniach czy miesiacach.. wlasnie wtedy gdy najbardziej smierdzi.. a mimo wszystko ludzie sie nie interesuja!!!

      Polubienie

      1. Nic dziwnego-jezeli czuje sie tylko „zapach” owiec to sie nie mysli o realiach. (oplatach). A one sa istotnym elementem naszego zycia. Skonczysz wypas, wrocisz do domu-nie mysl o rachunkach, oplatach… To boli.

        Polubienie

    1. A ja za komentarz Karolu:) To miłe, że są jednak w grupie komentujących tacy czytelnicy, którzy widzą główny wątek notki, a nie skupiają się tylko na przytoczonych historyjkach:) Pozdrawiam

      Polubienie

  28. …w 42 lata – to ja nie wierze na podstwie tej notatki. Nikt sie nie zainteresowal ze strony mediow ? to moim zdaniem bujda .Nie uwierze jak nie zobacze orginalnego tekstu tego niby zdarzenia . Oczekuje ba informacje gdzie moge odszukac informacje w tej sprawie i to bedzie dla mnie podstawa [prawdomownosci – pisania na forach .

    Polubienie

  29. W ubiegłym tygodniu pokazywali w telewizji jak znaleziono martwą kobietę w przedpokoju po kilku tygodniach. Sąsiedzi zgłaszali na policję, ale bez efektu. Zajrzeli z wysięgnika do okna, ale nic nie widzieli, bo ona leżała w przedpokoju. Teraz jest taki jad w mieszkaniu, że musieli tynk skuwać i dalej śmierdzi. A sąsiedzi myśleli, że smród jest, od gotowania kapusty

    Polubienie

    1. Kolejna makabreska. Smród zawsze jest, ale jeśli ktos mieszka w wolno stojącym domku, to i na to można nie zwrócić uwagi. Ale Twoje informacje jakoś się mają do tego o czym ja napisałam, prawda?

      Polubienie

  30. Temat istnieje, ale go deprecjonujesz powtarzaniem jakichś bredni o 42 latach, o czajniku na gazie przez kilka lat… czy ty jesteś normalna? skąd bierzesz takie bzdury „na poparcie” swoich tez? Pisz także o duchach i aniołkach…

    Polubienie

    1. O Chorwatce pisały nasze media, powtarzane są oczywiście w internecie, nie każdy musi w to wierzyć. Natomiast nasz przypadek wydarzył się w czasie powodzi w 1997 i pokazywano go w polskich wiadomościach? Jeszcze jakieś pytania?

      Polubienie

  31. To nie takie proste,łzawy ten post..jezeli zechcę pomóc sąsiadce,a ona chetnie mnie obciąży swoimi problemami,bedę wysłuchiwac godzinami zwierzeń dot. lat 50-tych, pocieszać,pomagać, to nie znajde czasu na swoje zycie, a i tak prawdopodobnie nie będzie zadowolona z mojej pomocy.

    Polubienie

  32. Totalna bzdura, np. z tym czajnikiem – przy przerwie w dostawie gazu działa zabezpieczenie przeciwwypływowe – oprócz tego taki czajnik by strasznie nakopcil już po kilku godzinach.

    Polubienie

    1. stare kuchenki nie miały żadnych zabezpieczeń, a czajnik miał kopcić? niby czym? rozżarzony do czerwoności mógł stać bez końca… inna sprawa, że ja również uważam to za plotkę i bzdurę…

      Polubienie

    1. Gdybym pisała kronikę policyjną opisałabym szczegółowo. Także smród:) Tymczasem mój post jest o samotności a te historie tylko zasygnalizowałam. Oj nie czyta się za wiele prawda?

      Polubienie

    1. Skoro juz się zmusiłeś do czytania, to przeczytaj jeszcze post „Czwartek przedwyborczy”, cytuję tam prof. Rybińskiego, może znajdziesz jakąś analogię.

      Polubienie

  33. Bo zwykłe zainteresowanie się co u kogo słychać odbierane jest przez większość osób jako wścibstwo. Ludzie uważają, że należy zająć się swoimi sprawami i nie interesować się innymi mówiąc -„a co ciebie to obchodzi ?”. Często osoby starsze same izolują się przed otoczeniem uważając, że wszyscy wokół są negatywnie do nich nastawieni I takim to sposobem umierają w samotności i nikt nie zauważa ich zniknięcia.

    Polubienie

    1. Bo ludzie tak naprawdę nie wiedzą co jest prawdziwa samotność. Mają swoje rodziny, codzienne zajęcia i nie mają czasu, żeby zainteresować się obcą osobą.

      Polubienie

      1. Macie rację, tylko że rodziny zakładają potem swoje rodziny i może się okazać, że w zwariowane dotąd życie wdarła się pustka. Może warto a nawet trzeba zacząć wcześniej o tym myśleć? I rozglądać się.

        Polubienie

  34. Napiszę jak to wygląda z mojej strony. jestem panną, jedynaczką, mam faceta ale jest to dość luźny związek. Bardzo przywiązuję się do ludzi, ale moje liczne koleżanki wychodzą za mąż i izolują się, Nieraz są sytuacje, że nie odpisują na sms-y, „zapominają” o spotkaniach, aby potem za pół roku dziwić się że się nie kontaktuję. Moja koleżanka straciła pracę, zadzwoniłam do niej bo miała szukać nowej, a ona krzyknęła na moje pytanie czy ma juź pracę do słuchawki „a co to kontrola ?”. Po takich doświadczeniach tez coraz mniej mam ochotę narzucac się komuś.

    Polubienie

    1. Doskonale Cię rozumiem. Ja też wyczuwam kiedy ktoś nie ma ochoty na spotykanie się i po jednym, czy drugim telefonie, po prostu przestaję dzwonić. Wiem, że ludzie mają czasem problemy, ktore chcą przeżyć w spokoju. Ale dziwi mnie potem zdziwnienie typu „nie odzywasz się…”:) Pozdrawiam

      Polubienie

    2. moi znajomi rodzina lubią stwarzać pozory pracowitości więc skarżą się na brak czasu ja jako emerytka mam go w nadmiarze więc to ja wydzwaniałam nabijając rachunki od czasu gdy przestałam dzwonić nikt nie zadzwoni bo szkoda pieniędzy i obrażeni że się nie odzywam…

      Polubienie

    3. Witaj rozczarowana przyjaźnią i wszyscy inni. Moja sytuacja jest jeszcze gorsza. Ja też jestem jedynaczką tylko, że nie mam obecnie faceta. Mieszkam w małym mieście, a z posród rodziny mam tylko mamę. Moja rodzina nie jest liczna, a w większości zależy im tylko na kwestiach materialnych. Z różnych powodów (szykany w dzieciństwie, odtrącenie ze względu na inne postrzeganie świata) nie dorobiłam się znajomych podczas bycia nastolatką, a i potem moje kontakty z ludźmi mimo moich starań pozostały luźne. To najświętsza prawda, że strasznie jest trudno przyłączyć się do jakieś grupy bo oni zazwyczaj niechętnie zaprzyjaźniają się i spotykają z innymi ludźmi. Sprawa jeszcze dodatkowo się komplikuje kiedy ma się tylko znajomych z poza swojej miejscowości zamieszkania. Jednym słowem, staram się bardzo zmienić moją sytuację ale wciąż siedzę sama w domu przed telewizorem przez większość czsu. A szkoda, bo jestem przyjazna, lojalna i jestem dobrym słuchaczem oraz można ze mną pogadać na różne tematy. Byłabym dobrym przyjacielem. Naprawdę mam już dość samotności 😦

      Polubienie

      1. To strasznie smutne co piszesz. A nie masz możliwości zacząć udzielać się w jakims klubie, chodzić na fitness czy tańce? Tam mogłabym zapoznać się z kims, poznać kogoś i nie mówię tu akurat tylko o mężczyznach, ale po prostu koleżankach. Warto wyjść z domu….a już na pewno warto sprobować. Napisz, jeśli będziesz chciała, gdy już się zdecydujesz. Trzymam kciuki!

        Polubienie

    4. może koleżanka, też jest rozczarowana przyjaźnią, tak jak straciwszy pracę była rozczarowana sobą? uziemione przez rodzinę nie mają już spontaniczności, a jeśli odbierają telefon międzu papką a kupą i ściąganiem dzieciaka ze stołu, kiedy potrzeba czterech rąk – to nic dziwnego, że zapominają o nim chwilę po rozłączeniu – podziwiam dziewczyny, które prowadząc dom i siedząc przy dzieciach cieszą się życiem towarzyskim, albo stają na uszach, żeby nie narazić się na ocenę „zapuszczonej przy garach i pieluchach” albo godza się na swoją niedoskonałość krytyczne spojrzenia i komentarze

      Polubienie

      1. Między papka a kupką powinny miec jeszcze takie same odczucia jak kiedyś…Przecież nikt im nie zabrał charakteru, zainteresowań, uczuć…To wszystko pozostaje,a jesli człowiek czegos potrzebuje to stanie na rzęsach żeby znaleść godzinę w tygodniu(nawet kosztem snu).Ale może cały świat „przed dzieckiem” był tylko ściemą…A po latach płacz, dzieci odeszły, sensu życia nie ma….Dziwią mnie ludzie, którzy przestaja wogóle interesować się światem i wymawiają sie dzieckiem…To taka toksyczna miłość, bo kiedyś nie dadzą mu odlecieć z gniazda…

        Polubienie

      2. To prostsze jeśli się ma wsparcie partnera, czy męża. Możliwe i potrzebne. Kobieta, żeby być dobrą matką musi mieć czas także dla siebie. Taka szczypta egoizmu, wyważonego, ale potrzebnego.

        Polubienie

    1. Drugi przykład osamotnionego człowieka też „wyssany z palca”… Czajnik na gazie przez 13 lat???!!! I nie doszło do pożaru?! – To dziwne, bo ja nagminnie „palę czajniki” (z powodu komputera, niestety…) i wiem, co z takim czajnikiem dzieje się po godzinie-półtorej – swąd i granatowy dym w całym domu i na klatce schodowej, czajnik rozgrzany do czerwoności (dosłownie, nie w przenośni), czasem również stopione elementy niemetalowe… Nigdy, na szczęście, nie doszło do większych zniszczeń, ale jestem pewna, że gdyby nie moja „interwencja”, to krótko potem doszłoby do pożaru… Plus kwestia opłat za mieszkanie, podatków itp…. Z tego wynika, że podałaś przykład drastyczny, lecz po prostu niewiarygodny… Tyle w kwestii formalnej…A co do meritum… Masz rację, że syndrom samotności jest w dzisiejszych czasach problemem bodaj powszechnym i, co gorsza, w moim odczuciu narastającym. Większość ludzi żyje egoistycznie „sama dla siebie”, skupiona wokół własnych spraw, problemów i rodziny, czy garstki znajomych (rzadziej przyjaciół), inni ich nie interesują lub wręcz nie obchodzą. Trudno wyrokować, skąd taka obojętność w stosunku do innych ludzi i totalna znieczulica. Na pewno w wielu przypadkach jest to wynik m.in. przeciążenia pracą, nadmiaru obowiązków, tempa życia, braku czasu i przemęczenia, ale czy tylko?… Bo mam wrażenie, że to tylko część dużo głębszego problemu współczesności – powszechnego egoizmu i egocentryzmu jaskrawo widocznego zwłaszcza (niestety) u młodych ludzi, braku głębszej uczuciowości, powierzchowności związków i oschłości w kontaktach międzyludzkich, niedosytu empatii, wrażliwości i otwarcia na drugiego człowieka, wyobraźni, czy wreszcie także zwykłej kultury… Materializmu i konsumpcjonizmu… Stąd nie tylko samotni, a przez to nieszczęśliwi starsi ludzie dookoła, ale też las singielek i singli, dryfujących samotnie bez kompasu po oceanie życia w niewiadomym kierunku…Ktoś wspomniał tu o specjalnych domach dla starych ludzi, które jakoby miałyby im wypełniać ich samotność… No, cóż, jestem zdania, że to akurat krok w całkowicie niewłaściwym kierunku, chociaż – w niektórych przypadkach – mogłoby to być jedyne możliwe rozwiązanie. Dlaczego tak uważam? – Ponieważ w takich „gettach staruszków” byliby oni już całkowicie spychani na margines życia, odizolowani od życia i spraw swojej rodziny, która w wielu przypadkach w ten sposób „odfajkowywałaby” problem starszej generacji, skazani wyłącznie na choroby i powolne „odchodzenie” całego swojego otoczenia (a także na swój „koniec”), a całkowicie pozbawieni radości i smutków płynących z życia swojej rodziny i nadających sens ich życiu.Myślę, że jedynym sensownym (ale czy realnym?…) rozwiązaniem problemu samotności w dłuższej perspektywie mogłoby być wpajanie dzieciom od najmłodszych lat zachowań altruistycznych, wrażliwości na drugiego człowieka, także starszego, szeroko rozumianej kultury, a także – oprócz zapewniania im możliwie dobrych warunków życiowych, wychowania i edukacji – stwarzanie możliwości do nawiązywania i podtrzymywania silnych więzi z innymi – od rodziny poczynając, poprzez najbliższych przyjaciół, koleżeństwo, znajomych i sąsiadów. Chyba tylko w ten sposób przyszłe pokolenia poznać mogą smak i wartość dobrych, wartościowych związków międzyludzkich i płynące z nich korzyści (w tym – brak osamotnienia). A co ze współczesnymi samotnikami?… Myślę, że tu jedynym rozwiązaniem jest porzucenie własnego egoizmu, własnej „skorupy” i uczynienie pewnego „wysiłku woli” w celu otwarcia się i wyciągnięcia ręki do drugiego człowieka. Chyba nie ma innej drogi…

      Polubienie

  35. …smutne to,ale…tak często jest…tyle się mówi o prawiedo prywatności…ale to prawo przemieniło się w taką ścianę między ludźmi,której nie ma się odwagi przebić…straszne…XXI wiek-wiekiem samotności…? Nie podoba mi się taka wizja…

    Polubienie

    1. Mi też nie. Zauważ, że dzisiaj, nie chcąc uchodzić za wścibskich nie tylko nie widzimy samotności, nie słyszymy też awantur za ścianą, płaczu maltretowanych dzieci. Ja się często zastanawiam, czy po prostu mieszkam w rewelacyjnym miejscu i tu nic się takiego nie dzieje, czy ludzie się świetnie maskują. Dzisiejszy świat mnie trochę przeraża.

      Polubienie

  36. Wiem o czym piszesz. Moja teściowa tak bardzo nie chce nam robić kłopotu, że tym niechceniem go robi. Siedzi w domu i czeka… a życie mija. A wystarczyłoby tylko wyjść z domu, zajrzeć do nas… Ale nie, bo nie chce nam robić kłopotu…

    Polubienie

    1. No właśnie, trudno czasem przełamać samotność kogoś bliskiego, a co mówić, gdy myślimy o kimś nam zupełnie obcym, o jakiejś sąsiadce, którą widujemy rzadko i zwykle samą, o kimś do kogo głupio jest podejść a przecież instynktownie wyczuwamy tę pustkę wokół niego. Tylko, że nigdy do końca nie mamy pewności…stąd moje rozważania. Czy mimo niepewności włazić do cudzego życia z butami? No może najpierw z delikatnym uśmiechem …..?

      Polubienie

  37. Witaj Caffe. Ja mysle ze przyczyn jest wiele ale najpierwsza jest obojetnosc. Fakt ze niemal kazdy czlonek rodziny pracuje a gdy jest wolny to zatraca sie w swoich prywatnych sprawach, dzieci oprocz szkoly maja bardzo duzo innych kolek, kursow a przy tym, niestety obfitosc kanalow tv i internet w kazdym domu tez zmienila nasze zwyczaje i potrzeby. Za mojej mlodosci ludzie garneli sie do siebie, pragneli towarzystwa i lakneli rozmow i smiechu – obecnie kazdy ma swe kolko zainteresowan i chce byc zostawiony w spokoju. Inna sprawa to temat ludzi starych i samotnych – to jest wina rodziny i jej wygody i w ich wypadku nie ma usprawiedliwienia. Do mnie jeszcze codziennie dzieci dzwonia – na szczescie.

    Polubienie

    1. To kwestia obowiązku wobec drugiego człowieka. Tylko to takie smutne, kiedy trzeba aż mówić o obowiązku, bo to właśnie powinna być potrzeba. Natomiast samotni i starzy – to juz problem cywilizacyjny. Rzeczywiście nastastający, a do tego mamy niż demograficzny, który nie polepszy sytuacji. Tych samotnych będzie znacznie więcej. Problem można byłoby rozwiązać tworzeniem takich domów, o których pisała Anabell. Grupa ludzi w podobnym wieku, o jakichś wspólnych doświadczeniach życiowych, miałaby jeszcze szansę na fajne towarrzystwo. Nie bardzo mi się jednak chce wierzyć, że znajdą sie na takie domy fundusze….

      Polubienie

  38. Witaj Caffe, to nie jest tak,że nie chcemy zakłócać prywatności, w większości wypadków po prostu się nie interesujemy innymi ludzmi, jeśli nie są naszymi znajomymi lub bliskimi osobami. U nas naprawdę istnieje problem ludzi starych i samotnych. W świecie ( nawet całkiem niedaleko) problem osób starych i samotnych starają się rozwiązać kompleksowo – są budowane specjalne kompleksy mieszkaniowe dla starych i samotnych, gdzie ci ludzie są pod opieką.Bez problemu mogą wezwać w każdej chwili pomoc, mogą sami zajmować się swym mieszkaniem i gotowaniem posiłków, ale mogą również korzystać z pomocy. I pracownicy takiego kompleksu mieszkaniowego sprawują cały czas dyskretną obserwację, czy wszystko u ich mieszkańców jest w porządku. Oczywiście nie jest to system darmowy, tam rodzina ma obowiązek opiekować się swoimi staruszkami i władza bez problemu ściąga od bliskich pieniądze.A dziś czasy takie,ze wiele młodych osób naprawdę nie ma możliwości sprawowania opieki we własnym zakresie.Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Ale oczywiście, że nie jest tak, że nie chcemy zakłócać prywatności tylko nie interesujemy się. Mój początek notki był trochę przewrotny. Natomiast z tą zasobnością bliskich jest różnie. Na brak zasobności też są sposoby, ale to już wymaga przeorganizowania całego domu. Ja bardzo chciałabym zabrać kiedyś rodziców do siebie. Tylko, że mając małe mieszkanie będzie to z dużym utrudnieniem dla nich samych. Więc trzeba będzie może zamienić na większe. Z drugiej strony, w naszym kraju nie jest łatwo zamienić mieszkanie ot tak. Po prostu. To wymaga i czasu i pieniędzy. Ale i tak wiem, że zrobię wszystko co będę mogła:) I chciałabym, żeby kiedyś moje dzieci miały w sobie taką pewność. Inna sprawa, że chciałabym też do końca móc zajmować się sobą sama. Natomiast w wielu przypadkach wystarczy sama obecność drugiego człowieka, wypicia wspólnej kawy, możliwość porozmawiania choćby tylko telefonicznego. Tego brakuje ludziom starszym, przecież ich krąg znajomych zmniejsza się w sposób naturalny, mniej lub bardziej naturalny.

      Polubienie

      1. Nie chciałabym tylko zawęzić tematu do kwestii starości, bo samotność dotyka nie tylko ludzi w takim wieku. Samotność ludzi, którzy jeszcze mogliby żyć pełnią życia, a zostali z jakiego powodu zepchnięci na margines społeczeństwa. Margines towarzyski. Przyczyny rzeczywiście bywają różne, czasem jest to po prostu niezbyt ciekawy charakter, czasem zmiana środowiska, zmiana kraju. Okazuje się, że bardzo trudno jest wejść w jakąś istniejącą już grupę, bez pomocy kogoś kto w tej grupie tkwi. Kiedyś czytałam o 30-latkach w Wawie, że tworzą swoje własne enklawy i rzadko przyjmują kogoś nowego, kto nie został „wprowadzony”. Nie jestem już 30-latką, więc nie mogę tego skonfrontować:)

        Polubienie

  39. Dzisiaj chyba każdy ma komórkę, dzięki czemu bliscy sobie ludzie mają się nawzajem niejako na sznurku. Ma to plusy i minusy, ale z pewnością daje gwarancję, że jakby co, to ktoś zadziała… Niestety są osoby, które nie mają nikogo bliskiego – NIKOGO. I jeśli taka osoba nie potrafi zawrzeć z kimś (kimkolwiek) jakiejś znajomości, tak by właśnie kogoś mieć (chociażby na wypadek gdyby) – to gaśnie niezauważona… Stanowimy masę atomów, a nie wspólnotę jednostek. I faktycznie – jest to bardziej widoczne w dużych miastach, ale i w małych środowiskach ludzie się już rzadko kontaktują – bo albo nie wypada, albo nie mamy czasu, albo się boimy… Smutne to.

    Polubienie

  40. Gdyby wścibstwo było cechą znienną… Ale nie jest. Gdyby dało się je wyłączyć na co dzień, a włączać tylko w określonej potrzebie. Bo gdyby ktoś non stop wtrącał się w moje prywatne życie, nie zdzierżyłbym go. Z drugiej strony, jak inaczej można się dowiedzieć, że ktoś np. zachorował, jeśli nie kontrolując go dzień w dzień?

    Polubienie

    1. Ja jestem u mojej mamy na smyczy:-) nie chciałam, żeby płaciła duże rachunki za telefon dzowniąc do mnie, więc umówiłyśmy się, że ona mi puszcza sygnał, a ja mam jej numer w tych darmowych, w pakiecie. No i teraz mam za swoje, na każde „drryń” oddzwaniam, bo przecież zanim nie odbiorę nie wiem czy nie stało się coś złego. A potem mamusia, czy lepiej zrobić sałatkę z czerwonej kapusty czy pekinki:))To tak a propos tej częstosliwości itp:)

      Polubienie

          1. Trafnie to ująłeś. I zatęskni do bólu za pytaniem „z czerwonej kapusty, czy z pekinki”. I głos najsrebrniejszy pod słońcem zabrzmi w uszach a potem … potem będzie tylko przejmująca cisza albo nieznośny jazgot sąsiadki, szefa, kogoś obcego w pobliżu. Wiem to. Tak mało czasu poświęcamy bliskim.

            Polubienie

            1. Dlatego nie narzekam i zawsze dzwonię 🙂 A tekst o pekince byl akurat żartobliwy, bo po pierwsze doceniam to, że ciągle jeszcze mam matkę, po drugie, lubię te nasze rozmowy. Tak po prostu.

              Polubienie

      1. Fajny tekst,mało już dziś ludzi myślących..moje gratulacje za czyste myślenie o samotności wśród ludzi..a tak na marginesie,czytałem komentarze tego tekstu,w większości tragedia,i widać brak ogłady i to że mało czyta się książek..typowo komputerowo,i bezmyślnie..taki obraz społeczeństwa mam w oczach..tym wieksze moje gratulacje dla Ciebie za myślący post..

        Polubienie

        1. Macie to co chcieliście wolność osobistą, nietykalność i świętą prywatność … Tylko dlaczego z te wspaniałe osiągnięcia nowych czasów spowodowały TAK SZYBKO zabrnięcie polskiego społeczeństwa w taką odczłowieczną skrajność stosunków międzyludzkich ? Skrajność egoistycznych zachowań, zamykania się w czterech ścianach, rozmawiania ze sobą „esemesami” itp. No cóż to co prywatne to święte . Okazuje się, że nie tak do końca zwłaszcza w stosunkach np. rodzinnych, ale do tego potrzebna jest edukacja, a nie „kupowanie” wiedzy na uczelniach.

          Polubienie

        2. Panie NiK, już przyzwyczaiłam się do takich obraźliwych komentarzy, kiedy tekst zostaje polecony przez Onet:) Natomiast problem samotności istnieje i trzeba go dostrzegać, trzeba go widzieć. Dziękuję Ci za mile słowa.

          Polubienie

      2. Problem poruszylas istotny ale te przyklady jakie stakie nierealne …Nie wiem skad je wzielas ale brzmia , jak z archiwum X :))). Przez dobieranie takich fantastycznych przykladow zmniejszasza wage problemu stawiajac ga na tym samym poziomie sensacji, jak i te przyklady.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s