Najlepsze te małe kina, w rozterce i udręce….

Akurat to, w którym wczoraj byłam, wcale nie było małe. No i nie byłam udręczona. Może troszeczkę w rozterce, ale tylko na początku.

Ktoś mnie zapytał, czy idę na film czy do kina? Nie odpowiem na to pytanie, poza tym ciekawość rozmówcy wynikała prawdopodobnie z faktu, że seans rozpoczynał się baaaardzo późnoJ

Od momentu pojawienia się w kinie czułam, że coś mi nie pasuje, że jest dziwnie nieswojo, chociaż na początku nie wiedziałam dlaczego, zbyt zajęta rozmową, piciem kawy i konsumowaniem czekoladowego deseru.

Po wejściu na salę kinową zrozumiałam. Byliśmy jedynymi widzami!! To właśnie ta pustka, brak czekających na projekcję widzów, szwendających się po korytarzu, przeszkadzała mi, budziła niepokój. Od razu stanęły mi przed oczami wszystkie horrory z miejscem akcji w opustoszałym kinie, jakie kiedykolwiek w życiu obejrzałam.  

Dopiero gdy rozpoczęła się trochę głupawa, ale śmieszna komedia, poczułam ulgę i odreagowałam stres, ale nie dowiedziałam się, „Jak się pozbyć cellulitu”J

Mam tylko nadzieję, że operator projektora nie ma nam za złe, że dla dwóch osób siedział w pracy do 1 w nocy (akurat!!).

A tak na marginesie, czy seans dla 2 osób się opłaca?

 

22 myśli w temacie “Najlepsze te małe kina, w rozterce i udręce….

  1. U nas jest takie małe. Znaczy jeszcze dwa lata temu można było coś obejrzeć, ale ludzie się zmienili i już dawno nie widziałam żadnego plakatu…Nie było to opłacalne, ale podobno były na to jednak jakieś pieniądze. Rzeczywiście, tak jak ktoś pisał, był limit osób, ale w sumie nikt nie był zdziwiony, to nawet zabawne było czasem, to oczekiwanie, czy jeszcze ktoś przyjdzie;-)Miało to swoje plusy i minusy: były wyświetlane prawie wyłącznie filmy głośne (aby jednak ktoś przyszedł;-), ale jeśli szli na coś dorośli – była cisza, żadnego popcornu, wszyscy właściwie się znają, co jednak ogranicza pole manewru tym, którzy chcą poprzeszkadzać.Znacznie cieplej, bo mała powierzchnia;-)Smutne to… Zamykają coraz więcej różnych miejsc, bo nieopłacalne… Poczty podobno też nieopłacalne… Niby nie można tego porównać, ale chodzi o fakt – nie samych chlebem człowiek żyje.

    Polubienie

    1. Jeśli chodzi o multikina to ja nie narzekam. Są podwyższane rzędy, a ja – człowiek niezbyt wyszukanego wzrostu (nie ułomek, ale jednak) kiedyś zawsze trafiałam na wyższych od siebie, którzy zasłaniali ekran:)) Natomiast klimat to co innego. Myślę, że psuje go nie tyle wielkość sal, co to popcornowo-cocacolowe szaleństwo z chipsami w tle. Amerykanizacja społeczeństwa w każdym jego aspekcie. I to jest smutne.

      Polubienie

  2. Małe kina, jak stare samochody, mają klimat i duszę. I w zasadzie ic poza tym. Niewygodne fotele, mało miejsca na nogi, rzędy tak ustawione, że jedni zasłaniają dugim.A nowe kina? Jak nowe samochody. Wszystkie jednakowe. Ale wygodne, z miejscem na nogi. Nikt sobie nie zasłania. Dobry dźwięk.I wybór (póki jest) należy do Ciebie.PozdrawiamLeslie Warszawski

    Polubienie

    1. Ja byłam właśnie w nowym, zresztą starych chyba już u nas nie ma. Komfort rzeczywiście niestamowity, zwłaszcza jeśli się ma całą salę dla siebie:-)

      Polubienie

  3. …a moze pan operator był z nocnej zmiany…? :)))))))Małe kina …umierają…u mnie kiedyś było.Kiedyś…teraz tylko budynek i nazwa na ścianie zostały…a szkoda…miluśkie było…

    Polubienie

    1. W Lublinie też poumierały, w Warszawie próbuje się o nie walczyć, choćby organizując sense dla szkolnej młodzieży.

      Polubienie

      1. Ostatnio w Warszawie wraca coś na kształt małych kin…jest takie jedno,bardzo klimatyczne,urocze…(a co tam,zareklamuję,hahahaha) na stacji pkp w Falenicy.Tam wreszcie ktoś miał pomysł na wykorzystanie niewykorzystanego! :))

        Polubienie

  4. Z pewnością się nie opłaca, ale większą stratą byłoby zrażenie sobie klientów, choćby tylko dwóch. Bo dzisiaj zrażając (czy zyskując) sobie dwóch, zraża się (czy zyskuje) co najmniej czterech… Siła mediów, w tym blogów :))

    Polubienie

    1. Aniu, podobno nawet więcej osób się zraża niż zyskuje, czyli że ta negatywna reklama jest silniejsza niż pozytywna. Masz rację, może to jest to:)) Nasza dwójka na pewno wyszła zadowolona, mimo wszystko:)

      Polubienie

  5. A ja mam tak na kazdym seansie – zaledwie kilka osob a film leci i tez sie zastanawiam nad ekonomia tego interesu. Ale kin duzo i kazde wieloekranowe, na ogol 10 filmow do wyboru i caly dzien – pierwszy seans chyba o 10 rano a ostatni tez podobnie – iluz ludzi sie nazbiera? Jednak we dwojke jeszcze nie bylam, w czworke tak. Buziaki 🙂

    Polubienie

    1. Prawdopodobnie te większe sale zarabiają na mniejsze, nawet niewypełnione po brzegi. Swoją drogą kilka dni wcześniej byłam w kinie na innym filmie, sala była pełna, więc prawdopodobnie te późne seanse nie cieszą się popularnością.

      Polubienie

  6. Kiedyś pani w kinie, w Trójmieście poinformowała nas, że musi sprzedać PIĘĆ biletów, żeby rozpoczął się seans. Przed drzwiami stały dwie pary, my i jacyś ludzie, na spółkę kupiliśmy ten piąty. Nie pamiętam filmu, ale pamiętam, że była zima, a w kinie było przyjemnie ciepło.

    Polubienie

    1. Tu nie było ciepło. Dobrze, że nie oddaliśmy okryć do szatni, chociaż może też już była nieczynna, bo właśnie nimi się przykrywaliśmy:))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s