O kolorach i….tolerancji (?)

Pokłócić się można o wszystko i przy odpowiednim nastawieniu odnaleźć problem nawet tam, gdzie właściwie go nie ma. Na przykład można zrobić aferę o to, że istnieje stereotypowy podział odzieży ze względu na płeć. Można skrytykować podejście tradycyjnych mam i firm produkujących odzież, które wolą by w ciemne ubranka, a już na pewno w ciemne spodenki, ubierano chłopców, a w jasne ubranka, przyozdobione falbankami i kwiatuszkami, dziewczynki.

No i właśnie z tym nie zgadzają się szwedzcy rodzice poparci przez liderkę Feministycznej Inicjatywy.  Twierdzą, że tak zaprojektowania ubranie:

„Zabija indywidualność maluchów, odbiera im chęć eksperymentowania i szukania swojej tożsamości przez ubiór”.

Pewna Szwedka zauważyła, że kombinezon dla syna miał wzmocnienia na kolanach i pupie a kombinezon córki napis „Patrz na mnie”. Rzeczywiście, jeśli chodzi o przecieranie się ubrań w miejscach strategicznych, problem dotyczy zarówno dziewczynek jak i chłopców, a to „Patrz na mnie” w kontekście nasilonej ostatnio (albo po prostu nagłośnionej) pedofilii nabiera dwuznacznego znaczenia. Ale myślę, że nie o to chodziło rodzicom. Źródło tego gniewu rodzi się w kraju o ugruntowanej pozycji mniejszości seksualnych i istniejącej tam, daleko idącej, tolerancji dla tożsamości płciowej i dla wszelkiego typu inności.

W Polsce też istnieje przeświadczenie, że róż to kolor dla dziewczynek, ale nie ma to nic wspólnego z brakiem tolerancji, jedynie ze stereotypowym postrzeganiem koloru, a ponieważ taki stereotyp nikogo nie obraża, więc ja osobiście nie widzę problemu.

Jednak dezaprobata Szwedów wzrosła do tego stopnia, że rodzice zaczęli bojkotować wspomniany podział, kupując swoim synkom sukieneczki w słodkich pastelowych kolorach, a dziewczynkom bluzy z napisem „dla twardzieli”.

 

  1. Ciekawe jak na widok kolegi ubranego w dziewczęcą (no bo jednak nie chłopięcą) sukienkę, zareagowali jego koledzy?
  2. Czy ulegam stereotypowi, bo jednak wolę chłopców w spodniach? Bo jeśli nawet jestem w stanie przymknąć oko na szkocki kilt, to męskie łydeczki ubrane w białe podkolanówki, wyzierające spod spódnicy (co innego umięśnione łydki piłkarzy J), nie podniecają mnie.

36 myśli w temacie “O kolorach i….tolerancji (?)

  1. Pamiętam następującą sytuację: wieś na terenie obecnej dzielnicy Wawer, lata 1947-9, a więc pow. Otwock. Wdowa Tomaszowa K. przychodzi do mojej Babci i prosi o radę. Kiedy pracuje na polu w spódnicy (wtedy na wsi kobiety nie nosiły majtek!) jest jej zimno. Po mężu ma spodnie. Jak je ubrać do roboty. Babcia poradziła jej: wziąć spodnie na wóz, założyć na polu a przed powrotem zdjąc. I wszystko będzie w porządku. I z nietolerancją można sobie poradzić, trzeba tylko chcieć. A co powie rodzicom chłopiec ubierany jak dziewczynka, gdy podrośnie? Nie chciałbym tego usłyszeć.

    Polubienie

    1. No tak, ale przykład kobiety z dawnych lat to jednak przejaw kulturowy, kobiety, zwłaszcza na wsi, nie widziały innych kobiet w spodniach, więc ubranie męskiej garderoby było czymś wstydliwym, ale dzisiaj? A przecież właśnie spódnica u chłopczyka jest dla mnie czymś wstydliwym.

      Polubienie

  2. To ciekawe, że walczą o to właśnie owe szwedzkie feministki. 🙂 Nie, ja też nie widze chłopców w sukieneczkach, ale nie mam nic przeciwko np. różowym koszulom pod krawacik, czy zwykłej t-shirtce. Myślę natomiast, że problem leży gdzie indziej. Że przez takie „czepianie” się każdego drobiazgu, usiłuje się na siłę wymusić akceptację dla zupełnie czegoś innego. Są i w Polsce mamy, które nie przejmują się tereotypami i ubierają dzieci szczególnie maluchy według własnego uznania 🙂 Poza tym, poza niebieskim i różowym istnieje wiele kolorów wspólnych 🙂 A ubieranie chłopców w sukienki to głupi pomysł po prostu. Co do owych wzmocnień na kombinezonie, to czy nie jest tak, że chłopcy są jednak badziej ruchliwi i skłonni do zdobywania różnych „fortec”, przez co ubrania dla nich szybciej są narażone na zniszczenie? Co do napisów: Widziałam już takie (w j. angielskim) np: jestem łatwą dziewczyną i podobne. Mądrość rodziców powinna polegać chyba na trochę czym innym. A mniejszości seksualne jak się obserwuje dokładniej te wszystkie kampanie i bojkoty dąży tak naprawdę do tego, by narzucac swoje wzorce i sposób życia. To nie ma nic wspólnego z tolerancją. Bo gdyby tak było, to niech sobie taka mamuśka ubiera chłopca w sukieneczki, ale toleruje to, że inna mama, go nie ubiera w różowości i kokardki. Ja mam dwie córki. Obie noszą rzeczy zarówno w różowościach, ale też ciemnych brązach, czerni, zieleni itd. Do głowy by mi nie przyszło, żeby je wciskać w męskie spodnie, albo koszulki, żeby coś komuś udawadniać. I tak jak słuszenie zauważyłaś Caffe – niechby taki „sukienkowy” chłopczyk pojawił sie w przedszkolu…? Nie dajmy się zwariować i postępujmy zgodnie ze swoim sumieniem, a nawet z nie szkodzącymi nikomu stereotypami, bo uważam, że akurat stereotyp ubrankowy, krzywdy nikomu nie czyni, ale zawsze można tę krzywdę sobie wymyślić i robić dym.Pozdrawiam serdecznie i pogodnie w poniedziałek (zaróżowiony lekko na pogodnym niebie :)Kate

    Polubienie

    1. Najbardziej mi tu pasuje hasło „nie dajmy sie zwariować”. Ja też mam dwójkę dzieci, które przeszły przez etap wycierania ubranek. Kolory dobierałam różne, ale rzeczywiście z zachowaniem stereotypu. Syn nie chodził ani w sukienkach, ani w różowym:)) Co prawda nie uważam, że podlegałam wtedy presji stereotypu właśnie tylko po prostu uważałam, że wygląda ładniej w innych kolorach i zdecydowanie w spodniach:) W przypadku kolorów chodzi też o karnację, o kolor włosów a moim dzieciom ładniej było w mocnych, ciemniejszych barwach. No cóż, ciekawa jestem w jakim kierunku pójdzie bunt szwedzkich rodziców, ale obawiam się, że może doprowadzić do kolejnych paradoksów.

      Polubienie

  3. Caffe – oprocz zwyklej niecheci do ubierania chlopcow w sukienki to widze w tym jeszcze inny problem – czy ci postepowi rodzice zastanowili sie jak ich syn bedzie sie czul w kompani zdecydowanej wiekszosci kolegow noszacych spodenki? Lub nawet wlasnego ojca rowniez w spodniach? Mysle ze TO daloby dziecku wiekszy stres niz podzial na garderobe wg seksu. Poza tym to tak proste – istnieje roznica miedzy kobieta i mezczyzna wynikajaca z budowy i funkcji i zadne zmiany stroju tego nie usuna! Najlepiej zostawic nature w spokoju. A swoja droga ludzie chyba nie maja co robic skoro wymyslaja takie bzdury. Serdecznie pozdrawiam, Caffe:)

    Polubienie

    1. Taką burzę w świecie mody należałoby rzeczywiście zacząć od własnych rodziców. „Chcesz, żebym nosił spódnicę tato, załóż ją i Ty”:) Ciekawe co zrobiliby ci postępowi ojcowie?

      Polubienie

  4. Nie wiem czy kolory to tylko stereotyp. Może po prostu dziewczynkom ładniej w różowym?A tak już serio, to mam wrażenie, że największy problem w opisywanej kwestii mają tzw. „wiadome kręgi”. Myślę o homoseksulaistach, skrajnych feministkach, ale też skrajnych … nie wiem jaki będzie męski przeciwnik feministki. Mają problem z akceptacją. Mają problem z identyfikacją siebie. I uważają, że „ograniczanie” strojów to kolejna szykana.Aby dziewczynka lub chłopiec wyrastali zgodnie ze swoją płcią, muszą mieć wzorce tej płci. Poza wszystkimi to strój.PozdrawiamLeslie Warszawski

    Polubienie

    1. Ja też myślę, że różowy przestał być neutralnym kolorem w momencie, gdy „wiadome kręgi” zaczęły go używać jako sztandarowego odzieżowego hasła:) Wtedy się skojarzył. Myślę, że wcześniej był postrzegany w kategorii koloru, w którym rzeczywiście po prostu ładniej dziewczynkom.To zresztą bardzo ciekawa kwestia, w którym momencie dziejowym kolory splotły sie z płcią?

      Polubienie

  5. Ciekawy temat 🙂 Mnie tam róż odstręcza, różowe sukienki, plecaczki i inne takie też. Jest takie bogactwo kolorów, po co sięgać po te stereotypowe 🙂 Bo już sobie większość myśli, że jak facet założy różową koszulkę, to pewnie gej. Ale spódniczki wolę na dziewczynkach, jakoś tak nieogolone męskie łydki na mnie nie działają. Gdyby jednak mój syn chciał nosić spódniczkę, to czy mogłabym mu odmówić, nawet kosztem akceptacji jego środowiska?

    Polubienie

    1. No właśnie ten różowy jest najbardziej stereotypowo postrzeganym kolorem, bo tak na zdrowy rozum, to niby dlaczego facet nie może pradować w różowym?:) A jednak rzeczywiście źle się kojarzy. I myślę, że prędzej panowie założyliby spódniczki (no bo Szkoci już to jednak zrobili:), niż różowy sweterk.

      Polubienie

  6. nalezy wlaczyc filtry. rzeczywiscie nie wszystko nam sie musi podobac. czasem jednak cos jest w innosciach. ale sprzeciwiam sie chlopiecym sukienkom. bywa, ze inni nie sa tak daleko i mozna tylko zaszkodzic naszym milusinskim, czy to warto…

    Polubienie

    1. Inność jest bardzo ok, w końcu gdybyśmy byli jednakowi byłoby nudno jak diabli, ale inność i przesada to już zupełnie niepotrzebna kombinacja. I nawet filtry mogą nie pomóc.

      Polubienie

    2. Inność jest bardzo ok, w końcu gdybyśmy byli jednakowi byłoby nudno jak diabli, ale inność i przesada to już zupełnie niepotrzebna kombinacja. I nawet filtry mogą nie pomóc.

      Polubienie

  7. Witaj Caffe, nic nie ujmując Szwedom, to jak na mój gust to mają niezle narąbane w swych łepetynach. To jest zwykłe przegięcie, żeby w ten sposób wprowadzać równość płci. W ramach równego traktowania dostają dosłownie świra- opiekunce osób starszych nie wolno się do podopiecznych uśmiechać, bo mogłaby do jednej osoby uśmiechnąć się szerzej, do innej mniej serdecznie i to już byłoby nierówne traktowanie ludzi. Niestety nie da się całkowicie zniwelować różnic pomiędzy płciami, co ich bardzo boli (a właściwie kobiety szwedzkie).Najbardziej cierpią z powodu,że siusiają w pozycji siedzącej a nie stojącej. Wiesz, gdy w kraju jest powszechny dobrobyt, to ludzie sami sobie wymyślają problemy, chociażby na temat ubranek dla dzieci.O ile się nie mylę to w kraju, gdzie obowiązuję wolny rynek nie powinno to być problemem, po prostu niektóre ubranka nie będą miały powodzenia, wiec w krótkim czasie przestaną być produkowane. I po problemie.Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Anabell, teoretycznie kobieta też może siusiać w pozycji stojącej, tylko komfort tej czynności będzie mniejszy:)Natomiast wracając do notki, to właściwie dotyczy feministek szwedzki i kobiet, które im sprzyjają. Ja jestem tolerancyjna i nie razi mnie ubieranie chłopców w kolory dziewczęce, ale zauważyłam, że u nas wynika to raczej nie z tego, że ktoś chce własne dziecko tak ubierać, tylko z nikłej zasobności portfela. Po prostu casem oddaje się ubranka po dziewczynce chłopczykowi. Wtedy może się zdarzyć jasny pasteolowy kolor. Ale to już zupełnie inna kwestia.

      Polubienie

  8. (piszę 2 raz,bo wyrzuca mi jakoś wpisy…nie wiem ile z tego się „wbije”pod tekst,haha) Zatem :)))) chłopiec w kiecuni-NIE;dziewczynka w ciuszku”dla twardzieli”-czemu by nie,owszem:))) To tyle o moim podejściu do tolerancji ewentualnej i kolorów,hahaha

    Polubienie

      1. …to co by tu wybrać….do mojej wypowiedzi pasuje i nietolerancja(ale dotycząca ubioru)….i uleganie streotypowi …równocześnie. Może…gdybym od zawsze żyła gdzieś, gdzie jest tak „niestereotypowo” pod względem ubioru…może bym patrzyła na to inaczej,ale…tak. To równoczesna nietolerancja i stereotyp.Nie wybiorę jednego w tym względzie ,przykro mi,haha :)))))

        Polubienie

  9. Caffe zdecydowanie lepiej się czuje i ma więcej czasu oraz poczucia stabilności;-) Jesteś w domu?;-)Co do meritum – trochę złagodzę, bo jakoś skrajności widzę;-) Trochę prawdy w tym jest, ale jak zwykle przeginanie prowadzi do absurdu.Trochę szkoda mi dzieci, którym się wpaja, że coś sjest „babskie”, a coś „chłopskie”, kiedy one tego kompletnie nie widzą, nie czują, a coś im się po prostu podoba. To pod wpływem starszych zaczynają popadać w obsesję pt.”Czy to aby nie jest babskie”, bo się będą śmiać, że w babskich chodzę. I potem już nieco starsi panowie stoją nad koszulą, której wzór, odcień i tkanina bardzo im się podobają, ale nie kupią jej, bo mają wątpliwości, czy aby przypadkiem nie wpada ona w „babski klimat”. I nie mówię tu o jaskrawych różach z futerkiem na wykończeniach.Co ciekawe – kobiety niespecjalnie muszą się tym przejmować, bo styl „na chłopaczycę” to styl i już.

    Polubienie

    1. Krajanko, jestem w domu….tylko właśnie się zastanawiam gdzie ten dom:))) A wracając do notki, to w komentarzu do Arta już napisałam, że kobietom akurat w tym względzie jest łatwiej bo im wolno włożyć wszystko, nawet męski garnitur, jeśli tylko będzie pasował rozmiarem. Lubię wygląd na chłopczycę, lubię kobiece fatałaszki. Podoba mi się właściwie wszystko, jeśli jest dobrane do figury, stylu kobiety.Natomiast w kwestii ubrania męskiego mam już inne zdanie, może dlatego, że wiem czego oczekuję od mężczyzn, może dlatego właśnie, że jestem kobietą i jest mi wszystko jedno czy inna kobieta będzie kobieca czy męska, ale właśnie od mężczyzny oczekuję tylko męskości:) Chodzi mi o cechę charakteru a nie atrybut:))Może zresztą przyzwyczaiłabym się do spódniczek panów, gdybym tylko to u nich widywała:)

      Polubienie

      1. Myślałam o Domu;-) Widać różnicę. Widzę dawną Caffe – uśmiechniętą, spokojną, spełnioną, błyszczącą z wnętrza;-)

        Polubienie

        1. Oj Krajanko nie:) Ten uśmiech wewnętrzny się pojawił, bo dom coraz bardziej przypomina Dom, a Dom pozostaje Domem:)) Rozumiesz coś z tego?:)))) W każdym razie, tak z grubsza, może nic nie trzeba będzie sprzedawać i zostawiać na zawsze. I to mi daje taką siłę. To śmieszne, że cztery ściany mają takie znacznie, zresztą nie tylko cztery ściany oczywiście:)) Życie jest piękne!!

          Polubienie

            1. Wiesz, to nadal jeszcze huśtawka emocji ale już coraz częściej o coraz mniejszym wychyleniu……że tak pojadę fizyczną metaforą:)A może to po prostu wiosna?

              Polubienie

                1. Na mnie, stworzenie słońco – i ciepłolubne, zdecydowanie ma!:)Ale jednym okiem patrzę na wiadomości z Japonii, szkoda że natura nie daje w miarę po równo. Co za czasy. Mam tylko nadzieję, że w tym roku ominie nas powódź.

                  Polubienie

                  1. Szczęśliwie noce są mroźne. Nie wiem jak na południu, ale u nas z poprzednim rokiem nie ma porównania. Ważne, aby nie było zbyt gwałtownego ocieplenia.Pamiętam, że w zeszłym roku o tym rozmawiałyśmy, to Ci donoszę;-))

                    Polubienie

                    1. Bo co roku temat wraca więc co roku o tym rozmawiamy. Chociaż to nie ma nic współnego z tolerancją ..i kolorami:))

                      Polubienie

                    2. Tamten się chwilowo z mej strony wyczerpał, a ten życiowy jest jednak i fajnie pogadać czasem;-)

                      Polubienie

                    3. No mam nadzieję, że te tematy będą, ciągle nowe i nowe……a potem stare powracające jak nowe:) Tak tu jest przecież.

                      Polubienie

                    4. Właśnie sobie uświadomiłam, że z powodu tych moich róznych perturbacji, przegapiłam rocznicę blogową, a u mnie zaczął się 5 rok!! O kurczaki!

                      Polubienie

  10. Widzę, że Cię wena twórcza złapała. Co do samego tematu to moim zdaniem jest to efekt tego przeczulenia rodziców na punkcie dzieci jaki obserwuje u młodych rodziców, nie wiem też o jakim przedziale wiekowym mowa bo przynajmniej w własnego przykładu wiem że mniej więcej do 12stego roku życia nie odczuwałem potrzeby wyrażania się przez ubiór (a może to wina środowiska nie wiem) może dzieci w Szwecji w wieku 10 lat odczuwają potrzebę wyrażania się? Jednak nie sądzę. Co do kolorystyki i podziału na płcie nie wiem co o tym myśleć dziewczyny niech noszą spodnie jak chcą to najprostszy przykład a faceci w sukienkach nie wiem ale myślę, ze był bym w stanie to strawić, nie twierdzę, ze sam bym się tak ubrał hehe… Na koniec faktem jest, że takie głupie metody bojkotu rodziców jak tutaj opisane wyrządzą raczej szkodę dziecku, ale jak mówiłem to już kilkakrotnie właśnie to jest niebezpieczeństwo na jakie naraża się innych kiedy sami jesteśmy świecie przekonani o naszych racjach.

    Polubienie

    1. Na pewno mamy do czynienia ze stereotypem, bo niby dlaczego wolimy facetów w spodniach nich w spódnicy ale już kobiety w spodniach jesteśmy w stanie znieść. Może to kwestia opatrzenia a może przeniesienia znaczenia. Spodnie jako wyraz męskości lub siły. Kobieta o cechach męskich nie razi, choć może nie będzie miała zbyt wielkiego powodzenia, natomiast zniewieściały facet razi. A może zresztą już nie razi? Mnie razi, bo nie czułabym się przy nim bezpiecznie. Więc jest to jednak jakiś stereotp.A może po prostu do kobiet w spodniach już się przyzwyczailiśmy, może po 100 latach noszenia przez facetów spódnic, pisałabym zupełnie coś innego:) Niemniej jednak burza odzieżowa w Szwecji mnie bawi.

      Polubienie

      1. Tak to już z weną jest:) Czasem przez ponad tydzień nie mogę nic napisać, nawet komentarzy u znajomych, a potem notka za notką. Ale to też wynika z braku czasu. Strasznie go u mnie od kilku lat mało. Kiedyś miałam go więcej:(

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s