Wnioski

 

Rzeczywiście ktoś, kto wpadnie na mój blog zupełnie przypadkiem, czytając wybraną przez Onet notkę może sobie pomyśleć, że się baba dorwała do pióra i jedzie po wszystkim i po wszystkich. A już zwłaszcza po mężczyznach. No cóż, szkoda, że Onet nie poleca najpierw całego bloga do przeczytania, może wtedy Czytelnicy uniknęliby typowego w takiej sytuacji wyciągania zbyt pochopnych wniosków.

Wojującą feministką nie jestem i nigdy nie byłam, bardzo chętnie oddałabym część swojego etatu za możliwość gotowania rodzinie ciepłych obiadków i zajmowania się zwykłymi domowymi sprawami.

Ale z drugiej części własnego etatu nigdy bym nie chciała zrezygnować. Z przyczyn chyba oczywistych, nie chciałabym stracić kontaktu z literaturą, wiedzą, z tym wszystkim, czego się do tej pory wyuczyłam, w końcu nie po to studiowałam.

Mój dawny stomatolog – pochodzenia arabskiego powiedział kiedyś coś, pod czym, mimo różnic kulturowych, ja podpisałabym się wszystkimi czterema kończynami.  Mężczyzna powinien mieć możliwość tyle zarobić, żeby żona mogła w domu zajmować się dziećmi, pilnować ich edukacji i dbać o rozwój. Przynajmniej w tym początkowym okresie. Jednocześnie kobiety, które chcą się potem realizować zawodowo, niech sobie to robią i niech będą godziwie, sprawiedliwie nagradzane.

Wszystko ok., tylko te dwa warunki do spełnienia to trochę za mało. Bo w momencie przechodzenia na emeryturę kobieta, która całe swoje życie spędziła w domu, przecież nie leżąc i pachnąc, dostaje najniższy wymiar tej emerytury. I to jest niesprawiedliwe. To tak, jakby przekreślić wszystko, co zrobiła, również dla kraju, przez całe swoje życie. Dla kraju – brzmi górnolotnie, ale w jakimś stopniu przecież tak jest. I właśnie dlatego te wszystkie kobiety, które może i zostałyby w domu z dziećmi, wracają do pracy, bojąc się w dodatku o utratę wypracowanej już pozycji.

Tak więc, zupełnie niefeministycznie podchodząc do kwestii, tylko normalnie, po ludzku, jest w tym wszystkim jakieś ideologiczny błąd.

Natomiast nie jestem feministką również dlatego, że bardzo dobrze widzę jak ewoluowało nasze społeczeństwo, jak równouprawnienie zmieniło polskie (i nie tylko) oblicze. A przesady nie lubię.

Dlatego cieszę się, że wreszcie kobiety mogą się bronić przed nadużywaniem siły fizycznej i psychicznej przez mężczyzn, ale nie przymykam oka na takie same działania w drugą stronę. Czy wrażliwość na ból drugiego człowieka (i tu już z całą pewnością bez względu na płeć) jest feminizmem?

Myślę, że zanim zacznie się stawiać takie zarzuty, trzeba najpierw pomyśleć dwa razy a w przypadku, gdy chodzi o kogoś, kto prowadzi bloga, zapoznać choćby z kilkoma innymi tekstami z tego samego cyklu.

 

9 myśli w temacie “Wnioski

  1. …feminizm jako taki powinien być wykreślony ze słownika…dlaczego? Bo jest koszmarną skrajnością podejścia do równego traktowania ludzi.Trzeba umieć wypośrodkować,a skrajne „wyznawczynie”(skrajne,powtarzam) robią -moim zdaniem- więcej szkody niż pożytku…ciągnąc wszystko w jedną stronę…To tyle,bo się rozpędzę,a feministką nie jesem,chociaż o swoje prawa umiem się upomnieć…Zarzucanie komuś najzdu na facetów czy…cokolwiek jest najłatwiejszym co można zrobić przeczytawszy wybiórczo temat…Masz rację,powinno się zapoznać z czymś jeszcze, żeby poznać ,choć w przybliżeniu czyjeś poglądy…Wnioski zatem są słuszne :)))))

    Polubienie

  2. Święta prawda, że należy najpierw przeczytać kilka tekstów blogera/blogerki, żeby móc mieć zdanie. A znowu – podział obowiązków w rodzinie powinien być sprawiedliwy. Kiedy moja Żona kończyła szkolenia zawodowe – ja gotowałem i sprzątałem, kiedy wyjeżdżałem – te prace spadały na Nią. Kiedy spędzaliśmy lato u teściów – jeden miesiąc dziećmi i kuchnią (moja teściowa – świeć Panie nad Jej duszą nawet wodę na herbatę umiała przypalić) zajmowałem się ja, drugi miesiąc – Żona. Przecież to do ciężkiej cholery (przepraszam zbyt uczulonych) to moja Żona, moje dzieci i moje psie obowiązki, moja rodzina i mój dom a Bozia dała dwie rączki: prawą i lewą.A w ogóle blogi Szanownej Caffe są wspaniałe

    Polubienie

    1. Nie mam pojęcia jak to się stało, że mi ten komentarz umknął, a przecież jest bardzo ciekawy:) Dziękuję za miłe słowa odnośnie blogów, cieszę się, że jest jeszcze ktoś kto zagląda do Bloga Beaty:))Pozdrawiam

      Polubienie

  3. A ja nie jestem feministką, ale może dlatego bo nigdy nie udało mi się określić czym feminizm jest, a czym nie.Nie przepadam za tymi wszystkimi kobietami robiącymi za facetów, skandującymi hasła ( faceci do garów itd.).Z drugiej strony nie zgadzam się by kobieta miała zarabiać mniej niż równie wyspecjalizowany facet tylko dlatego, że jest kobietą Pozdrawiam:) Paula Weronikahttp://lula322.blog.onet.pl/

    Polubienie

    1. Bo racjonalne podejście do tematu nie jest feminizmem, chociaż niektórzy lubią i temu przypinać taką łatkę. Prawdą jest fakt, że kobieta i mężczyzna pięknie się różnią i te różnice można w równie piękny sposóby wykorzystać. Jednak ktoś (kto??) próbuje nas poróżnić, może z zamiarem podniesienia ciśnienia, bo godzić się po kłótni też można fajnie:)) Pozdrawiam, zajrzę do Ciebie wieczorem.

      Polubienie

  4. Wszyscy powinni mieć równe prawa. I trafiać w związkach tak, aby się móc idealnie realizować – oboje. Tylko że to ideał…Kobieta przede wszystkim ma prawo wyboru drogi. Okoliczności, na jakie się godzi, to insza rzecz.Dysputy na temat kobiet… kurka, na temat mężczyzn jakoś takich nie ma;-(

    Polubienie

    1. A wiesz, co mnie najbardziej wk….. denerwuje?? Że jak biorę w obronę facetów to jest ok, nikt nie krzyczy, że jestem feministką odszczeopieńcem :))) Natomiast jak tylko piszę o problemach, z jakimi borykają się kobiety, o jakichś społecznych absurdach, to staję się w oczach tych samych facetów feministką wojującą:) I to jest dopiero absurd!! Trochę mnie to bawi, ale chyba jednak bardziej denerwuje.

      Polubienie

  5. Cześć. Ten fragment o arabskim dentyście i emeryturach mnie zaintrygował. Nie pierwszy raz słyszę taką opinię. I w sumie się z nią zgadzam. Z drobną różnicą. Jeśli większość swojego aktywnego życia pracuje mężczyzna a kobieta dba o dom i dzieci to JEGO emerytura powinna być wystarczającym źródłem dochodu i powinna podlegać w 100% dziedziczeniu przez żonę. Do jej śmierci. Wtedy byłoby sprawiedliwie. Tak myślę. PozdrawiamLeslie Warszawski

    Polubienie

    1. Tak powinno być, ale nie jest. Jest co prawda na szczęście tak, że jeśli emerytura męża jest większa a mąż umiera, to kobieta może wybrać tą większą, może przejść na emeryturę męża. Zupełnie inaczej jest jeśli małżeństwo się rozwiedzie w późnym wieku. Wtedy taka kobieta zostaje na lodzie podwójnie. Wypina się na nią mąż i wypina się państwo. Oczywiście to jest najczarniejszy scenariusz.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s