Sposób na dzień wagarowicza

Resort edukacji chce, by tego dnia nie było lekcji, na rzecz aktywności rozwijających zdolności poznawcze, artystyczne czy sportowe uczniów.

Rzecz pięknie powiedziana, ale sprowadza się do mądrości znanej od lat, jeśli nie można czegoś zwalczyć, trzeba polubić lub próbować przekazać uczniom w ciekawej formie. W ten sposób umacniamy autorytet, pokazujemy, że nie jesteśmy staroświeccy, że idziemy z duchem czasu. Stąd pomysły na spędzenie tego dnia z młodzieżą, ale inaczej niż na tradycyjnym przerabianiu materiału.

Dzień wagarowicza istnieje od dawna, zawsze nielegalnie. W mojej pamięci szczególnie zapisał się jeden taki dzień, z czasów licealnych. Na kilka dni przed nim, wychowawca zapobiegawczo poruszył temat i zabronił uciekać z lekcji grożąc dyscyplinarnym zawieszeniem w prawach ucznia. Ale przecież oczywistą rzeczą jest, że zakazany owoc…, że solidarność grupowa, że po prostu nie chciało nam się siedzieć w klasie. Zdecydowaliśmy się na kino, jako alternatywę tyleż ciekawszą, co jedyną możliwą, biorąc pod uwagę porę dnia i fakt, że dawniej uczniowie nie mogli się szwendać po mieście w szkolnych godzinach bez obawy, że zostaną wylegitymowani przez milicję. Na piechotę wyruszyliśmy więc spod szkoły, prowadząc po drodze różne inteligentne rozmowy (tak naprawdę to zupełnie nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, ale przecież nie o to chodzi:-), ciesząc się jak dzieci. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy przed kinem zostaliśmy powitani przez… naszego wychowawcę. Skąd wiedział, gdzie idziemy? No cóż, zawsze podejrzewaliśmy, że mamy w klasie donosiciela, minęło tyle lat, a my nie dowiedzieliśmy się, kto nim był, choć spekulacje prowadzone są do dziś, przy każdym klasowym spotkaniu.

Ale wracając do tematu legalizacji dnia wagarowicza, ciekawa jestem czy, biorąc pod uwagę metamorfozę tegoż, młodzież włączy się w odchody proponowane przez resort, czy spróbuje jednak zachować dawny „obyczaj”?

Bo jak najłatwiej zniechęcić dzieciaka do czegoś, co lubi, na przykład do czytania opasłych tomów przygód uwielbianego Harrego Pottera? A wpisując go do kanonu lektur szkolnychJ.

Czy legalizacja zniechęca, odziera z uroku, sprawia, że coś powszednieje, a tym samym staje się nudne?

 

20 myśli w temacie “Sposób na dzień wagarowicza

  1. To nie novum, zalegalizowanie tego i zasugerowanie szkołom, aby w tym dniu nie było lekcji, tylko uczniom zorganizować czas w inny sposób, pojawiło się kilka lat temu, nie pamiętam dokładnie.U nas w tym dniu są tzw. „Młode talenty”. I nie ma sprawy.Ja się tylko zastanawiam… co my legalizujemy? To że w Polsce dobrze widziana jest szeroko pojęta „pomoc”, dawanie ściągać na przykład, że już nie wspomnę o niegdysiejszej pomocy przy zdawaniu matur…, to przecież tak naprawdę uczenie nieuczciwości, kombinatorstwa, żerowania na cudzej pracy, cudzym wysiłku. I jeszcze ktoś z uśmiechem ma się tym podzielić, bo jak nie, to wiadomo, jak się go ocenia.Nasza mentalność tak bardzo odbiega od tej, którą obserwujemy w tej materii w innych krajach…Wracając do meritum – idea jak zwykle była słuszna: uczniowie robią Bóg wie co, więc lepiej niech zostaną w szkole, tylko nie na lekcjach.Tylko że idea wagarów polega na tym, aby nielegalnie nie być w szkole tylko poza jej murami. I co by nie robić i tak pójdą, bo na tym polegają wagary. Kto ma zostać i tak zostanie.Najbardziej idiotyczne jest przynoszenie usprawiedliwień z wagarów. To wagary czy nie, do licha? Jeśli tak, to mają być nielegalne, poza szkołą, bez usprawiedliwienia, z konsekwencjami. A nie z usprawiedliwieniami od rodziców.Jestem zdania następującego: chcecie iść, idźcie i mroźcie tyłki, przynajmniej będziecie mieli co wspominać. Ale nie chowajcie się potem za rodzicami i nie róbcie afery, kiedy musicie ponieść konsekwencje, bo one muszą być, aby był smaczek. Ujemne punkty z zachowania i nieusprawiedliwiony dzień to uczciwe postawienie sprawy – bo takie są konsekwencje, znaczy zależy jak w szkole głosi regulamin, bez zbędnych komentarzy.Bo inaczej to jakiś kompletny absurd wychodzi…

    Polubienie

    1. Bardzo byłam ciekawa TWojego zdania w tej kwestii:)) Cieszę się, bo ja mam podobne. To znaczy, nie legalizować, ale skoro tak, to nie dziwić się potem, że ten dzień stał się…..bylejaki.Natomiast jeśli wagary – to z konsekwencjami. Ale poruszyłaś Krajanko znacznie szerszy problem. Dzisiejszy rodzic uwielbia wyręczać swojego syneczka, czy córeczkę we wszystkim. Niekoniecznie dlatego, że myśli, że wszystko wie lepiej, tylko wiesz, na zasadzie „ja bym mu/jej nieba przychyliła”. No i potem wyrastają albo posiadacze dwóch lewych rąk, siroty życiowe, albo cwaniaczki, które chowają się za cudzymi plecami, bo tak łatwiej. Tylko czy można z tym walczyć?? Czy jeszcze można coś zrobić? W bardziej pesymistycznych dniach myślę sobie, że już po zawodach.

      Polubienie

      1. No to pocieszę, że nie ma co uogólniać, bo są różni i rodzice, i dzieci. Pewnie gdybyś napisała odwrotnie, to poszłabym w którymś kierunku i broniła tych zanegowanych;-)) Tak już mam jakoś odruchowo;-)Ja to znam od kuchni aktualnie, więc jakoś tak pomyślałam, że się przydam;-)Rzecz chyba w jakichś błędnych założeniach… niedawno pisałam o tym z Bubu u siebie, nie chcę się powtarzać.O co chodzi – odnoszę wrażenie, że się dzieciom, młodzieży, nieba przychyla na siłę. Zakładając niejako złą wolę innych.Zapomina się przy tym uczyć ich jednej z najważniejszych życiowych rzeczy – konsekwencji. Konsekwencji własnych czynów. Masz wybór, od Ciebie zależy, którą drogą pójdziesz. W każdym wypadku będą jakieś konsekwencje. Wybierz drogą i je ponieś. Następnym razem wybierz tę samą albo inną. Zrób to świadomie, bo w obu wypadkach są konsekwencje. Od Ciebie zależy jakie.Kurcze, to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Uczona stopniowo, może przynieść ogromne korzyści. Odpowiedzialność za siebie, własne życie, bliskich, otoczenie, własne wybory…A tak… czego się ich uczy?… Młode talenty i tak były, tylko w innym dniu, to nie zła wola szkoły…

        Polubienie

        1. Uogólniłam na potrzeby odpowiedzi, bo oczywiście, że nie wszyscy rodzice przeginają, sama znam normalne przypadki, ale też znam takie jak wspomniałam. Niestety popełniamy błędy, a te błędy z czasem potrafią się zakodować. Tak się stało z brakiem konsekwencji, z pobłażaniem dla arogancji, z wulgarnością, ze zobojętnieniem. Kiedyś przecież był ten pierwszy raz, od niego się zaczęło. Dzisiaj nie jesteśmy już w stanie powiedzieć czy 5 lat temu, czy może 10. A nauczyciele o wiele częściej muszą doświadczać tego braku konsekwencji rodziców, bo mają grupę dzień w dzień przed oczyma.

          Polubienie

  2. Donosiciela mogło nie być. Kino było wynikiem Waszej dedukcji, jako jedyna możliwa alternatywa. Dlaczego odmawiacie inteligencji nauczycielowi ?

    Polubienie

    1. Oj Bubu, nikt nie odmawia, ale przeciez mogliśmy pójśc do kogoś na domówkę, moglismy wybyć gdzies poza miasto. Tak naprawdę to z takich kulturalnych imprez możliwe było tylko kino, ale przecież nasza inwencja sięgała dużo dalej:))

      Polubienie

  3. Urok dnia wagarowicza polega na jego nielegalności:)W tym jego ” smaczek” 🙂 Nie legalizować 🙂 !Pozdrawiam wiosennie:) Lula322

    Polubienie

  4. Nie jest istotne czy młódź będziue ten dzień obchodzić oficjalnie czy nie. Najważniejsze podejść do tego z luzem i dystansem. To jedyny taki dzień w roku. Niech się bawią. Zgodnie z nowymi, starymi, pisanymi czy niepisanymi zasadami. Po prostu. Tradycja.PozdrawiamLeslie Warszawski

    Polubienie

    1. Leslie, nasza klasa została za celebrowanie tego dnia zawieszona w prawach ucznia i nie pojechaliśmy na wycieczkę, także z tym luzem i dystansem nauczycieli to nie do końca tak było. Dzisiaj oczywiście jest inaczej, łatwiej, większa pobłażliwość. Nie chcę oceniać czy to lepiej czy gorzej, bo w jednych kwestiach lepiej, w innych pewnie wręcz przeciwnie.

      Polubienie

      1. Ja nie mam 15 lat. Uwierz mi, że też pamiętam te szykany. I tym bardziej jestem za zachowaniem tradycji i pewną wyrozumiałością. Cóż warty pierwszy dzień wiosny bez Dnia Wagarowicza? :-)Pozdrawiam (niestey nie wagarowo)Leslie Warszawski

        Polubienie

        1. Ależ ja też jestem za nim!!:) Tylko obawiam się, że jak będzie przyzwolenie to skończy się radość z celegrowania tego dnia.

          Polubienie

  5. Aga dobrze mówi, odkąd pamiętam to był dzień przebieranek i łażenia po mieście, po kilku lekcjach wypełnionych zabawami w auli! Wszytko za przyzwoleniem, a i zdecydowanie z aprobatą dyrektorów kolejnych szkół!

    Polubienie

    1. Oj rzeczywiście!! Pamiętam, że przebieraliśmy się w ciuchy z lat 70-tych. Modne były rurki, a my szukaliśmy dzwonów. Było wesoło i kolorowo. Ja nie chcę narzekać, ale w ten sposób pozbawia się młodzież inwencji twórczej…..a może zresztą nie?

      Polubienie

  6. To, co chce wprowadzić resort jako tzw.nowość dotyczącą Dnia Wagarowicza,to żadna nowość…od lat w szkołach(no,przynajmniej tych,które znałam,znam od „drugiej”strony,haha) praktykuje się tenże własnie sposób….Legalizacja…czy coś zmieni? Przypuszczam,że podobnie będzie jak z Harrym…hahahaha….a ucieczkowicze i tak bedą,bo tradycja,to tradycja:))))))

    Polubienie

    1. Tylko dzisiaj za przestrzeganie tej tradycji już nie ma negatywnych konsekwencji, prawda? A dzień był ładny, słoneczny, aż prosił się o spacer:)

      Polubienie

    1. U mojego syna w klasie była połowa uczniów, reszta przyszła bo im zaplanowano fajne zajęcia. Ale fajne wg szkoły, dzieci odebrały to trochę inaczej:))

      Polubienie

  7. Najlepszym sposobem zniechęcenia było by polecenie możecie nie przychodzić do szkoły ale dwudziestego drugiego każdy ma przynieść wypracowanie na temat pierwszego dnia wiosny o objętości ponad jedenaście stron .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s