O środkach przeciwbólowych i uwalnianiu emocji

Ostatnie 20 lat to cywilizacyjny przełom, wspaniały rozwój techniki, rozwój kulturowy, rozwój właściwie w każdym aspekcie naszego życia (z wyjątkiem życia politycznego, gdzie następuje galopująca regresja), za który zapłaciliśmy ogromną cenę. Nie mamy czasu dla siebie, swojej rodziny, leczymy depresje, izolujemy się, unikamy przyjaciół lub wpadamy w wir życia towarzyskiego łącznie z wszystkimi takiego wpadku konsekwencjami. Cierpimy na bezsenność, łykamy tabletki przeciwbólowe, próbujemy nabrać dystansu do czegoś, co ten dystans dawno temu zniweczyło.

Przy tym wszystkim obserwujemy ubożenie języka, umacnianie się wulgaryzmów, które zastępują większość wyrażeń o zabarwieniu emocjonalnym i tylko pozornie fakt ten nie ma nic wspólnego z poprzednim akapitem. Otóż łączy się i to bardzo.

Naukowcy z Keele University dowiedli, że przekleństwa wykrzyczane, gdy coś nas zaboli pomagają uwolnić endorfiny. Działają przeciwbólowo!! Myślę, że podobnie działają użyte w stanie wzburzenia, bo uwolnione przez nas oralnie (i niech się tu nic nikomu nie kojarzy!!) obniżają jego siłę, łagodzą i uspakajają nerwy. Musimy jednak pamiętać, że tak jak nadmiar leku wywołuje szkody, tak nadużywanie przekleństw również. Osłabia po prostu ich kojącą moc, (celowo nie piszę o tym, jak osłabia elokwencję i razi zmysł słuchu, bo jak wiemy elokwencja jest dzisiaj obok patriotyzm i honoru – przeżytkiem, a słuch…oj tam, przecież i tak udajemy, że nie słyszymy).

Tak czy siak…..obawiam się, że takie zdefiniowanie problemu, naukowa aprobata i poparta argumentami akceptacja doprowadzi do tego, że za jakiś czas (o ile nie już), w stanie zachwytu lub wypływającej z głębi serca euforii, nie będziemy potrafili zbudować zdania wielokrotnie złożonego, żeby w ten wyrafinowany sposób opisać własne uczucia. Wystarczy (o ile już nie wystarcza) „zaje…..fajne!”

Tu muszę przytoczyć pewien kawał, który może wszyscy znają, ale jak to z kawałami bywa, czasem wzmacniają wypowiedź:

Poranek w alpejskim kurorcie. Na taras wychodzi Anglik i woła:

– How wonderful!

Wychodzi Niemiec i wzdycha:

– Das ist wunderbar!

Wychodzi Rosjanin i dziwuje się:

– Kak priekrasna!

Wychodzi Polak i stwierdza:

– O k…..a!

Reklamy

34 myśli w temacie “O środkach przeciwbólowych i uwalnianiu emocji

  1. Pingback: Tl;tr
  2. Pingback: W Ikei/ At Ikea
  3. Ale sama pomyśl – odzywka Polaka jest uniwersalna! Na kazdą okazję! Tak się kamuflujemy – jednak zabory i okupacja wyrobiły w nas odruch konspiracji. Tak łatwo nie zdradzamy swoich uczuć.

    Polubienie

  4. Racja! Szczególnie Polacy maja to do siebie, ze w jednym zdaniu potrafia kilka razy uzyc niecenzuralnych słów. Najczesciej to k…., czy ch… jest stosowane jako przerywnik- jakby zamiast przecinka. Obojetnie czy jest zdenerw.czy nie, klnie jak szewc. Rażace!!! Czemu sie dziwic, ze potem dzieci robia to samo-jesli przykład idzie z góry…

    Polubienie

  5. odnośnie cytowanego przez Ciebie Beatko kawału : i to POLSKI JĘZYK jest internacjonalny, bo Polaka wszyscy zrozumieli – i Anglik i Niemiec i Rosjanin, to znaczy że jest zaj—-iście, co w ich narodowych językach nie dla wszystkich jest zrozumiałe.A teraz świątecznie: życzę Tobie Beatko, Twoim bliskim i czytelnikom Twojego bloga radosnych, zdrowych Świąt Wielkiej Nocy :)))

    Polubienie

    1. A że język międzynarodowy powinien być zrozumiały, to może spróbujmy przeforsować ten nasz polski w EU?:)Dziękuję za życzenia i Tobie Krzysztofie i całej Twojej Rodzinie życzę wszystkiego najlepszego:))

      Polubienie

  6. Kilka dni temu szedłem za grupką małych chłopców. Myślę, że średnia wieku nie przekraczała 7 lat. Rozmawiali tak głośno, że nie sposób było ich nie usłyszeć. Włosy się jeżyły od tego słownictwa. Co drugie słowo na ka, na ch, na za i na pie. Nic tylko się cieszyć, bo następne pokolenia nie będą chorować. A uwalniane co chwilę endorfiny będą dawać uczucie szczęścia.

    Polubienie

      1. Oczywiście, że tak właśnie sądzę. W wielu różnych dziedzinach granica wieku sie obniża. Obawiam się, że niedługo pewne sprawy będą u nas wyglądać tak jak w afrykańskich wioskach. Wesołych świąt.

        Polubienie

        1. I tkwimy w jakimś paradoksie, bo z jednej strony prawa dziecka, walka o jego dobro, a z drugiej, te same dzieci „walcza” o to, żebyśmy ich postrzegali jak dorosłych, przy czym z tą dorosłością jeszcze mając niewiele wspólnego. Tworzy się zamknięte koło, które może przerwać tylko mądre postępowanie dorosłych. Wpadłam w trochę moralizatorski ton, sorry:)

          Polubienie

    1. Wiesz, niektórzy językoznawcy twierdzą, że przekleństwa są wręcz potrzebne w słowniku, ale teraz mamy sytuację ich niesamowitego wylęgu, łączą się we wiązanki i przenikają do każdej sfery życia, kiedyś należąc tylko do bulwarówki. Dlatego pewnie tak szybko się do nich przyzwyczajają coraz to nowi użytkownicy:)

      Polubienie

      1. są potrzebne jak dzien i noc ..jako -przeciwienstwa które przeciez wystpuja w każdej dziedzinie życia…uważam tez ,że jak najbardziej można przeklinać byle w -odpowiedniej sytuacji…

        Polubienie

        1. A przeciwieństwa się przyciągają, więc nawet człowiek na co dzień „nie wyrażający się” może nie wytrzymać:) Ja czasem przeklnę, przyznaję się bez bicia. Ale zawsze tylko z przytupem:))

          Polubienie

          1. wiesz..kiedy spotykam sie z moją kochaną kolezanką-czasem sobie poprzeklinamy w rozmowie…jesteśmy my dwie…kiedy spotkaja sie mężczyżni-niech tam sobie poklną -czemu nie….natomiast sytuacja: w aucie mój mąż, ja i moja mama(80 lat) -akurat ruszamy z parkingu , ale widzimy że macha do nas znajomy męża-zatrzymujemy sie na chwilę, mąz uchyla szybę aby zaminic z nim słowo ….kolega przywitał się z wszystkimi i wdał sie w krótką pogawędkę z mężem – jako przecinków używając -qu.wa…nooo…dwie kobiety w aucie-obce mu w sumie-a on tak wali….mąż tez później powiedział:ludzie nie wiedza kiedy i jak się zachowac…

            Polubienie

            1. A to prawda, ale to też wynika z faktu, że w gronie dobrych znajomych my jesteśmy w stanie więcej wybaczyć, bo ich znamy, bo wiemy, że przekleństwa nie są wyrazem jakiegoś chamstwa na co dzień tylko takim okazjonalnym wyrażeniem emocji:) Oczywiście może być jeszcze tak, jak w przypadku przyjaciółki mojej znajomej, z którą parę razy w życiu miałam okazję sie spotkać. Przeklętnica straszna:)) Ale najgorsze jest to, że nigdy nie zwracała uwagi na to czy w otoczeniu są dzieci a jak były to kazała im po prostu zamykać uszy. To juz teraz starsza pani ale z tego co wiem, jej wypowiedzi nadal „wyglądają” podobnie:))

              Polubienie

  7. Ale Twoje shit to chyba jeszcze jedno z tych mniej dosadnych przekleństw, także nie przejmuj się :)))Wesołych i pogodnych Świąt Serpentyno, pewnie życzenia zawisną na blogu bliżej weekendu. A jak Ty je spędzasz? Mam nadzieję, że nie samotnie??

    Polubienie

    1. W czwartek lece na Floryde, do corki. Bedziemy w czworke, cala „rodzina” – jakzesz jednak z innymi sercami i nastrojami, namiastka tego co dawniej, eeeech….. Dziekuje za zyczenia, bede sie starac jakos przezyc.

      Polubienie

      1. To wszystko ciągle jest jeszcze świeże, prawda? U mnie natomiast poważna choroba w rodzinie, także święta też niewesołe. Trzymajmy się jakoś Seropentyno!!

        Polubienie

  8. Caffe – wiec dobrze sie leczylam z bolu gdy obijajac biodro o krawedz lozka mowilam: shit! Zaraz mniej bolalo! Wybacz za to slowo – musialam napisac w calosci bo nie za bardzo jest co skracac. Dobrych i pogodnych Swiat!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s