Podziobią nas kruki i wrony

Kilka dni temu, korzystając z dobrodziejstw siłowni, biegłam w nierealną siną dal wyglądając przez okno.

W pewnym momencie zauważyłam, że do czarnego, nie muszę nadmieniać, że pięknego BMW, próbuje się dostać dwóch panów. Próbuje, ponieważ dostępu do auta bronią dzielnie dwie ogromne wrony (a może to były kruki?). W każdym razie wielkie bestie, o wiele większe od gołębi, w szaroczarnym kolorze upierzenia. Trzecia usadowiła się na dachu auta, prawdopodobnie uznając, że oto właśnie wybrała dogodne miejsce na gniazdo (czy to jest pora na wicie gniazd?). Kiedy tylko panowie podchodzili do drzwi, dwie pilnujące wrony pikowały ostro w dół, skrzecząc przy tym donośnie i trzepocząc gniewnie skrzydłami. Wyglądało to tak, jakby naprawdę chciały dziobnąć ich w głowę.

Naturalnie przypomniały mi się „Ptaki” Hitchcocka, chociaż sytuacja nie była tak groźna jak w filmie i panom udało się odjechać bez szwanku. Jednak kilka dni później wyczytałam w „Metrze”, że to nie jedyny przypadek takiego ataku w Warszawie. Na Saskiej Kępie mówi się o istnej pladze atakujących ptaków.

Jak zwykle winni są ludzie, którzy źle rozumieją kwestię dokarmiania ptaków i pragną pomagać im także w tych porach roku, w których powinny one szukać pożywienia samodzielnie i to poza miejscami zamieszkałymi przez ludzi. Skoro jednak podaje im się jedzenie jak na dłoni, idą na łatwiznę i z czasem zaczynają traktować osiedlowe skwerki, jako własne żerowisko, o które należy walczyć, gdy pojawi się ktoś, kogo uznają za intruza.

Gazeta podała, że niedawno podziobały i pobiły skrzydłami starszą kobietę, a administracja osiedla i straż miejska nic w tej sprawie nie mogą zrobić, bo pewnie nie ma wytycznych, natomiast mieszkańcy obawiają się o własne dzieci, które mogą nie mieć tyle siły by opędzić się od atakujących skrzydlatych „potworów”.

Reklamy

29 myśli w temacie “Podziobią nas kruki i wrony

  1. Dla mnie to nic nowego. Od paru lat mieszkam w centrum Warszawy. Kilka lat temu taka wrona chciała rzucić sie na mojego psa (owczarek niemiecki). Miesiąc temu, już na innym osiedlu, bezczelnie próbowała mnie oraz psa przegonić ze skwerka, kracząc na nas z trzepaka i podfruwając za nami. Za 1szym razem i pies i ja bylismy tak zdumieni, że każde z nas bez zastanowienia rzuciło się na bezczelnego ptaka i sobie poszedł (znaczy poleciał). Tym razem, wyglądało to niemal groznie,ptaszysko było wielkie i bardziej zdeterminowane. Moze podrosło? 😀 zatem i ja i pies, ostrożnie zeszliśmy mu z oczu, a przede wszystkim z zasięgu dzioba…

    Polubienie

    1. Może to rzeczywiście pora wylęgu tych ptaków, lub jakiejś nauki latania a rodzice bronią swojego podlotka. Niemniej jednak, gdyby nie dokarmiano ptaków także w miesiącach ciepłych, nie byłoby problemu w mieście.

      Polubienie

  2. Nie wiem, co Żeromski miał do kruków i wron, ale to są miłe ptaki i „czyste”, najgorsze są gawrony, kawki i sroki… które w miastach się zadomowiły i żerują na wysypiskach śmieci nawet…

    Polubienie

  3. i to z pewnością były kawki… to chyba najgroźniejsze ptaki , ale tylko o tej porze roku, kiedy dozorują młode, ucząc je latać i samodzielnie zdobywać pożywienie… podczas spaceru z psem też chciały zaatakować nas… choć zwykle tego nie robią, wtedy zauważyłem, że stara uczyła młodą jeść dziobem… kiedy podszedłem bliżej, okazało się, że przedmiotem naukowym było to, co psy zwykle zostawiają na trawniku… to naprawdę okropne ptaki te kawki… hi hi hii ;-)))

    Polubienie

    1. A potem to co oswajamy obraca się przeciwko nam, bo natura zawsze pozostawia jakiś margines, poza który człowiek nie ma wstępu, nawet jeśli mu się wydaje, że ma.

      Polubienie

    1. Miejmy nadzieję, że taka całkowitą rzeczywistością sie nie stanie:))O kolejnych atakach nie słyszałam i sama też nie byłam ich świadkiem. Niemniej jednak rzeczywiście jest tych ptaków tutaj bardzo dużo.

      Polubienie

      1. Chociaż wolę chyba ptaki niż np. bezpańskie psy. Przed podziobaniem mogę jeszcze jakoś się bronić, ale przed atakiem wielkiego psiura z wielkimi zębami byłoby ciężej.

        Polubienie

        1. To prawda, ale to już jest problem braku odpowiedzialności ludzi. Kupują czy dostają psiunia, którego nie potrafią wychować a z psiunia wyrasta pies. Dorodny, z tymi właśnie zębiskami. I wtedy okazuje się, że jest albo za duży, ale niewychowany (tylko dlaczego?) i wyrzucają go z domu, a potem bezpańskie psy bardzo szybko się rozmnażają. Moim zdaniem wszystko sprowadza się do bezmyślności i braku odpowiedzialności człowieka. I dzisiaj trwają debaty nad tym czy wolno te bezpańskie usypiać, bo schroniska są przeładowane czy nie. Problem ogromny powiem szczerze, że zupełnie nie na moje sumienie. Nie potrafiłabym zadecydować.

          Polubienie

  4. To musiało ciekawie wyglądać, dwa czarne ptaki broniły pewnej czarnej eleganckiej limuzyny… czyj to samochód był? Jakiegoś księcia Drakuli, czy jak? A w środku pewnie skrywała się kobra czy inne cuś…Nawiasem mówiąc, babcie karmią wszelkie ptactwo całe swoje długie życie, tego w miastach się namnożyło i teraz ptactwo rości sobie prawa do owych babć, oto mają pachołów ludzkich od podawania jadła. Dla mnie to normalna kolej rzeczy. Zwierzęta szybko się uczą.

    Polubienie

    1. No może mógł to być jakiś imć Drakula:) Nie wiem….:)Ludzie chcą być tacy dobrzy z tym dokarmianiem a robią najnormalniejszą w świecie krzywdę i to nie tylko ludziom, ale właśnie ptakom, zwierzętom. Tak jak w przypadku dokarmiania zwierząt w zoo, co jest przecież wręcz zakazane.

      Polubienie

  5. Prawdopodobnie były to wrony. A na dachu wylądowało młode, które jeszcze nie za bardzo potrafi latać i bronili go rodzice. Na warszawskich osiedlach jest sporo wron, gawronów i kawek. Te duże, siwo-czarne to wrony, te duże, całkiem czarne to gawrony, mniejsze, dość zgrabne „hematytowo” -czarne to kawki. Kruki są niezmierną rzadkością i na osiedlach miejskich ich nie ma.Są oczywiście całe czarne, ich dziób jest czarny, gładki, a nie taki „wytarty, spracowany” jak u gawrona. A ja widziałam jak sroka przeganiała z drzewa kota, bo ona na tym drzewie miała gniazdo. Ona go usiłowała dziobnąć w zadek ilekroć kot odwracał się do niej tyłem. Na moim osiedlu jest b. dużo ptaków, a sikorek to nawet 3 rodzaje.Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Były siwo czarne więc wrony:)) Natomiast dzisiaj rano widziałam ptaszka 4 razy większego niż wróbel, miał szary tułów i biały brzuszek. Widziałam go pierwszy raz, to nie była sroka dodam, bo sroki są charakterystyczne. Natomiast rano ptaki śpiewają na tak różne sposoby, że prawdopodobnie musi być ich sporo w mieście. I to jest fantastyczne w Warszawie, że mimo ruchu, zgiełku miejskiego, jest jeszcze miejsce na takie enklawy zieleni dla ptaków. Oczywiście, wiem, że chodzi o nas ludzi, ale dzięki temu mogą się zagnieździć również ptaki:)

      Polubienie

  6. Mam wrażenie, że ptaki się do nas, ludzi przyzwyczaiły. Szczególnie te miejskie jak wróble, gołębie, wrony, gawrony…. itd. Ale też Łabędzie czy kaczki. I nie zawsze kontakt z nimi jest taki przyjemny jak na dziecięcych rysunkach. Sam pamiętam jak namierzyłem dwie wrony siedzące na dachu samochodu i dziobiące wń w celu rozłupania jakiegoś kąska. A potem na dachu rysy w sam raz dla lakiernika (do gołej blachy). Inna sprawa, że być może ytraktują już takie ucywilizowane otoczenie jak własne i atakują ludzi jako intruzów. Sam już nie wiem. Ale pamiętam atak łabędzie broniącego dostępu do gniazda. Płynęliśmy kiedyś łodzią po jeziorze. I po przekroczeniu niewidzialnej linii wystartował na nas spokojny dotąd łabądź. Z sykiem, waleniem skrzydeł i bardzo bojową pozycją. Jedyne co mogliśmy zrobić to… odpłynąć spiesznie kładąc się na dnie łodzi. Wyglądało naprawdę groźnie.Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Bo dzioby ptaków wyglądają groźnie. One same, zwłaszcza te małe, nie, ale ich dzioby tak:) Jak byłam małą dziewczynką jeździłam na wakacje do babci na wieś. Pewnego razu rzucił się na mnie kogut. Nie pamiętam już czy mnie udziobał, czy tylko próbował, miałam wtedy około 5 lat, natomiast pamiętam, że rosół z niego potem był pyszny:)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s