O relacjach

Niektórzy boją się swoich szefów nawet, jeśli oni nie krzyczą, nie molestują i nie stosują innych form przemocy.

Nigdy nie obawiałam się mężczyzn, z którymi przychodziło mi pracować. Z problemem molestowania zetknęłam się, co prawda, jakiś czas temu, ale dosyć szybko ustaliłyśmy z koleżankami wspólny front i relacje damsko – męskie skonkretyzowały się na poziomie zmysłu wzroku i ewentualnie lekko pikantnych komplementów, które to komplementy można było szybko zgasić wymownym spojrzeniem.

Albo po prostu olać temat.

Poza tym jednym przypadkiem szczególnym, zawsze wolałam pracować z mężczyznami. Są konkretni, nie obrażają się bez powodu, nie wkurzają za ładniejszą bluzkę czy niezłą figurę. Wiedzą, o co im chodzi i zwykle nie psują tego drobiazgowością.

Prawdziwą traumę przeżyłam kilkanaście lat temu, gdy prezesem firmy, w której akurat pracowałam była kobieta z problemami rodzinnymi, osobowościowymi i tendencją do wyciągania zbyt pochopnych wniosków. Posiadała talenty przywódcze, ale nie umiała nawiązać dobrych relacji z pracownikami. Dała nam niezłą szkołę, ale paradoksalnie to chyba dzięki niej udało mi się wypracować w sobie kilka naprawdę dobrych, z punktu widzenia pracodawcy, nawyków.

Za to nabawiłam się nerwicy i skłonności do martwienia na zapas. Na szczęście nasze drogi się rozeszły, bo być może dzisiaj określałyby mnie słowa piosenki Beneficjentów splendoru: „jestem robotem, zap…..w sobotę, jestem robotem, nie ma później, nie ma potem […], jestem robotem bez wyłącznika, bez woli, to już nie boli”.

Kolejny mój szef dzwonił do mnie o bardzo dziwnych porach, oczywiście, zawsze wg niego służbowo, a wg mnie najczęściej, żeby sobie po prostu pogadać. W jakiś sobie tylko właściwy sposób utwierdził mnie w przeświadczeniu, że takie zachowanie jest ok., że mój prywatny czas jest nierozerwalnie związany z czasem zawodowym. Kiedy przestałam z nim pracować bardzo długo uczyłam się takiej asertywności, która chroniłaby moje własne terytorium i długo nie mogłam się nadziwić, że w trakcie urlopu telefon służbowy milczy.

Już nie szukam winy w sobie, staram się nie popadać w przesadę. Wiem, że co ma być, będzie, a plany są po to, żeby je zmieniać. Jedyne, czego mi brak, to dawnego przeświadczenia, że moja praca jest ważna i ma znaczenie.

Tylko, że dzisiaj już nie skupiam się na braku tego doznania. W to miejsce można znaleźć przecież tyle innych….:-)

 

PS. no ale dzisiaj mam super szefów i szefowe:)))

Reklamy

8 myśli w temacie “O relacjach

  1. Również należę do osób, które preferują pracę z mężczyznami, aczkolwiek tak to się dziwnie układało, że więcej czasu miałam jednak do czynienia z paniami i niezbyt fajnie wspominam tamte chwile.

    Polubienie

    1. Jeśli chodzi o szefów, to też wolę panów, natomiast w relacjach równorzędnych, koleżeńskich, nie ma problemu z kim pracuję. Bardzo dobrze dogaduję się z kobietami:)

      Polubienie

  2. Mimo ze moje szefowe nigdy nie byly wredne to i tak wole pracowac z mezczyznami. Posiadaja te wszystkie cechy ktore wymienilas. Jednego razu musialam dzielic laboratorium z druga kobieta – i myslalam ze zwariuje a do pracy chodzilam co rano jak na szafot. Dopiero wtedy zrozumialam co mialy na mysli inne laborantki kiedy tylko wyrazily wspolczucie ze mi taki los przypadl – az zadziwiajace jak to jedna osoba potrafi drugiej uprzykrzyc zycie a takze odebrac radosc pracy. Dobrego weekendu, Caffe.

    Polubienie

    1. Chyba, że się pracuje z kobietą o podobnym poczuciu humoru. Ja miałam kiedyś taką koleżanką, która chwytała w locie, moje, czasem zupełnie niezrozumiałe dla innych przenośnie:)) Szkoda, że już się nie widujemy.

      Polubienie

  3. Fakt – też wolę pracować z mężczyznami. Przez 364 dni w roku. W dniu urodzin wolę z paniami – ładniej pachną i nie kłują zarostem przy składaniu życzeń.

    Polubienie

  4. Satysfakcja z wykonywanej pracy, jest rzeczą niezwykle istotną, ale na dłuższą metę, chyba najważniejszy jest komfort psychiczny, bezpieczeństwo i spokój wewnętrzny ;-)Jako blogowy podróżnik, zatrzymujący się na licznych blogowych wysepkach, z przyjemnością będę do Ciebie zaglądał 😉 i zawieszał oko na Twoich tekścikach 😉 A w wolnej chwili, zapraszam Cię na moją blogową wysepkę ;)…Wysepkę nietypowego, ironiczno – romantycznego diabła, dla którego żaden temat TABU, nie jest obcy: http://mezczyzna-istota-idealna.blog.onet.pl/ Pozdrawiam Cię Cieplutko ;-))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s