Patriotyzm marketingowy

O czym by tu dzisiaj…..

Może o patriotyzmie?

Że nuda?

Może i nuda, ale Polak lubi się szczycić i być dumny, co już zresztą wiele razy podkreślałam.

Okazuje się jednak, że nie zawsze ów powód do dumy związany jest li tylko z uczuciem przywiązania do kraju i silnego poczucia narodowej tożsamości, chociaż czasem niewątpliwie do tej tożsamości wyraźnie nawiązuje.  Bywa, że powodem jest najzwyklejszy marketing i wyczucie rynku.

Dawniej (ale tak naprawdę dawno temu, kiedy na rynku pojawiły się chińskie gumki i piórniki), napis „made in China” był wystarczającym powodem do tego by towar kupić, i cieszyć się nową jakością, kolorystyką i walorami użytkowymi, nierzadko także zapachowymiJ. Mieć taki piórnik to było coś! „Made in China” to wtedy też było coś.

Dzisiaj natomiast, w niektórych krajach bardzo dobrze kojarzy się napis „made in Poland”. Powaga! To wcale nie jest wypowiedziany za wcześnie primaaprilisowy żart.

Coraz więcej rodzinnych firm, prężnie działających poza granicami naszego kraju, afiszuje się polskością, wiedząc, że za granicą ta polskość kojarzy się z ekologią, czystym powietrzem, ciągle jeszcze nieskażoną cywilizacyjnie naturą. To zdrowe lasy, jeziora i rzeki a także wszystko, co jest wykonane z naszych, zdrowych surowców. I rzeczywiście, za granicą już sam napis informujący o tym, że dana rzecz została wykonana w Polsce, pomaga sprzedać produkt czasem naprawdę bardzo kosztowny (Metro, 10.11.2011). I biznes się kręci.

Tymczasem w samej Polsce, mimo wyraźnego reklamowania polskich towarów, jest zupełnie inaczej. Większość konsumentów wybiera produkty kierując się albo właśnie ich jakością albo niską ceną. Oczywiście doceniamy polską jakość w porównaniu z zalewającą nas „chińszczyzną”, niemniej jednak sytuacja ekonomiczna nie do końca pozwala na to, by przy wyborze kierować się tylko solidarnością z polskimi producentami. A szkoda.

Dodać ten należy, że czasem marketing w ogóle zastępuje patriotyzm, jak w przypadku naszego orzełka i piłkarskich koszulek, ale to już jest żenada do kwadratua a za PZPN jest mi po prostu wstyd.

I teraz może ktoś mi zaraz zarzuci skrajny nacjonalizm, ale jak tak bardzo bym chciała, żeby towary najlepszej jakości, serwowane w przyzwoitej cenie, wykonywali polscy producenci, w polskich fabrykach, z polskich surowców. Najchętniej przez Polaków.

Czy to coś złego?

 

23 myśli w temacie “Patriotyzm marketingowy

  1. Ale na cenę składają się nie tylko podatki. Polskie towary są droższe niż np. chińskie czy inne azjatyckie. Pomyślcie tylko o ZUSach i innych opłatach. Do wynagrodzenia „na rękę” doliczcie +45% i wychodzi całkowity koszt pracodawcy. Żeby pracownik na siebie zarobił to podwyższa się cenę produktów/usług. Taka filozofia.

    Polubienie

  2. Coś złego? Nie, to tylko absurd. Polscy producenci, w Polsce, z polskich surowców…A po co? Mnie wystarczy, żeby towar był tani i dobrej jakości. I żeby obce firmy produkujące w Polsce płaciły polskim pracownikom uczciwie i oddawały państwu uczciwy podatek. Świat się zglobalizował. Nie ma już „polskich” surowców, „polskich” produktów i „polskich” producentów. I już nie da się do tego wrócić.

    Polubienie

    1. Dlaczego bym chciała, żeby było też z polskich surowców (oczywiście mam na myśle te, które są u nas dostępne i do pozyskania), właśnie żeby jak największa grupa Polaków mogła na wytworzeniu takiego produktu zarobić. Właśnie Polak, a nie Amerykanin czy Chińczyk. I oczywiście wiem, że globalizacja itp itd….I wiem, że moja chęć jest naiwna.

      Polubienie

  3. Witaj Caffe! Może wszystko co polskie jest passe? Ślimaki dla koneserów sprowadzamy wszak z Francji, choć zbierane były pod Koninem. Kto by jednak uwierzył, że Polak potrafi? Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Jak chce to potrafi. Problem w tym tylko, że przyzwyczailiśmy okoliczne kraje, że dzisiaj nie zawsze nam się chce, że za łatwo się poddajemy, że nie potrafimy zawalczyć.

      Polubienie

    1. Ja myślę, już tak bardzo uogólniają, że w przypadku wielu rzeczy bardzo łatwo można dojść do jakiejś wspólnej zgody, trzeba tylko chcieć. Pozdrawiam

      Polubienie

    1. To prawda, ale to jeszcze nie znaczy, żeby się na to zgadzać. Ja się nie zgadzam i chcę, żeby nasi piłkarze mieli symbol naszego narodu a nie jakiegoś amerykańskiego koncernu.

      Polubienie

  4. Na sporcie się nie znam, ale wydaje mi się, że jeśli mamy grupę ludzi reprezentujących ponoć kraj, a nie jakiś związek, to powinni wyglądać jakby reprezentowali kraj, a nie związek. Komu przeszkadzał orzełek? I czemu znak związku okazał się ważniejszy?

    Polubienie

    1. Poza tym akurat sport od zawsze celebrował również jakąś tradycję, dumę, czasem także elementy religijne (jak w Brazylii). A orzełek był nawet w czasach komuny, gdzie ograniczano nas w uzewnętrznianiu własnych emocji, za to mówi wiele o naszym poczuciu dumy narodowej.

      Polubienie

  5. Powiem banał: Orzełek w sercu jest ważniejszy od tego na sercu. Narodowość można przecież okazywać w różny sposób – czasem same barwy wystarczą. Symboli narodowych jest przecież więcej. Nie robiłbym więc tragedii z braku Orzełka. A nawet, szczerze mówiąc, czuję się lepiej, wiedząc, że Orzełek nie obserwuje tego, co mają zamiar zaofiarować nam nasi piłkarze

    Polubienie

    1. Właściwie to tak, pokazują prawdę. Wychodzi na to, że… negujemy szczerość;-) A tak serio – to wszystko jest obrzydliwe. Zdanie mam tak złe, że te koszulki już mnie w sumie nie szokują… Pokazują prawdę, którą już nawet zaprzestano ukrywać.

      Polubienie

      1. Najpier zniszczyli zdrową rywalizację, potem powiązali sport ściśle z robieniem kasy, teraz zbierają elementy narodowe, chociaż transfery pilkarzy do innych klubów były tego zaczątkiem. Mi też się to nie podoba. Szkoda. Sport przecież może naprawdę bawić. Zauważ, że dzisiaj dzieci już nie grają ze sobą pod blokiem,t tak, po prostu, dla zabawy. I to jest smutne.

        Polubienie

    2. Nit, może i masz rację ale to jest trochę tak: dzisiaj nie zrobimy problemu z jednego, potem przymkniemy oko na drugie….takie domino, którego nawet nie chcemy.

      Polubienie

    3. Witaj Nit! Pozwoliłbym się z Tobą nie zgodzić. Po cóż jakieś barwy narodowe? Może wystarczy, że na boisku nawołują się po polsku? A i to jedynie dlatego, że ludzkich języków nie znają. 😉

      Polubienie

      1. Dla mnie już transfery są zupełnym bezsensem, bo co nam po Polaku, który gra w innych barwach, a przyjedzie raz na jakiś czas, żeby zagrać jakiś międzynarodowo mecz (nie znam się za bardzo ale chyba tak to działa). Taki sportowiec musi się uczyć swojej drużyny, tak jak pozostali. Współpraca, zrozumienie, zgranie się. No ale brak orzełka w kraju, w którym był on od zawsze uważam za totalną bzdurę. Nie wiem kto na tym zarobił, ale mam nadzieję, że mu się te pieniądze odbiją czkawką.

        Polubienie

    1. Na koszulkach naszej reprezentacji umieścili logo Nike ale nie umieścili polskiego orła!! Piłkarze i wszyscy inni są oburzeni. Bo podobno bez orzełka za to z Nike to PZPN będzie zarabiał na koszulkach. Kasa się liczy a nie jakiś tam narodowy symbol.

      Polubienie

    1. Ale chodzi Ci o jego tłumaczenie własnego upicia się czy braku orzełka?? Bo jedno i drugie żenujące, ale w drugim przypadku rzeczywiście marketing i kasa wzięła górę nad patriotyzmem, dumą narodową, co zresztą jest widoczne w ogóle w piłce nożnej.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s