Zaczęło się od latte…..czyli flash mob po lubelsku

Wybrałyśmy się wczoraj z córką na caffe latte. Mimo, że zamówiłam taką z kremem brûlée, dostałam z kremem kokosowo-migdałowym, a migdały mają dla mnie zawsze lekki posmak perfum, jednak byłam gotowa ją wypić, bo lubię to miejsce, tą kawiarnię i mięciutki, skórzany fotel. (kto się domyśla, jaka to kawiarnia, palec pod budkę?:-). Już tak mam, że nie lubię robić uwag komuś, kto się pomyli w zamówieniu, bo mylić się jest rzeczą ludzką, pod warunkiem, że jest miły i uprzejmy.

W końcu jednak nie musiałam się poświęcać, bo po pierwsze przeważył kokosowy posmak kremu, a po drugie, moja córka uznała, że możemy się zamienić szklankami, ona akurat uwielbia i migdały, i kokosy, i wszystkie inne syropy tego świata dodawane do latte.

Jakiś czas później, spacerowym krokiem wracałyśmy do domu, gdy wydarzyło się dziwnego.

Minęła nas spora, może 20-osobowa grupa młodzieży, co zarejestrowałyśmy jedynie kątem oka, zbyt zajęte rozmową i ustalaniem menu.

Jednak już za chwilę wyczułam kogoś za plecami. Przystanęłam, ktoś przystanął za mną. Szczerze mówiąc trochę się przestraszyłam, bo gdy zrobiłam nerwowy półobrót zrozumiałam, że stoję w samym środku kręgu osób, które wcześniej przeszły obok. Odniosłam wrażenie, że to ja stałam się ich „celem”, to na mnie patrzyli w milczeniu. Próbowałam wyjść poza krąg, poruszyłam się, oni za mną, przystanęłam, znowu przystanęli. Z dziwnym wyrazem twarzy.

Jak mogłam się zachować w sytuacji, w której nie byłam pewna ani tego, co się w ogóle dzieje, ani tym bardziej intencji otaczających mnie ludzi?

Po prostu zaczęłam się śmiać.

Śledzicie mnie? No to chodźmy – zrobiłam zapraszający gest ręką i ruszyłam przed siebie, na wszelki wypadek przyciskając mocniej torebkę.

Nagle ktoś krzyknął „granat!” i wszyscy jak jeden mąż padli na ziemię. Z wyjątkiem mnie i mojej córki:-)

Teraz śmiałyśmy się już na dobre, a młodzież zaczęła bić brawo i…..szybko się ulotniła.

Kto to był?

Grupa ludzi pozytywnie zakręconych? Aktorzy? Młodzi adepci psychologii, którzy sprawdzali reakcje przechodniów na dziwne zachowania?

Nie mam pojęcia, ale ponieważ nie okazali się młodocianymi przestępcami, nie byli wyposażeni w baseballe czy kastety, i w sumie dobrze im z oczu patrzyło, pozdrawiam ich dzisiaj wszystkich bardzo serdecznie:)

 

PS. Natalijko dziękuję za uświadomienie, teraz już wiem, że to na pewno flash mob, poczytałam, poszperałam w sieci i zmieniłam tytuł notki:)

 

Przykłady flash mob w Polsce:

Silesia City Center

Złote Tarasy

22 myśli w temacie “Zaczęło się od latte…..czyli flash mob po lubelsku

    1. Taka drobna zmiana:) Zastanawiam się nad większą, bo kiedyś miałam chwilę, pozaglądałam, połaziłam od bloga, do bloga i zauważyłam, że jest bardzo dużo takich, które w tytule, lub podpisie autorki mają „kawa”. Albo kawa mocna, albo neskavka albo coś tam innego. Kiedyś więc moja „Caffe” była oryginalna, ale teraz…..Może wrócę do Beaty:)))

      Polubienie

  1. A o co chodzi z tym flash mobem? W sumie mam mieszane uczucia… dużo zależy, na jaką chwilę się trafi z takim czymś, a te mogą być bardzo różne.Ale co to jest w ogóle?

    Polubienie

    1. Sprawdziłam w Wiki i chyba wiem, dlaczego mam mieszane uczucia: tam jest napisane, że główną ideą jest zabawa. A nie każdy przypadkowy wciągnięty musi się dobrze bawić albo dobrze bawić akurat w tym momencie – bo koleje losu są różne – choć w innym i owszem. Nie mówiąc już o starszych czy wcześniej przestraszonych jakimś zdarzeniem.Generalnie uważam, że fajna sprawa, nawet bardzo, ale pomijając traktowanie ludzi jako obiektów.

      Polubienie

      1. Nie przeczytałam Twojego drugiego komentarza, dlatego w swoim pierwszym podałam też cytat z wikipedii. Poszukałam w sieci i znalazłam wiele przykładów flash mob, ale rzeczywiście większość bazowała na zabawie grupy, przechodnie byli tylko przypadkowymi widzami. W moim przypadku było trochę inaczej, może gdybym nie została otoczona, a tak, moje poczucie przestrzeni własnej znacznie się ograniczyło w tamtym momencie a to zawsze powoduje niepokój. I tak właśnie było.

        Polubienie

    2. Krajanko, podaję z wikipedii:”określenie, którym przyjęło się nazywać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków”. Najśmieszniejsze jest to, że ja nie wiedziałam, że to w ogóle jakiś flash mob, nie znałam tego zjawiska. Natalijka mnie uświadomiła, może była w tym tłumie:) W każdym razie rzeczywiście bardzo wiele zależy od nastawienia, humoru, osoby postronnej. Starsza pani, źle nastawiona do młodzieży mogłaby wymachiwać ze złością laseczką:), Ktoś inny rzuciłby „mięsem”. Ja akurat miałam lajtowy nastrój, wiesz popołudniowy relaks itp., może dlatego wyszło jak wyszło.

      Polubienie

  2. Na swój sposób nie lubię takich sytuacji („granat”). Zawsze objawiają się w najmniej dogodnym momencie.PozdrawiamLeslie Warszawski

    Polubienie

    1. Jak już wiem, że to flash mob, to pooglądałam sobie w sieci różne filmiki z takich wydarzeń, ale przechodnie w większości z nich są tylko przypadkowymi widzami. Ja byłam w samym środku!! Na początku rzeczywiście trochę się przestraszyłam, bo wiem też że robi się sztuczny tłum, żeby kogoś okraść. Trochę mi taka opcja nie pasowała do wyglądu tch nastolatkó, ale przecież pozory czasem mylą. Wszystko się dobrze skończyło:)

      Polubienie

    1. Na szczęście nie spanikowałam chociaż czułam się dziwnie. Całe wydarzenie trwało krótka chwilę. Dopiero teraz wiem, że może być flash mob taneczny i trwać dużo dłużej. Ciekawe:)

      Polubienie

  3. Faktycznie niecodzienne wydarzenie, Caffe. I mnie zaniepokoiloby a takze sklonilo do zapytania o co chodzi? Bez pretensji czy zlosci, zwyczajnie chcac sie upewnic ze ma drogocenna skora nie jest w niebezpieczenstwie. A wiesz co – i ja lubie by kawa pachniala kawa a nie perfumami. Milo slyszec ze podwieczorek sie udal a wydarzenie nie zmacilo dobrej atmosfery.

    Polubienie

    1. Nie zmąciło, bo wszystko skończyło się dobrze. Na początku to cieszyłam się, że mnie obstąpili a nie moją córkę, bo o nią martwiłabym się bardziej niż o torebkę:))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s