A co się dziwisz?

Poniedziałek, jak poniedziałek. Nic specjalnie miłego mnie nie spotkało, ale też nic specjalnie złego (odpukać w niemalowane?:-). Szarzyzna. Listopadowa w dodatku.

Przeczytałam kilka ciekawych i kilka mniej ciekawych informacji. Te mniej ciekawe przeczytałam dlatego, że lubię się czasem zmusić. Czuję się wtedy taka machoJ

No i na przykład wyczytałam, że dla człowieka ery konsumpcji młodość jest podstawową kategorią. Zgadzam się z tym, z zastrzeżeniem, że takie kategoryzowanie jest mi obce. Ja bowiem, z pietyzmem pielęgnuję moje, zupełnie bez powodu asymetryczne, zmarszczki. I się nimi szczycę. Tudzież delektuję. Żeby jednak nie było zbyt cukierkowo, wymyśliłam sobie, że spróbuję na nie wpłynąć (pisałam, że lubię się czasem zmusić, prawda?), więc ostatnio nałożyłam sobie pod oczy płatki z lipoczymśtam lub ewentualnie z kolagenem. Uznałam, że 40-latce tak czasem wypada, choćby dla jej własnego psychicznego komfortu. I w sumie także relaksu. Dostałam alergii, a moje oczy wyglądały potem jak dwa niebieskozielone koraliki wepchnięte w glicerynowe mydłoJ Z połyskiem!

Wyczytałam również, że Palikot chce, by Sejm jak najszybciej zajął się ustawą o sztucznym zapłodnieniu, bynajmniej nie z troski o bezdzietne pary. No wielka mi nowina!! A świński ryj przynosił z miłości do prosiaków? Że nie wspomnę o penisach…..

Info, które mnie wirtualnie rozłożyło na łopatki: otóż intelektualiści apelują do warszawiaków, żeby nie przyłączali się ani do marszu narodowców, ani do kontrmanifestacji środowisk lewicowych, zaplanowanych na 11 listopada. Twierdzą, że żadnej ze stron manifestacji nie zależy na obronie polskiej tradycji i obchodach święta narodowego, lecz o wywołanie awantury, która „wszystkim to święto zohydzi”. Tu znowu się powtórzę. No wielka mi nowina!! Oczywiście, że takie pseudomanifestacje organizowane są dla rozróby lub pokazania, kto jest silniejszy. Bo przecież nie o patriotyzm im chodzi, czy o pamięć o wydarzeniach sprzed lat.

I jeszcze wyczytałam, że coraz więcej telewidzów jest znudzonych polityką. I że w związku z tym, coraz rzadziej oglądają oni wiadomości telewizyjne a coraz częściej sięgają do Internetu. Mamy przecież demokrację również i w tej materii. Więc: „a co się dziwisz?”

No i na koniec jeszcze jeden fakt, podany w lekko wzburzonym tonie: Rosja świętuje wygnanie Polaków z Kremla w 1612. No ludzie, niezależnie od tego czy lubimy Rosjan czy nie (a zwykle raczej nie), oraz całej historycznej oprawy, trzeba sobie logicznie zadać pytanie, a co oni mają świętować? Zwycięstwo wojsk polskich w bitwie warszawskiej?

Przecież zawsze, ale to zawsze, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

 

 

Wesołe jest życie staruszka!

 

Kilka dni temu przeczytałam o ślubie 85- letniej księżnej Alby – Maria del Rosario Cayetana Fitz-James-Stuart z młodszym od niej o 25 lat Alfonso Dieza, urzędnikiem państwowym. Mezalians, różnica wieku i niekonwencjonalna uroda kobiety (nawet uwzględniając najbardziej specyficzne gusta) nie pozwalają mi uwierzyć, że jest to ślub z miłości.

No chyba, że księżnej chodziło o seks…

Jak na przykład niektórym Szwedom.

Bo okazuje się, że szwedzcy seniorzy, tacy po siedemdziesiątce, nadal TO robią, i to znacznie częściej niż ich rówieśnicy sprzed 30 lat. Co prawda dużo częściej się też rozwodzą, ale prawdopodobnie tylko dlatego, by jak najszybciej wejść w nowy, satysfakcjonujący, pod każdym względem, związek. Badania wykazały, że współcześni skandynawscy staruszkowie rzadziej zapadają na impotencję czy depresję. Są spełnieni i ciągle jeszcze nie poddają się myśli o tym, co nieuniknione. Przechodząc na emeryturę nie zamykają się w czterech ścianach własnego domu tylko z niego wychodzą, by korzystać z życia i dobrodziejstw kultury. Spotykają się ze znajomymi i zawierają nowe przyjaźnie.

To jest możliwe i u nas, słyszałam o zorganizowanej niedawno w stolicy imprezie pod hasłem „Senioralia 2011”. Chodziło w niej o to, by zapoznać mieszkańców z ofertą uniwersytetów trzeciego wieku, organizacjami pozarządowymi czy innymi instytucjami działającymi na rzecz osób starszych. Zachęcano nowoczesnymi formami aktywizacji, by seniorzy mogli zająć się czymś innym niż robienie serwetek na drutach i oglądanie telenowel.

W polskim programie zorganizowano również spotkanie z przedstawicielem policji w ramach akcji Bezpieczny Senior, konsultacje lekarskie, porady dietetyków badania lekarskie itp. Ja wiem, że to wszystko jest kroplą w morzu, że u nas trzeba brać pod uwagę jeszcze względy ekonomiczne, ale…może właśnie ta kropla drąży skałę.

Więc nawet, jeśli polski senior nie zaśpiewa: „bo we mnie jest seks” (a właściwie, dlaczego nie??:))), to może, chociaż: „wesołe jest życie staruszka”!