Opublikowany w Daily News

Notka po porannej prasówce, świadcząca o tym, że z tekstu zawsze można wyczytać to, co się chce.

Wyczytałam dzisiaj, że jeśli kobieta jest prawdomówna, stała, skupiona na partnerze, pozytywna i kochająca – to stanowi dobry materiał na żonę.

Trochę się zgodzę, trochę czepię.

W przypadku prawdomówności lub jej braku nie chodziło autorowi o kwestie związane z kłamaniem w żywe oczy, a raczej o bardziej zdecydowaną otwartość w mówieniu na temat rzeczy ważnych w codziennych relacjach, nawet o drobiazgach, które często po pewnym czasie urastają do rangi ogromnych problemów. I to rzeczywiście ma sens. Wiele razy byłam świadkiem, jak chłopak wciskał w dziewczynę jakieś, jego zdaniem, smakowite kąski ze swojego talerza a jej jedzenie rosło w gardle. Może miała uczulenie lub zwyczajnie tego czegoś nie lubiła. On zaś ewidentnie wychodził z założenia, że skoro objada się czymś od dzieciństwa i żyje, to ona też powinna. I tu skupienie się na partnerze na pewno nie popłaca, a nawet ewidentnie szkodzi.

Zresztą nie wróżę długiego pożycia związkowi, w którym jedna ze stron ciągle się do czegoś zmusza. Konsumpcja musi polegać na dobrowolności i pewnego rodzaju entuzjazmie. Każda konsumpcja,…że się tak wyrażę.

Pozytywne podejście do życia, jako wyznacznik dobrego materiału na żonę….

Cóż, w jakimś sensie jestem w stanie zrozumieć, że nikt nie chce mieć w domu niezadowolonej krytykantki czy wiecznie narzekającej pesymistki, ale bez przesady. Nie można oczekiwać od żadnego człowieka, że zawsze będzie uśmiechnięty i zadowolony z życia. Zwłaszcza w obliczu życiowych porażek każdy ma prawo do przeżywania swojej własnej depresyjki, ma prawo do łez, złości, chwili samotności. W takiej sytuacji oczekiwałabym od partnera wsparcia a nie wyrzutu, że jego dom przestał być „przyjemną ostoją”.

Mężczyzna obawia się, że kobieta wychodzi za niego dla pieniędzy, dlatego bardzo ważny jest ostatni punkt w wyliczance. Żeby ona go kochała. Ale tekst odziera trochę miłość z romantycznego blichtru, sprowadzając do poziomu dobrze ubitego biznesu.  Czytamy: „Mężczyzna, który jest przekonany, że z tą kobietą chce się ożenić inwestuje w nią swój czas, uwagę oraz…pieniądze. Jest zaangażowany i nie rozgląda się już dookoła w poszukiwaniu „lepszych” opcji”.

I co dalej? Zwykle po wyborze opcji następuje testowanie, sprawdzanie, czy ta wybrana spełnia pokładane w niej nadzieje, czy wszystkie funkcje działają poprawnie. Nasza Opcja ma nie flirtować, nie szukać wrażeń i być oddana. Łaskawie oczekuje się od niej, że będzie posiadała własne zdanie, ale tylko dlatego, że on lubi być wysłuchany i upewniony, że stanowi jedyne centrum zainteresowania.

W zasadzie to myślę, że takiej kobiecie zupełnie nie jest potrzebne dziecko. Mężczyzna wyżej opisany skutecznie skupi całą jej uwagę na sobie i sprawi, że wieczorem będzie równie zmęczona jak matka uroczej gromadki.

 

*http://kobieta.wp.pl/gid,13502237,img,13502440,kat,79596,title,Czego-mezczyzni-szukaja-u-kobiet,galeriazdjecie.html?ticaid=1df75

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

22 myśli na temat “Notka po porannej prasówce, świadcząca o tym, że z tekstu zawsze można wyczytać to, co się chce.

    1. Każdy czegoś szuka, problem tylko w tym, na ile w tych poszukiwaniach bierzemy pod uwagę uczucia drugiej osoby, jej pragnienia. Oprócz własnych:)

      Polubienie

  1. z czasem men pożąda czegoś więcej niż aby tylko kobieta była prawdomówna, stała, skupiona na nim (to mi się kojarzy z paraliżem) , pozytywna i kochająca, to może być też, ale najlepiej, żeby potrafiła coś ugotować….

    Polubienie

    1. Wiesz, a propos tego podążania do serca mężczyzny przez żołądek, to ostatnio czytałam coś trochę sprośnego, ale trudno, napiszę. Jakiś mężczyza odpowiedział, że tak, to dobra droga, ale istnieje krótsza, nieco poniżej żołądka…….

      Polubienie

  2. Zaintrygowałaś mnie tytułem notki na tyle, że odszukałem na WP ten temat, przeczytałem i muszę przyznać Ci rację: z tekstu zawsze można wyczytać to, co się chce. A później odpowiednio to skomentować i dobrać przykłady. 🙂

    Polubienie

    1. Wczoraj czytałam też artykuł na temat sławnej ostatnio jeszcze bardziej niż przedtem Joanny Muchy. Podsumowanie artykułu: to, czy ona jest kompetentna czy nie, nie ma znaczenia o tyle, że taką niekompetencję zawsze może zasugerować odpowiednio postawionym pytaniem dziennikarza. To trochę tak, jak z moją notką, najpierw przyjęłam punkt widzenia, a resztę się dointerpretowało Może nawet pokuszę się o napisanie notki na podstawie tego samego artykułu ale z drugiego punktu widzenia….

      Polubienie

  3. XXI wiek, a kobiety nadal są traktowane przedmiotowo. I artykuły w gazetach, które z jednej strony są dla nowoczesnych kobiet, a z drugiej strony traktuje je jakby były niespełna rozumu.Do wszystkiego trzeba podejść z dystansem ;)pozdrawiam i zapraszamhttp://pszczelarka.blog.onet.pl/

    Polubienie

    1. Prawda jest taka, że artykuł nie był taki stronniczy jak ja to przedstawiłam, dlatego celowo napisałam w tytule swojej notki, że wyczytałam to, co prawdodpobonie chciałam wyczytać. Wiesz, jak ktoś chce się czepić słów to zawsze znajdzie jakiś punkt zaczepienia:)

      Polubienie

      1. To prawda 😉 Ale czytając Twojego posta od razu przypomniał mi się artykuł z Cosmopolitana(?), który czytałam popijając kawę w kawiarni. To było coś w stylu, jak zadowolić swojego mężczyznę (!?) i to naprawdę był artykuł napisane zapewne przez niedopieszczonego faceta 😉 Nawet mój Luby był zniesmaczony poziomem tego tekstu i tych dobrych rad ;)Pozdrawiam i zapraszamhttp://pszczelarka.blog.onet.pl/

        Polubienie

  4. Zawsze mnie zastanawiali mężczyźni „szukający” – kobiety, czy czegos w kobiecie. Podrywamy kobiety z kręgu podobających się nam fizycznie, ciągniemy znajomości z kobietami pasującymi nam intelektualnie, zakochujemy się w tych gdzieś ze wspólnej części tych zbiorów (jeśłi milość nie ma byc tragiczna) Wydaje mi się, że na koniec, przed decyzją o byciu razem należy się zastanowić, czy dana osoba nam pasuje. Wiem, że takie zastanawiania zwykle toczą się w warunkach zakochania, czyli zatrucia mózgu i z natury nie są obiektywne, co nie znaczy, że nie ma wygranych w totolotka.Gdzie tu jakieś „szukanie”?A co do tego „jak się przypodobać partnerowi”, to rzeczywiście najważniejsze jest, jak to przypodobywanie (ładne słowo) odbiera druga strona. Równie trudną sztuka jest dbać o partnera, jak i nie zapomnieć o sobie. A dobra para, to taka, w której każde daje tyle, ile oczekuje partner i każde jest zadowolone z tego co dostaje i ma satysfakcje z dawania. Nawet jeśli jest to pełna obsługa za zdawkowe „przyjdę dziś później”. Byle pasowało to obojgu.

    Polubienie

    1. Wydawałoby się, że najlepszą opcją w każdym związku jest próba postawienia się w sytuacji drugiej osoby, wtedy łatwiej wszystko zrozumieć, zaakceptować lub uniknąć błędu. Wtedy nie jest nawet potrzebne przypodobywanie się, jako takie. Pozostaje czysta, niewymuszona chęć.Bardzo mi się spodobała „część wspólna zbiorów”. Obrazowe i rzeczywiście prawdziwe. Najlepiej jak jest i trochę piękna i trochę chociaż rozumu, bo w końcu przecież będziemy na tę drugą osobę patrzeć całe życie i albo nudzić się z nią albo dobrze bawić.

      Polubienie

      1. Każdej kobiecie uroda poblednie, każdemu mężczyźnie prędzej czy później zwiędnie pożądanie, nawet jeśli to będzie po osiemdziesiątce. Łatwo mi mówić, że uroda nie ma znaczenia, gdy mam taką piekną połowicę:) Ale z głupią to bym nie wytrzymał.A co do szczęśliwego związku, to „porozumienie” jest istotnym słówkiem. Żeby rozumieć druga stronę i żeby czuć sie rozumianym. Chyba nawet wielki poziom intelektualny nie jest potrzebny do zrozumienia, z tym , że świadome porozumienie jest łatwiejsze, ale wymagania co do umysłu sa większe.

        Polubienie

        1. W drugim moim komentarzu napisałam podobnie jak Ty w tej odopowiedzi:) Piękno zblednie, ale jego ślad pozostanie, a z kimś bez intelektu…..trudno wytrzymać:)Jeśli chodzi o porozumienie to zdecydowanie łatwiej o nie, gdy najpierw spróbujemy zrozumieć swojego parnera/parterkę, nie bez powodu to są dwa podobne słowa, ich źródło tkwi w tym samym kręgu znaczeniowym. Bez zrozumienia nie będzie porozumienia.

          Polubienie

    2. I jeszcze druga moim zdaniem bardzo ważna rzecz, o której ja już zresztą chyba niedawno pisałam, mianowicie w żadnym związku, nawet tym najbardziej szalonym, nie wolno zapominać o sobie, o swoich zainteresowaniach. Bo chemia się kiedyś ulotni, a pozostanie nuda. Z człowiekiem, który posiada jakąś pasję żyje się ciekawiej.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s