Rozważania niekoniecznie babskie, co za chwilę dowiodę

Kiedyś pracowałam z mężczyzną, który bardzo lubił chwalić się tym, co akurat zakupił, a ja go zawsze grzecznie słuchałam (był moim szefem).

Pewnego razu wrócił do gabinetu z miną zadowolonego misia i powiedział:

– pani Beatko, kupiłem odżywkę do włosów i nowy krem. Z pestek winogron (to wtedy była nowość), podobno idealny do mojego rodzaju cery. Aaa i jeszcze jeden (tu wyciągnął malusieńką tubeczkę)…..ale ten to pod oczy.

No, więc proszę mi w komentarzach nie pisać, że baby to tylko o kosmetykach, bo jak widać nie tylko baby, a poza tym nie tylko o kosmetykach. Trochę o winogronach 😉

Testowałam ostatnio nowy puder z otrzymanej darmowej próbki. Był super. Cera jak u 20-latki, gładka, piękna, ogólnie fajny, rozświetlony look. No to chyba oczywiste, że kupiłam całą buteleczkę, chciałam wyglądać tak codziennie.

Niestety zakupiony puder był, o co najmniej dwa tony ciemniejszy i sprawił, że przybrałam barwy wojenne. Mąż spojrzał krytycznym okiem i stwierdził, że tak wyglądał mój tata, kiedy już leżał w trumnie. To wcale nie było śmieszne.

A kilkadziesiąt złotych poszło…. Bo kosmetyki otwarte, (zapakowane zresztą też) nie podlegają reklamacji.

Jakież było moje zdziwienie kilka tygodni później, kiedy kupiłam nową szminkę. Nie podam nazwy producenta, żeby mi ktoś nie zarzucił, że notka jest sponsorowana, bo niestety nie jest, (ale jakby co, to zainteresowane firmy zapraszam). Dowiedziałam się, że każdy kosmetyk tej firmy można zwrócić, jeżeli nie spełnia on oczekiwań, jeśli na przykład inaczej pachnie niż to sugeruje próbka, lub kolor okazał się nietwarzowy. Jedynym warunkiem jest zwrot przed zużyciem  nie więcej niż 30 % specyfiku.

No i teraz zastanawiam się, dlaczego jednym firmom się opłaca wymienić produkt, ale zatrzymać klienta, a innym nie? To pewnie ma związek z marżą, zatrudnionymi pracownikami, opłatami czynszu i innymi kosztami stałymi, ale….czy naprawdę nie dałoby się tego połączyć? Klient byłby na pewno zadowolony, a zadowolony zawsze wraca.

 

* Wolę nie podejrzewać, że moja lekko używana pomadka zostanie wypolerowana, sprzedana po raz drugi i trafi na przykład do jakiejś Pani Basi z Chorzowa.

20 myśli w temacie “Rozważania niekoniecznie babskie, co za chwilę dowiodę

    1. O gejach już było, krytycznie zresztą, przy okazji bajeczki o pingwinkach. Ja jestem tolerancjna, ale manipulacji nie znoszę. Tutaj tylko o kosmetykach.

      Polubienie

    1. jeszcze dodam do życzeń imieninowych,bądz takim jakim jesteś,dbaj o siebie nie tylko o wygląd ale o Serce.Duzo słonka o kazdej porze by Ci zawsze świecił.Duzo miłości i radości w życiu osobistym….

      Polubienie

  1. To ja się wyłamię i powiem, że strasznie bym chciała, żeby mój mężczyzna tak o siebie dbał. Niemęskie? Bzdura! Zadbany, pachnący, ogolony i dobrze ubrany facet – to jest dopiero męski facet, żaden metroseksualista czy baba :))) Jeśli dla kogoś męskość oznacza uciekanie przed kremem do twarzy (i sucha skóra schodząca z czoła), kilkudniowy zarost i używanie jeno mydła i dezodorantu, to pozdrawiam i powodzenia życzę ;)))P.S.Między metroseksualistą, którego nie sposób wygonić sprzed lustra, a niedomytą fleją jest jeszcze cała paleta barw pośrednich – w tym zadbany facet ;)))

    Polubienie

    1. To prawda, a potem może nawet być jak w tym egipskim małżeństwie (pisałam o tym kiedyś), że żona wniosła pozew rozwodowy bo on śmierdział. Sąd na początku nie wierzył kobiecie, bo to…..kobieta. Ale jak mężczyzna wszedł na salę, wiadomo już było kto ma rację:)

      Polubienie

  2. Moje kosmetyki:- szampon byle jaki, najlepiej „ten, co poprzednio”. Do mnie trafiają szampony od członków rodziny, gdy którys sie nie spodoba, albo powoduje łupież.- mydło tanie, ale pachnące. Tu przejawiam zachowania kobiece, lubię mydełka kwiatowe.- pasta do zębów, niesłodka, raczej mocna, choc raz kupiono mi mocną i od tego czasu proszę o średnią – płukanka mocna, albo polecona przez moją dentystkę (fuj)- żel do golenia – dla skóry delikatnej – tu znów przejawiam zachowania kobiece, jestem delikatny, ale nie lubię za długo pachnieć „z gęby”, więc z lekkim zapachem, albo beezzapachowa’- zimą czasem krem do rąk.- pasta do butów. To nie kosmetyk? Ale lista jest dłuższa.Ceny: hipermarketowe. Dostępność: zawszeKosmetyki mojej żony:- ojej komputer się zaciął, bezpieczniki padły.Ceny – nieziemskieDostępność – niektóre wyłącznie w Niemczech, niektóre wyłącznie w USA, niektóre po prostu w jednym sklepie w Londynie. Przesadzam, ale tylko troszeczkę.I jak tu nie ulegać stereotypom.Co do zwrotów, to taka historia:Żona kupiła flakonik czegoś pewnej znanej firmy na Allegro, ale zadzwoniła do mnie szybko, żebym jednak nie płacił. Ja byłem szybszy i zapłaciłem. Towar „oryginalnie foliowany” doszedł i nie trzeba było otwierać, żeby dostrzec różnicę, szczególnie, że pudełko oryginalne było w domu – nieco rozmyte złote literki, nieco inny odcień złota i kolor pudełka, drobne niedoskonałości opakowania. Do środka nie zaglądaliśmy, puściliśmy mail o chęci dokonania zwrotu. Zwrot pieniędzy doszedł natychmiast, za to koleś zwodził z podaniem adresu na jaki to odesłać, w końcu napisał, że sam się zgłosi z adresem. Do dziś eksponat stoi nieotwarty :)Takie zwroty to dopiero zwroty!

    Polubienie

    1. Ja też się przywiązuję do swoich kosmetyków i przyznam szczerze, że nie bardzo wierzę w fakt, że im droższe tym lepsze. Najfajniejszym błyszczykiem do ust, który w dodatku ma właściwości lecznicze, choć niekoniecznie ładnie pachnie, jest maść witaminowa. Przy czym dodać należy, że ta dzisiejsza jest wzbogacona zapachowo, co w połączeniu z jej oryginalnym zapaszkiem „w tle” pochodzącym z owczej wełny daje niepokojące połączenie. Pudru bym pewnie nie zmieniała, gdyby nie to, że przestają produkować tą serię. Może wejdzie w jej miejsce jakaś inna fajniejsza, ale kolor już może odbiegać od tego, do którego jestem przyzwyczajona. No dobra, w zasadzie mogłabym się nie pudrować, ale gdyby tak wszystkie kobiety przestały…..strach pomyśleć.Mydełka, żele pod prysznic, balsamy – tylko pachnące, lubię potem czuć od siebie po kąpieli fajny, relaksujący albo egzotyczny zapach.

      Polubienie

  3. Jakiś niemęski mi się ten Twój znajomy wydaje… 🙂 ale oceniam to nieobiektywnie, bo przez pryzmat mojego dzikiego męża, który posądzał mnie o postradanie zmysłów, gdy mu chciałam krem kupić do twarzy. On TAKICH RZECZY to używał nie będzie…. i paćka się bambino dziecka. Cóż, ale to jest typ mocno oryginalny. A poza tym przypomniałaś mi, że muszę sobie puder kupić… na szczęście sprawdzony, również w kolorze. W zapasie mam jeden taki, co bym go mogła używać po 3-4 tygodniach spędzonych w Hiszpanii lub na Karaibach. Ten, to moja mama kupiła, zapomniawszy uprzednio zabrać do sklepu okulary…. Więc stoi. I czeka, aż zwariuję doszczętnie i spalę się na solarium albo coś takiego. No i pozdrawiam, tak w ogóle 🙂

    Polubienie

    1. Scharakteryzowałaś tego pana idealnie:) Myślę, ze w jego związku to on jest kobietą po prostu. Natomiast jeśli chodzi o mój puder, to ja też mam, a raczej miałam swój kolor i markę, ale podobno zaprzestają produkcji. No to chciałam już zacząć się przestawiac na inny, trafiła sie próbka, potem ten zakup….nieudany zresztą. Jak to możliwe, że tester i oryginalny produkt z tym samym numere tak się różni?

      Polubienie

      1. Nie mam pojęcia – nie powinien się różnić wcale. Co do możliwości reklamowania – to ja jednak wolę wersję, że nie można zwracać 😉 kupując taki produkt nie przestawałabym się zastanawiać, czy na pewno używam tego jako pierwsza i jedyna 😉

        Polubienie

        1. Tytrysku, tylko ten recycling bez wcześniejszego przetworzenia mnie właśnie trochę blokuje. Mam nadzieję, że jednak radzą sobie z takimi wpół zużytymi kosmetykami inaczej.

          Polubienie

          1. Ja to w ogóle mam dziwny patent na kupowanie produktów 🙂 Mianowicie zarzucam okiem do kosmetyczki siostry, mamy, czasem czymś się koleżanka pochwali. Bo ja muszę spróbować. Nie kupię pudru w ciemno, nie kupię tak tuszu. Więc mamy właśnie taką zasadę, że czasami się dzielimy, żeby sobie wypróbować 🙂 Pewnie, że nie zawsze się da, ale czasami…

            Polubienie

            1. Ja wolę testery, bo czasem coś mnie lubi uczulić. Ale w przypadku tuszu to nie jest możliwe:) Dlatego maluję się tyle ile muszę, resztę trzymam na specjalne okazje.

              Polubienie

        1. Szczerze mówiąc ja też bym kupowała testery i to nie tylko perfum. Pudry i kremy, otwierasz, używasz i wyrzucasz opakowanie. Nic nie ma kontaktu z powietrzem zbyt długo, nie gęstnieje, nie zmienia koloru.

          Polubienie

    2. Nie każda skóra wszystko moze znieść,coś dobrego bez chemi dopasować jest bardzo trudno,jeśli ma się delikatną skórę.Najprostrza naturalna metoda którą używam przy śniadanku nie wszystko zjaść to Twarożek,jajeczko na twarz a na oczka świeży ogórek.Najlepsza metoda dla mężczyzny też jeśli nawet jeszcze tego nie potrzebuje …

      Polubienie

      1. Mężczyźni miewają delikatn cerę i to wcale nie jest rzadkie. Stąd już serie specjalnie dla panów. Ale natura to natura, najbezpieczniejsza.

        Polubienie

Odpowiedz na ~Joana Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s