Opublikowany w Daily News

W pewien zimowy poranek…

 

Za oknem hałaśliwe tramwaje gaszą poranny brzask

Wypełnione codziennością i zaspanymi marzeniami

Mkną pozostawiając gdzieś w oddali ciepłe rozleniwienie

Zimną kawę i ciszę rozkapryszonego poranka

 

Stukot szyn porządkuje myśli opatulone wełnianymi chustami

już planują, segregują pocztę, przydzielają obowiązki

zziębniętymi termometrami mierzą ludzkie złudzenia

uwikłane w zaprzepaszczone sploty okoliczności

 

Zanim przystanek własnej odpowiedzialności

Przywoła mnie leniwym gestem ponaglenia

Stoję z kubkiem ciepłej herbaty w dłoni

Jeszcze przez chwilę nie jestem jedną z nich

 

Warszawa 26 stycznia 2010 r. za oknem -20

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

4 myśli na temat “W pewien zimowy poranek…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s