Opublikowany w Daily News

To Whom It May Concern :-)

Żyję i mam się dobrze, chociaż przyznaję, że jeśli chodzi o bloga, to rzeczywiście, aż tak długiej przerwy w pisaniu dotąd nie miałam*. Cóż mogę powiedzieć….. sorry. Naprawdę bardzo, bardzo mi przykro. No i może jeszcze, że ….wszystko przed nami. Jak w pewnym, nowym serialu.

Palec pod budkę kto obejrzał pierwszy odcinek „Wszystko przed nami”? Ja obejrzałam, bo on jest nasz, lubelski, swojski, a już sam ten fakt wystarcza, żebym stała się wierną fanką filmu, aktorów, reżyserów i scenarzystów razem wziętych i każdego z osobna. I nie pozwolę się nikomu wyzłośliwiać, że tacy sobie aktorzy bo po pierwsze, jakiej zasobności miasto, tacy aktorzy, po drugie, wcale nie jest tak źle, gra przecież młody Pazura (a jaki on tam młody:-), po trzecie,  jeśli nawet niektórzy nie grzeszą zbytnio talentem, to są przynajmniej cholernie przystojni. 

A Lublin prezentuje się pięknie, fajne ujęcia z lotu ptaka, nasycona kolorami panorama miasta (i nie mówić mi, że to photoshop!!). 

Już czekam na kolejny odcinek i mam nadzieję, że to co się teraz  dobrze zapowiada, nie zostanie zepsute mydlanym scenariuszem. 

Bo dobra reklama jest bardzo dobra i  tylko takiej nam potrzeba.


PS. Smaczku dodaje fakt, że kamienica, o której była mowa w pierwszym odcinku jest mi szczególnie bliska. Byłam w niej kiedyś częstym gościem.

*A może było ze mną trochę jak w tej piosence: Lizbona, Rio i Hawana

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

19 myśli na temat “To Whom It May Concern :-)

  1. Serial się rozpoczyna dzisiaj, ale w Internecie był już od tygodnia. Nie wnikając w treść, bo tu „wszystko przed nami”, stwierdzam że warto było nakręcić go bez względu na względy. Miejmy nadzieję, że jako miasto osiągniemy ten sam sukces (a może większy?) co Sandomierz. Ja trzymam kciuki. Aktorów już nawet rozpoznaję, mimo że niektórzy nie są znani. Jeden z głównych przystojniaczków jest chyba także modelem, a może najpierw był modelem a potem został aktorem. To by trochę tłumaczyłoby nieporadność aktorską, może się jeszcze rozkręci.Mam nadzieję, że wystarczająco Cię zachęciłam, chociaż z tego co napisałeś wynika, że wcale nie musiałam:)Co do zmiany pracy itp. to ja nie wiem, czy fakt, że ją znalazłam jest potwierdzenie tego, że można, czy potwierdzenie tego, że jak się CHCE to można:) Znajomi twierdzą, że to szczęście. Ja mam trochę bardziej zdystansowany stosunek, uważam, że rozpoczęłam po prostu jakiś kolejny etap. O szczęściu się nie wypowiadam:)

    Polubienie

    1. No cóż, dzisiejsze serial chyba tak w ogole są niewysokich lotów, ale mimo to niektóre oglądam a innych zupelnie nie/ Tak więc w jednych można odnaleźć coś fajnego inne nudzą.Ad zmiany – nie wiem co tam jest przede mna, ale nie narzekam. Wcześniej marudziłam, że jestem daleko od przyjaciół, dzisiaj przyjaciółka jest daleko ode mnie:) Takie życie. Świat jest mobilmy. Mimo to cieszę się, bo okazuje siię, że teraz mam wielu nowyc przyjaciół w Wawie. To ogromny plus.

      Polubienie

      1. Tak to prawda, ja też na początku nie mogłam się połapać o co chodzi. Niepotrzebny też był narrator, ktory przedstawia każdego bohatera. Jakby nie dowierzali widzom, że sami się zorientują. Co do seriali, to obawiam się, że nawet przy mocnym postanowieniu oglądania, nikt nie jest w stanie zobaczyć wszystkiego, tyle tego się pleni:)

        Polubienie

    1. Serial się zacznie w przyszłym tygodniu, więc proszę oglądać:)) Im większa oglądalność tym lepsza reklama dla Lublina. A jeśli chodzi o Lizbonę to też nie byłam, ale w sensie metaforycznym piosenka jak o mnie. Cóż, ludzie mają podobne doświadczenia. Natomiast klimat piosenki super, chociaż do tej pory nie lubiłam Jopek. Krajanko, czy Ciebie już przenieśli na nową platformę? Bo ja u siebie widzę zmiany na lepsze ale ciągle jeszcze nie wiem, czy jestem na starym serwerze czy na nowym.

      Polubienie

        1. Ponieważ założyłam bloga na tym drugim portalu, wordpressowym, już wiem jak tam wstawiać posty,reszty się nauczę, bardziej zależy mi na tym, żeby to Onet przeniósł mojego bloga na drugą platformę, bo zapewniają, że pozostanie szata graficzna i wszystkie ustawienia. Zobaczymy. Nie lubię takich zmian.

          Polubienie

  2. Właśnie dokonałam pewnego odkrycia: znam (nie tylko z realu) tylko cztery kobiety i każda z nich ma na imię Beata… Same szczęśliwe babki mieszkają w tym mieście czy co? Pozdrawiam Cię, Caffe 🙂

    Polubienie

    1. Anna, z tym szczęściem to różnie bywa. Posłuchaj piosenki Anny (nomen omen:) Jopek. To jest trochę o takim poukładaniu sobie wszystkiego we własnym sercu i umyśle. „Lizbonę” trzeba mieć w sobie, a wtedy jesteśmy szczęśliwi. To takie moje, może naciągane tłumaczenie, ale bardzo prawdopodobne. Osiągnęłam w końcu stan lizboński:)))) Albo prawie osiągnęłam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s