Krótkie, lekko mgliste, podsumowanie

Weekend był baaaardzo intensywny i zajmujący. Myślałam, że będę musiała łączyć przyjemne z pożytecznym, co jak wiadomo bywa ze szkodą dla jednego lub drugiego, tymczasem wszystko okazało się jedynie przyjemne!! Nie musiałam z niczego rezygnować, a powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie:)

Rano powitała mnie mgła. O tej porze roku to w Warszawie normalka. Pamiętam, że kiedy pracowałam w Centrum nie potrzebowałam dodatkowego zegarka, ten na wieży PKiNu wystarczał mi w zupełności. W piątek prawie go nie było widać.

Spotkanie które zaplanowaliśmy na wieczór rozpoczęło się w biurze w zasadzie już około 13 a zakończyło w coctail barze Glass House. Rozmowy, plotki i ploteczki:) Do obgadania mieliśmy kilka ostatnich miesięcy, więc nic dziwnego…..

Kiedy wychodziłam z klubu, żegnała mnie mgła.

Terminu następnego wyjazdu co prawda jeszcze nie określiłam, ale obietnicę, że takowy będzie już dałam. A ja jestem słowna. Kto nie wierzy niech zapyta mojego syna:-)

O drugiej części weekendu, tej która pożyteczne zamieniła w czysty relaks, nie napiszę, bo…….ochrona danych osobowych, prawa autorskie itp:-) Mogę tylko zdradzić, że mimo chwilowej konieczności mentalnego cofnięcia się do poziomu 3-latka, było przezabawnie!:))

8 myśli w temacie “Krótkie, lekko mgliste, podsumowanie

  1. Mam ochotę wziąć przykład z mojego kolegi z biura – niezwykle gadatliwego gościa, który 99% wypowiedzi zaczyna od „To jeszcze nic, ja to dopiero…” – i tu ciągnie się długa opowieść o tym, jak niewiele cżłowiek przeżył w porównaniu do niego.
    Otóż, ta mgła to jeszcze nic! 😉 Kilka dni temu, gdy chciałem przejść przez ulicę, byłem bliski rezygnacji z tego zamiaru, ponieważ nie widziałem celu swojej podróży – tj. drugiej strony. Trochę sie boję takiej mgły. Wejdzie człowiek w mgłę, a wyjdzie w innym świecie – wszelkie podroże między światami zawsze rozpoczynają się od wejścia w mgłę. Kto wie, może przeniosłoby mnie do średniowiecza? Zgroza!

    Polubienie

    1. Przez moment myślałam, że bałeś się przejść, żeby nie przenieść się w zaświaty na skutek wypadku, a Ty miałeś na myśli inny wymiar czasowy:) Kiedyś był taki polski film o chłopcach, którzy przenieśli się do średniowiecza, mieszkali w jakimś zamczysku i wprowadzali tam różne udogodnienia, zwykłe z naszego, współczesnego punktu widzenia, dziwne i wręcz diabelskie z punktu widzenia tamtych ludzi. Nie pamiętam tytułu, a chętnie bym go znowu obejrzała.

      Polubienie

  2. U Wietnamczyka na Złotej (po stronie pawilonów handlowych, dawnego Juniora, Warsa i Sawy, bo Złota jest długą ulicą, przecięta Marszałkowską). Du-za Miha (chyba nawet tak pisane).

    Polubienie

  3. Warsaw by night? Kiedyś bywałem w stolicy regularnie, wymagały tego moje zobowiązania zawodowe, na szczęście już się uwolniłem. Po kilkunastu latach pracy na linii Lublin Warszawa, linia została przerwana. A Ty dlaczego stamtąd uciekłaś? Na blogu wyczytałem, że tęskniłaś, ale to chyba za mały powód, jak na dzisiejsze trudne ekonomicznie czasy. O ile możesz odpowiedzieć oczywiście.

    Polubienie

    1. Tak, Warsaw by night, by day zresztą też:)
      Wiesz, zdumiewa mnie, że mimo z jednej strony bardzo widocznego ciągle trendu, czy mitu Warszawy i chęci wyrwania się tam, na drugiej linii, równolegle, ale bardzo wyraźnie widać, że Warszawa niektórych męczy i nie daje szczęścia. Ja akurat wyjechałam z trochę innych powodów niż brak szczęścia, ale potrafię zrozumieć ludzi, którzy najzwyczajniej tęsknią. Gdybym wcześniej podjęła decyzję o kupnie mieszkania w Wawie, pewnie zapuściłabym korzenie i wszystkie inne decyzje podejmowałabym nie uwzględniając już zupełnie Lublina. Oczywiście nie ma sensu gdybać, zrobiłam to co wydawało mi się, że musiałam i wydaje mi się (bo na pewność jeszcze za wcześnie), że zrobiłam dobrze. Się okaże:) Tak więc nie uciekłam, wybrałam coś innego. Bo musiałam. Ale uwielbiam Warszawę!!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s