Ciągle w rzymskich klimatach

Idąc przez Piazza Navona pomyślałam, że absolutnie nie miał racji ten, kto powiedział „zobaczyć Rzym i umrzeć”. Zobaczyć – tak! Ale potem żyć i wracać do niego tak często, jak to tylko możliwe!

img_1060-1600x12006975408242216337711.jpg

Bawiliśmy się rewelacyjnie, cieszyliśmy Rzymem i okolicami, morzem, słońcem itp. Oj nie chciało nam się wracać do rzeczywistości, nie chciało.

Tu trochę samochwalstwa, usłyszeliśmy, że już dawno w hotelu nie było tak pogodnej, wesołej pary. Pewnie wszystkim tak mówią:) Gdyby jednak za punkt odniesienia przyjąć sąsiadów z pokoju obok, to  pracownicy hotelu mogą mieć rację.  Hałasy o różnych porach dnia i nocy.  Dobiegający zza ściany głośny seks moglibyśmy znieść  (jak na amerykańskich filmach:-)), powiedzielibyśmy „nie ma problemu”, odrobina dodatkowej pikanterii nie zaszkodzi naszym romantycznym wakacjom. Ale nie, tam odbywały się regularne kłótnie! Trzaskanie drzwiami, przekrzykiwanie w języku, którego do końca nie zweryfikowaliśmy, w zasadzie nigdy nie mieliśmy pewności, czy jeszcze „tylko” się kłócą, czy już biją i trzeba wzywać ochronę. Temperamentne burze szybko wybuchały i równie szybko się kończyły. A potem mijali nas na korytarzu jak gdyby nigdy nic. Dobrze, że zatrzymali się w naszym hotelu tylko na kilka dni:)

img_7535-1600x12007651481256227697908.jpg

Pamiętacie słowa: „W Rzymie na Campo di Fiori, stosy oliwek i cytryn….”? Od kiedy przeczytałam wiersz Miłosza wiedziałam, że kiedyś będę chciała odszukać ten plac. Wiele się zmieniło, świat się zmienił, ja się zmieniłam, ale ten plac zachował dawny klimat i przeznaczenie. Nawet Giordano Bruno spogląda na wszystko z góry tak samo smutnym wzrokiem.

A to miejsce pasowałoby do mnie, prawda? Mogłabym otworzyć Caffe u Caffe. Niechby stało się to nawet i w Rzymie:)) [zdjęcie skasowane przy przenoszeniu bloga]

 

18 myśli w temacie “Ciągle w rzymskich klimatach

  1. Zobaczyć Neapol i umrzeć! Ne-a-pol.
    A z Piazza Navona kojarzy mi się nieodmiennie najlepszy duet wokalny na świecie – Przychodziłem tam dzień po dniu, żeby posłuchać dwóch chłopaków śpiewających a capella w sposób bezwzględnie rewelacyjny. Ot, tak, przychodzili, pośpiewali i poszli.
    Zresztą zawsze jak się włóczyłem po Rzymie, to prędzej, czy później trafiałem na Piazza Navona. Takie to miejsce, szczególnie poza sezonem. I fakt, że kształty placu zachowały się od czasów Rzymskich. Albo budynki (poza p-zza Navona), których fundamenty są starożytne, pierwsze piętro średniowieczne, a drugie i trzecie renesansowe, w dodatku materiał budowlany pochodzi częściowo z Forum Romanum.

    Ja sypiałem w:
    – hotelu, którego mury miały 1m grubości – z oknem na świątynię Marsa, konkretnie 3 metry do muru z wielkich kamieni, niedaleko via dei Fori Imperiali. W styczniu, bez ogrzewania, oj zimno było w nocy.
    – siedzibie Partii Ch-D na piazza Gesu -luksus
    – mieszkaniu prywatnym, gdzieś na peryferiach – swoboda
    – B&B w Tivoli pod Rzymem – atmosfera prowincjonalna 20 km od stolicy Imperium.

    Oj pojechałoby się do Rzymu, powłóczyło po Mieście. Zazdroszczę.

    Polubienie

    1. Rychoc, a wrzuć sobie w google, to zobaczysz, że dzisiaj równoprawne jest sformułowanie „zobaczyć Rzym i umrzeć”, widzisz, język jest plastyczny, wszystko przyjmie w potem coś z tego wszystkiego pozostaje:) My jesteśmy bardzo zadowoleni i z hotelu o cienikich ścianach i z pomieszkiwania u znajomego. Masz rację, w mieszkaniu swoboda, ale i w hotelu swoboda, tylko innego rodzaju. I zdecydowanie zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem. Ja już za nim tęsknię!! Ale obiecano mi możliwość powrotu w całkiem niedługim czasie:)

      Polubienie

      1. Równie dobrze mogę powiedzieć „Kaszuby, ojczyzno moja” i ppdpierać się zywością języka. Związki frazeologiczne, przysłowia i cytaty są elementami stałymi, a trawestacje i zarty językowe trzeba wyppwiadać swiadomie. Mimo, że to z Neapolem jest u źródła niemoeckie, to znane jest we Wloszech powszechnie. Ale oczywiście ktoś, kto powie „Zobaczyć Lublin i umrzeć” to nikt pod gilotynę nie poprowadzi.

        Polubienie

        1. Ależ zupełnie nie o to chodzi, że ktoś sobie coś tam pod nosem burknie i już staje się słowotwórczym hitem. Chodzi o uzus społeczny, o upowszechnienie się w sposób naturalny: słowa, zdania, aforyzmu. Coś staje się zwrotem utartym i na tyle rozpoznawalnym, że właściwie nikt za bardzo nie jest w tanie powrócić do jego źródeł. Chociaż Neapol mógł być pierwszy, ale wiesz….dla mnie to nie jest problem. Myślę, że Neapol też się nie obrazi….chyba żeby:)
          Aha, no i zapewniam Cię, że o Lublinie nikt tak nie powie, aż tak ładny to on nie jest. Bez przesady:)

          Polubienie

  2. Rzym jest swojski – w każdym tego słowa znaczeniu.
    I ponoć zawsze spotka się tam znajomego. Mnie się to sprawdziło – byłam w Wiecznym Mieście dwa razy i za każdym z tych razów padł okrzyk: „Ale spotkanie!” 🙂

    Polubienie

    1. My nikogo z naszych znajomych nie spotkaliśmy. Widzieliśmy natomiast Monikę Richardson z Zamachowskim, ale to się chyba nie liczy:-) Aniu, jak sobie wstawiłaś taki śliczny awatar?

      Polubienie

        1. Wiesz, zmusiłaś mnie do wgryzienia się w te wszystkie gravatary, awatary itp.:)) Bo tą opcję w ustawieniach oczywiście kiedyś widziałam, ale nie chciało mi się przedzierać przez angielskie opisy, myślałam, że można inaczej jakoś. Także dziękuję Ci, bo to w sumie Twoja zasługa. Wjechałaś mi na ambicję w jakimś sensie:))

          Polubienie

  3. Pełna gama wrażeń, poczynając od miejsc, których może wszyscy osobiście nie widzieli, ale znają, poprzez pogodę doskonałą, kociarstwo zabytkowe, pizzerie pełne moich niespełnionych tęsknot, a do tego wrzeszcząca para za ścianą. Ale jak mówią mądre babki-zielichy: póki emocje są, to związek istnieje 🙂
    I tak powstał jedyny w swoim rodzaju koloryt tego urlopu.

    To kiedy można będzie wpaść na caffe w Twojej rzymskiej caffeterii?

    Polubienie

    1. Oj wrażeń mieliśmy naprawdę mnóstwo, poza tym fajnie było się oderwać od codzienności. Pogoda rewelacyjna, chociaż deszczyk pokropił chyba nawet dwa razy:) Przy czym już samo „pokropił” jest naddaniem. Para za ścianą szybko się wyprowadziła, więc potem był tylko spokój, a może specjalnie nikogo nie zakwaterowali, żeby nam nie psuć nastroju 🙂 Nie mam pojęcia, ale dzisiaj nawet hałaśliwą parkę wspominamy mile. Rzymska Caffe czeka na realizację, właściciele lokalu zastanawiają się nad warunkami umowy 😉

      Polubienie

  4. A więc wróciłaś. Cieszę sie, że wyjazd sie udał, że dobrze sie bawiłaś. Rzym jest fajny, latem i zimą. O każdej porze roku. I uważam tak, jak pozostali, blog jest Twój a Ty masz obowiązek wobec swoich czytelników. Pisz!:-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s