Lublin, miasto które kocham, czyli notka pod wpływem dzisiejszej reklamy na głównej stronie Onetu

Chyba wiele osób przyzna mi rację, że Lublin jest miastem rzadko reklamowanym w ogólnopolskich mediach. Podjęto co prawda kilka prób poprawienia wizerunku i samego miasta i Lubelszczyzny, ale efekty nie są powalające. Polska klasy B, utożsamiana z biedą i krowimi plackami. Z zaniedbaniem i bezrobociem.

W ubiegłym roku podbijałam oglądalność serialu kręconego w przeważającej większości na Starym Mieście, naiwnie wierząc, że może to…, może w ten sposób….. Cóż, serial jaki był taki był, ale ja dzielnie dotrwałam do końca. No i trzeba przyznać, że miasto pokazano naprawdę pięknie, a pojawiające się przed każdą emisją spoty reklamowe pozostawały w klimacie zabytkowych kamieniczek i Karnawału Sztukmistrzów.

4 lata temu zaskoczona zauważyłam reklamę naszego miasta w warszawskim metrze. Był to w zasadzie tryptyk, który jak zawsze, bazował na zestawieniu renesansowego i współczesnego motywu. Że niby taki renesans inspiracji. Przyznam, że bardzo przyjemny dla oka, pod warunkiem, że ktoś zwróci uwagę na jego zindywidualizowaną powtarzalność. W pojedynczych ujęciach to niestety tylko jakaś pani z pieskiem (dlaczego akurat biały wystrzyżony pudel?), jakaś całująca się para (czyżby całowano się tylko na Lubelszczyźnie?) jakieś ziomale tańczące break dance.

Ubawiła mnie reklama przedstawiająca wyluzowanego Wojtka studiującego w Lublinie i zapracowanego Mariana, który uczy się w „Zwykłym Mieście” (dziwnym trafem jest nim Warszawa) i ciężko pracuje, żeby się w tym mieście utrzymać. Pierwszy bawi się życiem, drugi przysypia nad książkami zmęczony codzienną pracą. Uważam, że ta prawda o Lublinie wymaga lekkiego uzupełnienia. Otóż, mimo że film kończy się inaczej, to właśnie wyluzowany Wojtek będzie musiał po studiach tułać się po kraju w poszukiwaniu pracy, gdy w tym czasie zapracowany Marian rozpocznie wspinaczkę po szczeblach kariery.

W 2010 była „Chwilo trwaj” z fajnym, zdolnym aktorem, wtedy nikomu nie znanym, dzisiaj grywającym w wielu serialach i „Smakuj życie” o sielsko anielskim klimacie.

No a teraz ta reklama na Onecie, a właściwie wywiad z Romualdem Lipko, który swoim autorytetem miał wszystkich przekonać, że nie trzeba uciekać z naszego miasta, bo jakość życia tutaj jest lepsza niż gdziekolwiek indziej. Łatwo powiedzieć, łatwo żyć, gdy nie trzeba się martwić o to, jak przeżyć. Ekonomiczny aspekt stanowi zawsze istotny, jeśli nie najważniejszy punkt odniesienia.

Powinnam jeszcze wspomnieć o „Mieście Inspiracji”, ale ponieważ coraz rzadziej stanowi ono inspirację, pominę…..czekając na następne fajne spoty reklamowe. I na lepszą przyszłość, żebyśmy wszyscy mogli i chcieli tu wracać.

TU już kiedyś napisałam o moim mieście

18 myśli na temat “Lublin, miasto które kocham, czyli notka pod wpływem dzisiejszej reklamy na głównej stronie Onetu

      1. Właściwie to masz rację, moje „inspiracje” podsumowane były koncertem, tylko że nie odbył się on na Starym Mieście. Miał być uwieńczeniem zorganizowanego przeze mnie cyklu. Jak by na to nie patrzeć, było to naprawdę urocze zjawisko kulturalne tego miasta pogubionego między zaszłością a przyszłością niepewną. Jakie podziękowanie mnie za to czekało, to już tylko Lublin wie i „dziękczyńcy”. Taka nowa świecka tradycja: podziękowanie po lubelsku.

        Polubienie

  1. Patriotyzm lokalny – któż z nas tego nie zna? Gorzej, jak serce jest rozdarte na kilka miłości…
    Znam parę wspaniałych osób z Lublina, w tym trzy kobiety – wszystkie Beaty 🙂

    Polubienie

    1. Oj nawet nie wiesz jak rozdarte. Szkoda, że ten Lublin tak daleko od Warszawy albo odwrotnie. Nie chciałabym zrezygnować ani z jednego, ani z drugiego. Taka jestem pazerna.:-)

      Polubienie

  2. To co ja mam powiedzieć, o przedstawianiu Białostocczyzny? Albo nic, albo zacofanie i folklor…
    A Ciebie znów trzeba szukać;-) Czy tu osiadłaś już na stałe? Zyskałam dostęp do internetu – mam nadzieję – to zmienię link.

    Polubienie

    1. No właśnie nie wiem dlaczego wyszukiwarka nie pokazuje mojego aktualnego adresu (z którego przecież korzystam niemal codziennie), a wyświetla jakiś stary na blogerze, czy czymś tam. Na szczęście po kilku kliknięciach w google można tu dotrzeć, więc mogę tylko powiedzieć, że dla chcącego nic trudnego:) Co do Białostocczyzny to masz rację, jest tak samo, albo niestety gorzej. Czasem sobie myślę, jakby to było, gdyby urodziła się np. jako przyjemnie bogata warszawianka?:)))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s