Rytmiko wróć

O braku funduszy na państwowe przedszkola i planowanych w związku z tym reformach mówi się od dawna. Dzisiaj wyczytałam, że zły stan placówek może przejść w jeszcze gorszy, ponieważ najnormalniej w świecie nie ma pieniędzy na dodatkowe zajęcia ruchowo-muzyczne. Szczerze mówiąc niewiele pamiętam z okresu przedszkolnego, rytmikę zaś dosyć wybiórczo, ale odnoszę wrażenie, że dawne przedszkole było jedną nieskończoną rytmiką. Ciągle coś śpiewaliśmy, tańczyliśmy w kółeczku, zajęcia z muzyką i bez. Dzieci uczyły się przez zabawę, ćwiczyły przy akompaniamencie różnych instrumentów. Rozwijano nasze talenty sportowo – muzyczne, korygowano płaskostopia czy zauważone wady kręgosłupa. Nic dziwnego, że po obiedzie dzieciaki padały ze zmęczenia jak muchy i raczej nie było problemów z leżakowaniem (ku niewątpliwej radości pań przedszkolanek).  Nie było lekcji angielskiego, czy hiszpańskiego (które dzisiaj już na etapie przedszkolnym występują z podziałem na grupy zaawansowania), ani baletu, ani muzyki jako takiej. To drugie i trzecie zastępowała po prostu rytmika. A dzisiaj miałoby tej dodatkowej nie być, lub być dostępna tylko dla maluchów z bogatszych rodzin?

Tu pojawia się pytanie, skoro to tylko jedna godzina, czym w takim razie wypełnia się program przedszkolny w pozostałym zakresie?

„Palce, pięty, palce pięty, raz dwa trzy, podskok” skandowała donośnym głosem pani Róża, pomagając sobie wygrywaniem akordów na starym pianinie. Pani Róża też nie była młoda i chociaż, jak napisałam wyżej, niewiele pamiętam z czasów przedszkolnych, to  ją pamiętam zadziwiająco dobrze. Z nieodrodnym koczkiem na głowie, w czarnych baletkach i szerokiej spódnicy. Uwielbiałam Panią Różę i pewnie dzięki niej nie mam, bardzo dobrze zapowiadającego się wtedy u mnie, płaskostopia. 🙂

Więc kiedy czytam o tym*, że dzisiaj trzeba zapłacić za to, co my kiedyś mieliśmy ot tak, bo ktoś mądrze opracował program przedszkolny i system profilaktyki zdrowotnej, mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem doskonale obawy rodziców gotowych płacić, zależy im przecież na tym, by dzieci dobrze się rozwijały także ruchowo. Robią więc to, co wydaje im się najlepszym rozwiązaniem. Jest jednak najlepszym tylko dla tych, których na to stać. A mnie interesuje, co z dziećmi rodziców biedniejszych, dla których każdy dodatkowy wydatek w miesiącu jest nie do zaakceptowania? Czy tym maluchom nie będzie przykro, gdy siedząc gdzieś na uboczu nie wezmą udziału w rytmicznej zabawie? Czy rodzicom tych dzieci nie będzie przykro, że już na początku drogi edukacyjnej swoich dzieci, stają przed ekonomicznym dylematem? To źle rokuje na przyszłość, wprowadza podział, szufladkuje dzieci.

Ministerstwo Edukacji nie panuje nad sytuacją, a ja, po doświadczeniach z reformą szkolnictwa (która nie przyniosła nic dobrego), aż się boję myśleć o skutkach tej i każdej następnej.

* Dzisiejsze Metro

14 myśli w temacie “Rytmiko wróć

    1. Mnie moja mama wysłała do Kaniorowej, to jest grupa tańcząca taniec ludowy:) A ja chciałam współczesny, te wszystkie towarzyskie i latynoamerykańskie…..ech:)

      Polubienie

        1. Na studiach załapałam się do zespołu muzycznego, ale wtedy jeszcze byłam zbyt nieśmiała, żeby występować publicznie. A szkoda, bo miałam podobno całkiem niezły głos. Czy oberek to ten „łodi ridi łodi ridi ridi, łodi ridiridi u ha!?:)

          Polubienie

            1. W głowie kołatała mi się co prawda inna melodia, ale rytm ten!:)) Ja Twoich literówek nie widzę, ale już wiem, że po całym dniu wpatrywania się w ekran to normalny, niedobry ale normalny, objaw:)

              Polubienie

            2. Jeszcze a propos śpiewania. Napisałaś, że miałaś głos. Ja też miałam… Śpiewałam sopranem koloraturowym, jako licealistka. Ale z pewnych względów nie poszłam do konserwatorium muzycznego na studia i zmarnowałam głos. Bardzo tego żałuję…

              Polubienie

              1. Ja z tego lęku przed potencjalną widownią też zrezygnowałam. Do dziś tego żałuję. I widzisz jak to jest? Nie żałuje się tego, co się zrobiło, bo działanie to życiowe doświadczenie. Żałuje się tego, czego nie zrobiliśmy!

                Polubienie

              1. No tak, czasem tak, ale jeśli nie mówimy o czynach patologicznych tylko o zwykłych ludzkich wyborach, to chyba większym grzechem jest grzech zaniechania niż działania, które poszło może nie tak jak byśmy tego chcieli.

                Polubienie

  1. Nie wiem dokładnie jak jest w przedszkolu, ale w mojej szkolnej zerówce są dwie godziny zegarowe, czyli 120 minut w tygodniu religii. Katechetka staje na głowie, żeby zerówkowiczom czas wypełnić. Żadne inne zajęcia, czyli rytmika, angielski, informatyka, nie występują w takim wymiarze godzinowym, jak religia. Dodam, że jestem osobą wierzącą, krytykuję jedynie organizację zajęć dla dzieci i planowanie wydatków na oświatę.

    Polubienie

    1. Wiem o czym mówisz, też uważam, że tak małe dzieci nie skupią się na religijnych aspektach w takim wymiarze godzin, jakie się im proponuje. Tymczasem rytmika, zajęcia ruchowe i wszelkie inne rozwijające ciało i umysł są w tym wieku najważniejsze. I też jestem osobą wierzącą, ale racjonalnie podchodzącą do kwestii instytucjonalnej kościoła:) Wiara to coś innego niż organizacja.

      Polubienie

  2. Ruch, śpiew i zabawa wpisana jest w prawidłowy rozwój małego dziecka, a w wychowaniu przedszkolnym przecież o to szczególnie chodzi. Tak więc uważam, że wpis dotyczy zajęć dodatkowych.Nauczyciel przedszkolny musi mieć pełne przygotowanie do zajęć z rytmiki, ale obecnie też zmienił się system kształcenia nauczycieli- wiec mogę się mylić, od trzech lat juz nie pracuję w zawodzie. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Tak, chodzi o dodatkową godziną, trochę skorygowałam notkę, ale ta godzina ma być chyba w ramach pobytu dziecka w placówce. Dotychczas za nią płaciło Ministerstwo Edukacji, a teraz nie ma na to funduszy. Tylko ja generalnie nie rozumiem o co chodzi. Skoro i tak panie przedszkolanki opiekują się dziećmi i mają przygotowanie rytmiczne, to w czym problem, by tę jeszcze jedną godzinę wygenerowały na taką formę edukacji dziecka? Bo przecież nie chodzi o to, że trzeba będzie odbierać dzieci z przedszkola o godzinę wcześniej, prawda? No i z artykułu wynika, że wszystko sprowadza się do zasobności rodzica.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s