Moja droga, pracująca Kobieto,

jeśli kiedykolwiek przyszło Ci do głowy cieszyć się z faktu, że zarabiasz więcej niż Twój mąż, radzę przestać. Jeśli po cichu zacierasz z radości dłonie myśląc, „jestem bardziej zaradna”, przestań tym bardziej. Bo otóż socjologowie z Uniwersytetu w Connecticut dowiedli, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż ten Twój niedowartościowany ekonomicznie mąż, zacznie Cię z tego powodu zdradzać.

Gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to w sumie bardzo łatwo wszystko wytłumaczyć.

Facet niespełniony na gruncie zawodowym, nie może zaszaleć finansowo, nie ma szans na podniesienie poziomu endorfin nowym ferrari* czy bmw*, a przecież, jak każdy człowiek, potrzebuje jakiejś płaszczyzny, na której mógłby budować poczucie własnej wartości. I potwierdzenia, że jest mężczyzną pod każdym względem. Żony zwykle wiedzą ile zarabiają mężowie i chcąc nie chcąc, samą swoją obecnością przypominają im o finansowych zależnościach. Dlatego to właśnie od nich mężowie uciekają w zdradę i w oczach nieświadomej wszystkich niuansów kochanki, szukają potwierdzenia własnej atrakcyjności.

No dobrze, ale jakie wnioski można wyciągnąć z badań amerykańskich naukowców? Jakieś wskazówki, propozycje, pomysły?

Gdybym była prezydentem Komorowskim pewnie poradziłabym facetowi, żeby zmienił pracę, wziął kredyt i kupił sobie to ferrari.

Jednak jako Caffe mówię nieco bardziej zachowawczo: owszem, niech szuka lepszej pracy, ale póki co, kupi żonie kwiatek z Biedronki.

A ferrari jest przereklamowane. I nie nadaje się na polskie drogi.

* W miejsce tych szaleńczo drogich marek wpisz ulubiony model auta Twojego męża:-)

24 myśli w temacie “Moja droga, pracująca Kobieto,

    1. Oj oj oj oj:)))Ja chronicznie unikam łańcuszków, ale jestem Ci bardzo wdzięczna za nominację, bo ona oznacza pamięć o mnie:) Dlatego obiecuję, że jakoś poskromię moją awersję i odniosę się:))

      Polubienie

  1. Na początku mojego licealnego związku było mi strasznie… głupio. Dziewczyna zapraszała mnie do swojego domu jednorodzinnego na wsi, jej rodzice odwozili mnie samochodem do domu podczas gdy ja żyłem w blokowisku, dzieląc pokój ze starszą siostrą… Naprawdę było to dla mnie na początku problemem. Przestawić się.
    Teraz nie stanowi to dla nas już żadnej bariery, bo musieliśmy o tym po prostu poważniej porozmawiać. Pokłócić przy okazji…
    By finalnie się pogodzić.

    Polubienie

    1. Chyba najważniejsze w Twoim komentarzu jest ostatnie zdanie, początki bywają trudne. Z tego co piszesz wynika, że zawsze warto rozmawiać, choćby nawet trzeba się było pokłócić. Uznawanie, że „ja wiem najlepiej, więc ja zadecyduję za nas oboje” jest śmieszna i do niczego nie prowadzi. Może jedynie do następnej kłótni albo focha:) Cieszę się, że mimo trudności finansowych udało Wam się znaleźć dobre rozwiązanie.

      Polubienie

  2. Znam emerytkę, która miała wyższe świadczenia niż jej mąż i z czasem zauważyła, że ma on z tym problem. Szukając rozwiązania, wyczaiła, że należą mu się jakieś dodatki do emerytury. Załatwił to sobie i stał się stroną otrzymującą więcej kasy. Od razu inna mina, a także atmosfera w domu 🙂

    Polubienie

    1. Pieniądze wartościują, czy tego chcemy czy nie. I dowartościowują. To znaczy, że bez nich człowiek czuje jest nikim nie tylko w oczach innych osób, ale także we własnych. I możemy sobie mówić, jak to pieniądze szczęścia nie dają, czy że nie szata zdobi człowieka. To one są machiną napędzającą ten świat. Oczywiście fajnie jest połączyć status finansowy z bogatym wnętrzem duchowym, ale….to też nie zawsze idzie w parze.

      Polubienie

      1. Tak, mamona rządzi światem, ale nie musimy się zgadzać na jej rządy, a w każdym razie nie musimy się im podporządkowywać. Owszem, wiąże się to z wypadnięciem na margines czy nawet poza margines, ale coś za coś. Nie przeszkadza mi bogactwo materialne, jeśli idzie ono w parze z bogactwem ducha, ale nie odwrotnie.
        Byłam już i na wozie (bardzo dobrze zarabiałam), i pod wozem (nie miałam na bilet autobusowy i musiałam prosić, by kierowca podwiózł mnie za darmo), ale nie chciałabym dożyć chwili, że zaprzedam się (zdradzę siebie, swoje ideały) za kasę.
        A co z dramatami ludzi, którzy odpowiadają za wychowanie czy utrzymanie innych, a nie mają na to środków? No właśnie…
        Odnosząc się do notki, miałam na względzie aspekt psychologiczny, że się tak wyrażę, posiadania czy nieposiadania kasy. Temat mamony w ogóle dotyka kwestii ogólnospołecznej.

        Polubienie

        1. Tak zrozumiałam Twój wpis i zgadzamy się w obu kwestiach. Tego, że pieniądze nie są złe, a nawet bywają bardzo przydatne. Jednak chodzi o to, żeby nie przesadzić. Fajnie byłoby też, gdyby ludzie byli w stanie się dzielić nadmiarem. Ale to znowu utopia….

          Polubienie

    1. Na pewno praca z mężem w jednej firmie nie jest dobrym rozwiązaniem i to nie tylko dlatego, że małżonkowie widzą się w zasadzie cały dzień i nie są w stanie za sobą zatęsknić. Również dlatego, że za błędy jednego małżonka siłą rzeczy odpowiada też drugi. Znam przypadek, gdy jedno z małżonków odeszło z firmy (a odeszło w niezbyt dobrej atmosferze), drugie płaciło za to ostracyzmem ze strony dyrekcji. Dziękuję za miłe słowa odnośnie bloga. Ja już u Ciebie trochę czytałam, idę teraz zostawić komentarz. Prowadzisz poruszającego bloga.

      Polubienie

  3. Akcentowanie przez więcej zarabiającą stronę tego faktu w stosunkach małżeńskich jest po prostu brakiem kultury i dotyczy to obu stron.Miałam w swoim życiu sytuację, gdy przez kilka lat nie pracowałam wcale, bo się zajmowałam domem, ale nie usłyszałam ani jednego słowa ani wymówki pod moim adresem ani też jego przechwałki, że to na nim opiera się cała strona finansowa związku. Mam kilka znajomych pań, które zarabiają więcej niż ich mąż, ale nie zauważyłam, by to miało jakiś destrukcyjny wpływ na ich mężów. Po prostu mądry i kulturalny człowiek nie robi z tego faktu problemu.
    Miłego, 😉

    Polubienie

    1. Z tą kulturą to dzisiaj różnie bywa, ale masz rację, że jeśli jest, wiele problemów rozwiązuje, zapobiega im i łagodzi. W moim małżeństwie też bywało różnie jeśli chodzi o pracę, nigdy nie było tak, że jej nie miałam, ale bywały lata chude. A potem przez jakiś czas mąż nie miał pracy, nie było lekko. Ale jednak nigdy nie wypominaliśmy sobie tego bezrobocia, którego przecież żadne z nas sobie nie wybierało. Po prostu czasem się przytrafia.

      Polubienie

  4. Rozumiem problem, gdyż moja partnerka zarabia więcej. Jest to trudne, ale do zaakceptowania. Nie do zaakceptowania jest fakt, że często lepiej zarabiające kobiety same wypominają, to swoim parterom, sugerując im, że ostatnimi łamagami, bo nie potrafią zarobić na dom. U mnie absolutnie czegoś takiego nie ma, ale znam takie sytuacje wśród znajomych…

    Polubienie

    1. W takich sytuacjach trzeba się wykazywać pewną wrażliwością, wyczuciem, zrozumieniem. Nie każdy to potrafi. A wśród kobiet bywają modliszki.

      Polubienie

  5. Sprawa niby stara jak świat, a społeczeństwo bardziej nowoczesne, ale…
    Zawsze mi się wydawało, ze dla mojego męża to żadna sprawa, ale gdy zdarzył się rok, że zarabiałam więcej, to niby to akceptował, ale gdy sytuacja się odwróciła, ty przyznał się, ze mu ulżyło. Dziwne, prawda?

    Polubienie

    1. Myślę, że mężczyzna słabiej zarabiający „cierpi” w milczeniu, ale wolałby jednak odwrotną sytuację. Na początku mojego małżeństwa był taki moment, że ja zarabiałam, a mąż w ogóle nie pracował. Przez krótki moment, ale jednak. Nigdy nie robiłam aluzji, wiedziałam, że w tej sytuacji mi i tak jest łatwiej, niż jemu.

      Polubienie

  6. Na mojej, jedynej dotąd wizycie u psychiatry, kiedy skończyłam opowiadać z czym przyszłam, jednym z pierwszych pytań było właśnie: czy mąż zarabia mniej od pani?
    Zatem sprawa normalna, od lat.. Kobieto.. zarabiaj mniej albo przynajmniej nie zdradzaj mu, że zarabiasz więcej! 😉

    Polubienie

    1. Ha ha i to jest pomysł. Ale wtedy lepiej mieć osobne konta, a nie każdy pisze się na taką ewentualność. Niektórzy uważają, że to jest brak zaufania.

      Polubienie

  7. W sytuacji gdy kobieta zarabia więcej od męża, on może czuć się niedowartościowany, może nawet dojść do rozpadu małżeństwa. Znam taką parę, ona zarabia więcej – jest kuratorem sądowym, on po historii sztuki pracuje fizycznie na umowach śmieciowych i widzę, że czuje się z tym źle.

    Polubienie

    1. To są wpisane w gatunek ludzki stereotypy, na tyle głęboko zakorzenione w społeczeństwach, że chyba trudno będzie je kiedykolwiek wykorzenić. Pamiętam rozmowy o tacierzyńskim, to postrzeganie ojców, który zostają w domach z dziećmi, podczas gdy ich żony realizują się zawodowo, jak mężczyzn zniewieściałych, mężczyzn niemęskich. Bo mężczyzna ma być silmy, dbać o swoją kobietę i rodzinę i móc zarabiać tyle, by ją utrzymać. Nigdy odwrotnie.

      Polubienie

      1. Mężczyźni częściej zarabiają więcej od kobiet i to głównie oni powinni utrzymywać rodzinę. Kiedyś mężczyzna musiał polować na zwierzynę, teraz polowanie zastąpiło zarabianie pieniędzy.

        Polubienie

        1. Właśnie, to są zapisane w genach zachowania, odpowiedzialność i obowiązek. O ile oczywiście mężczyzna jest obowiązkowy i odpowiedzialny.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s