Dobry żart tynfa wart

Myślę, że gdyby Paris Hilton jakimś cudem przeczytała ten tekst, przyznałaby mi całkowitą rację, polajkowała, dodała Blog Caffe do ulubionych na fejsbuku, instagramie czy z czego tam jeszcze korzysta i zostałybyśmy przyjaciółkami. Wszak, jak to kiedyś niezwykle przenikliwie napisałam, prawdziwa przyjaźń przemierzy nawet ocean. (kto zauważył aliterację, palec pod budkę?:-)

Ale poważnie…..

To właśnie Paris Hilton przekonała się ostatnio na własnej skórze, że tylko niektóre żarty są fajne, pozostałe zupełnie nie śmieszą, a nawet mogą wyrządzić krzywdę.

Otóż słynna celebrytka brała ostatnio udział w promocji hotelu w Dubaju. W trakcie tego wydarzenia została przez gospodarza programu rozrywkowego „Ramez in Control”, zaproszona na przelot widokowy, by mogła spojrzeć z lotu ptaka na wspaniale zaprojektowane i ciągle dynamicznie się rozwijające miasto. W pewnym momencie rozległ się sygnał alarmowy, w chwilę później pasażerowie usłyszeli informację, że samolot spada na ziemię. Jakby tego było mało, jeden z podstawionych do programu mężczyzn otworzył tylną klapę samolotu i wyrzucił innego, również podstawionego, pasażera. Oczywiście wyposażonego w spadochron, o czym Paris wtedy nie wiedziała.

Wiele razy próbowałam sobie wyobrazić, co przeżywają pasażerowie tuż przed katastrofą lotniczą, zastanawiałam się czy w samolocie panuje cisza wypełniona modlitwą i wstrzymywaniem oddechu (jak to pokazuje amatorski filmu nakręcony w trakcie słynnego, zakończonego happy endem, lądowania kapitana Wrony), czy może krzyk, płacz, chaos?

Paris zaczęła krzyczeć i płakać.

Ja rozumiem żarty z wątpliwej urody kobiety, która ma bogatego tatusia i jest sławna z tego, że jest sławna. Rozumiem żarty ze stylu życia, niskiego IQ, ambicji aktorskich, czy planów zrobienia kariery muzycznej przy braku odpowiednich warunków wokalnych. Ale robienie show ze śmiertelnie przerażonego człowieka?? To jakaś nowa forma tortur! Przy tym nawet „Mamy Cię” wysiada (nomen omen).

I myślę, że skoro Paris otrzymała nominacją do MTV Movie Awards w kategorii „Najlepsza przerażona rola” za udział w horrorze „Dom woskowych ciał, to „występ” dany bezwiednie w samolocie, mógłby startować w tej samej kategorii do Oskara.

Tu przypomina mi się pewna rozmowa telefoniczna.  Zadzwoniła do mnie moja 12-letnia, skądinąd bardzo mądra córka, będąca w trakcie szkolnej wycieczki. Płakała, mówiła niewyraźnie, przerywała chlipaniem każde słowo. Ciśnienia skoczyło mi do niebotycznych rozmiarów, bo przecież nie wiedziałam gdzie w tym momencie jest, z kim i co się stało. W ciągu jednej czy dwóch sekund przez moją głowę przegalopowały wszystkie koszmary świata, których się naoglądałam w telewizji.

„Gdzie jesteś, już po Ciebie jadę” krzyknęłam zrywając się z krzesła, szukając kluczyków do samochodu i nerwowo zakładając buty.

A ona nagle z płaczu przeszła w śmiech i zawołała: „Prima Aprilis – nie wierz, bo się pomylisz!!”.

Rzeczywiście był 1 kwietnia!

Przez następny kwadrans z morderstwem w oczach uspokajałam oddech, serce i roztrzęsione ciało.

14 myśli w temacie “Dobry żart tynfa wart

  1. Takie zainscenizowane żarty są bezduszne. Z ich ofiary robi się głupka, wykorzystując jego chwile słabości, czy braku kontroli.
    Ale jeszcze bardziej degustują mnie spontaniczne reakcje co niektórych – ktoś się przejęzyczył, a tu śmiech; ktoś się potknął wywrócił – mamy „bekę” (nienawidzę tego określenia)

    Polubienie

    1. Bo Polacy uwielbiają robić afery, ze wszystkiego. Czasem cudze przejęzyczenie, potknięcie jest śmieszne, ale czasem wcale nie. Jak wtedy, gdy Magda Mołek publicznie, na wizji, przejęzyczyła się i powiedziała, że Nergal nie żyje, gdy tymczasem leżał w szpitalu i walczył z chorobą. Mimo, że nigdy nie przepadałam za tą dziennikarką, było mi jej autentycznie żal. Wyobrażasz sobie, jak musiała się czuć, gdy dotarło do niej, że właśnie kogoś uśmierciła? „Beka” no tak, to bardzo młodzieżowy, chyba pochodzące z hiphopowego żargonu słowo. Też mi się za bardzo nie podoba:-)

      Polubienie

  2. Jak można mieć radość z tego, że się kogoś wystraszyło? To nie jest normalne. To rodzaj sadyzmu.
    Wkurzam się na samą myśl o takich żartach, tym bardziej że znam takich żartownisiów, niestety…

    Polubienie

    1. Chcieli sobie zrobić żarty ze słodkiej blondynki, za jaką Paris uchodzi.Wydaje mi się, że stereotyp ma się całkiem dobrze. Blondi, taka głupiutka, więc się nie wkurzy. Tymczasem Paris Hilton może i jest głupiutka ale ma całkiem mądrych prawników. Podobno pozew już jest!:)

      Polubienie

  3. Rzeczywiście kretyński żart. A tak swoją drogą, przerażona i płacząca kobieta, to naprawdę niemiły widok i trzeba być bydlakiem, żeby ją do tego doprowadzać…

    Polubienie

    1. Myślę, że ten dziennikarz doskonale wiedział, jak skrajnie różne opinie krążą wokół Paris Hilton. Przeczuwał, że będzie niezły show. Ciekawe, czy został wyemitowany w telewizji?
      I masz rację, żart z kręgu tych naprawdę bardzo płytkich.

      Polubienie

    1. Paris jeszcze nie jest w wieku zawałowym, ale ciekawe co by zrobili, gdyby pod wpływem tego niewątpliwego stresu dostała jakiego udaru, albo właśnie mimo wieku – zawału?

      Polubienie

  4. noo mord w oczach to mało powiedziane.:P . Zawsze moim dzieciom mówiłam: żarty żartami, ale potem nie uwierzę jak naprawdę coś się stanie.. i wtedy będzie gorzej

    Polubienie

    1. Ależ oczywiście, że sobie pogadałyśmy, kiedy już wróciła do domu:) nigdy więcej mi czegoś takiego nie zrobiła:-)) Dziadek mojego męża zawsze straszył babcię swoim zawałem. Opierał się o drzwi i dramatycznie łapał za serce. Ona tak się do tego przyzwyczaiła, że kiedy naprawdę dostał tego zawału najpierw uznała, znowu się wygłupia. Nie umarł, wtedy jeszcze nie, niemniej jednak masz rację, że żarty z ewentualnej śmierci wywołują pewnego rodzaju zobojętnienie. Nie na problem tylko na poprzedzający ją gest, na słowo. Czarny humor nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem:-)

      Polubienie

  5. Tak sobie myślę, że w normalnym świecie opisana przez Ciebie sytuacja stanowiłaby antyreklamę hotelu, linii lotniczych, telewizji itd. Co zrobiła sama Paris tego nie wiem, ale niestety żyjemy w takich czasach, że ludzie chętnie takie rzeczy oglądają i napędza to nawet ten lub inny interes.
    Swoją drogą, to nie czasy się zmieniają, a ludzie…

    Polubienie

    1. Co zrobiła Paris? Pozwała ich!:)))) I masz rację, to ludzie zmieniając siebie wpływają na czasy, na historię, na rzeczywistość. Same z siebie zmieniają się jedynie pory roku. I to jest akurat dobre:)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s