Opublikowany w Daily News

Syndrom stresu pourlopowego

Nie ma co się dłużej okłamywać.

Tegoroczne wakacje minęły bezpowrotnie, a do następnych – cały pieprzony rok! Próbuję udawać, że jest fajnie, tu zrobię obiadek, tam upichcę jakieś ciasto. Tu kawka, tam spotkanie, w międzyczasie zakupy czy kino, ale należy powiedzieć sobie jasno całą prawdę.

Nastał czas powrotu: do domu, do pracy, na siłownię, bo przecież pogoda za oknem już niedługo przestanie sprzyjać, a mi nic się nie chce!

W pewnym poradniku radzili, że dla własnego komfortu psychicznego, w pierwszych dniach po urlopie należy rozsądnie dawkować obowiązki, zwiększać pracę stopniowo, zaczynać od rzeczy łatwych, które można szybko weryfikować. Jakieś sortowanie e-maili, czytanie listów, czy przeglądanie kalendarza. W przerwach między jednym, a drugim, warto sobie dla poprawy samopoczucia w myślach planować następny wypad z domu.

Jakieś strasznie odkrywcze toto nie jest, ale tak zrobiłam. Nie pomogło:-)

Radzili też, żeby zadbać o kondycję fizyczną. Wiadomo, fizyczna wpływa na psychiczną,, więc logiczne, że trzeba  ruszyć tyłek z krzesła, żeby ta fizyczna była jak najlepsza :-).

Przyznaję, że kiedy tak siedzę w biurze i przygotowuję następne super pilne tłumaczenie, drukuję „niezwykle ważne” dokumenty, czy wykonuję inne zadania „na wczoraj”, nawet jogging wydaje mi się kuszącą alternatywą:-)

Autor:

W zasadzie mogłabym się wymądrzać jaka jestem, jaka nie jestem, jaki jest mój blog, lub jaki miał być w zamiarze. Jednak posłużę się cytatem z bloga Kamila Wolnickiego, bo jest wyjątkowo trafny:): „Ten blog to mój „teren prywatny”, na który każdy może wejść. Będę pisać kiedy chcę i o czym chcę. Nie każdy musi się ze mną zgadzać… Czasem trochę koloryzuję, czasem zostawiam niedopowiedzenia, czasem chętnie biorę się za pisanie o sprawach, którymi na co dzień się nie zajmuję. Zawsze mam swoje zdanie, które… czasem zmieniam. Moje prawo, bo mój teren.” Tak więc, mając na uwadze powyższe, bawcie się u mnie dobrze!!

8 myśli na temat “Syndrom stresu pourlopowego

    1. No tak, tu trzeba stosować metodę małych kroczków. To znaczy w poniedziałek trzeba poczekać do piątku, we wrześniu do listopada, potem do grudnia, potem do ferii (opcjonalnie, bo nie wszyscy wyjeżdżają w zimie), potem do końca marca, do wiosny, do świąt wielkanocnych, do długiego weekendu majowego i do lata. Jak tak na to popatrzeć, to jest jak rzut beretem:))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s