Notka dla psiarzy i kociarzy

Dostałam od Marka smsa „Hallo! Rusz się, weź się w garść”:) Na pytanie „Dlaczego?”, odpowiedział „Bo już za długa przerwa na blogu!”. Miał rację, równy miesiąc…

Wczoraj wyczytałam, że pewien turecki imam na czas zimowych miesięcy, otworzył meczet dla bezpańskich kotów. Symptomatyczne jest to, że artykuł opisujący wydarzenie zaczyna się od słów „Abstrahując od kwestii religijnych”, jakby autor z góry założył, że w dobie nachalnej islamizacji Europy, nawałnicy imigracyjnej, dżihadu, który coraz częściej określany jest mianem dżihadu seksualnego, czytelnicy najpierw odniosą się właśnie do tego.

W centrum katolickiego Rzymu działa dosyć prężnie schronisko dla kotów i jakoś nie trąbi się o tym na wszystkich możliwych portalach społecznościowych, choć uważam, że to akurat szkoda, bo dobre inicjatywy warto reklamować (o schronisku pisałam TU). Nie chciałabym też, żeby ktoś odniósł wrażenie, że próbuję pomniejszać gest imama, bo przecież pomógł i to się liczy.

Zawsze mnie wzrusza ludzka (dosłownie i w przenośni) wrażliwość wobec zwierząt. I nie dziwi przywiązanie oraz pragnienie spędzania czasu ze swoim pupilem tak często, jak to możliwe. To przecież wspaniałe! Sama bym chciała, ale nie liczę na wyrozumiałość mojego szefa w tym względzie:-).

20181108_1444074984056437710181327.jpgW Wenecji widywałam psy nawet w kościele. Grzecznie czekały, leżąc w bocznej nawie, aż skończy się msza. Nikt nie komentował, nie prawił morałów, nie próbował wyprowadzić. Widywałam je w sklepach. Czasem dlatego, że pracowała tam ich pani, miały wtedy swoje legowisko i miseczkę z wodą, czasem wchodziły do sklepu z właścicielem robiącym zakupy (nie widziałam zakazu wprowadzania psów). A czasem, bo wiedziały, że dostaną coś smacznego:-) Tak czy siak, ludzie i zwierzęta żyją tu obok siebie i dla siebie. Wspaniała symbioza i zrozumienie, które bardzo mi się podoba. Chciałabym móc napisać to samo o Polsce.

12 myśli w temacie “Notka dla psiarzy i kociarzy

  1. Jeśli chodzi o tego Imama. Jest to wydarzenie w tym względzie,że w Islamie nie ma pojęcia dbania o zwierzęta nieużytkowe. Pies i kot jest „brudnym” zwierzęciem”.No -jeszcze kot czasem bywa użyteczny bo myszy łowi.
    Więc jest to wydarzenie.
    Ci ,którzy mieszkają w Europie, jako tako się zaasymilowałi – szczególnie ich dzieci – zaasymilowali również podejście do zwierząt.Niekórzy mają nawet pieska w domu.Wiem ,bo znam takich.
    My jeszcze do tej pory również mamy bardzo różne podejście do psów. Wystarczy pojechać na wieś…
    Nie widzę powodu dlaczego pies miałby łazic między sklepowymi półkami .Oczywiście wykluczam tu pieski dla niewidomych czy ułomnych ,czy malutkie bżdziny w jakimś tam specjalnej torebce.ALe przepraszam bardzo – nie chcę się spotkać z dogiem przy sklepowej półce…mam nadzieję,że mnie rozumiesz. Osobiście kocham zwierzęta, jestem miłośniczką kotów, pieska też posiadałam swego czasu.
    Uważam jednak ,że zdrowy rozsądek jest najlepszym podejściem do tematu….

    Polubienie

    1. Tak, ja doskonale rozumiem, że są takie miejsca i takie sklepy, w których obecność dużego psa jest problematyczna. Z drugiej strony jeśli się pozwoli na małe, to czemu nie duże prawda? A propos torebki. Kiedyś wyproszono mnie z Media Mark kiedy niosłam mojego malutkiego psa w torbie zawieszonej na ramieniu. Nie wystawiał pyszczka, nie hałasował. A jednak. Dzisiaj ten sam market prowadzi akcję pro-zwierzęcą. Ja tu wyczuwam jedynie dobry marketing:)
      To co napisałaś o podejściu Egipcjan do zwierząt to ciekawa sprawa. Koty uchodzą za czyściochy….w Polsce, tam za duszę nieczystą. Co kraj to obyczaj. U nas jesteśmy już po pewnym procesie społecznym w tej kwestii.

      Polubienie

    1. Ja rozumiem obawę ludzi przed dużym psem w sklepie. Może ugryźć, może wsadzić pysk w półkę z jedzeniem. To może się zdarzyć, więc ludziom się nie podoba. Żeby nie zadrażniać i nie wywoływać wzajemnych animozji, lepiej kierować się rozsądkiem.

      Polubienie

  2. We Włoszech psy są traktowane znacznie lepiej. Przy sklepach wystawia się miski z wodą, by spragniony pies miał szansę skorzystać 🙂 Pewnie trochę w tym marketingu 🙂

    Polubienie

    1. U nas w kecie też sa wystawiane miski z wodą, ale tylko przy ogródkach pubów na Starym Mieście. Więc raczej chodzi o marketing bo psiarze lubią takie gesty:-) Z drugiej strony, znajomy weterynarz mówi, że takie wspólne korzystanie przez różne, obce psy z tej samej miski z wodą, prowadzi do rozprzestrzeniania się psich chorób. Tak wiec akcja ma sens jeśli się tą wodę często zmienia. W zasadzie po każdym psie.

      Polubienie

  3. Zastanawia mnie, że przecież wiele osób słyszało o św. Franciszku, ale jakoś nie potrafi tego zastosować.
    Jak w tym dowcipie o księdzu, który pozwolił uczestnikom jakiejś imprezy przenieść się do kościoła, gdy zaczął padać deszcz. Impreza się rozkręcała, ksiądz zaczął się denerwować. Wtedy ktoś mu powiedział, że przecież Jezus był kiedyś na weselu, to Mu to pewno nie przeszkadza. Na co ksiądz odparł: „Tak, ale tam nie mieli Najświętszego Sakramentu”.
    No i wiele osób nie potrafi połączyć obecności zwierząt w kościele z postawą św. Franciszka.
    Pies w sklepie też mi nie przeszkadza, o ile nie poliże np. jabłek, które chcę kupić.:) Ale przecież to zależy od właściciela sklepu, a wszystko można rozwiązać.
    A jeśli idzie osoba niewidoma z psem? Oni podobno mają większe możliwości, ale też czasem spotykają się z durnymi reakcjami.

    Polubienie

    1. No właśnie to lizanie jedzenie ludzi odstręcza, nawet psiarzy. Dlatego jeśli chodzi o sklepy spożywcze czy w ogóle z jedzenie, to chyba jestem na nie, natomiast w innych sklepach już bym była bardziej liberalna. Oczywiście z wyjątkiem psów – przewodników. Oni wg mnie powinni móc wejść ze swoim niewidomym panem czy panią, wszędzie.
      A o św. Franciszku może i niektórzy słyszeli, ale już kim był, poza tym że świętym, to pewnie niekoniecznie:))

      Polubienie

  4. do niedawna nie miałam takiego problemu, ale teraz… w zaprzyjaźnionym sklepie osiedlowym biorę, po prostu, mojego szczeniaka na ręce, ale i tak nie wiem, czy któremuś klientowi coś nie odbije… do innych sklepów go nie zabieram, idę wtedy, gdy mogę go z kimś w domu zostawić… szkoda

    Polubienie

    1. W moim zaprzyjaźnionym sklepie też wpuszczają mnie bez problemu. Myślę, że wszystko sprowadza się do tego, jak wychowany jest pies, czy półki znajdują się na wysokości jego pyska, a niestety najczęściej tak. Do takich sklepów nie powinno się wchodzić z psiakami. Jednak w sklepach, gdzie lada jest obudowana i nic nie leży na wysokości psiego pyszczka w głównej mierze chodzi po prostu o bezpieczeństwo innych kupujących, o to żeby pies nikogo nie ugryzł. Bo bakteria przenoszone są nawet na ludzkich butach czy dłoniach, więc ten argument odpada.

      Polubienie

  5. Marzymy z Narzeczona by w Polsce sklepy przyjaźniej witały naszego czworonoga. Kampania Mediamarkt ostatniej zimy… mega… Z drugiej strony, nienawistnie patrzymy na właścicieli uwiazujacych swoje maleństwa przed sklepem!!!! Jedni lepsi od drugich…

    Polubienie

    1. A wiesz, że ten sam Mediamarkt 10 lat temu wyprosił mnie z moim, wtedy wielkości dłoni, szczeniakiem, ze swojego sklepu? Dodam, że psa miałam schowanego w specjalnej torbie więc nie mógł nabrudzić w sklepie ani nikogo ugryźć…..zakładając, że szczeniakowi przyszłoby to w ogóle do głowy. Ale ok, nie będę im tego wypominać, bo 10 lat temu była zupełnie inna społeczna mentalność jeśli chodzi o traktowanie zwierząt. Trochę się jednak zmieniło. Niestety wiele jest jeszcze do zrobienia w tej kwestii.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s