Gdzie jesteś?/ Where are you?

Zaginął nasz przyjaciel (link do ogłoszenia TU)

Jeszcze w sobotę widzieliśmy się na urodzinach koleżanki!

Przedwczoraj dowiedziałam się, że w niedzielę rano wyszedł  z domu  i słuch po nim zaginął. Poszukiwania trwają, policja dosyć szybko przyjęła zgłoszenie, ponieważ Adaś jest chory na bardzo ostrą formę cukrzycy i w efekcie tej choroby niedowidzi. Jeszcze w liceum dowiedzieliśmy się, że bierze insulinę, że prawdopodobnie nie dożyje 30-stki, na takim poziomie była wtedy medycyna. A on żyje i ma się całkiem dobrze, dzisiaj przy zachowaniu właściwego trybu życia, diety i przyjmowania insuliny nowej generacji, można żyć i żyć.

Adaś jest odpowiedzialny, więc jeśli do tej pory nie wrócił do domu, to musiało się coś stać. Ogłoszenia o zaginięciu już pojawiły się w mediach i portalach społecznościowych. I wiecie co, wkurzają mniej ludzie, którzy szufladkują człowieka i komentują jego zniknięcie tym, że pewnie chciał odpocząć od żony. Oczywiście mógł sobie chcieć odpocząć, ale taki wyjazd zapowiedziałby rodzinie, nie wyszedłby bez słowa, odezwałby się do córki, dałby znać. I nie zaniedbałby pracy, którą bardzo lubi i jest dla niego bardzo ważna.

Ktoś napisał „widać ewidentnie, że się chłop zagubił i potrzebuje oddechu od rzeczywistości – odetchnie i wróci”. I to by mnie może nawet przekonywało, gdyby nie to co napisałam w akapicie powyżej. Nawet jeśli człowiek się zagubi i potrzebuje oddechu od rzeczywistości, to fakt posiadania dzieci, żony, fakt bycia jedynym żywicielem rodziny te potrzeby skutecznie weryfikuje.

Znamy Adasia od 30 lat, nawiasem mówiąc wszyscy się dziwią, że mamy taką zgraną paczkę składającą się z wielu par i że ciągle trzymamy się razem, bez względu na to gdzie mieszkamy. Jesteśmy prawie w tym samym wieku, mamy w podobnym wieku dzieci, podobne problemy i pomimo wielu różnic, bardzo się lubimy.

Boimy się, że nie wziął zastrzyku z insuliny na czas, albo wstrzyknął za dużą dawkę. I jedno i drugie mogłoby skończyć się źle. Boimy się, że może stracił przytomność albo pamięć, i teraz błąka się nie wiadomo gdzie, gdy w Lublinie czeka na niego jego własny, ciepły dom. I rodzina.

I my.

***

Our friend has gone missing (link to the alert HERE).

On Saturday we were at the same birthday party!

The day before yesterday, I found out that on Sunday morning he left the house and afterwards we haven’t heard from him again. The search is underway, the police quickly accepted the application because Adaś is ill with a very severe form of diabetes and is partially-sighted. Even in high school, we learned that he was taking insulin, that he will probably not survive the 30th, but at that level medicine was then. And he is alive and well, today you can live and live with the right lifestyle, diet and taking the next generation of insulin.

Adam is responsible, so if he has not come home yet, something must have happened. Advertisements on disappearance have already appeared in the media and social networks. And you know what, some people pisse me off because they comment his disappearance that he probably wanted to take a break from his wife. Of course, he could have wanted a break from his wife, but about such an idea he would tell the family, he would not leave without a word, he would speak to his daughter, let her know. And he would not neglect the job he likes very much and is very important to him.

Someone wrote, „evidently, that the guy feel lost and needs breath from reality – he will breathe and come back.” And that would even convince me, except that what I wrote in the paragraph above. Even if a man gets lost and needs a breath from reality, the fact of having children, a wife, the fact of being the only breadwinner of the family, effectively verifies these needs.

We’ve known Adaś for 30 years, by the way everyone is surprised that we have such a harmonious group of people consisting of many pairs and that we are constantly sticking together, no matter where we live. We are almost at the same age, we have children of similar age, similar problems and despite many differences, we like each other.

We are afraid that he did not take an insulin injection in time, or injected too much. And both could end badly. We are afraid that he may have lost consciousness or memory, and now he is wandering do not know where, while in Lublin his own warm home is waiting for him. And family.

And we are.

 

28 myśli w temacie “Gdzie jesteś?/ Where are you?

        1. To już czwartek. Dobrze, że na dworze ciepło. Bez jedzenia wytrzyma, picie może znalazł, leki chyba ma…chociaż nie wiem ile zwykle nosi przy sobie.

          Polubienie

            1. Dokładnie tak. W dodatku wiemy, że jeszcze w niedzielę dotarł do Biłgoraja, ale zupełnie nie wiemy dlaczego? Nie ma tam rodziny, ani przyjaciół. Jedyne co nam przychodzi do głowy po konsultacji z lekarzem, to że dostał udaru i coś mu się tam kołacze w głowie.

              Polubienie

  1. Przykro mi…ja też liczę, że oby, oby…czytając opis przyjaciela i ten pod linkiem muszę przyznać, że imponuje mi swą postawą, że tak mając pod górkę z cukrzycą ma fajną pracę, rodzinę i troskliwych przyjaciół też zgromadził.

    Polubienie

    1. Wiesz, jak się czyta, że gdzieś, ktoś….nie znając człowieka, to jest inaczej. A tu….my ciągle wisimy na telefonach, wymyślamy scenariusze, przypominamy sobie, gdzie mógłby chcieć pojechać w przebłysku świadomości. Koszmar!

      Polubienie

    1. Najgorsza opcja, to że ktoś mu zrobił krzywdę bo chciał zabrać pieniądze. Docierają do nas jakieś informacje, ale wszystkie z niedzieli. A dzisiaj jest środa, a on jest chory. Mamy wszyscy nadzieję, że to jeszcze nic nie znaczy.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s