Scenka rodzajowa: W Ikei/ Short story: At Ikea

Warszawska Ikea na Targówku, jakieś prace remontowe, wejście ogrodzone dyktą, a na ogrodzeniu napis „Tu powstaje wybieg dla reniferów„. Mijam dziewczynę i chłopaka, zdecydowanie para, idą za rączkę. Ona do niego:

 – „Dlaczego akurat jebane renifery i to kurwa w Warszawie?”

To się trochę wpisuje w komentarz do notki „Mentalność ponad prawem”, w którym pisałam o potrzebie zachowywania przez kobiety minimum klasy. Nie wiem jak Was, ale mnie takie ostentacyjne przeklinanie wkurza. Jeśli to nie ostentacja, a norma, to ręce opadają.

Btw. o przeklinaniu, a w związku z tym o ubożeniu języka pisałam dawno dawno temu TU, jest gorzej niż było?

***

Wyjeżdżam z parkingu, w samochodzie otwarta szyba, upał na zewnątrz, upał w środku. Na przejściu matka z trójką dzieci w wieku 4-6 lat, jedno drugie trzyma za rączkę. Byłoby uroczo, gdybym nagle, podjeżdżając do tego przejścia nie usłyszała:

– Stójcie dzieci, bo przecież żadne bydło nas nie przepuści!

Zawsze przepuszczam pieszych na przejściu, więc to oczywiste, że i tym razem zahamowałam, ale nie mogłam się powstrzymać od odpowiedzi:

– No widzi Pani? Jednak jakieś bydło się zatrzymało.

Matka zaczęła mnie przepraszać, że to nie było do mnie, że to do tych poprzednich. Jasne, że nie do mnie, ale akurat ci poprzedni nie usłyszeli, a ja i dzieci tak. A niech się od maleńkości uczą, że ludzie to bydło, nie?:-)


Warsaw Ikea on Targówek is in renovation. The main entrance is fenced and on the fence there is the inscription „Here is a catwalk for reindeer”. I pass a girl and a boy, definitely a couple, her hand in his hand. She to him:

– „Why are fucking reindeers and why the fuck in Warsaw?”

This can be a commentary to my comment in the note „Mentality over the law”, in which I wrote about that women should keeping a minimum class. I do not know how about you, but for me such ostentatious swearing is annoying. If it is not an ostentation, but a norm, then… I have no words.

Btw. about swearing, and therefore about the impoverishment of the language I wrote long ago HERE, is worse than it was then?

***

I am leaving a parking, open window in the car, heat outside, heat inside. Near by the crossing mother with three children aged 4-6 years, holding each other by the hand. It would be lovely view, if I suddenly did not hear coming up that mother’s voice:

– Children stop, because no cattle will let us pass throught!”

I always trie to help pedestrians cross the street, so was obvious for me this time, but I could not help but answer with laughed in my face:

– Can you see? However, some cattle had let you…

Mother started to apologize, and explaine that it was not about me, but about the previous drivers. Sure, not about me, but the previous ones did not hear it, but me and children yes. Let the children learn from their little ages that people are the cattle, am I right? 🙂

Reklamy

32 myśli w temacie “Scenka rodzajowa: W Ikei/ Short story: At Ikea

  1. Mnie, której zdarza się przeklnąć przy dużych emocjach, razi używanie wulgaryzmów w każdym zdaniu, niezależnie od płci. Dla mnie to m.in. brak szacunku dla rozmowcy takie epatowanie wulgaryzmami, nie mówiąc już o kulturze. A dzieci słysząc to na co dzień w domu, na ulicy nabierają nawyku, wplatając w co drugie słowo, bo nikt im nie zwraca uwagi.

    Polubienie

    1. Czy tylko nie krępują, czy raczej balansują na krawędzi chamstwa? No bo z jednej strony to oni są tacy odważni, że klną jak szewc gdzie popadnie, z drugiej są ludzie, którzy im nie zwrócą uwagi, bo dzisiaj się już prawie tego nie robi. A słuchają mali i duzi:)

      Polubienie

        1. Moja mama kiedyś takim nastolatkom, którzy stali nad nią w autobusie i przeklinali ile wlezie, odpysknęła coś w stylu „No jak zaraz palnę w te Wasze zęby niewyparzone, to przestaniecie przeklinać!” i wiesz co się stało?
          Najpierw zamilkli, a potem zaczęli ją przepraszać:)))

          Polubienie

  2. Ja się pod tym, co napisałaś, podpisuję rękami obiema, dodatkowo nogami, gdybym umiała i wszystkim innym też. Niestety, zdarza się, że wulgaryzmy są uważane za normalne słowa. Tak się stało z wszechobecnym zaje**** (nawet gwiazdkować mi się nie chce do końca, tak bardzo jestem zbulwersowana). Jestem przeciw.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zajebiste, zajefajne i do tego bym dodała jeszcze niewulgaryzm zakręcone. Te trzy z królowały w języku polskich kobiet, języku polskim w ogóle. Wiesz, jak mi się osłuchało, obrzydziło?:))) To tak jak „dokładnie”, „absolutnie”, rzucane co chwila w wypowiedziach niektórych ludzi. Do znudzenia!

      Polubienie

    1. To prawda, ale może warto. Ludzie zafiksowują się na słowach utartych, mają swoje własne powiedzonka, utarte zwroty. I nawet to powoduje, że kiedy chcą coś opowiedzieć innym, język sam podpowiada właśnie te zwroty. Trudniej wyrażać myśli. A taki domowy slang nie jest przecież w żadnym razie czymś negatywnym. To normalny proces, normalna reakcja na rzeczywistość, taki rodzaj rodzinnej wspólnoty. Jeśli zamiast tego pójdą wulgaryzmy, oduczyć się jest jeszcze trudniej i trudniej wysłowić:)

      Polubione przez 2 ludzi

  3. W mojej opinii jest gorzej niż było, jeśli chodzi o język. Jeśli zaś chodzi o zachowywanie klasy, to dotyczy również męskiej części populacji. Widać panu odpowiadał sposób formułowania wypowiedzi przez panią, skoro wciąż trzymał ją za rączkę po usłyszeniu zacytowanych słów. Noo chyba, że natychmiast puścił rączkę po ich padnięciu, a Ty zapomniałaś nadmienić o tym we wpisie.

    Polubienie

    1. No właśnie to jest tak jak we wszystkim, przyzwolenie, udawanie, że się nie słyszy. Udawanie, że to nie przeszkadza, coś w stylu „mała szkodliwość społeczna”. A efekt śnieżnej kuli? Może zaczyna się właśnie od tego? Któż to wie.

      Polubione przez 1 osoba

        1. Oj tak, ludzie nie czytają książek, teraz jest modne tylko „pismo obrazkowe”, a tam oczywiście zatrzęsienie wulgaryzmów. Wspominałeś chyba kiedyś, że nie oglądasz Vegi, a to jest idealny przykład tego zatrzęsienia. Tym bardziej, że jednak jest mnóstwo ludzi, którzy go oglądają. No i mamy potem kalki językowe wprost ze świata filmu.

          Polubione przez 1 osoba

            1. Ja widziałam Botoks. Poza warstwą językową, o której już napisałam, bo tutaj tak jak podobno w innych jego filmach, przecinek na przecinku, znalazłam kilka całkiem sensownych treści. Niestety giną w gąszczu przekleństw i przerysowanego obrazu polskiej medycyny.

              Polubione przez 1 osoba

              1. Mnie wystarczył „Pitbul” widziany w 2005 r. Potem już tylko słuchałem, co mówią znajomi po kolejnych wizytach w kinie. Za każdym razem wychodzili rozczarowani i wciąż chodzili na kolejne jego filmy. Chyba czas zmienić znajomych.

                Polubienie

    1. Ja aż tak to nie, ja raczej tak, jak prof. Miodek. W pewnych sytuacjach i miejscach zakląć można, ale nie można traktować wulgaryzmów jak nowego uzusu społecznego, którym niestety staje. Z tym trzeba walczyć. Kawały bez tzw. kropki nad i byłyby nieśmieszne, ale już w normalnych rozmowach, zwłaszcza publicznie, przekleństwa powinno się ograniczać.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s