Z obowiązku blogowego/ From the blogger’s obligation

Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy” – śpiewa mi się dzisiaj od rana.

Notka natomiast pisana jest z obowiązku blogowego, żeby się nie zasiedzieć w blogowej bezczynności, choć wcale nie uważam jej za coś złego. Pisać, nie pisać, jakie to ma k… znaczenie, w porównaniu z problemami tego świata, co?

Kiedyś chciałam zostać dziennikarką, naiwnie myślałam, a raczej marzyłam, żeby pisać o rzeczach wielkich (co to takiego?), żeby wpływać na ludzi, choćby w małym stopniu, ale krok po kroku zmieniać to, co złe. Dzisiaj sobie myślę, stara, masz pięćdziesiątkę na karku! Ratuj co się da, z tego, co tam ci jeszcze zostało.

Nasze wakacje nadeszły w smutnych okolicznościach, więc pierwsze dni w Grecji, to ciągłe rozmowy o śmierci Adasia, potem, na szczęście, trochę nam odpuściło.

Człowiek to jest takie dziwne stworzenie, trzyma się dzielnie, gdy wie, że już za chwilę oderwie się od rzeczywistości i przeżyje, choćby 10-dniowy odlot w nieznane. Więc spina pośladki, wypełnia obowiązki, z nadzieją, że podczas jego nieobecności, wszystko się wyprostuje, wygładzi, wróci do normy. A potem człowiek wraca i uświadamia sobie, że nic się nie zmieniło. I że to właśnie jest norma.

To już wiecie, w jak optymistycznym nastroju jestem dzisiaj.


This song is written for money” – I sing today from the early morning.

The note, however, is written from the blogger’s obligation not to stay in the blog’s inactivity, although I do not consider it is something bad at all. Write, or not to write, what does it the f… matter, compared to the problems of this world, what?

Once I wanted to become a journalist, I naively thought, or rather dreamed to write about great things (what is it?), to impact for people, even to a small extent, but to change what is wrong with, step by step. Today I think, old, you have a 50’s on the back of your neck. Rescue what you can, from all of that you still have left.

Our holidays came in sad circumstances, so the first days in Greece are constant talks about Adam’s death, then, fortunately, we had let go a little.

Man is such a strange creature, he stays brave, when he knows that in a moment he will break away from reality and experience, if only a 10-day flight to the unknown. So he binds his buttoms, he does what he should do, with the hope, that in his absence, everything will straighten, smooth and return to normal. And then he comes back and realizes that nothing has changed. And that this is the norm.

You already know how in optimistic mood I have today.

Reklamy

26 myśli w temacie “Z obowiązku blogowego/ From the blogger’s obligation

    1. Hejka, z tą przyjemnością to jest tak, że ona jest zawsze. Jedynie okoliczności, jakieś zewnętrzne uwarunkowania sprawiają, że to moje blogowanie zaczyna być nawet przeze mnie samą traktowane jak coś nie na miejscu. W sensie, „tu się takie rzeczy dzieją, a ty sobie bloga piszesz”. Nie wiem czy rozumiesz, o co mi chodzi. Ja sama sobie wkładam taką uzdę na pysk, znaczy twarz:))

      Polubienie

      1. chyba musisz poważnie ze sobą pogadać. nie wiem, czy rozumiem, o co chodzi, ale to wtórne – grunt, żeby Tobie służyło. masz miejsce, w którym wolno wszystko – Tobie. i żadna uzda bez Twojej zgody się nie utrzyma. oby otoczenie zrozumiało. I Ty również – życzę powodzenia i to zupełnie bezinteresownie.

        Polubienie

    1. Nie zapomniałam Marysiu, tylko tyle różnych nowych spraw się „urodziło”, które trzeba ogarnąć, że najnormalniej w świecie nie mam czasu. No i szybko robi się ciemno, a skuterem w nocy się boję. To znaczy, nie czuję się wtedy na nim bezpiecznie.

      Polubienie

  1. Muszę stwierdzić, że pisanie o niczym (Twoim zdaniem) wychodzi Ci równie dobrze jak pisanie o czymś. Podobno człowiek w kryzysie jest bardziej twórczy.
    Życzę Ci szybkiego powrotu do optymistycznej normalności. Tak już jest, że raz jest tak, a innym razem nie tak. To było głębokie w swej treści🧐
    Życie nie zna pojęcia CONSTANS.
    I pisz nawet o niczym.
    Ja się stęskniłam.
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  2. spokojnie to tylko awaria… szczęśliwe czas łagodzi rany znikaniem bliżych i dalszych, ważnych – codzienność ogarniesz, bo i dlaczego by nie – a co do planów nie rezygnuj… dobrze jest chcieć więcej i po więcej sięgać… to nadaje rytm, przyśpiesza serca bicie 🙂

    Uściski i przytulaski i takie tam mizi mizi… 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie pisać można, to zrozumiałe, bywa też tak, że tzw. pisanie o niczym jest bardzo ciekawe dla czytelnika.
    Ja tylko nie rozumiem, jak można zamknąć blog bez słowa i wchodzisz na znany adres…a tu niespodzianka, autor miał w d…e czytelników i nawet nie raczył się pożegnać.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też się z tym spotkałam. Mało tego, sama tak kiedyś zrobiłam. Przyznaję się ze wstydem. Jednak nie chodzilo o czytelników tylko o zachowanie prywatności, bezpieczenstwa, co wtedy wydawało mi się zagrożone. Ale… minęło dwa dni, opamiętałam się, założyłam nowy blog, czyli ten właśnie, a do wszystkich znajomych blogerów napisałam informację, że wróciłam. A na blogu notkę, którą potem usunęłam. Życie:-)

      Polubienie

  4. You are not the only one…..

    I am sorry for your sadness…

    I feel sometimes the same …but i try to smile and go forward … with all the difficulties life is beautiful!!

    Send you a HUG and KISSES!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s