Jako „obywatelka” jestem „zainteresowana”/ As an „citizen” I am „interested”

Lubię czasem poczytać nad czym to obradują nasze senackie czy sejmowe komisje, na co idą pieniądze podatników. Otóż jutro Senat RP, ma (jako drugi z siedmiu punktów) w planie:

„Rozpatrzenie petycji w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany art. 253 ustawy z 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego poprzez zastąpienie określenia „obywatel” określeniem „zainteresowany” (cd.) […].”

To sprawa najwyższej wagi!

Mi jest naprawdę wszystko jedno, czy ja wchodzę do urzędu jako obywatelka czy zainteresowana, (to się chyba zresztą nie wyklucza), bardziej mnie interesuje, żeby w tymże urzędzie nie stać pół dnia i  załatwić sprawę.

A tak na marginesie, „Rozpatrzenie petycji w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w celu przyznania prawa do przeliczenia świadczeń emerytalnych osobom, które nie mogły kontynuować zatrudnienia z powodu wypadku przy pracy lub choroby zawodowej […]”, wpisane było dopiero jako trzecie w kolejności.

Mniej ważne?


I sometimes like to read what our Senate or Sejm committees are discussing, for where taxpayers’ money goes on. It turns out that the Senate of the Republic of Poland for tomorrow, (as the second of seven points), has in the schedule:

„Consideration of a petition regarding a legislative initiative to amend Article 253 of the Act of 14 June 1960 – Code of Administrative Procedure by replacing the term” citizen „with the term „interested ” […].”

A matter of utmost importance!

It’s really doesn’t matter for me, whether I’m entering the office as a citizen or interested (I guess it’s not mutually exclusive), I am more interested in not to stand half a day in this office and waiting for settle the matter.

By the way, „Consideration of the petition regarding the legislative initiative regarding the amendment of the Act of 17 December 1998 on old-age and disability pensions from the Social Insurance Fund, in order to grant the right to convert pension benefits to persons who could not continue employment due to an accident at work or occupational disease […] „, was only entered as the third in order.

Less important?

Reklamy

WOŚP

pobrane

Note for foreigners, you can read about WOŚP here: Great Orchestra of Christmas Charity

Być eko-logicznym i eko-racjonalnym/ Be eco-logical and eco-rational

Ostatnio wiele się słyszy na temat zero waste, dbania o Ziemię, sprzątania planety i generalnie o byciu eko. Mi się to podoba, co już kilka razy na łamach tego bloga zaznaczałam. Uważam, że trzeba coś zmienić, poza tym, kto ma posprzątać bałagan, który został stworzony na przestrzeni ostatnich dekad, jeśli nie jego twórca? Chyba chcemy zostawić naszym dzieciom i wnukom miejsce, w którym będą mogły zdrowiej się odżywiać, żyć, a daj Boże również oddychać.

Tu drobna dygresja, ponieważ w Warszawie problem smogu jest właściwie codziennością, rozważam kupno oczyszczacza powietrza. W grudniu przeszłam naprawdę niewielkie przeziębienie, a mimo to, teraz przeżywam powtórkę z ubiegłego roku, o czym było tu. Macie doświadczenie w temacie takich urządzeń, ktoś już może nabył?

Wracając do odpowiedzialności za świat (brzmi górnolotnie i staroświecko, ale jest bardzo potrzebne i na czasie), bądźmy eko, pomagajmy, ale postępujmy rozumnie i bez popadania w przesadę.

Nie wyrzucajmy od razu wszystkiego, co zostało wyprodukowane w erze przed masową produkcją odpadów i jest wykonane z plastiku, czy innego materiału, który może nie spełnia dzisiejszych standardów, jednak zwyczajnie nadaje się do użycia. Nie zamieniajmy na ślepo wszystkiego, co się da, na bambusowe, tylko dlatego, że to jest bambusowe. A wiem, że niektórzy tak robią! Bo potem może się okazać (jak w przypadku opisywanym w dzisiejszej Rzepie), że z założenia bardzo ekologiczne, wielokrotnego użycia, wykonane z włókna bambusowego i sproszkowanego ziarna kukurydzy, kubeczki, a więc kubeczki jak najbardziej wpisujące się w nurt zero waste, są produktem nafaszerowanym szkodliwym, a nawet zabójczym, formaldehydem.

Przecież w całym tym ekologicznym szaleństwie (w pozytywnym znaczeniu tego słowa), chodzi o zdrowie, o świat, o naturę, a więc również o człowieka, prawda?



Recently, is hear a lot about zero waste, taking care of the Earth, cleaning the planet and generally about being eco. I like it, which I have already mentioned on my blog. I think that have to be change something, and who should clean up that mess that has been created over the last decades, if not its creator? I think we want to leave our children and grandchildren a place where they will be able to eat healthily, live healthily and I hope…. breath healthily.

By the way, a small digression, because in Warsaw the problem of smog is actually daily life, I am considering buying an air purifier. In December, I’ve had a slight cold, and yet, now I’m experiencing a repeat from last year, which I mentioned here. Do you have any experience in that subject, has someone already bought it?

Returning to the responsibility for the world (sounds a little hight-sounding and old-fashioned, but it is very necessary and on time), let’s be eco, help, but let’s act wisely and without falling into exaggeration.

Let us not immediately throw away everything that was produced in the era of mass production of waste and is made of plastic or other material that may not meet today’s standards, but it is simply suitable for use and healthy. Let’s not change everything blindly into bamboo, just because it is bamboo. I know that there are many people who doit! Because then it may turn out (as in the case described in today’s Rzeczpospolita) that those very ecological, reusable use made of bamboo fiber and powdered corn kernels, the cups, and therefore the cups most fitting in the zero waste stream, are stuffed with formaldehyde harmful to humans.

After all, in all this ecological madness (in the positive sense of the word), it’s about health, about the world, about nature, and in it also about human life, right?

Anomalia przyrodnicze czy wiosenna przepowiednia?/Anomaly or spring prediction?

Za oknem znowu przyjemny śnieżek, temperatura przyzwoita -3. Wczoraj wieczorem było zdecydowanie zimniej. I to właśnie wczoraj, gdy przechodziłam kładką przez Kanał Gocławski usłyszałam kumkanie żab!

z1Wyczytałam w Wikipedii, że żaba wodna „na sen zimowy udaje się wraz z nastaniem pierwszych przymrozków, w październiku. […] Budzi się z początkiem kwietnia, czyli później niż żaby brunatne. W dużych zbiornikach pojawia się wcześniej, w małych później”.

No ok, ale w styczniu!??

Ja bym się nie obraziła, gdyby wiosna nadeszła tak wcześnie, ale wiem, że dla ekosystemu to źle, także jestem w stanie odczekać swoje, byleby potem było piękne, długie, słoneczne lato! Umowa stoi? 🙂


Outside the window again pleasant snow, decent temperature -3. It was much colder yesterday evening. And it was yesterday when I was crossing the footbridge through the Gocławski Canal I heard croaking frogs!

I read in Wikipedia that the water frog „Goes for winter sleep with the first frosts in October. […] It wakes up at the beginning of April, i.e. later than the brown frogs. In large reservoirs it appears earlier. „

Ok, but in January! ??

I would not be offended if the spring had come so early, but I know that for the ecosystem it is bad, I am also able to wait for it, so long as it was a beautiful, long, sunny summer! Have we got a deal?? 🙂

Być ratownikiem medycznym/ To be the EMT

Trzeba być kompletnym baranem, żeby napadać na człowieka, który próbuje nam (lub naszym bliskim) pomóc, a może nawet uratować życie. To takie moje przemyślenie pod wpływem artykułu przeczytanego na portalu „Rynek zdrowia” (tu).

Ostatnio doszło do tak wielu różnych przestępstw wobec pracowników służb medycznych, że prokurator generalny (Z. Ziobro), ogłosił wytyczne, które mają na celu podwyższenie sprawności i efektywności postępowań przygotowawczych dot. przestępstw wobec pracowników ratownictwa medycznego i na SOR. Ich wdrożenie ma doprowadzić do tego, by przestępcy byli karani szybko i sprawnie, bez niepotrzebnego oczekiwania i przedłużania procesu.

Dobrze, że Ziobro zareagował, jednak sam fakt, że musiał to zrobić, pokazuje, że nie jest dobrze. Ratownicy medyczni i pracownicy SOR kokosów nie zarabiają, więc pieniądze nie będą żadną rekompensatą za poniesione straty moralne czy zdrowotne. W obliczu takich zdarzeń, o jakich mowa w artykule, naprawdę można się zacząć obawiać, że liczba chętnych do wykonywania tych zawodów drastycznie spadnie, bo kto będzie chciał ryzykować?

Ja wiem, że sprawcami są najczęściej osoby będące pod wpływem alkoholu, substancji, leków, czasem też osoby chore psychicznie (to akurat skrajności), jednak chyba każdy rozumie, że te grupy rosną w siłę. Cywilizacja!

A ratownik medyczny nigdy nie wie tak naprawdę, do kogo jedzie i na co będzie narażony.


You have to be a complete ram to fight with a man who tries to help us (or our relatives) and maybe even save a life. This is my reflection under the influence of the article read on the „Health Market” portal (here).

Recently, there have been so many different crimes against medical service employees that the General Prosecutor (Z. Ziobro) announced guidelines aimed at increasing the efficiency and effectiveness of preparatory proceedings regarding crimes against the EMT guys and on emergency medical services. Their implementation is to lead to the criminals being punished quickly and efficiently, without unnecessary waiting and prolonging the process.

It’s good that Ziobro reacted, but the very fact that he had to do so shows that there is not good. The EMT’s and the E.R. employees, do not earn much money, so the money will not be any compensation for the incurred moral or health losses. In the face of such events, referred to in the article, you can really start to fear that the number of people willing to perform these professions will fall dramatically, because who will want to risk?

I know that the perps are most often people under the influence of alcohol, substances, medicines, sometimes also with mentally problems, but this second one are just the marginal, but I think everyone understands that these groups are growing in strength. Civilization!

A medical rescuer never really knows whom he is going to and therefore can not prevent certain, dangerous, situations.

Prawie czyni różnicę/ Without translation because funny is only in Polish :-)

Lubię mieć ładne, zadbane, dłuższe niż zwykle paznokcie. Nie szpony, raczej takie migdałki, wychodzące nieco ponad opuszkę palców i w zasadzie w dowolnej kolorystyce:) Niestety ta długość ma jedną zasadniczą, niemal eliminującą moje fanaberie, wadę dlatego pozwalam sobie na nią dosyć rzadko.

Z dłuższymi nieprecyzyjnie klikam w klawiaturę komputera i (a może nawet przede wszystkim) telefonu. A potem wylatują w kosmos smsy, które wyglądają jakbym była, co najmniej, pod wpływem.

Przed chwilą napisałam do męża tak:

„Jak poqiesz to pojce. Pitem wdrapie do Orange i zapyram o reklamacje”,

co w tłumaczeniu z polskiego na nasze miało znaczyć, że jak powie to pójdę, a potem wstąpię do Orange, żeby zapytać o reklamację.

Mój mąż zwykle odpisuje jednym wyrazem (powaga!:))), więc tym razem było podobnie. Dostałam odpowiedź:

„Zapyraj!”.

A potem dosłał jeszcze drugiego:

„Najlepiej pitem”.

Przemyślenia okołoblogowe/ Thoughts around the blog

Odwiedzam wiele blogów, na różnych platformach, które mają bardzo różne treści, formy i postawione przez autorów zadania. Wszystkie one są, ogólnie rzecz ujmując, własnością intelektualną autora, który chciałby o tę własność zadbać najlepiej jak potrafi, mimo że jest to trochę walka z wiatrakami, wspierana przez obowiązujące ustawy, w tym Ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

W związku z masowym wykorzystaniem botów do rozpowszechniania spamu coraz więcej serwisów zabezpiecza swoje strony internetowe poprzez CAPTCHA.  Blogerzy także stosują taką formę weryfikacji aby uniknąć spamujących komentarzy i najzwyklejszych śmieci. Kiedyś, przed epoką „CAPTCHA” mój blog zalała powódź nic nieznaczących zbitek słów wrzucanych, gdzie popadnie, zwłaszcza pod  starszymi, archiwalnymi notkami. Najpierw je kasowałam, potem klęłam, a następnie, pogodzona z losem, olałam temat. Pewnie nadal gdzieś tam są.

Ja jestem i blogerką i czytelnikiem. Komentuję, kiedy tylko mam chwilę czasu, bywa że w drodze do pracy, przez przez telefon czy tablet, a wtedy dostosowanie się do reguł dodatkowej weryfikacji, czyli klikania w konkretne zdjęcia, które w dodatku wyskakują wielokrotnie, jest bardzo niewygodne. Wystarczy chwila zerwanego połączenia z internetem i wszystko trzeba zaczynać od początku. Bywa więc, że z braku stabilnego łącza, w końcu rezygnuję z pozostawienia komentarza licząc, że zrobię to później, ale z tym później, jak wiadomo bywa różnie.

WordPress posiada funkcję antyspamu, więc ja akurat nie widzę konieczności ustawiania dodatkowej weryfikacji, ale może inne platformy działają inaczej? Zastanawiam się, czy reCAPTCHA w przypadku blogów jest w ogóle konieczne? Napiszcie, co Wy o tym myślicie. Jeśli stosujecie weryfikację to skąd taka decyzja, co było przyczyną, a jeśli nie, również dajcie znać dlaczego.

PS. Właśnie próbowałam zostawić komentarz na zaprzyjaźnionym blogu, korzystając z komputera, a więc, tradycyjnie można by rzec i mimo wyskakujących już 10 okienek z obrazkami, system nie przyjął weryfikacji. Sorry Leslie, ale komentarza nie zostawiłam.

 


I visit many blogs, on various platforms, which have very different content, forms and tasks set by the authors. They are all generally the intellectual property of the author who would like to take care of this property as best he can, despite the fact that it is a bit of a windmill tilting, supported by applicable laws, including the Copyright and Related Rights Act.

Due to the mass use of bots to distribute spam, more and more websites secure their websites through CAPTCHA. Bloggers also use this form of verification and to avoid spamming comments and the most common junk. Sometime ago, before the CAPTCHA, my blog flooded with insignificant clusters of words thrown in where it would go, especially as comments to older archival notes. First, I deleted them, then I cursed, and then, reconciled with fate, I just drop it. They’re probably still somewhere.

I am a blogger and reader. I comment whenever I have a moment, sometimes on the way to work, by phone or tablet, and then this necessity of adjusting to the rules of additional verification, i.e. clicking on specific photos, which in addition pop up repeatedly, is very uncomfortable. It is only one moment of internet disconnection and everything must be started from the beginning. It happens that due to the lack of a stable connection, I finally give up leaving a comment counting that I will do it later, but with that later as it is sometimes known.

WordPress has an anti-spam function, so I do not see the need to set up additional verification, but maybe other platforms work differently? I wonder if reCAPTCHA is necessary at all for blogs. Write what you think about it. If you use the verification, then why such decision, what was the reason, and if not, also let me know why.

To ma być polski?/ Is this supposed to be Polish?

wp-15465203461818185869782861907225.jpg

Nie jestem skostniała w poglądach na temat języka polskiego. Wiem, że jak każdy język, jest on tworem żywym, przyjmuje nowości, zmienia się, rośnie i przeobraża.

Ale bez przesy!! Zobaczcie co znalazłam w sklepie kosmetycznym. Niby coś tam po naszemu, ale po pierwsze, kobiety, które nie znają angielskiego, tego opisu by nie zrozumiały, a po drugie, mnie ten pinglisz razi. Niechby było po angielsku z polską etykietką tłumaczenia, albo całkowicie po polsku! I to moja ulubiona Perfecta tak daje ciała :-(.

Tarcza antycellulitowa
Booster wyszczuplający
Turboslim complex
Micro smart slim technology
Active slimming booster
Silnie ujędrnia
Zmniejsza widoczność cellulitu już po 7 dniach
Micro smart slim complex + coffee detox

Czy Wam się to podoba?

 


I am not ossified in views on the Polish language. I know that, like any language, it is a living creature, it accepts new things, still changes, grows and transforms.

But look what I found in the cosmetics store. Something like in Polish, but first of all, for women who do not know English, this description would not be understood, and secondly, I don’t like this pinglisz. Should be in English with the translation on the label, or in Polish! And it is my favorite Perfecta that blew it:-(

Poświątecznie, czyli o diecie cud/ About the Christmas time, and the miracle diet

Uwielbiam wszelkiego rodzaju ryby i inne morskie stworzenia, a Wigilia jest wprost rajem dla mojego podniebienia. Dlatego również w tym roku, mimo jedzenia malutkich porcji każdej z trzynastu przygotowanych potraw, objadłam się jak bąk. We wtorek doszedł do tego serniczek, z własnoręcznie uwarzonego sera, mięso z wędzarki, chleb domowej roboty, pyszne sałatki itp itd.

Wieczorem z przerażeniem pomyślałam o obłędnej kiecce, w której już za kilka dni miałam wystąpić w Nowy Rok 🙂

Drugi dzień świąt przywitał nas deszczem, a mnie osobiście również bólem wszystkich mięśni i kości. Z obrzydzeniem myślałam o barszczyku czy leżących w lodówce śledziach. Gdy ktoś wspominał o pieczonej kiełbasie czułam paraliż żołądka, żuchwy i żwaczy jednocześnie. Temperatura rosła w zastraszającym tempie, że w końcu mama zagoniła mnie do łóżka (choć niespecjalnie musiała zaganiać), żebym się przespała i „wygrzała” grypę.

I wiecie co? To była najcudowniejsza odmiana grypy! Spałam ponad dobę, przerywaną jedynie kilkoma siorbnięciami donoszonej mi dzielnie przez domowników herbatki (bez cytryny i cukru, które wydawały mi się wtedy wstrętne). Temperatura pogrążyła mnie w chorobowej malignie, przestałam cokolwiek czuć i o czymkolwiek myśleć.  Po 30 godzinach obudziłam się zdrowa, wyspana i lżejsza o 4 kg:-)

Czy ja mogłabym w najbliższą sobotę poprosić o malutką powtórkę?


I love all kinds of fish and other sea creatures, and Christmas Eve is simply a paradise for my palate. Therefore, also this year, despite eating tiny portions of each of thirteen prepared dishes, I was full. On Tuesday, a cheesecake with homemade cheese, smoked meat, homemade bread, delicious salads, etc., came to this.

In the evening, I terrified thought about a crazy dress, in which I was supposed to welcome the New Year in a few days 🙂

The St Stephen’s day greeted us with rain, and I personally also painfuly felt all my muscles and bones. With disgust I was thinking about borscht or herring in the fridge. When someone mentioned the baked sausage, I felt the paralysis of the stomach, chaps and teeth at the same time. Body temperature grew at an alarming rate, that finally my mother chased me to bed (though she didn’t have to chase in the matter of fact) that I would sleep and „warm up” the flu.

And you know what? It was the most wonderful type of flu! I was sleeping more than a day, interrupted only by a few slurps of warm tea, made by my daughter (without lemon and sugar, which seemed repulsive to me at the time). The temperature plunged me into a oblivion disease, I stopped to feel anything and think about anything. After 30 hours I woke up healthy, skinny and lighter by 4 kg 🙂

Could I ask for a small replay this Saturday?