Symbioza i kreatywność/ Symbiosis and creativity

Wczoraj byłam u mojej mamy. Mama bardzo kocha kwiaty, ale to nie przeszkadza jej traktować je w sposób, co najmniej, niekonwencjonalny. Cebula wetknięta w ziemię egzotycznej jukki, która stoi w salonie, tuż przy balkonowym oknie 😉

– No co, nie wybierałam się do ogrodniczego, a chciałam szybko wyhodować szczypiorek! – wytłumaczyła.

wp-15510970602714629316846113308862.jpg

To trochę tak, jak z pewną dziewczynką, którą poznałam, gdy miałam praktyki studenckie w jednej z lubelskich podstawówek. Nosiła bardzo zwyczajne nazwisko, np. „Cebula”*, za to z imieniem rodzice poszaleli: Penelope.

Penelope Cebula*!! Za każdym razem, gdy odczytywałam listę obecności, dzieciaki miały radochę.

* Imię i nazwisko na potrzebę notki zmienione, ale kreatywność podobna:-)


Yesterday I was to see my mother. She loves flowers very much, but this love doesn’t stop her from treating them in a very unconventional way. Onions sticked in the exotic Yucca’s ground, which stands in the living room, next to the balcony window.

– What! I wasn’t going to go to garden centre, but I wanted to grow chives quickly! – explained.

It’s a bit like with a girl I met when I had student work placements, at one of Lublin’s primary schools. She had a very ordinary surname, „Sausage”, but her parents were a little crazy with the name: Penelope.

Penelope Sausage * !! Every time I read loudly the attendance list, the kids had a big fun.

* For the needs of that note, the name and surname changed, but the creativity is similar.

Reklamy

40 myśli w temacie “Symbioza i kreatywność/ Symbiosis and creativity

            1. No to Ci teraz powiem, że na jabłka mam alergię!! Kurde, właśnie się dowiedziałam:))
              Trochę mnie zdziwiło, że ostatnio właściwie wcale nie mam na nie ochoty. A to pewnie dlatego, organizm sam wyczuł, że mi szkodzą:)

              Polubione przez 1 osoba

    1. Trochę mi to przypomniało takie kwiatki na szkolnym korytarzu w mojej (z kolei) podstawówce. Jak ktoś wetknął w donicę trzy różne, to one tak potem rosły. Z symbiozą tam bywało różnie, niektóre były ładne, inne straszyły łodygami bez liści. Zdecydowanie nie ikebana:)

      Polubienie

    1. Dreamu, przeca ja cały czas tu jestem:-) Nie zawsze mogę się zalogować komentując, i czasem właśnie dlatego nie zostawiam komentarzy. Bo mnie nie puści ten cały captcha, czy jakoś tak.

      Polubienie

  1. Uczyłam parę Andżelik/Angelik, więc uodporniłam się na cuda, zresztą nie mogę tu nawet wymienić pewnych połączeń imienia i nazwiska, bo tak były charakterystyczne. Ale z drugiej strony, u mnie też jest oryginalnie … ciekawe, że ludzi tak drażni, gdy ktoś wyskakuje z imieniem poza szereg i przynajmniej daną osobę da się zapamiętać z masy ludzi, którzy znikają z pamięci po jednym dniu.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Mnie nie drażni. Czasem trochę śmieszy, jak to zwykle jest, gdy zbyt wyszukane łączy się ze zbyt prozaicznym:-)
      Też miałam smieszne nazwisko i jakoś przeżyłam. Ale po ślubie chętnie przyjęłam nazwisko męża. Ha ha:-)

      Polubione przez 2 ludzi

  2. Nie pomyślałabym, że można w taki sposób wykorzystywać różne kwiatki, a co tam szczypiorku na przedwiośniu nigdy nie za wiele. Co do imion uważam, że rodzice strasznie nie raz przesadzają. Ja to w ogóle jestem tradycjonalistką i kiedy kilkanaście lat temu koleżanka dała córci na imię Naomi, skomentowałam odpowiednio (po czym nie odzywałyśmy się trochę). Ma ona jeszcze dwie córki Nicolę i Marikę. A mnie podobają się Marysie, Anny, Ewy, Małgorzaty, Magdaleny i inne normalne imiona.
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam również do siebie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Witaj Iva!! Ja też nie wiedziałam:-)
      Moja mama lubie takie impresje na tematy różne różniste.
      Co do imion, to ja nie mam jakichś swoich nielubianych, czy lubianych. No dobra,. Hermenegilda bym córce na imię nie dała:-) Ale mi bardzo chodziło o to zestawienie nowoczesnego i prostego, żeby nie powiedzieć śmiesznego, nazwiska. To przecież musi razić, albo chociaż bawić słuchacza.
      Dziękuję za wizytę, a co Ciebie idę:))!

      Polubienie

  3. U nas cebule też są wtykane do każdej z donic. Zdrowego domowego szczypioru nigdy nam nie brakuje. Z nazwiskiem wyszło prawie jak u Pani Musierowicz – z Arletą, która po zamążpójściu połączyła nazwisko panieńskie z mężowskim i stała się Arletą Kopiec-Mrówek 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ha ha, nie pamiętam tej części, a wydawało mi się, że znam książki Musierowicz bardzo dobrze:)
      Moja koleżanka miała znacznie gorzej, bo jej imię i nazwisko wymawiane przez kolegów od nazwiska……było przekleństwem. Z względu na nią, nie przytoczę tutaj nawet imienia.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Tom McDusia to był, coś koło strony 40-50 ;-). W dawnej robocie miałem koleżankę co się jej nazwisko Piepka czytało z niemiecka i wszyscy czekali na ślub, czy przyjmie nazwisko męża, czy zostanie przy swoim, a może połączy oba człony i się będzie ją teraz czytać pipka-warszawska. Noo ale co zrobisz, takie dziedzictwo rodzinne człek dostaje…

        Polubienie

        1. No tak, na to nie ma się wpływu. Ale można przyjąć nazwisko męża:-)
          Ja pamiętam, że kiedyś śmialiśmy się opcji Bułka – Wrocławska. Aż żal, że nie spotkałam się nigdy z kimś o podobnym nazwisku.:-) Gdyby tak jeszcze nazywała się Andżelika!!

          Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s