„Piórem sadła nie ukrajesz”/ „You don’t cut a piece of fat with a pen”

Wczoraj rzutem na taśmę zaliczyłam „Baron Cygański”. Zadzwoniła Ewa, krótkie pytanie, szybka decyzja i pół godziny później stałyśmy przed kasą Teatru Muzycznego. Bardzo się cieszę, bo nie wiem jak Wy, ale ja do tej pory jakoś nigdy nie miałam okazji obejrzeć tego spektaklu. Szczerze mówiąc, jakoś też nigdy nie tęskniłam za operetką:-) Mało tego, gdyby ktoś mi 20 lat temu powiedział, że nawet mając taką okazję, skorzystam z niej, w życiu bym nie uwierzyła:-) Cóż, po 20 latach zbiegły się i możliwości i chęci:)

Było super! A w dodatku miałyśmy naprawdę dobrą miejscówkę, pierwszy rząd.

20190503_2146305385443441726398311.jpg

Uśmiałam się słuchając arii rzeźnika Żupana, którą już znałam, ale jakoś nigdy wcześniej nie zagłębiałam się w słowa:-):

„Piórem sadła nie ukrajesz, a papierem się nie najesz
do szkoły ten, kto chory, a my obsiądziem stoły!
poetom wierszokletom, czernidła by do miski wlać
golonki i wędzonki, nie godni w gębę brać!”

Dla tych, którzy dopiero zastanawiają się, czy by nie zacząć żyć z pisania, filozofia Żupana może stanowić pewne ostrzeżenie:-).

No i co z blogerami, godni oni tej golonki czy nie?


Yesterday I watched „The Gypsy Baron„. Eve called me, a short question, a quick decision, and half an hour later we stood in front of the box office of the Lublin Musical Theater. I am very happy because I have never had the opportunity to see this performance so far. Honestly, I’ve really never missed the operetta 🙂 If someone told me 20 years ago that having the opportunity, I will take it, I would not believe it 🙂 Well, after 20 years coincided: opportunities and willingness 🙂

Was awesome! And in addition, we really had a really good seat, the first row.

I laughed while listening to the aria of a butcher Zsupán, I heard it in the past, but I did not dig into the words (my free translation below):

„You don’t cut a piece of fat with a pen, you don’t be fed eating paper
to school is going who is ill, we shall sit at the tables!
give a black water to a bowl to poets for their poems,
pork knuckle and smoked meat, are not for them!”

For those who are just wondering whether or not to start living with writing, the philosophy of Żupana may pose a certain warning :-).

Well, what about bloggers, they are deserve for a piece of pork knuckle it or not? 🙂

Reklamy

51 myśli w temacie “„Piórem sadła nie ukrajesz”/ „You don’t cut a piece of fat with a pen”

    1. Oj to rzeczywiście problem. W takich sytuacjach warto poszukać wycieczki do najbliższego większego miasta, tak aby w planie były również atrakcje kulturalne.

      Polubienie

                  1. Wegetarianką od lat chociaż od dawna jem wegańsko. I być może uprzedzę Twoje pytanie – to przekonania. Już jako dziecko nie chciałam jeść mięsa (zresztą nawet mi nie smakowało i źle się po nim czułam), jako dziecko wiedziałam z czego jest kotlecik i na czym gotuje się zupa. Nie chciałam ale rodzice… i chyba też wiedza o tym nie była taka jak teraz – teraz w internecie jest chyba wszystko 😉

                    Polubione przez 1 osoba

                    1. A ja Cię zaskoczę, bo wcale nie miałam zamiaru pytać, choć może rzeczywiście są różni wegetarianie. Jedni z przekonania, drudzy – bo dieta:) Jednych i drugich podziwiam. Ja ograniczam mięso bo również nie za dobrze się po nim czuję, a w dodatku teraz, gdy wiem czym się te biedne stworzenia tuczy….. masakra. Staram się nie jeść, ale nie usunęłam ze swojego jadłospisu.

                      Polubienie

                  2. Zalezy od człowieka i od organizmu – niektórzy nie mogą bez tego typu białka, inni nie myślą co jedzą a jedzą. Ja nie zaglądam nikomu w talerz – nie krytykuje, nie gnębię – terrorysta nie jestem. Moi rodzice jedzą mięso ale nie rozmawiam na ten temat mimo iż oni kiedyś ‚czepiali”się o moje wege. Ale jak zrobie wegański obiad i chcą go zjeść i jedzą – smakuje to jest mi miło nie powiem (tak jak wczoraj) 🙂 tylko szkoda, że rodzeństwo nie rozumie i nie szanuje.

                    Napisałam bo dużo osób pyta 🙂 Niektórzy lubią ten smak i nawet roślinne odpowiedniki imitujące mięso im nie smakują bo to nie to – ja tego nie jem, nie jem soi, tofu, nie pije mleka sojowego itp. Stawiam na naturalne, łatwo dostępne produkty – sezonową kuchnię 🙂 Jeśli chodzi o białko – to można zastąpić na roślinne ale nie każdy moze – czasem wyniki badań wychodzą źle lub człowiek źle się czuje. Odnośnie tuczenia zwierząt to temat rzeka, tak jak masarnie itp.

                    Polubienie

  1. Sztuka podkasana też może bawić i to działa ponad wiekowo.
    Miałem przyjemność mieszkać w Szczecinie u wujka w latach sześćdziesiątych, gdy miałem ok. 18 lat. Jego córka Ala zaopiekowała się mną i moją edukacją w zakresie sztuki filmowej, operowej i operetkowej, zresztą wszelkiej. Dzięki jej poświęceniu stałem się innym człowiekiem. Wspominam wciąż tamten czas, traktując go jako „kamienie milowe” mojej osobowości

    Polubienie

  2. hm… swojego czasu, tak w pierwszych latach udało mi się kilka tekstów sprzedać… razem z prawami autorskimi do tego i tak naprawdę, to nie wiem, czy to się gdzieś, kiedyś ukazało… jakoś tak się porobiło, że urwał mi kontakt z tą osobą, więc nie znam dalszych losów tej mojej pisaniny… a potem już jakoś nikt się więcej nie kwapił do kupna, a pochwały to za słaba waluta by nią opłacić rachunki…
    zaś większe ochamienie planuję za tydzień w Krakowie, ale nie ma jeszcze sprecyzowanej koncepcji tegoż, się na razie rozmawia tylko…
    p.jzns :)…

    Polubienie

    1. No tak, parafrazując tekst z Barona Cygańskiego „pochwałami sadła nie ukrajesz”:-)
      Ja rozumiem nawet, że bycie autorem tekstów to ciężka sprawa, ale nawet jak się już jest „poczytnym” autorem, kasa z tego średnia. W porównaniu z innymi zawodami oczywiście. Pochwal się potem tym odchamiającym dniem!! Ja za tydzień jadę do Poznania., na ten influencerski dzień. Będę zawyżać średnią.
      Wieku:)

      Polubienie

    1. No uczniowie byliby zachwyceni:))n Ja nie zauważyłam, że jest „Skrzypek na dachu”. Uwielbiam!! A już „Sunraise, sunset” czyli naszej „To świt to zmrok…” jest moim najpiękniejszym utworem z tego musicalu. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Oba twory natchnione 😉 Wróciliśmy szczęśliwie i to wręcz na pustej trasie, po 5 dniach warszawskiego szaleństwa 🙂 Aczkolwiek jeszcze nie do domu, coby babcia Zosia wnukiem się jeszcze nacieszyła.. A jak u Was droga powrotna?

        Polubione przez 1 osoba

            1. Ja na ten influencerski zjazd jadę. W sobotę zajęcia a potem after party a w niedzielę powrót:)
              Ale oczywiście, że znalazłabym czas, żeby się spotkać!!:)

              Polubienie

                    1. Cały czas się wkręcam, że będę zawyżać średnią wieku, choć z drugiej strony to samo mnie mobilizuje:) jakaś jestem pokręcona!:)

                      Polubienie

                    2. Kilka blogerem znam, o kilku słyszałam jeszcze zanim nastał czas Instagrama. To ciekawe, że i w tym zakresie ludzie się rozwijają.

                      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s