Mówić jak do słupa, czyli o dokarmianiu ptaków latem i pladze szczurów przez cały rok/ Talking into a dead phone, that is, feeding birds in the summer and plague rats throughout the year

Odnoszę wrażenie, że jak ludzie są coraz gorsi dla ludzi, to żeby sobie podnieść samoocenę, starają się być dobrzy dla innych gatunków. Na przykład dla ptaków, które kiedyś dokarmiano tylko zimą, a teraz, dzięki wrażliwym serduszkom mamy obsrane skwerki przez cały okrągły rok. Moi Drodzy, jeśli ktoś wyczytał w Wikipedii, że „dokarmianie ptaków […] kształtuje zachowania proekologiczne”, to oświadczam, iż w przypadku letniego dokarmiania mówienie o proekologii, jest błędem.

Jeśli ptak nie szuka jedzenia, bo nie musi, to robi się tak samo leniwy, jak bezrobotny w krajach, o wysokim wskaźniku świadczeń pomocowych. No bo, po co ma szukać czegoś, co mu się podaje, jak na talerzu, czyli w przypadku ptaków, na trawniku, lub osiedlowym placu?

Tak więc, ptaki nie odlatują w poszukiwaniu pożywienia poza miasto, w efekcie zalega ich tu znacznie więcej niż powinno. Ponadto stają się w jakimś sensie uzależnione od człowieka, a także zmieniają swoje naturalne przyzwyczajenia. Zaobserwowano, że niektóre samce, zamiast przygotowywać się do okresu godowego, budować gniazdo, starać się o samiczkę – pilnują terenu wokół karmnika. Brzmi śmiesznie znajomo, prawda?

Z letniego dokarmiania nie korzystają gatunki zagrożone (bo wtedy dokarmianie może i miałoby sens, byłaby to walka o przetrwanie gatunku), ale ptaki pospolite, które ze względu na wielkość (gołębie i wrony) odstraszają wszystkie inne. Trzeba też wspomnieć, że jedzenie, które otrzymują od ludzi, często najnormalniej w świecie szkodzi ptasim brzuszkom. Cóż, bywają nim zdrowe ziarna, ale także pozostałości obiadowe, wyrzucane wprost z kuchennego okna, (pisałam o tym kiedyś tu: No i otóż mamy wiosnę i tu: Podziobią nas kruki i wrony).

I teraz w tym wszystkim najlepsze. Jeśli coś nie zostanie rozdziobane przez ptaki, przyciąga zapachem wszelkiego rodzaju gryzonie.

www.blogcaffe.wordpress.com
Szczur w Warszawie

W Warszawie jest pod tym względem znacznie gorzej, niż w Lublinie, więcej tu zbiorników wodnych, które stanowią idealne sąsiedztwo dla szczurów.

Na zdjęciu, przestraszony, nie mniej ode mnie szczur, przy zakamarku naszej blokowej piwnicy! Mamy teraz taki paradoks, że może i zlikwidowano w miastach problem dzikich kotów, za to wygenerowano problem gryzoni. Warszawa ewidentnie sobie z tym nie radzi.

No i na koniec ciekawostka nr 1: Artykuł 145 kodeksu wykroczeń mówi, że: Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.” Tak więc, jeśli już musisz, to nakarm te ptaki, ale potem posprzątaj!

I ciekawostka nr 2: Na liście miejsc, które szczury pokochały jest, albo raczej był, warszawski Pałac Kultury i Nauki. Kiedy zauważono problem, zamieszkały tam, całkiem legalnie, koty, które podobno poradziły sobie doskonale, przynajmniej na tyle, że gryzonie wróciły do kanałów i ciągnących się podziemi i nikt ich już dawno nie widział w pomieszczeniach użytkowych.

Brrr, chyba kupimy tego kota szybciej, niż zakładałam… dobrze, że mieszkamy wysoko.


I have the impression that when people are getting worse for people, to try and raise self-esteem, by being good for other species. For example, for birds that were once fed only in winter, and now, thanks to sensitive hearts, we have on squares, an avian waste the whole year round. Dear ones, if someone read in Wikipedia that „feeding birds […] shapes pro-ecological behaviors”, I declare that in the case of summer feeding talking about pro-ecology is a mistake.

If the bird is not looking for food, because it does not have to, it gets as lazy as the unemployed in countries with a high rate of aid. Well, why should it look for something that is given him, like on a plate, in the case of birds, on the lawn, or in the square?

Thus, birds do not fly away in search of food outside the city, as a result of which there are much more of them than should be. In addition, they become in some sense dependent on people, and also change their natural habits. It was observed that some males, instead of preparing for the mating season, build a nest, seek for a female – they guard the area around the birdhouse.

Endangered species do not have benefit from summer feeding (that feeding would have sense becouse it would be a struggle for the survival of the species), but common birds, which due to their size (doves and crows) deter all others. It should also be mentioned that the food they receive from people, could harms the bird’s tummy. Well, it sometimes receive a healthy grains, but also dinner remnants, thrown straight out of the kitchen window (I wrote about it once here: Well, we have spring and here: Pecked by ravens and crows).

And now the best! If something is not pecked by birds, it attracts all kinds of rodents with the scent. In Warsaw, in this respect, is much worse than in Lublin, there are more water reservoirs here, which are an ideal neighborhood for rats.

In the picture, scared, (no less from me) rat, at the corner of our block basement! We now have such a paradox that the problem of wild cats could have been eliminated in cities, but a rodent problem has been generated. Warsaw is obviously not good at it.

And at the end a curiosity 1: Article 145 of the Code of Misdemeanors says that: „Anyone who pollutes or litter the places available to the public, in particular the road, street, square, garden, lawn or greens, is liable to a fine of 500 zlotys or a reprimand. „So if you must, feed these birds, but then clean up!

And a curiosity 2: On the list of places that rats love to inhabit is, or rather was, the Palace of Culture and Science. When the problem was noticed, the cats were placed there, quite legally, which supposedly worked well, at least enough that the rodents returned to the sewers and underground dungeons, and no one had seen them in the palace’s utility rooms since than.

Brrr, I think we’ll take a cat faster than I thought … good that we live on a higher floor.

Reklamy

38 myśli w temacie “Mówić jak do słupa, czyli o dokarmianiu ptaków latem i pladze szczurów przez cały rok/ Talking into a dead phone, that is, feeding birds in the summer and plague rats throughout the year

  1. Myślę, że często ludzie robią to, bo nie maja sumienia wyrzucać do kosza odpadki po obiedzie, czy starszy chleb. I buch na trawnik. Ale w dzisiejszych czasach kiedy pojawiły się specjalne kosze na takie jedzeniowe pozostałości, to sprawa rozwiązana być powinna. Ja mam w domu od 20 lat mały kosz na takie odpadki i zawożę na mój kompostownik w ogrodzie. Podoba mi się Twoje spostrzeżenie, że może robimy to, aby podnieć swoją samoocenę litościwego człowieka, jak nie dla ludzi, to dla zwierząt.

    Polubienie

    1. Taki kompostownik to super sprawa! Gdybym miała dom, też bym coś takiego wygospodarowała na posesji. Tymczasem, pozostaje rozsądne podchodzenie do kwestii eco. Choć powiem Ci, że nie do końca sądzę, że chodzi tu o sumienie. Raczej o lenistwo:-) W Lublinie, za blokiem widywałam całe talerze obiadowe, w sensie, zrzucona z nich zawartość. Spaghetti, kartofle. itp. Czasem nawet myślałam, że to może jakieś anorektyczne dziecko tak się pozbywa obiadu. Kto wie…., choć resztki bywały w różnych miejscach na trawniku.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Z plaga szczurów od dawna nie możemy sobie poradzić. Wystarczy przyjrzeć się Sejmowi, 460 szczurów, ani jednego ptaka, ze nie wspomnę o kocie.😂😂😂😂
    A na poważnie z tym dokarmianiem ptaków to masz racje. Gołębi swoimi odchodami niszczą wszystko i wszędzie gdzie się pojawią.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Obecnie kontakty towarzyskie zanikają, w prawdzie powolutku ale proces ten postępuje. W to miejsce wchodzi, jak nie już jest, komputer a z nim wszechobecny internet. Człowiek jest istotą stadną i potrzebuje kontaktów z inną istotą. A że internet nie posiada duszy, człowiek znalazł w zastępstwie człowieka, ptaszki i zwierzaczki. Dawniej pies pilnował gospodarstwa, stada krów i owiec, i musiał wykonywać jakąś pracę, teraz jest…członkiem rodziny, na którego nie można krzyknąć. Może robić kupę nawet na głowie swego „pana”, o trawnikach nie wspomnę. Koty były zwierzętami dzikimi, po udomowieniu miały za zadanie łapanie myszy. Obecnie właściciele kocurów, złego słowa nie pozwolą powiedzieć a one chodzą po stole kuchennym, przed tem grzebiąc w swijej kuwecie. Ptaszki karmione cały rok, bo to takie milusińskie, przylecą odlecą ale brudu narobią. Ptaki też miały prace do wykonania, zbierać muszki i robaczki, które to szkodziły plonom rolnym. Człowiek skierował uczucia w kierunku zwierząt, ptaków i gadów. Zapomiał, że pies, kot, ptak czy wąż z terarium, przysłowiowej szklanki wody nie poda w czasie choroby, nie zadzwoni na pogotowie….
    Zwierzętom, ptakom i gadom pozwalamy na więcej niż byśmy pozwolili człowiekowi. Jeśli mężczyzn pokryjomu obsiukuje drzewko, to jest o zgrozo lecz jeśli piesek to zawsze znajdziemy wytłumaczenie. To tylko taki przykład, których można podać bardzo wiele.
    Na marginesie, ptaków NIE WOLNO DOKARMIAĆ CHLEBEM. Link https://www.ekologia.pl/ciekawostki/czym-dokarmiac-ptaki-na-pewno-nie-chlebem,20258.html

    Polubione przez 1 osoba

              1. Ptaszki są zwykle pożerane chyłkiem, bo koty są, wbrew powszechnemu mniemaniu, dość bystre i doskonale wiedzą, co sądzimy o ich łowach na ptactwo.. Niestety, od czasu do czasy znajdujemy a to garść piór, a to łepek urwany…

                Polubione przez 1 osoba

                    1. Wczoraj powiedziałam mężowi, że ja w takich warunkach mieszkać nie będę i żeby naprawdę rozważył kota. Niby trutki w piwnicach rozłożone, ale kto ich (szczury), tam wie. A jak wlezą do kanału i wejdą na górę?

                      Polubione przez 1 osoba

                    2. Ale masz na nie miejsce? Wbrew pozorom kot też go trochę potrzebuje. No i kuwetę trzeba gdzieś wstawić. Biorąc kota, bierzesz na siebie sporo obowiązków. Takie decyzje lepiej jest dobrze przemyśleć, bo to i o opiece później trzeba myśleć kiedy się chce na wakacje jechać. A jak już brać kota, to dachowca ze schroniska. Pełno tam takich sierot.

                      Polubione przez 1 osoba

                    3. Miejsca to ja mam dużo i na trzy koty. Problem tylko jednak cały czas w tych wyjazdach. Jednak nie chcę komuś na głowę zrzucać obowiązku, choćby tylko raz czy dwa razy w roku. Może za rok czy dwa, chociaż kusi mnie, żeby wziąć kota już. Nie wiem czy dachowca czy nie. Moje marzenie to wiesz…. już pisałam tu tyle razy, że to aż nudne. Brytyjczyk!:)) Ale nie wiem, czy on byłby w stanie zapolować na szczura:)))

                      Polubione przez 1 osoba

                    4. Znajomy ma brytyjczyka i mówi, że to leniwa bestia. Ale może to kwestia tego, że mieszkają na trzecim piętrze od lat i kot dawno nie widział na własne oczy żadnego żywego stworzenie, które mógłby/chciałby upolować. Nasze sierściuchy mają ogródek, więc istot do zabicia jest pełno. Zdaje się, że tylko jeży i ślimaków nie tykają 😉 Znajdowanie opieki na czas wyjazdów jest uciążliwe. Kilka razy z tego powodu przyszło nam rezygnować z urlopowych wyjazdów, bo nikt się nie mógł/nie chciał kotami zajmować.

                      Polubione przez 1 osoba

                    5. My mieszkamy dosyć wysoko, więc raczej w grę wchodzi siatka niż ogródek:-) A co do wyjazdów, to powiem Ci, że gdybym musiała rezygnować z wyjazdu, po całym roku ciężkiej pracy, nie wiem czy dałabym radę. Czasem z niekłopotliwym Bajtem mamy problem, bo się terminy nie zgrywają domownikom, a co mówić koty. Ale może po wakacjach, jeśli chociaż jeszcze raz zobaczę szczura, nie wytrzymam i wezmę!

                      Polubione przez 1 osoba

                    6. My daliśmy radę. Nie raz i nie dwa trzeba było spędzić urlop w domu ograniczając się do jednodniowych wypadów w okolice. Noo ale co było robić, zwierzaki krzywdzić? One nie lubią obcych, więc nawet zastępstwo, które czasem udawało się nam załatwić, było dla nich pewną uciążliwością. Jak powiadał Mały Książę – jesteś odpowiedzialny za wszystko co oswoisz…

                      Polubienie

                    7. Nie, absolutnie zwierzak sam do naszego domu raczej nie trafił. To my decydujemy się go przyjąć, więc trzeba być konsekwentnym. Dlatego też i ja gadam, gadam, rozważam, zastanawiam się i jednak rozsądnie odsuwam decyzję w czasie. Jednak, jeśli nie daj Boże, zobaczę w domu szczura, nie będzie przeproś. Trudno. Urlop nie urlop, a z gryzoniami w domu żyć nie będę. To już wolę mieć problem z opieką nad kociakiem, lub zostać w domu:)

                      Polubione przez 1 osoba

    1. Słowem, wychodzi na to, że człowiek to taka psuja, która zepsuła nawet naturę innych gatunków. Ostatnio mam takie pesymistyczne przemyślenia odnośnie naszego, rzekomego człowieczeństwa. My tak lubimy uczłowiecza, że to aż czasem przykre. Człowiek mógłby tak dla odmiany uczłowieczyć siebie co?;-)

      Polubione przez 1 osoba

  4. Kiedyś wydawało mi się, że to taki dobry uczynek dokarmić ptaszki.. potem się okazało, że one się tym chlebem duszą, że gnije i że właśnie problem bo karmienie oducza poszukiwań pożywienia. Ze szczurami u nas w mieście się nie spotkałam, natomiast w parkowej rzece pojawiły się sztuczne kaczki z wbitymi w kuper tabliczkami z tekstem „Idź mi z tym chlebem!” 🙂 I słusznie.

    Polubione przez 3 ludzi

      1. Ja pamiętam, że w podstawówce, na lekcjach matematyki kruszyliśmy ptakom chleb do karmnika. Lekcja przeleciała, ptaki dostały żarełko. Kto wtedy wiedział, że to nie wolno. Wtedy mówiło się, że nie wolno świeżego chleba, ale suchy już tak.

        Polubienie

    1. Super pomysł!!:-) Z tym chlebem u ptaków jest tak jak z kiełbasą u psów. Ona naprawdę im szkodzi, a mimo to, wiele osób ciągle dokarmia tak wiesz, pod stołek. Mnie strasznie wkurza, jak moi goście robią to samo wobec mojego Bajta. To york, rasa trochę mimo wszystko delikatniejsza, żyje tylko dlatego, że o niego dbamy. Kurde, chciałabym, żeby ktoś mi prowadził tak rygorystyczną dietę i żebym była taka szczupła jak on ;-)))

      Polubienie

      1. Przerzuć się na jego posiłki 😉
        Z tą kiełbasą to nie wiedziałam, nigdy nie miałam pieska choć od zawsze bardzo chciałam.. A gościom po prostu jej nie poddawaj, niech jedzą sałatki, przynajmniej tego nie da się pod stół rzucić 😉

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s