Niedziela nad Zalewem Zegrzyńskim. Hasło dnia – nie utopić się/ Sunday at the Zegrze Reservoir. The word for today is – do not drown

Wczorajszy upał zdecydowaliśmy się spędzić w Nieporęcie nad Zalewem Zegrzyńskim, którego przez tyle lat pobytu w Warszawie, nie miałam do tej pory okazji odwiedzić. Moja pierwsza reakcja: duży! Bardzo duży! Porównywałam do lubelskiego Zalewu Zemborzyckiego, który też jest sztucznym zbiornikiem i to porównanie wygląda tak: nad Zemborzyckim jest więcej atrakcji wodnych dla dzieci, ale nad Zegrzyńskim fajniejsze plaże i więcej sportów wodnych. Woda w obu zbiornikach kolorystycznie tak samo brzydka, ale skoro została dopuszczona do kąpieli, uznam, że taka jej uroda (choć brak przejrzystości wody ma znaczenie, co się okaże dalej).

Na plaży dziki tłum, jak sardynki w puszce, wszystkie ocienione miejsca zajęte. Za to w pobliskich punktach gastronomicznych jedzenie smaczne i w przyzwoitych cenach, w tym lody i gofry, w których bita śmietana ma smak bitej śmietany, a nie jakiejś sztucznej mazi. 

Z ciekawostek historycznych odnośnie powstawania Zalewu Zegrzyńskiego, znalezione w sieci, treść z jakiejś gazety z końca lat 60-ych:

„Powstanie jeziora wiązało się z koniecznością przymusowych wywłaszczeń i przesiedleń mieszkańców z terenu przygotowanej niecki zbiornika. Mieszkańcy w akcie rozpaczy nierzadko rzucali się w akcie protestu pod lemiesze koparek, bądź też grozili kontrolującym pracę urzędnikom utopieniem się.

No i tu dochodzę do głównego tematu mojej notki. Wiecie, że tylko w ubiegłym miesiącu utonęło w Polsce, aż 90 osób? Wczoraj miałam możliwość zobaczyć, jak wygląda akcja szukania topielca, a nawet sama brałam w niej udział.

Wszystko działo się szybko, usłyszeliśmy syreny, potem nadpływające trzy jednostki WOPR, w międzyczasie znajdujący się na plaży ratownicy nakazali wyjście wszystkich plażowiczów z wody. Pracę rozpoczęli jednocześnie i nurkowie, i ratownicy, którzy w sposób kontrolowany, pozwolili ludziom z brzegu wziąć udział w akcji przeszukiwania dna.

20190630_141254-1612x9076529059251701640947.jpg

Utworzyliśmy szpaler, a potem, ręka za rękę, szliśmy w głąb jeziora, do momentu, aż byliśmy w stanie utrzymać głowę nad powierzchnią. Nie wiedzieliśmy kogo szukamy, ale podświadomie, chyba każdy z nas myślał, że dziecka…

Nie wiem, jak długo to wszystko trwało, ale szpaler wchodził do wody dwa razy i posuwistym ruchem nóg sprawdzał dno. Nie znaleźliśmy nikogo, akcję z udziałem plażowiczów przerwano, pozostali tylko nurkowie. Wróciliśmy na swoje miejsce zmęczeni, w niewesołych humorach, jakoś odechciało nam się pływać.

photopictureresizer_190701_105744187_crop_3629x14032494707097558585778.jpg

A potem podali komunikat, że „nasz” topielec żyje. Wybrał się po prostu do sklepu po piwo i długo stał w kolejce. Nosz-kurde…!!!

Byliśmy na plaży 6 godzin, WOPR wzywano jeszcze 3 razy, z czego raz doszło do poważnego podtopienia dwóch mężczyzn, można się spodziewać dużego uszkodzenia pracy mózgu, a dwa pozostałe przypadki to mniejsze i mniej „spektakularne” urazy w wyniku zabaw na wodzie, wiecie, amatorzy pontonów, skuterów wodnych, kitesurfingu czy nurkowania.  Praca ratowników nie jest lekka, muszą mieć oczy wszędzie, pilnować dzieci i dorosłych, którzy zachowują się jak dzieci. Bo ci dorośli nagle, najczęściej pod wpływem alkoholu, stają się świetnymi pływakami i miłośnikami sportów wodnych i wszelkich innych, które można było znaleźć nad jeziorem.

20190630_140607-1612x9072479870145077714006.jpg

Poza tym wszystkim co powyżej, był to jednak cudowny dzień, słońce grzało tak bardzo, że mimo noszenia kapelusza, rozbolała mnie głowa i z tym bólem poszłam spać. Na pewno przyjadę jeszcze nad Zegrze, tylko wybiorę inną stronę jeziora, może Białobrzegi.

No kto przebije swoimi atrakcjami, moją niedzielę?;-)


Yesterday’s heat we decided to spend in Nieporęt over the Zegrze Reservoir, which for so many years living in Warsaw, I have not had the opportunity to visit. My first reaction: big! Very big! I compared it to the Lublin Zemborzycki Reservoir, which is also an artificial reservoir, and this comparison looks like this: over Zemborzycki there are more water attractions for children, but at Zegrzyński, nicer beaches and more water sports. The water in both lakes is equally ugly in color, but since it has been allowed for people, I think that this color is their natural „beauty” (although the lack of water transparency is very important, which will turn out later).

On the beach, a wild crowd, like tinned sardines, all shaded places occupied. But at nearby food outlets tasty and decent food, including ice cream and waffles, where whipped cream has a whipped cream flavor, not some artificial foam.

Historical curiosities regarding the creation of the Zegrze Reservoir:

„The rise of the lake was connected with the necessity of forced expropriation and resettlement of the inhabitants from the area of ​​the prepared reservoir basin. Residents in the act of despair often threw themselves in the act of protest under the plowshares or threatened that they wil commit suicide by drowning themselves.

Well, here I come to the main subject of my note. Do you know, that only last month drowned in Poland, up to 90 people? Yesterday I had the opportunity to see what the action of searching for a drowned person looks like, and even I took part in it myself.

Everything happened quickly, we heard the alarm sirens, then the three WOPR units coming up, in the meantime the lifeguards on the beach ordered all beach goers to leave the water. At the same time, the action was started by divers and rescuers who, in a controlled manner, allowed people from the shore to take part in the search of the lake- bed.

We formed a row, then, hand in hand, we walked deep into the lake until we were able to keep our head above the surface of the water. We did not know who we were looking for, but subconsciously, I think each of us thought that the child …

I do not know how long it all lasted, but the row entered the water twice and he checked the bottom with a sliding motion of his legs. We did not find anyone, the action with the participation of sunbathers was discontinued, only divers remained. We returned to our place tired, in bad moods, somehow we stop have fun.

And then we heard a message that „our” drowner is alive. He just went to the beer shop and stood in the queue for a long time. Fu..k… !!!

We were on the beach for 6 hours, WOPR was called again 3 times, of which two seriously flooding of two men, one can expect a large brain damage, and the other two cases are smaller and less „spectacular” injuries as a result of having fun in the water, you know, amateurs of pontoons, jet skis, kitesurfing or diving. The work of lifeguards is not light, they must have eyes everywhere, watch over children and adults who behave like children. Because these adults suddenly, most often under the influence of alcohol, become great swimmers and lovers of water sports and any other atractions, that you can found at the lake.

In addition to everything above, it was a wonderful day, the sun was so hot that despite wearing a hat, my head hurt and I went to sleep with that pain. I will definitely come to Zegrze again, but I will choose a different side of the lake, maybe Białobrzegi.

Who’ can beat my Sunday? 😉

Reklamy

35 myśli w temacie “Niedziela nad Zalewem Zegrzyńskim. Hasło dnia – nie utopić się/ Sunday at the Zegrze Reservoir. The word for today is – do not drown

  1. Zastanawiam się tylko, skąd się wzięło takie zgłoszenie, skoro „topielec” wybrał się do sklepu… Oczywiście pocieszające jest to, że ratownicy reagują tak szybko, ale fakt, że podczas takiej niepotrzebnej akcji też mogłoby się coś wydarzyć. Heh, trudne sprawy. Serdeczności 🙂

    Polubienie

  2. Czy ja dobrze zrozumiałam, że w ciągu całego dnia wzywano WOPR 4 razy??? Straszne to jest. Nie zazdroszczę tego szukania topielca, chociaż nie byłam nawet świadoma, że plażowicze mogą pomagać ratownikom poprzez stworzenie szpalera :O

    Polubienie

    1. 4 razy. Dwa razy do topielców, z czego jeden topielec okazał się facetem, który wyskoczył do sklepu po piwo, dwóch mężczyzn rzeczywiście zostało podtopionych, więc wymagali reanimacji, dwa pozostałe przypadki to urazy, wtedy prawdopodobnie też wzywają WORP. W każdy razie 4 x na sygnale. A ja byłam nad jeziorem od 12 do 18. Nie wiem, co się działo wcześniej i opowiadam wydarzenia z tylko jednej plaży, na której ja akurat odpoczywałam. A co na innych?

      Polubienie

    1. A wiesz, jak się tego bałam?? Z jednej strony on mógłby nadal żyć, a być podtopionym tylko (choć w zasadzie to nie jest „tylko” bo można z tego nie wyjść), ale to poczuci, że mogę trafić na bezwładne, martwe ciało w wodzie. Pewnie bym się wydarła ze strachu.

      Polubienie

  3. nie zazdroszcze tego momentu szukania, musi byc stresujący…
    My mieliśmy wczoraj jechać po obiedzie nad jezioro, ale dziecko dostało do rozwolnienia (pierwszego w zyciu) więc było trzymanie za rękę na sedesie i powtarzanie, że brzuszek wkrótce przestanie boleć. Na szczęście w miarę szybko wszystko przeszło.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj to dobrze, że przeszło. Biedny maluszek.
      A co do samego przeszukiwania dna, to powiem Ci, że cały czas idąc w tej wodzie zastanawiałam się co by było, gdybym tak nagle właśnie ja go wyczuła. Pewnie zaczęłabym krzyczeć. Ze strachu dwojakiego rodzaju, że dotykam być może trupa i z obawy, że może w tej wodzie być za długo i nie uratujemy go.

      Polubienie

  4. Głupota ludzka jest widoczna w wodzie. Tak dzieci znajomej straciły ojca, gdy po alkoholowej nocy nad ranem postanowił się odświeżyć w jeziorze. Więcej nie wypłynął, dopiero na trzeci dzień wyciągnięto ciało.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  5. nie potrafię pływać, więc zazwyczaj moczę tylko stopy, dalej nie wchodzę, przed wodą mam duży, bardzo duży respekt. Jak byłam mała byłam świadkiem ratowania i reanimacji ( nieudanej) człowieka. Zostawili pana w worku na plaży, miałam może z 6 lat, ale od tej pory wodę patrzeć na wodę, a nie do niej wchodzić….

    Polubione przez 1 osoba

    1. Takie traumy pozostają na całe życie, pisałam ostatnio o tym samobójcy, którego ja ciągle mam przed oczami. Widzę jak stoi w oknie klatki schodowej, jak się wychyla.
      Pływać lubię, ale zawsze jestem pokorna, nie przeceniam swoich możliwości.

      Polubienie

  6. Pracowałam, więc nie pobiję 😀
    A w temacie topienia się, taksówkarz mnie dwa dni temu poinformował, że dzień wcześniej nastolatka utonęła w morzu w naszym rejonie (jakieś 3-5 km od naszego domku). Potem w pracy się dowiedziałam, że koleżanka z pracy się z nią przyjaźniła … bardzo przygnębiające. Woda, cholera, woda, pod nią nie da się oddychać ludzie!

    Polubienie

    1. Takie przypadki niestety zawsze się zdarzały, ludzie nie potrafią ocenić siły żywiołu. W przypadku który ja opisuję, to zwykła głupota i narażanie straży wodnej na niepotrzebne koszty. A gdyby na drugim końcu jeziora ktoś rzeczywiście się topił, to te jednostki byłyby już rozproszone.

      Polubione przez 1 osoba

      1. No tak … myślę, że w Irlandii hasanie w wodzie „pod wpływem” też jest na porządku dziennym. Taksówkarz (Irlandczyk) ocenił, że to kwestia nierozwagi, że młodzież wszystkiego próbuje i że pewnie to była tego dnia bardzo zła decyzja (dziewczyna poszła popływać z kolegami i złapał ja za nogi prąd).

        Polubione przez 1 osoba

        1. No właśnie te prądy są podobno także w Zegrzyńskim, bo tam się spotykają teraz nurty trzech rzek. Nic dziwnego, że czasem, przy określonej pogodzie, mogą się te prądy/nurty przesuwać. Ja jeszcze rozumiem, jak młodzież, rzeczywiście bez wyobraźni wejdzie do wody pod wpływem, ale dorośli ludzie?

          Polubienie

  7. Nawet nie śmiem próbować próbować 😉 Nad naszym kawałkiem morza było spokojnie, wakacyjnie i relaksująco 🙂 U Was z atrakcjami, ale mało wesołymi.. Woda to jednak niebezpieczny żywioł i trzeba mieć do niej respekt. Szkoda, że nie wszyscy o tym pamiętają, a potem dramaty. Mam nadzieję, że następny wyjazd nad ten zalew (i wszelkie inne) będziecie mieli spokojniejszy..

    Polubione przez 1 osoba

    1. Większość tych utonięć, o których przeczytałam, wynika z brawury i alkoholu. A to już jest głupota. Takie akcje WOPRu jak ta wczorajsza przecież generują koszty. Zupełnie niepotrzebne jak się okazało.

      Polubienie

          1. Pewnie tak jest, żeby tych co by zostali w wodzie już nie musieli pilnować. Tylko raz widziałam taką akcję, w jej końcowej fazie, gdy przyleciał na plażę helikopter.. do tej pory to pamiętam i mam nadzieję, że uratowano tamtego mężczyznę.

            Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s