Biała plama zasięgu, ale przynajmniej nie blackout/ Blank edge on the map, but anyway not blackout

Miałam krótki, weekendowy, przerywnik na łonie natury, aby się zrelaksować, popływać w jeziorze i naładować akumulator, który pozwoli mi jakoś przetrwać do urlopu. Pojechałam na Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie, a tak się akurat składa, że miejsce, w którym zwykle nocuję, słynie z braku zasięgu. Taka biała plama na mapie Polski, którą ja osobiście bardzo lubię.

Jednak to tylko biała plama, a nie blackout, jak w przypadku Wenezueli, która stała się kolejny raz celem ataku elektromagnetycznego. Przeczytałam w Internecie, że to z jednej strony wina przestarzałych technologii, ale z drugiej, efekt trwającego tam od stycznia kryzysu politycznego i stanu faktycznej dwuwładzy. W niestabilnym politycznie kraju łatwo o sabotażowe zagrywki, mające pokazać społeczeństwu, kto jest silniejszy.

Kiedy czytam takie artykuły jak ten w Biznesalercie, opisującym marcowy blackout w Wenezueli, to włos mi się jeży na głowie. W miejscach, gdzie tylko przez jeden tydzień nie było prądu, dochodziło do armagedonu. Brakowało wody pitnej, bo nie działał system napędzanych przez prąd wodociągów, ludzie okradali sklepy, na ulicach panował chaos i bezprawie. Umierali pacjenci pozbawieni działającej na prąd, wspomagającej życie aparatury, umierały noworodki, ponieważ inkubatory także przestały działać. Wenezuela pogrążyła się w ciemności i została praktycznie odcięta od świata, choć brak dostępu do Internetu i zasięgu telefonicznego był chyba jej najmniejszym problemem.

Jeśli to, co opisał Biznesalert, stało się w ciągu jednego tygodnia bez prądu, jak myślicie, co mogłoby się wydarzyć w Wenezueli, gdyby wyłączono na stałe?

A co by się stało, gdyby został wyłączony wszędzie, na całej planecie?


I had a short, weekend break, out in the nature, to relax, swim in the lake and charge  the battery enough to let me survive this period to holiday. I went to the Łęczyńsko-Włodawskie Lakeland, and that the place where I usually spend the nights is famous for the no signal. Such a white spot on the map of Poland, which I personally like very much.

However, it is just a white spot, not a blackout, as in the case of Venezuela, which has once again been the target of an electromagnetic attack. I read on the Internet that it is on the one side the fault of outdated technologies, but on the other, the effect of the political crisis and the actual state of dual power that has been going on since January. In a politically unstable country, it’s easy to sabotage to show the public who is stronger.

When I read articles such as the one in Businesalert, describing the March blackout in Venezuela, my hair stand on end. In places where there was no electricity for one week, there was armageddon. There was a lack of drinking water, because there was no system of electrically-powered waterworks, people were robbing shops, chaos and lawlessness prevailed on the streets. Patients died becouse the life support didn’t work, and newborns died, because the incubators also stopped working. Venezuela plunged into darkness and was practically cut off from the world, although the lack of access to the Internet and telephone coverage was probably its smallest problem.

If what Businessalert described, it happened within one week without electricity, how do you think what could happen in Venezuela if the electricity was turned off permanently?

What would happen if the electricity was turned off everywhere, on the whole planet?

Reklamy

42 myśli w temacie “Biała plama zasięgu, ale przynajmniej nie blackout/ Blank edge on the map, but anyway not blackout

  1. Wenezuela od śmierci Hugo Chaveza znajduje się w stanie ciągłej wojny domowej. Czujemy to również w Ekwadorze bo mamy do czynienia z coraz większa ilością uchodźców. Tam będzie druga Syria bo już i Amerykanie i Rosjanie starają się pomoc w rozwiązaniu konfliktu tyle, że przeciwnym stronom.

    Polubione przez 1 osoba

    1. A wiesz, że właśnie się zastanawiałam nad tym, czy Wy nie odczuwacie jakichś skutków tych politycznych przemian w Wenezueli. W końcu dzieli Was tylko jeden kraj, a gospodarczo to chyba jakaś jedna grupa.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Cały kontynent zaczyna odczuwać to co się dzieje w Wenezueli. Nikt nie chce juz uchodźców. Ekwador to nie jest potęga gospodarcza i nie jest w stanie ani pomoc, ani wchłonąć taka masę ludzi. Mamy coraz więcej drobnych przestępstw typu kradzieże. Niestety końca rozwiązania konfliktu nie widać. Aktualny prezydent przepłaca armie, ta nie ma żadnych skrupułów. Opozycja popierana przez USA nie jest w stanie cokolwiek zrobić. To juz trwa dobre kilka lat i tylko się nasila.

        Polubienie

        1. No i to powinno dać światu do myślenia, nikt nie chce uchodźców! Migracje były jak świat światem, jednak zawsze polegały na asymilacji. Teraz zasymilowane rzekomo grupy, starają się narzucać własną wizję, religię, kulturę. W miejscu, które go przyjęło z otartymi rękoma!

          Polubione przez 1 osoba

  2. Kiedyś, dość dawno temu, w USA zdarzył się taki przypadek i wtedy ogromna część kraju nie miała prądu. Nie pamiętam rozmiaru szkód i strat. Przebiło się do świadomości i zostało zapamiętane tylko to, że w 9 miesięcy po tym zdarzeniu nastąpił „Baby boom”. Nie było komputerów, a telewizja nie działała, więc …
    „To wszystko z nudów wysoki sądzie…”
    Parę lat temu byłem w amerykańskim sklepie gdy nagle wyłączyli światło. Nie przerwano sprzedaży, ale wpuszczano po jednej osobie i pani z personelu towarzyszyła jej z latarką w wędrówce po sklepie aż do jej wyjścia, a to trwało długo…
    Obliczanie należności na tzw. piechotę też trwało

    Polubione przez 1 osoba

    1. Odliczać pieniądze można na piechotę pod warunkiem, że to nie jest jakoś tam spięte z systemem. Ostatnio jak poszłam na badania laboratoryjne i wysiadł system to nikt nie pracował. Panie w rejestracji – bo nie mogły badań wprowadzić do systemu, a panie w zabiegowym, bo panie w rejestracji nie mogły wprowadzić badań do systemu:-) Chore! powinien być jakiś system awaryjny. Taki w razie braku prądu, żeby ludzie nie czekali bez sensu.

      Polubienie

    1. Jak w mojej firmie, w której pracowałam 6 lat temu, wyłączyli prąd i okazało się, że awaria będzie usuwana kilka godzin, to szefowa zarządziła…..wyjście do domu:-)

      Polubienie

  3. Czytałam kiedyś ciekawy thriller, gdzie sabotaż w elektrowni doprowadził do wielu strasznych w skutkach zdarzeń, najgorsza była śmierć w męczarniach ludzi uzależnionych od działania prądu.

    Polubienie

    1. Mogę sobie to wyobrazić, skoro podobno w tej Wenezueli umarło ok. 80 noworodków właśnie ze względu na brak działających inkubatorów. Nie mówiąc o ludziach, którzy byli popodłączani do urządzeń podtrzymujących życie.

      Polubienie

  4. Warto sięgnąć np. po książkę Eksperyment Utopia, Dylana Evansa. Trochę jest ona na temat, trochę nie.
    Myślę sobie, że największy kryzys jaki nas czeka, to kryzys humanizmu w zderzeniu z kryzysami typu załamanie klimatu, migracje, nacjonalizmy, wojny o ziemię, ropę, hegemonię…

    Polubienie

      1. Historia zbeletryzowana od strony psychologii „prymitywizacji cywilizacji” i próby stworzenia społeczności odpornej np. na blockout.
        Co do naukowych rozważań na ten temat, to są raczej teksty post factum. Podliczanie strat, lizanie ran, snucie rozważań.
        Faktem jest, że wszystko jest na prąd (stacja benzynowa, wodociągi…) i to nas w końcu „zabije”. Wielkie miasta szczególnie dużo konsumują energii i zarazem zagrożone są najbardziej skutkami zjawisk typu blockout.
        Jednak, żeby nie było tylko w czarnych barwach, to np. także tego typu rozważania, jak pod tym linkiem mają miejsce: https://dariuszstasik.com/5-mega-trendow-ktore-zmieni-zycie-w-miescie/

        Polubienie

        1. Ja też trafiłam na bloga o tej tematyce, autor pisze w trochę jaśniejszych kolorach o survivalu i o tym, jakie zapasy powinniśmy mieć w domy, jakie produkty i w jakich ilościach.

          Polubienie

          1. Dokładnie, takie publikacje także są i to jest cenne, bo ludzie zatracili poczucie, że coś może się zepsuć, nie działać, sklep być bez towaru. Poczucie, że prąd jest zawsze, usypia czujność z wszystkimi tego konsekwencjami.

            Polubione przez 1 osoba

            1. Mało tego, my w ogóle się nad tym nie zastanawiamy. Z dzieciństwa pamiętam takie czasy, że nie było prądu przez kilka albo kilkanaście godzin. Światło gasło najpierw na chwilę, potem gasło drugi raz, podobno to był taki sygnał z elektrowni, że po trzecim razie prąd zostanie wyłączony na dłużej. Pamiętam też panikę mojej mamy, że jej się rozmrozi wszystko, co jest w zamrażalniku. A wtedy robiło się zapasy, czego tylko się dało zrobić. Mięsa było szczególnie szkoda:-)

              Polubienie

              1. Pamiętam, że u nas na wsi (gminnej) był taki czas, że przez miesiąc w wakacje nie było światła przez wiele godzin dziennie. Wykonywano jakieś prace w terenie. Ojciec miał generator, który od czasu do czasu uruchamiał, żeby lodówka pochłodziła, żeby pompa napełniła hydrofor z wodą… A świece i zapałki w domu były zawsze pod ręką.
                Dlatego ja się nad tym zastanawiam i jednocześnie nie rozumiem, jak można nie dostrzegać niebezpieczeństw, które kryją się w uzależnieniu od prądu.

                Polubione przez 1 osoba

    1. Właśnie. Kiedyś nie było tech techniki, ludzie mieszkali w niskich domach, uprawiali pola. Przy dzisiejszej informatyzacji wszystkiego – to byłby koszmar! W każdej jednej dziedzinie dałoby się to odczuć. I to bardzo dotkliwie.

      Polubienie

        1. Łatwo zniszczyć, łatwo okraść, łatwo pozbawić życia. Skala ludzkich przekrętów jest tak wielka, że brak prądu tylko by to ułatwił.
          Mogłoby też dojść do nadużyć w kwestii szukania wolnych miejsc, żeby tam się osiedlić i uprawiać swój kawałek ziemi. Czyliż, żeby wrócić do podstaw.

          Polubienie

            1. Dokładnie tak! Natomiast praca w polu to wcale nie jest łatwe życie. Kurki tak, ale zobacz, trzeba byłoby znowu orać pole przy pomocy zwierząt zaprzęgniętych do tych różnych nieprodukowanych już maszyn, jak np.lemiesze, pługi czy inne tego typu.

              Polubienie

      1. Przepraszam, że się wtrące… kiedyś ludzie nie znali techniki i takie zycie było dla nich normalne ale dla nas wychowanych w świecie technologii te wszystkie nowinki są na porządku dziennym – wiele osób doznałoby szoku, gdyby raptem obudziło się w innym wieku

        Polubione przez 1 osoba

        1. Ervisho, zwłaszcza te dzieci/ nastolatkowie, którzy urodzili się juz w tej technologicznej epoce. Przecież nikt ich nie uczył, jak krzesać ogień:-) Mnie niby też nie, ale ja jeszcze oglądałam takie filmy, czytałam książki. Dzisiaj, w epoce pisma obrazkowego, nie wiem, czy któreś by to wiedziało. I to nie jest absolutnie ich wina.

          Polubienie

          1. MNie też nie ale zawsze chciałam potrafić to zrobić a także posiadać umiejętności niczym Sully z „Dr. Quinn” – odnaleźć się w lesie, zrobić coś z niczego… niczym Mc Gaiver – taka szkoła przetrwania

            Polubione przez 1 osoba

                    1. Umiejętności to oczywiście chciałabym mieć. Ale już by mi się naprawdę nie chciało biegać po lesie i krzesać ogień patyczkami:-) Ja wiem, że tak można, ale wiesz… niech szaleją ci trochę młodsi:))

                      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s