Aleje Ujazdowskie

Kiedyś sobie to tylko wyobrażałam, a teraz doskonale rozumiem dlaczego Warszawiacy uciekają poza granice miasta i tam właśnie kupują działki, domy, mieszkania, stamtąd prowadzą swoje biznesy, tam organizują punkt dowodzenia.

Pracuję na ulicy Wiejskiej, więc z jednej strony graniczę z teatrzykiem sejmowym, którego nieodłącznym elementem są strajki, protesty, zgrupowania, wiece i przemowy, z drugiej zaś słyszę odgłosy z Alej Ujazdowskich. Alejami właśnie, kilka razy dziennie, czasem kilkanaście do kilkudziesięciu w tygodniu (w zależności od wydarzeń państwowych i politycznych) przejeżdża na sygnale kawalkada policyjnych samochodów, pilotując ważne osobistości od Krakowskiego Przedmieścia do Belwederu, i z powrotem. Jeśli do tego dodamy karetki, czasem straż pożarną, motory oraz zwykle odgłosy miasta, powstaje kakofoniczny mix, który na pewno przeszkadza w codziennym życiu.:-)

Naprawdę współczuję ludziom, którzy nadal tu mieszkają.


I used to only imagine it, but now perfectly understand why Warsaw inhabitants get away outside the city and buy plots, houses, flats there, and even run their businesses from there, organize a command point there.

I work on Wiejska Street, so on the one hand I border the Sejm Theater, with an inseparable element of strikes, protests, groupings, rallies and speeches connected with a social – politic reality, on the other, I hear sounds from Aleje Ujazdowskie. Several times a day and sometimes a dozen to several dozen a week (depending on state and political events) I hear a signal of a police car cavalcade, piloting important personalities from Krakowskie Przedmieście to Belwederu back and forth, across Aleje Ujazdowskie. If we add ambulances, sometimes fire brigades, motorbikes and usually the sounds of the city, a cacophonic mix is created, which certainly disturbs everyday life:-)

I really feel for the people who still live on Aleje Ujazdowskie.

45 myśli w temacie “Aleje Ujazdowskie

  1. Zawsze mieszkałam na obrzeżach miasta, cisza i spokój tylko psy jak wściekłe szczekały całą noc. Obecnie również na obrzeżach miasta, tylko w każdą srodę śmieciarze budzą 7:10. Żeby tak 7:12 to byłoby ok😁. W moim rejonie budują apartamenty 2m od autostrady. Czyżby ludzie byli głusi czy też szum samochodowy zamieniają w głowie na szum oceanu, i kupują mieszkania. Budowanie ich jest na tych samych zasadach jak 1000m od autostrady. Nie są w jakiś inny sposób wygłuszane. Żyjemy w takich czasach, że ciszy i spokoju nigdzie już nie zaznamy. Na księżyc już są kolejki.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No i to jest straszne, że człowiek się przyzwyczaja do niewygody zamiast zmieniać w życiu zmienić,. Ja kiedyś mieszkałam na Marszałkowskiej, to był koszmar jeśli chodzi o hałas z ulicy. I smog. Na parapecie osadzał się najnormalniejszy smar!

      Polubienie

    1. Prawda. Jest nas na świecie więcej, o czym już kiedyś rozmawialiśmy tu na blogu, ale jednym to bardziej uprzykrza życie, innym mniej. Na pewno smog, hałas, ciągły ruch, to coś co przeszkadza zdecydowanie bardziej, gdy się mieszka w centrum miasta. Na obrzeżach jest spokojniej.

      Polubienie

    1. Wiesz co…. ja tak naprawdę bardzo je lubię:-) Przyzwyczaiłam się, a poza tym ja o 16 wracam do domu i tyle, a w domu nic mi pod oknem nie wyje:) Gorzej mają ci, co tu mieszkają i mają to bardzo często.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Zadaję sobie pytanie czego tak się boją te dranie, że w rządzenie wciągnięte są wszystkie służby na rozkaz.
    Mieszkam w ciszy i spokoju i tylko od czasu do czasu kosiarze trawy wpadają!

    Polubienie

    1. Sądzę, że ten strach dotyczy każdej elity rządzącej w kraju. Oni wszyscy boją się jednego, że nie dostąpią zaszczytu siedzenia przy korycie. Tak sądzę. Te służby, procedury, zarządzenia, to tzw. d–pokrycie, żeby nikt im kiedyś nie zarzucił, że nie wykazali się dalekowzrocznością, lub że czegoś nie uwzględnili. To akurat jest dla mnie normalne, bo mamy takie a nie inne czasy. 1-2 września gościliśmy przedstawicieli innych krajów, i gdyby któremuś z nich coś się stało na terytorium Polski, to afera międzynarodowa murowana:)

      Polubienie

        1. Pamiętam doskonale. Tylko myślę, że jeśli np. PO doszłaby do władzy to też próbowaliby zabezpieczać się na każdy możliwy sposób. Przecież oni też byliby świadomi, że ich obserwują rzecznicy PISu.:-)

          Polubienie

            1. Może nie, ale teraz doszło do takiego szczucia jedni na drugich, że jeśli dojdą do władzy, co przecież kiedyś może nastąpić…..może dojść i do grodzenia. Polityczny ping pong trwa.

              Polubienie

                1. Wiesz co, ja widzę to przepychanki polityczne wszędzie, mam w otoczeniu i zwolenników PIS i kilku innych partii. Każdy broni swojej:)) Tak więc jedyna zgoda jest w tym, że kraj jest rzeczywiście podzielony i rzeczywiście zaczęło się do w 2010 r. Ale może czas, żeby się już Polacy z tej zaciekłości politycznej otrząsnęli. Wszyscy Polacy. I żeby nie było, nie jestem apolityczna, ja tylko nie mam swojej partii, bo nie istnieje taka, która by mnie zauroczyła swoim programem, do której miałabym zaufanie, której wierzę. I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze.

                  Polubienie

                  1. Żądnej partii wierzyć nie wolno, ale jeśli chcemy zmian, to trzeba iść do urny. Wszystko się rozchodzi o pieniądze, bo jeśli ludzie idą do polityki po kasę, to nikt nie pomyśli o nas – szarakach. Jednak trzeba odsunąć PiS od władzy, gdyż przyspawali się i doją budżet. Wszystko powinno mieć swój umiar!

                    Polubienie

                    1. Wiesz, ja już trochę żyję na tym świecie i nie znam jeszcze takiej partwii, któraby najpierw nie mówiła, że chce zmian dla ludzi, a potem nie trzymała się kurczowo władzy dla kasy. Niestety tacy są ludzie. Trzeba tylko mieć nadzieję, że właśnie te ich rozgrywki międzypartyjne sprawią, że przy tej okazji zrobią coś dla ludzi. Robiąc sobie na złość.
                      Nie mam najlepszego zdania o politykach i dlatego przemawia przeze mnie taka właśnie goryczozłość:)

                      Polubienie

                    2. Trudno jest głosować bo faktycznie trzeba wybierać. Wczoraj przejrzałam kandydatów i właściwie mam swoje nazwisko, gdyż głosuję na nazwisko, a nie na partię!

                      Polubienie

                    3. Jeszcze tylko dodam, że ja zawsze głosuję na nazwisko w przypadku wyborów samorządowych. Co mi po partii, jak człowiek nie będzie miał siły przebicia, żeby powalczyć o kwestie mieszkańców miasta. Musi mieć charyzmę!

                      Polubienie

                    4. Tak, to były także moje imieniny:-) Dziękuję śliczny. Tej kojącej duszę ciszy potrzebuję najbardziej. Dużo smutnych rzeczy dzieje się dokoła mnie. Czekam na spokój. Pozdrawiam serdecznie

                      Polubienie

  3. Ja mieszkam niedaleko trasy dojazdowej na lotnisko Okęcie. Niby od lotniska daleko, ale wszyscy tamtędy jeżdżą. Apogeum tych „wszystkich” było 1 i 2 września. Samochody konwojujące z i na lotnisko gości wyły przez prawie całą dobę.
    Ale cóż. Mieszkam w Warszawie…

    Polubienie

    1. Leslie, ja przez 2 lata mieszkałam na Marszałkowskiej, to było 10 lat temu, więc jeszcze jeździły tamtędy te stare tramwaje. Masakra. Latem nie dało się zamknąć balkonu bo gorąco, a przy otwartym nie dało się oglądać tv, ani nawet myśleć:)
      Teraz mieszkam niedaleko za Saską Kępą, super miejsce. Cisza i spokój. Przynajmniej dopóki nie puszczą tamtędy linii tramwajowej. A taki jest plan:) Chociaż skoro pisałam, że moje plany się nie spełniają, to może i ten się nie spełni?

      Polubienie

  4. Niestety, tak obecnie wyglądają centa (i dojazdy do nich) wszystkich wielkich miast :(. A i na tzw. prowincji coraz trudniej o ciszę i spokój. (Wiem coś o tym, bo mam taką „swoją” …”wieś spokojną, wieś wesołą” ). Żyjemy w głośnym i rozpraszającym nas świecie, o strefę komfortu coraz trudniej… i drogo za nią będziemy płacić-dosłownie i w przenośni. :(….spokojnej i cichej pracy życzę 🙂

    Polubienie

    1. A ja złapałam tylko końcówkę tego hałasu, wiesz… zanim wyjęłam z mojej przepastnej torby telefon i odblokowałam ekran…. chwilę czasu minęło:)
      Niemniej jednak tam naprawdę tak jest, a te wszystkie wyjce działają na tak wysokich częstotliwościach, że na początku moje uszy nie mogły tego znieść. Karetki w Lublinie wydają cichsze dźwięki. Ja rozumiem, że ruch uliczny skutecznie taki cichy sygnał by zagłuszył, więc jest, jak jest. Jednak żyć w centrum takiego szaleństwo – to szaleństwo, na które niektórzy po prostu są skazani. Przecież nie wszyscy mogą się wyprowadzić.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s